Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.06.2025 w Odpowiedzi
-
Jej sława w zachodzie słońca wypełnia płonne obrazy i w głębi czuję potrzebę kapryśnej inercji zdarzeń. Tu istnień wiele przepływa w marmurze poodbijanych i trakty bite prowadzą do murów ponaznaczanych. W tym szale dzikich poczynań pomników rzeźb i ołtarzy znamienny duch się wyłania w sekretnej świątyni marzeń. Tu trendy się spotykały rozgrzanych polskich nadziei gdzie wiersze rozpoczynały powstańcze kroki ku Ziemi. I widzę te medaliony w oparach kawy wiszące przepijam gorycz w nostalgii na sali ulotnych wspomnień.12 punktów
-
Zjadła Laura dinozaura i krzyknęła: Wiwat! Śpi na laurach teraz Laura we śnie wiśnie zrywa. Już wymarły dinozaury, nic się nie powtórzy. Nie ma nawet śpiącej Laury, chociaż się bajdurzy. Życie buja wciąż wśród bajek i prawd nieprawdziwych. Zjadły Laurę dinozaury - coraz większe dziwy! Powiesz pewnie, że bez sensu jest ten głupi wierszyk, lecz ja przyjmę to bez stresu - przecież to nie pierwszy.10 punktów
-
Rzeka to wyzwanie, ale kiedy trzeba, warto tam poszukać miłosnego nieba, lecz radzę uważać, rzeka to żywioły, wszędzie prądy, wiry i głębokie doły. Te trudne warunki bywają powodem, że się mogą zdarzyć problemy ze wzwodem.5 punktów
-
Dlaczego ciągle zasypiamy tu, Choć serca smutne są i znużone? Dlaczego ciągle zasypiamy tu, Choć dni ponure są i zamglone? Bo słońce w południe mgłę przepalić może, A nasze dusze smutku się wyrzec; A różowe zorze w przedwieczornej porze Jaśniejszy poranek mogą przyrzec. I Emily: What use is it to slumber here, Though the heart be sad and weary? What use is it to slumber here, Though the day rise dark and dreary? For that mist may break when the sun is high, And this soul forget its sorrow; And the rosy ray of the closing day May promise a brighter morrow.5 punktów
-
@Marek.zak1 tak Marku celowo nie daję wszystkich zdjęć z wnętrza kawiarni, powinno się ją zobaczyć samemu. Przynajmniej raz w życiu każdy Polak udaje się z pielgrzymką do Watykanu; ilu z nich trafia do kawiarni? Myślę że choćby na nasze umiłowanie poezji (ludzie którzy piszą i publikują na portalach) powinniśmy tam wstąpić tym bardziej że jest to o krok od Hiszpańskich Schodów a na nich byli wszyscy Polacy przybywający do Rzymu.4 punkty
-
(po lekturze wiersza Kofty) Jak ony te wiersze piszo, niechlujnie i niepoprawnie. Czy same czytajo, co piszo? Ech, te bazgroły – niestrawne. Czytać, to się tego nie da. Zapewne o jakiś bzdurach. By zmyć, spirytusu trzeba, świństwa na ścianach akurat. Jak ony te wiersze piszo, Czy ony wciąż muszą bluźnić? Rysujo, krzyczo, nie słyszo, Byle się tylko wyróżnić. Zwrócić na siebie uwagę. Zaznaczyć, że byłem tutaj, a babę malujo nagą, zwłaszcza jej cycki i uda. Jak ony te wiersze piszo, skąd znajo te bezeceństwa Pornografię oglądajo, a potem takie szaleństwa. Że chłop na chłopa naskoczy i coś tam mu w tyłek wkłada. Baba babę połaskocze. A fu, to się do Unii nada. Krycha!! "Roboty jest fura!! Szorować, co piszą pany. Od dziś musi być kultura, Zmywajmy kible i ściany!"3 punkty
