Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. dedykuję Romie A po co robić coś na szybko, aby za chwilę zapominać? Świat, chociaż wielki, jakby mikro. Czy o czymś nie wiem? Czyjaś wina? Bo jeśli wszystko jest w porządku, nam się należy urok marzeń. Niech wszystkie strachy staną w kącie obrócą się do ściany twarzą. My zaczniemy rozmowy szczere; językiem po cielesnych szczytach. Paluszkiem coś poczniemy mierzyć, by w końcu – aż pod serce wnikać. Jak satelity na orbicie, rozdygotani pyłem słońca. Wchłonięci w siebie, w tym zachwycie, co chce mieć niebo, aż bez końca. I nagle jak najczulej szepczesz; "już dość – bo serce mi wyskoczy." Więc powracamy ziemską przestrzeń. Łzy otuliły szczęściem oczy.
    10 punktów
  2. że też tak łatwo duszę pobrudzić krzykiem porannym poranionym do tego popiół z papierosa może dwóch poplamić kolorami z ławek świeżo pokłóconych i tych dawno zapomnianych tęskniących rozetrzeć smugi usłyszanych wyznań obietnic i kłamstw dopłakać zacieki rozedrzeć wrażliwe brzegi zszyć na okrętkę byle jak i byle czym a potem wetrzeć resztę tego syfu (mimowolnie?) opierając o lepkie od brudu dotyki pokaleczone słowa zobacz jak ona wygląda nie wstyd ci? nie żal?
    10 punktów
  3. moje okno zna na pamięć wydeptaną ścieżkę stąd jest najlepszy widok na nieobecnych
    9 punktów
  4. pod stopami kwitnące fiołki tęskniąc za światłem i ciepłem głęboko w piersi uczucie lub echo odbijam się księżycową łąką
    8 punktów
  5. A gdy już wszystko będę miał Nie będę chciał już więcej nic Blask świec wśród znakomitych ciał Garść słów jak można było żyć Bogaty będę w zasób rad Choć dość niezręcznie będzie mi Wskazywać dokąd zmierza świat Wskazywać co masz zrobić ty A gdy już wszystko będzie proste W uściskach niezliczonych rąk Zwycięstwa dotknie mnie ten boski Laur co wieńczy nagą skroń Majętność całą wówczas zbiorę W garść pustą w mgnienia krótkich chwil I zdmuchnę płomień w złudną wiarę W ów materialny, pusty sznyt.
    8 punktów
  6. wyhodowałam w macicy siedem i pół kilograma żywego ludzkiego istnienia nie licząc łożysk reszty błon i wód płodowych dwie dusze syn pięć lat nie wypuszczał z ust mojego sutka dziewczynki wiadomo zdolniejsze łatwiej przyswajają obraz zdarzeń nie wyjdę z domu wymiotuje a temperatura graniczy z koagulacją białka dlaczego ma takie zimne rączki lepiej spakuję rzeczy do szpitala RSV jelitówka bostonka niemożliwe termometr chyba popsuty o trochę spadła 39,9 nie płacz synku zaraz przyjdę Mimi ma dreszcze muszę jej potrzymać głowę pleśniawka języka dziś dla odmiany ospa
    7 punktów
  7. Spójrz! To wszystko z księżyca. To się mieni. Srebrne brylanty wirują wokół, w rozpryskach niezliczonych iskier. To wszystko od księżyca. Ta cisza. Taka cisza. Prostokąt kładzie się na podłodze. Świetlisty. Srebrny.. Nie jeden. Wiele... To już tak późno?Kiedy ten czas przeminął? Od okna cień idzie strzelisty. Drzewa. Gałęzi… Coś przechodzi przeze mnie. Podmuch lekki. Powiew. Jakby tchnienie obojętnego ducha ze srebrnymi rzęsami. To od okna. Od okna rozwartego na oścież. To musi być od okna… Od okna idzie szelest ulicy, liści