-
3 punkty
-
Wysokie funkcjonowanie Schowałem się, pracuję, tylko mnie nie widać; Znów jestem w swoim świecie. Ależ tu przytulnie, Tak ciepło i ciekawie. Chcesz posiedzieć u mnie? A może sama często także gdzieś odpływasz? Na zewnątrz, tyle rzeczy na człowieka czyha, A tutaj, na wysepce, pięknej acz bezludnej, Jest cicho. Może ze mną… Może zechcesz również, Jak kiedyś na piaskowych wydmach się kołysać? Lecz burza, gdy nadejdzie, zniszczy sanktuarium, I w hałas bezlitosny wszystko znów obróci. Gdy bronić będę musiał najświętszego skarbu, A z marzeń delikatnych pozostaną gruzy, Śród wichur i błyskawic, meltów i shutdownów, Spróbuję neurotypu troszkę się douczyć. ---2 punkty
-
Dziś Grażyna wraz z Januszem Do marketu prędko rusza. Po okazje i promocje, Niespodzianki i emocje, Po sałatę, cztery pory, Trzy rogale, pomidory, Bułek osiem, dwie cebule, Po skarpetki i koszulę. Już wbiegają do marketu A tu – zniżka na kotlety I sześć śledzi w cenie czterech, Innych pokus cały szereg, Oto Janusz biegnie szybko Na stoisko małe rybne, A Grażyna, choć wciąż kicha, Przed klientek tłum się wpycha. Już w ruch żwawe pięści poszły, Komuś z ręki wypadł koszyk, Komuś spadły okulary, Komuś portfel ciemnoszary. Zenek, Zosia i Ambroży, Do psot, harców stale skorzy, Worek ciastek rozerwali, Na podłodze rozsypali. Teraz skaczą po okruchach, Po wafelkach i racuchach, Rurki z kremem depczą żwawo, Skaczą w lewo, skaczą w prawo. Zenek biegnie na stoisko Z batonami (bo to blisko) Do kieszeni wkłada cztery Batoniki (te z karmelem). A Ambroży ruchem szybkim Dwie żelkowe ściąga rybki, Sześć cukierków bananowych I lizaki dwa różowe. Za to Maja pełna werwy, Zrzuca z półek już konserwy, Groszek, liczi, ananasy, (Jak chuligan z szóstej klasy). Na marchewkach i pietruszkach, Pomidorów małych puszkach, Afrykański taniec tańczy, Z półek zrzuca pomarańcze. Nagle z brzękiem i łoskotem Spada sześć słoików z miodem, Na podłodze żółta struga, Jak wąż boa rośnie długa. Już przy kasie jest Grażyna Oraz Janusz z groźną miną, Między dwiema staruszkami Rozpychają się łokciami. Dwieście złotych płacić trzeba, Janusz woła Wielkie nieba! Antypolska agentura Wciąż z rodaków zdziera skórę! Gdy księgowy piegowaty Podsumuje wszelkie straty, Skutki chamstwa i głupoty, Wyjdzie z tysiąc trzysta złotych. Jutro rano kierowniczka (Wiedźmy groźnej imienniczka) Zrobi wielkie ogłoszenie Na wystawie jak na scenie: Choćby wiało, choćby grzmiało I błyskało i padało, Choćby wielka była burza, Tych klientów – nie obsłużę…2 punkty
-
Moja ukochana A poprosiła mnie kiedyś żebym uciekł przed swoimi portkami. Przez chwilę sugestię odebrałem całkiem zachęcająco, a mianowicie, że prosiła abym je zdjął. Otóż niestety, nie, źle odebrałem i bardzo się myliłem, co również urosło później w niejedno nieporozumienie. Ta prośba miała wymiar daleko, bardzo daleko, szalenie daleko bardziej skomplikowany. Nieoczywisty i niejednoznaczny. Zresztą wyrafinowane kobiecości często tak mają. Zresztą wszystkie kobiety tak miewają. Dodam tylko, że temat jest nieco trudny do wykonania, ale to już inna historia. I w gruncie rzeczy nie na moją opowieść. Warszawa – Stegny, 09.06.2025r.2 punkty
-
Dinozaury były z cukru Laura z marcepana. nie strasz dzieci, bo się boją będą płakać proszę pana Myślę, że jest dla dzieci :)2 punkty
-
poezja to nie tylko pisanie wierszy to życiowa droga która częstuje smutkiem radością i żalem2 punkty
-
@Dagna pewnie i masz rację bo wszyscy mi tak piszą ale ja lubię ten patos nawet jeśli podoba się tylko jednej osobie. I tak niewiele osób mnie czyta więc przejdzie mój patos niezauważony.2 punkty
-
Rozśmieszyłeś mnie Marku i już lepiej mi się wchodzi w rzekę o pardon w dzień2 punkty
-
@Marek.zak1 Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego napisałem, że może być zimna, a nie że jest domyślnie zimna.2 punkty
-
2 punkty
-
Są takie miejsca, gdzie duchy przeszłości ciągle o sobie przypominają. Nie znałem tej kawiarni, a szkoda, bo pewnie byłbym odwiedził. Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W dłoniach trzymam pieczęcie echo niesie zaklęcie: - Wy, którzy spojrzeniem karzecie zuchwałych - Wy, którzy oddechem kruszycie skały - Wy, którzy trwacie w cieniu Wzywam was po imieniu! - Lucyferze, stań po mojej prawicy - Astarocie, zasiądź po mojej lewicy - Belzebubie, krocz przede mną - Belialu, ukaż się za mną Duma, Próżność Żarłoczność i Arogancja Dziś w cztery świata strony Wysyłam was potępionych Niech ogień wszystko spopieli Ziemia niech kości wybieli Niech woda szczątki pochłonie Powietrze niech truchłem wionie W dłoniach trzymam ORDO SERVORUM SATANAE Dies Irae! Dies Irae!1 punkt
-
w atramentowym niebie z ochotą wybiegam na deszcz zanurzona w ciepłej kropli przy twoim dźwięku jestem kolibra czereśnią1 punkt
-
czy Hania czy Tania czy Iza wszystkie są jak egzotyczna Ibiza najlepsze kasztany rosną na placu Pigall Zuzanna lubi je tylko jesienią czy Hans Kloss dotrze do centrum galaktyki? srebrzyste kobierce się mienią terraformujmy tysiące planet ! cel dla przodowników pracy wytyczony as król dama walet grajmy w klasy i twórzmy nowe palindromy!1 punkt
-
Miłości w jeziorze, szczerze. nie polecam, chociaż ciepła woda pożądanie wznieca, bo jednak dyskomfort, kiedy coś podpływa, nie wiesz, czy to nurek, czy drapieżna ryba. To nowy cykl, poświęcony latu i zbliżającym się wakacjom.1 punkt
-
1 punkt
-
to nie pierwszy nie ostatni wymyślony wierszyk co ci czasu chwile skradnie i uśmiech wśród dzieci nie wnikajmy z czego Laura ani dinozaury fakt strawieni już do rana i wracać nie chciały dla dorosłych morał krótki gdy mają ochotę walnąć sobie lufkę wódki i zagryźć łososiem :))) ps koniecznie wędzonym1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Naram-sin głównie spotykali się w takich miejscach bo byli biedni, salony były niedostępne. Lubię Ecole de Paris i jest takie fajne zdjęcie gdzie wszyscy ówcześni malarze i rzeźbiarze co przyjechali z Polski do Paryża pozują do zdjęcia w popularnej dla nich kafejce. Powoduje to że w takim miejscu myślimy o ich emigracji bolączkach pragnieniach i głodzie…1 punkt