topoli… A więc to już lato. Albo wczesna jesień… Kładę się na lastrykowym parapecie, wdychając zapach ogrodowych zakwitnień. Gdzieś tutaj i tam kwiaty w donicach. W grzędach. W wilgotnych grudach ziemi, w których moja umarła matka. Mój ojciec... Na wyciągniecie ręki gałązka. Wiotka. Ruchliwa. Sięgam jej koniuszkiem palca. Muska mnie. Odwzajemnia dotyk wrażliwy. Czy ty mnie… Wiesz… Nic nie wiesz. Ale ja wiem… Choć przecież musisz wiedzieć, mimo że idziemy w tej ciszy niemi. Idziemy we śnie. Bo tylko we śnie jeszcze iść możemy. I każdy szczegół widzę przeraźliwie jasno pod tym księżycem wielkim, co ma zadumane lico. Zasmucone. Czy ty mnie jeszcze… Piskliwy szum rozsadza czaszkę. Zaciskam szczypiące powieki. Otwieram… Wstrząsa mną dreszcz gorączki, gdy słyszę słowiki. Ptaki inne. I inne jeszcze… Cień gałęzi porusza się. Chwieje. Jakby cień czyjejś dłoni wyciągniętej w przestwór zapomnienia. W tym półmroku nocy. W tej esencji sennej wszystko zdaje się coś mówić, szeptać. Nie wiadomo czy to ptaki mówią czy kwiaty… Cienie otaczają mnie. Nikną. W oknie szeroko otwartym twarz się odsłania spod woalki obłoku. Księżyca? Nie wiem. Twarz podobna do ciebie. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-03-30)
    7 punktów
  8. znam tylko jedno kochanie szeptem budzone o świcie gdy myśli wątku szukają w ciepłej zatoce za uszkiem znam tylko przyszłość bez lęku że słowa mogą nas skrzywdzić bez strachu co będzie potem gdy przyjdzie obojętność znam siłę i moc dotyku zaklętą w lekkości palców pieszczących misterny ażur nim zgaśnie ostatnia gwiazda
    7 punktów
  9. Ta noc od wszystkich inna nasza pod drżącym spektrum gwiazd otula spiesznie słowa ulatujące w dal rzeźbionych wiatrem gestów Ta noc niezwykła i mistyczna zakwitła muzyką szeptów i polnych maków barwą dotknęła mnie bez reszty Ta noc i srebrny księżyc powiernik mych tajemnic... Zanurzam dłonie w mroku co tańczą rytmem zmierzchu Ta noc...
    6 punktów
  10. ,, Skosztujcie wszyscy, jak dobry jest Pan Bóg,, Ps. 34 podziwiam piękno otaczającej przyrody by chwilę potem płynąć nurtem utopijnych doznać w świecie kreowanym przez idoli chwila zadowolenia a rano rano lepiej nie mówić gdyby tak znowu zbliżyć się do Ciebie skosztować Twoich słów czy mogłoby być jak dawniej codziennie ze słońcem budziła radość dziś...wyrzuty sumienia czy i na mnie czekasz Jezu a może… 3.2025 andrew Niedziela, dzień Pański
    6 punktów
  11. zamykamy obrazy w ramach szczęście że moje są bez łańcucha nie czuję się zbyt dobrze w skarpetach na plaży podobnie jak czerwony kapturek przed dworcem około piętnastej bo zegarek zgubił wskazówkę z pewnością nie na złość
    5 punktów
  12. upajający stan odzyskanej wolności dla wszystkich niewidocznych pasażerów chcących posmakować innego sposobu istnienia miniony czas mnożony przez kamienie na zakolach kosmicznych arterii w jednej niekończącej się eksplozji tworzy niewymowne piękno wszystkowidzące oczy w bramie z ciernistej korony naszej wspólnej wieczności
    5 punktów
  13. maleńkie drzewko z przekrzywioną koroną jeszcze wątły pień
    5 punktów
  14. budujemy gniazdo ty ogrzewającym słońcem pieścisz moją skórę ja bezbronna gałązka rozwijana z liściem trawą całą energią w nas
    5 punktów
  15. poezja nie zawsze jest piękna czasami składa się z liter oblepionych lepką substancją sklejone w wyrazy krzyczą do ciebie uciekaj skutek jest odwrotny nic bardziej nie przyciąga niż swąd nadpalonych wersów pachnących jak włosy czarownicy płonącej na stosie wyciągam papierosa odpalam a ty kaszlesz oczy patrzą zachłannie zlizują litery zardzewiałe podskakują chrzęszczą stają ci w gardle gaszę papierosa na ostatniej strofie ucieka z dymem czujesz niedosyt wiem wrócisz po więcej
    4 punkty
  16. owe boskie ciało, bez skazy, w zbroi istnienia porywa się z sercem drżącym na wiatr i tańczy w takt rwanej muzyki tętnem pulsującej wewnątrz szkielet niby plastelina jakby pręt sztywny - metalowy wciąż łagodnie się wygina, nagły oddech żebra rozszerza i z piersi bielą jaśniejących kojący śpiew rozbrzmiewa na ciasno nawleczony sen powieki, ciężarem dotyku kładzie, włosy z czułością gładzi, ramiona ufnie otwiera - w skrzydła motyla zmienione... wiosna - pofrunąć już czas
    4 punkty
  17. jej oczy morze zaciekłe zachłanne spojrzenie przybój skalisty brzeg codziennie walczące przypływy nocą na moich wargach sól
    4 punkty
  18. w bezkresie idyllicznych łąk artysta maluje krzyż to taki drogowskaz dla grzeszników między snem a dniem zagubione dusze szukają swoich twarzy Kain i Abel śpią jeszcze w kołysce demoniczne echo odmienia słowo grzech przez przypadki Chrystus wędruje w ciszy gdzieś między rzeką a brzegiem życia
    4 punkty
  19. przy dźwiękach dzwonu pojedynek dwóch chrząszczy w samo południe
    4 punkty
  20. to dla mnie nic strasznego znam cień wywodzę się z niego lecz po spotkaniu ze Słońcem wiem że w mroku obojętne jest czy zamknę oczy czy otworzę on i tak będzie zniknieniem
    4 punkty
  21. * * * spadają krople ziemia paruje ciepłem dla mrówek powódź * * * spadają frazy rozbudzone sztylety łzy na policzkach marzec, 2025
    3 punkty
  22. Czy się ośmielą słowa wyjść z szuflad gdy szafę rozwalają? Kiedy nie można mówić nic i czmychnąć w pole tak jak zając. Zaś w szafie nędza, straszny luz. A tak niedawno miejsca mało, domykać ją – był niezły trud, gdzie się to wszystko dziś podziało? Kiedy gospodarz; prostak, cham i z bandytami idzie w parze. Kradnie, sprzedaje każdy łach. Prawo zostało w strefie marzeń. Czy może ożył ludu wróg, badylarz, cinkciarz albo kułak? Wybierze zgraja głupców znów i na co komu szafa pusta.
    3 punkty
  23. przyjemny taniec z deszczem nieśmiała melodia w tle spójrz kropla zmienia się w człowieka tak samo prawdziwego jak my
    3 punkty
  24. początek wiosny łyski budują gniazdo w przybrzeżnych trzcinach
    3 punkty
  25. Zapytałem ją po raz kolejny, enty jakiś, fakt nie liczyłem który, ale moje pytania szły wręcz w dziesiątki jakieś, a moje pytanie brzmiało – ile razy można pytać o to samo? Czytelniku, znów wysyłam ci przywitanie z krainą pełnego i zupełnego paradoksu. Warszawa – Stegny, 30.03.2025r.
    3 punkty
  26. słońce w zenicie wszyscy szukają cienia oprócz jaszczurki.
    3 punkty
  27. @MIROSŁAW C. oj grałoby grało :)) tak zgadzam się :))) @Alicja_Wysocka ze strony szafy żaden afront a babska słabość zwykła rzecz one swe ciuszki w szafie kładą zapominają każdy wie od męża zawsze biorą kasę aby powiesić w szafie coś chociaż tych ciuchów mają masę gdy raz założą nowy chcą z czasem ta szafa jak ciucholand choć wizytówką jej jest mąż a ona płacze oraz woła kup mi bluzeczkę dobry bądź :)))
    3 punkty
  28. za wiejską chatą pomimo szczekania psa brzmi koncert świerszczy
    2 punkty
  29. @Rafael Marius świat się zmienił, jest inny od 30 lat:) @Nata_Kruk są dni cieple już :)
    2 punkty
  30. i spada miłość ukoi wszelkie rany zaciera pamięć
    2 punkty
  31. ślicznie miłość jest tylko jedna co stale przez wiedzie życie kobieta mądra i wierna z którą zdobędziesz zaszczyty :)
    2 punkty
  32. Kolwal_ik Mało większy od wróbla, kowalik ze Szwajcarii, umie chodzić w gałęziach, do góry pazurkami. Dębów starych polubił zapach, dowód tenże, na fotografiach. Bieganiny tygodnie, jestem - wykorkowany. luty, 2025 https://www.facebook.com/PtakiWPolsce/posts/kowalik-potrafi-chodzić-nawet-po-spodniej-stronie-gałęzi-/2024651127696081/ dopiero dziś się dogrzebałam do kowalika, do góry pazurkami.
    2 punkty
  33. 2 punkty
  34. Nieraz podziwiam Świetliki Świętojańskie jako gwiazdeczki
    2 punkty
  35. @Domysły Monika są jadalne i można je zerwać, nie niszczyć :) @Rafael Marius dziękuję:) dzisiaj senny dzień:)
    2 punkty
  36. tak, wkraść się, zwariować wprost w ciebie! i cieszyć się jak dziecko z faktu, że wszystko poza nami jest ponuklearną groteską, rzeczywistością, która została przeznaczona na przemiał, bo zagnieździły się i opanowały ją nieśmieszne, kamienne krasnale o ubrokaconych mordach, bo to wyścig Schlörwagenów. bez mety. aż chce mi się pozwiększać poziom jego absurdalności, wejść z impetem na salę plenarną kompletnie sprowincjonowanego Sejmhedrynu i krzyknąć: "bęcwały! zamiast Łukaszenki skazaliście na ukrzyżowanie Majkę Jeżowską!", w jedynej działającej restauracji zamówić... mięsną agrafkę o smaku wątroby Leonardo DiCaprio, dorysowywać uśmiechy zaśmiecającym ulice pastelowym mumiom, pisać kwietne słowa na żuchwach fosforyzujących szkieletów, umierać z zachwytu, że widzimy się po dzikszej, bardziej drapieżnej stronie. że jest to graniem w łapki. po zażyciu lofentanylu, a wszędzie brzydko i opacznie, gdzie nas nie ma.
    2 punkty
  37. @Jacek_Suchowicz słów mi brakuje...przepięknie... Dziękuję ślicznie za dedykację, to świetne uczucie być z takim wierszem choć troszkę powiązaną :)
    2 punkty
  38. Metafizyka jest podobno kategorią FAKTU (sprawdzone INFO) Warszawa – Stegny, 29.03.2025r.
    2 punkty
  39. @Nata_Kruk Adresat jest odważny, nie ucieka, raczej czeka na więcej 🙂 Taki był mój zamysł
    2 punkty
  40. @Jacek_Suchowicz Ogólnie pytam cały czas o to samo osoby które ciągle pytają mnie zupełnie o to samo, a pytania powtarzają się w nieskończoność :) Ogólnie lekarz to świat jing, ksiądz to świat jang, a ja sobie pomilczę ;))
    2 punkty
  41. 2 punkty
  42. Słyszę wodospad Widzę ulotną tęczę Woda mnie trzeźwi
    2 punkty
  43. czas na wylęgi do nadrzewnego gniazda wraca cyranka czas na wylęgi po pniu drzewa do gniazda wraca cyranka
    2 punkty
  44. @Alicja_Wysocka mężczyzna wszystko wziął na klatę w drodze pokutnej przez ziemski byt Bóg mu odpuści grzechów masę "swoje już przeszedł - do raju z nim"! wspaniałej niedzieli
    2 punkty
  45. przecież noc zawsze jest mistyczna zawłaszcza tajemnice dnia bywa cudowna lub dramatyczna mnóstwo wydarzeń w rękawie ma
    2 punkty
  46. @Jacek_Suchowicz Bóg wziął trochę promieni słońca, zadumaną melancholię księżyca, łagodne spojrzenie sarny, drżenie łani, piękno łabędzia, delikatność puchu, lekkość powietrza i świeżość wody. Ażeby jednak uniknąć nadmiaru ckliwości dorzucił nieprzewidywalność wiatru, kłótliwość sroki, płaczliwość chmur i burzliwość nastrojów. Wszystko zmieszał i oddał mężczyźnie mówiąc: -bierz i radź sobie. Dobrego dnia :)
    2 punkty
  47. Nietoperz leci ku księżycowi, gwiazdom Sowy hukają.
    2 punkty
  48. @iwonaroma Raz dobrze w cieniu, a raz na słońcu. Równowaga w cenie.
    2 punkty
  49. często myślę o krzewie. tym, który wyrasta między nami. jego istnienie jest jakby... a, pozwolisz, że pójdę w obrazową i szaloną metaforykę. to jakby na bazarze w Indiach, pośród wielorękiego chłamu dla turystów, dostrzec złoty posążek. nie bogini Kali, nie Sziwy, ale przedstawiający... mnie samego, w dzieciństwie. tuż obok – drugi, o twarzy dojrzałego mnie. i kolejny, wyglądający całkiem jak nigdy nieistniejąca rodzona siostra. czwarty: żona. to otwieranie oczu, ust ze zdumienia widząc hipnotyczny taniec figurek, pytanie się w myślach "skąd to tutaj?". ten krzew to taki właśnie uświęcony szok, niespodziewany dar od losu (nie kosztowało nic, ponadreligijne precjozum). a każdy czas, gdy nie istniał, wszelkie, nawet wiosenne chwile bez niego, były niczym szatkownica do lalek albo autokanibal-miłośnik Arki Noego, co, z sercem na dłoni i z płuckami w drugiej, podgryzał się, fałszywie nucąc "Się je je, się je je". i jadł. i natychmiast trawił. tak: to piękna i hipertrwała roślina o korozjoodpornych liściach, łodygach. również czujesz, jak tętni w sercu nasz wspólny mechanizm. jak puszcza śrubki-pędy, które spajają rzeczywistość.
    2 punkty
  50. Pójdźmy tam albo gdzie indziej. Idziemy wciąż. Albo nie idziemy. Może to tylko fala światła mijająca. Nas. Albo nie nas. Idziemy w milczeniu. I w milczeniu tym niemi. Chodź, pójdźmy tam, bądź nigdzie. Idziemy w noc. Wiesz, tutaj jest tak cicho. I cicho jest jeszcze bardziej, kiedy krok za krokiem podążamy w dal. Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Wiem, że nie słuchasz. Więc słucham sam siebie. I mówię wciąż. Do siebie mówię tak, jak tylko szept może płynąć tęsknotą. Wiesz, cicho tutaj jest i sennie. Albowiem jest… Idziemy. Idę ścieżką. Ulicą, która lśni po niedawnym deszczu. I w której odbijają się neony miasta. Reflektory samotnych latarni. W oknach czai się mrok. Poza nami nikt. Kapiące z rynien krople. Na twarz umalowaną. Na błazeńską twarz. Rozpryskujące się krople. Rozmazane usta. Pod dolną powieką łza… Idę powoli, licząc po drodze kocie łby. Choć liczę je jakoś tak nie po kolei. Albo i po kolei. Lecz jakie to ma teraz znaczenie. Scalam się z cieniami w zaułkach. W bocznych alejkach donikąd... Czy ty mnie w ogóle… Już nic. Nie ważne. Było. Minęło… Choć to: „minęło”, jakoś tak odchodzi z ociąganiem i… odejść nie może. I tak jakby przeczy mijaniu. Obraz twojej twarzy się zagęszcza. Tak sam w sobie. I dla siebie tylko. W ziarnach kroplistych. W smugach. W kryształowych odbiciach rozbitych na miliardy iskier… Przede mną wyrasta drzewo pocięte w koronie pomarańczowym niebem. Takim niebem płonącym ciszą… (Włodzimierz Zastawniak, 2025-03-28)
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...