-
@Amber Bardzo dziękuję za komplement, wzajemnie. @Jacek_Suchowicz Dzięki, super piosenka!!1 punkt
-
@Rafael Marius Nie wiem jak to jest, ale wszystkiego mieć faktycznie nie można. Trudno. Real taki. Tak, mam jeszcze do napisania 2 piosenki :)1 punkt
-
W naszym klimacie tak naprawdę zimna jest niemal zawsze, więc domyślność jest bliska rzeczywistości:).1 punkt
-
@Dagna a co zrobić jak to mnie dopadło uniesienie; i mała dygresja obok zdjęcia Miłosza jest jego wiersz poświęcony kawiarni. Poeta się wypowiedział poetycko i zostanie to na wieki- ja ze swoim wierszykiem nie chciałem robić konkurencji 😀1 punkt
-
@Naram-sin dzięki za opinie @iwonaroma dziękuję za czytanie. @violetta ja też nie ale może kiedyś... Kto wie :) @Dagna dzięki za czytanie.1 punkt
-
@Robert Witold Gorzkowski a kto wie może razem z nimi (choć są obecnie dla Ciebie niewidoczni) Ojciec Pio miał dar widzenia. A może to wszystko nieważne. Przybyłeś zobaczyłeś napisałeś - super!!! (veni vidi vici):)))1 punkt
-
Babciu Każdy wybór skutkuje sercem złamanym na dwoje. Każda cząstka zakwita niczym niechciane powoje. Zmierzam babciu do Ciebie leśną drożyną wśród świerków. Biorę garścią na później miękko zrzucone igliwie. W kieszeń wpycham z nim serce, bardzo zmęczone żonglerką. Serce, które, gdy dotrę będziesz całować troskliwie. Zrobisz z igieł nalewkę - tę kurujacą niewierność klaunów z trup wielkomiejskich, bo nim się stałem w przypływie... chciwości.1 punkt
-
Składam łabędzia z chusteczki Składam go w mych dłoniach Składam łabędzia z chusteczki Składam go gdy konam Strumień krwi po ręce płynie Płyną łzy po twarzy Krew na ręce w końcu spłynie Schną łzy na mej twarzy Ból już odszedł łzy ustały Nie ma światła w oczach A w mych dłoniach łabędź cały razem ze mną skonał Tylko jedna rzecz została po tym wielkim bólu Smutek żal nienawiść w sercach Cień niezrozumienia a w mej głowie w tamtej chwili sposób ukojenia1 punkt
-
@Dagna ;) Cząsteczki się rozpadają a energia pozostaje. Można oczywiście czepiać się tych cząsteczek, ale to daremne :) Pozdrawiam z energią @Andrzej P. Zajączkowski Dziękuję:)1 punkt
-
1 punkt
-
Czasu wciąż Tak mało Bo w gonitwie Myśli wszystko ucieka I zostaje tylko Szum chłodnego wiatru W kapryśne I deszczowe lato1 punkt
-
Są różne mniejszości tak, że z tą mądrością, to nie musi być pewnik. Ze swojej strony nie uważam, żeby anonimowa zbiorowość stanowiła tylko i wyłącznie wypełniacz, bo jak nieraz miałam okazję się przekonać, z tej zbiorowości potrafi się wyłonić jakaś jednostka i całkiem sensownie "zabłysnąć", tak żebym po takim spotkaniu miała nad czym rozmyślać.1 punkt
-
@Ewelina :) ... Dzięki, również serdecznie pozdrawiam 😊 @Jacek_Suchowicz :);) Na początku mroczno i ciężko ale później leciutko i świetliście! :) Pozdrówka bez kremacji ;) @Rafael Marius w sumie tak też może być (szybkie unicestwienie materii) choć powolne jej gnicie (sorry za słowo ;)) zawsze odbywa się przy pomocy stojącej (ciężkiej) wody. Ale spoko, materia to nie wszystko :) Skupmy się na końcu wiersza :) Dzięki za serce @sisy89 dziękuję1 punkt
-
A teraz takich przegrywów całkiem niemało zatem może piosenka do nich trafić Choć powiem Ci, że część z tych którzy tak siebie nazywają to z mojego punktu widzenia ludzie sukcesu, szczególnie mam tu finanse na myśli. Ale im chodzi o relacje damsko-męskie, a tutaj to faktycznie fiasko. No cóż nie można mieć wszystkiego. To jeszcze dwie piosenki zostały, zdaje się że miało być 15?1 punkt
-
1 punkt
-
Osadzam się w życiu, osiadam, jak drzewo za późno sadzone. Koronę mu przyciąć wypada. Nie wszystko jest jednak stracone. Podlewać je trzeba troskliwie, na mszyce uważać i grzyby, wzrastało by zdrowo, szczęśliwie i życiem nie żyło na niby. Osadzam się w życiu, osiadam i lepiej już znoszę wichury. I pragnień nie muszę się lękać, bez lęku też patrzę na chmury. Dojrzałość to zalet jest pakiet. I sensu nie szukam. Przychodzi. Nie walczę już z całym światem a nawet się z nim chcę pogodzić. Osadzam się w życiu, osiadam, drobnym nasycam promieniem i piję, kiedy deszcz pada, i kwitnę, gdy mróz zelżeje. Osadzam się w życiu, osiadam. La lalalalala la lala... Nie muszę nikogo udawać, bo jestem. La lalalala la.1 punkt
-
@Wędrowiec.1984 pogodzenie (i nauka odpuszczania) jest podobno miarą dojrzałości. @Łukasz Jasiński ale po co od razu świat zmieniać? @Marek.zak1 kwitnę z nerwów. Za dużo pracy i odpowiedzialności. Fota z soboty, co kilka dni duży piknik. 14-15.06 na Pl. Romantycznej. Pozdrawiam wszystkich. To piosenka, nucę ją. Może i Wam się da zanucić? Bb1 punkt
-
Okropność to jest, że czas się odmienia — Zło dziś u steru, a człowiek się zmienia. W bólu się rodzi ten dobry, szlachetny, W ruinie stąpa, lecz duch jego świetny. Dźwiga świat z błota, gdzie ślepcy go wtłoczyli, Na barkach swych niesie — choć krwawią, są czuli. I ledwie promień przebije przez mrok, Już lenistwo nadchodzi jak bezczelny krok. Bo ci, co syci, w cieple się zwiną, Zapomną o ogniu, co tlił się w ruiną. I znowu upadek — jak zgasły płomień — Czas znów się przekręca, z żalem, z ogromem. Niekończąca się pętla, żelazne jarzmo, Historia powtarza to samo wyraźno. Od wieków kręci się koło bez końca, Gdzie człowiek walczy... aż zgubi go słonko.1 punkt
-
oboje układacie mnie do snu najpierw ty kołysaniem bioder potem on błogosławiąc białym skrzydłem1 punkt
-
1 punkt
-
Pokłóciła się żaba kiedyś z bocianem: -Nie chce mi się gadać więcej ale z panem -czy to na poważnie czy nawet dla hecy -albowiem pan mi wbija ciągle dziób w plecy -Na pana klekot od dzisiaj będę głucha -bo ja nie jestem taka zwykła ropucha -kłap sobie pan dalej swym dziobem czerwonym -ja ci pokażę wraz z kumakiem szalonym -Żaba rzekotka przybędzie też z odsieczą -takie bociany jak pan lepiej niech leczą -już nie ma gorszego ptaka niż bociana -dlatego bez przykrości pożegnam pana -Już nigdy nie spotkamy się nad tym stawem -wbijać mi straszny dziób w plecy ? jakim prawem? -ja chcę w spokoju pożyć jeszcze trochę lat a bocian westchnął, dziabnął żabę …i ją zjadł1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne