Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2024 w Odpowiedzi

  1. serce nabrzmiało ciszą gdy wokół hałas miejskich ulic zagłuszał wczorajsze myśli na obrzeżach łatwo się zgubić już nie czuć pod palcami ścieżki twoich warg brakowało słów i drogowskazów a może to od początku była droga donikąd ślady stóp już znikają nie wrócę do tego co było
    6 punktów
  2. Za dom ostatni, w samotności Czerwone słońce idzie już spać I smutną oktawą daje znać Że pora kończyć dnia radości. Wciąż blaski spóźnionych promieni Rozjaśniają dachu krawędzie, Kiedy noc już diamenty wszędzie Rozsiewa w błękitnej przestrzeni. I Rainer: Einsam hinterm letzten Haus geht die rote Sonne schlafen, und in ernste Schlußoktaven klingt des Tages Jubel aus. Lose Lichter haschen spät noch sich auf den Dächerkanten, wenn die Nacht schon Diamanten in die blauen Fernen sät.
    5 punktów
  3. Dzisiaj dzieci wciąż pytały, -Dokąd poszedł miś, nasz biały? Czy nie poszedł miś do lasu do swojego tam szałasu, gdzie zaprasza inne misie takie bardziej niegrzecznisie. Co tam robią, miś nie mówi, w wyjaśnieniach sam się gubi. Nagle dzieci widzą misia, - Co robiłeś bez nas dzisiaj? -Drogie dzieci, przecież wiecie, byłem z wami w Internecie.
    4 punkty
  4. Kamień z serca Cóż za piękne powiedzenie A jeszcze piękniejsze uczucie jakiego się doznaje gdy kamień z serca spadnie Znowu wolne Coś ulotnego zaczyna krążyć A potem rośnie z nadzieją doświadczeń zgoła innych na pewno dobrych Lecz to tylko jeden kamień A nie wszystkie Leżą przygniatają Można by z nich usypać Olympus Mons A może jeszcze coś większego Wszystkie serca z wszystkimi kamieniami A jeszcze w pęcherzykach żółciowych Na nerkach w przewodach Cholera Życie to z kamieniami przygoda
    4 punkty
  5. ufne spojrzenie którym mnie darzysz porywa serce duszę i wszystko to na co patrzysz i zrywa miłość więzy mądrości rozsądek depcze unosi duszę na cześć młodości naszej młodości po zachód słońca i ranek wczesny tej nieskończonej naszej do końca
    4 punkty
  6. moja droga do twoich rzęs była krótka - na długość kociego spojrzenia... jak opłatkiem przełamywałam się tobą i czynami soczyście grzeszyłam nie będziesz mnie za rok pamiętać za dwa lata będzie już inna... a ja smutna i wciąż sobą zajęta zacznę co rano niechętnie się budzić ta droga do ciebie wyraźnie kręta... scenariusz bez happy endu nie ma co za kołnierz wylewać - gdy łzy się leją jak strumień... a w sercu wciąż echa lęku
    4 punkty
  7. nie było to zjawisko kwantowe na poziomie subatomowym źle osadzony trzpień skierował ostrzę w stronę generała* nie chodzi czy prawi i sprawiedliwi ważne czy realizują politykę partii ,,spieprzaj dziadu" rodzi autokrację sędziów politycznych i żyletkowe druty jesteś przystojny jako kochanek królowej zostaniesz ministerem ludzkie prawo z bożej łaski nie ma dobra ani zła tylko władza * Jarosław Kaczyński
    4 punkty
  8. Korale łez. Swe żalu łzy na sznur nawleka i robi z nich korale. Pierwsze paciorki z bólu dzieciństwa, choć nie pamięta go wcale. Siedzi pod oknem w tym samym miejscu. Nawleka korale od lat. W ciszy skupiona, czas płynnie płynie, brama zamknięta, wszystko jest białe… Pamięta jeszcze dojrzały bal. Martwa jak Anioł, co skrzydła stracił, a myśli, że wciąż je ma. Liczy od nowa, swe łzy nawleka, ale korali brak. Spogląda w okno, supły rozrywa. Unieść się chciałaby. Nazbyt wysoko…cisza i ludzki żal.
    4 punkty
  9. Otworzyłem drzwi i okna świat się uśmiechnął zobaczyłem to co chciałem czyli życia sens Nie bałem się prawdy to dzięki niej jestem tym kim jestem Przytuliłem się do ciszy obok była nadzieja nie dokuczał żal Otworzyłem drzwi i okna poczułem się jak Bóg który widzi dobro nie ma trudnych snów
    3 punkty
  10. no przecież nie dane było zaistnieć! nasz hipolibidemiurg, chłopina w waciaku i małachajce (zawód wyuczony: zamiatacz rzek, mórz i oceanów) nie był w stanie niczego dokonać. ani chęci, ani możliwości. zrozum: wmówiono nam całą tę egzystencjuchę! to kuriozalne bałamuctwo, mit przekraczający granice absurdu, niczym silnik o napędzie kwirynalskim, taki, którego paliwem jest pewne wzgórze w Rzymie, równie absurdalny, co wirtuoz igły i tuszu robiący dziary jedynie na czasownikach (mówisz mu prosto w twarz: piłowanie, zagryzać, zmotałeś — a on tatuuje każdy wyraz!). wszechrzecz to tylko takie droczki, skoda favorit, która ruszy do przodu, jeśli do baku wkruszysz Kwirynał (postaraj się. będziesz w stanie?) . to zdjęcie, które nie wyblaknie, choćbyś wyślepiła na nie wszystkie batarejki, jakie znajdziesz w szufladach. nie było nas, ani, tym bardziej, Projektodawcy. samochód, o ile można tak nazwać czechosłowackiego rzęcha, powoli wrasta w ziemię. na powierzchni wyrazów tupnij, buzowała, kaszlnął, nie pojawiają się nawet niemodne tribale.
    3 punkty
  11. -1- Pewien kolarz na Bałtyku nie rowerem oko przykuł, nie kolorem, tłem. Z wigorem imigrantów wiózł... bez liku. -2- Pewien kolarz na Bałtyku nie rowerem oko przykuł, nie kolorem, tłem. Z wigorem wiózł (na ramie) tłum... ludzi tu.
    2 punkty
  12. kara za grzechy = pobądź sam ze sobą _________________________________________ przez 500 stron zapisanych przeszłością
    2 punkty
  13. kolcami odstraszam minuty do końca świata zakładam najlepszą sukienkę i przesadzam sukulenty kiedy stawiasz pasjansa walisz w drzewo albo kupujesz zapałki nie chcę sczeznąć wśród panteonu niemoralnie odmówionych propozycji zestarzeć się sama przez twoje wszystkie za i przeciw nie chcę już czekać aż wyszukasz z demobilu jakiś szczególnie zakurzony powód przyjedź teraz mnie zabić
    2 punkty
  14. Z cyklu wyciągnięte "z szuflady" cz.XXVI po drugiej stronie ciszy rzeka w lustrze odbicie twarz czysta udręki brak ból odszedł daleko wędrówka w głowie pocięta klisza wzniesione ręce tak blisko gwiazd
    2 punkty
  15. Wyszła brać poetycka na miasto gdzie rosną gdzieniegdzie rosłe drzewa są zatem kasztany pod kasztanami tratujący, tratowani i traktujący czasem o czymś czego nikt nie rozumie często o kimś kto podoba się najbardziej niekiedy wzniośli o sobie w samotności o tym że poniosło, o tym że wynieśli i że niosą na barkach niezniosłość oraz że zapominają chwilami tę wyniosłość. Warszawa – Stegny, 01.02.2024r.
    2 punkty
  16. Brakło soli! - woła żonka do swojego męża Bronka. Na to Bronek; tu jest, żono - i podał jej sól święconą.
    2 punkty
  17. @violetta U mnie rosół a na drugie tortilla, pomidor, czerwona cebula, por, sałata lodowa, sos czosnkowy i pierś z kurczaka na półostro, bo syn nie lubi ostro...
    2 punkty
  18. Dachy wirowały pijane i chciało się wrzeszczeć na śmierć spoglądającą pożądliwie nadszedł Utrillo i poszliśmy uczcić sprzedaż obrazów Gruźlica nasili się za kilka miesięcy wiem bo za wszystko trzeba zapłacić za wzloty co wzbudzają zawiść za upadki z opium za potknięcia o zieloną czarodziejkę Amerykanin co odkrył Malarstwo Cézanne'a chciał mi dać kilka dolarów bym się leczył na głowę
    2 punkty
  19. Rzeczywistość mojego snu jest pryzmatem odwróconym: Mam bezpotomne okresy, 'wzdycham z boleścią "do niego,'' a on bez - do swej żony W zasadzie wszystkie trolejbusy odjeżdżają mi - tuż sprzed wtykanego nosa Postrzegam świat globalnie: ma tylko jedną szosę. W kolorze kapuśniaku - zaciągam ciężkie story Nikt mnie nie prosi do tanga Nikt nie chce znosić humorów I zawsze na pojutrze odkładam cele z przedwczoraj Po prostu wiem, że ''nigdy'' - to jest najlepsza pora A w sklepie z gadżetami - spędzam godzinę piętnaście, szukając z zapamiętaniem - na zranienia maści To przecież nie apteka! Nie zrozumieją tu ludzi, podgrzanych atmosferą - co teraz muszą się studzić: za bardzo uwierzyli, chcieli i całowali, tańczyli, robili przysiady, tracili nerwy ze stali Dziś włóczą się przygaszeni - po ciasnych ulicach miasta - szukają tego, co chcieli - za jedną minutę dwunasta W wigilię nowego roku - szukając ciepłej przystani 365 pięć szans i cuma - w porcie "bez końca" Impreza wcale nietania ...
    2 punkty
  20. brakuje mi ciebie jesteś ze słońca za chmurą za zakrętem ja cieniem kładę się na rozdrożu brakuje mi ciebie czuję jak przez palce z zaciśniętej dłoni swobodnie opadasz pozwalasz nieść się w ramionach wiatru nie sięgam tam tak blisko jesteś delikatny jak aksamit nieuchwytny częściej brakuje mi ciebie lekkość twoja ciąży na powiekach ty płyniesz kiedy ja w znoszonych stopach przeskakuję spękaną ziemię mam nadzieję że myślisz o mnie czasem
    2 punkty
  21. niesamowita już godzina, gdzie brak mi jest wytchnienia a jutra nie ma dobrego, nie ma praktycznie żadnego siedząc w ławce skończył się mój świat, a chwilę potem odrodził się, tylko inny bez żalu, bez polotu zbyt zwykło, zbyt nijako schematyczna rola, pusta obietnica takie są realia, już bez marzeń, bez wspaniałych słów i rąk, z którymi można spleść swój los zwykła szara teczka w rogu, w której ludzie trzymają swoje życie i mnie poty oblewają, że taki jest mój los po wszystkim, będę jedynie z kawą witał dzień, i żegnał z srebrną butelką a nazajutrz się nie obudzę bo już nie będzie do czego, zimno w krainie szarości, dusza duszę pogania, życie wypędza życie
    1 punkt
  22. Szlak trafia Niegodzi się kałać tak nisko upadać by w gównie rzeźbić poezję zniesławiać polibzdurami dyrdymałami partiami dzielić popisy i spiski niegodne uwagi marny to teatr i scena dla duszy Artisty miejsca tam nie ma
    1 punkt
  23. Wyszedłeś i nigdy nie wróciłeś. Być może przestałeś wierzyć w którąkolwiek szansę. Wcale nie musiała być druga. Zgubiłeś się, bo nie umiałeś odczytywać granic na mapie moich oceanów. Włączam pralkę o drugiej w nocy. Wtedy najlepiej działa wirowanie. Algorytmy naszych małych przemocy suszą się na sznurze. Telegraficznym. Nie ma komunikacji. Przewodzę jedynie histeryczny płacz, który dociera pontonowym mostem do południowego Meksyku. Byłam w różnych stanach. W Connecticut zrozumiałam, że musimy uciąć tę nić Ariadny, która nie prowadzi dokądkolwiek. Atłasowe sukulenty kłują dratwą pustego dotyku. Od zawsze podobały mi się ulice. Sklepy ich na rogach, gdzie obsługa wiedziała, że wszystko mija - przeziębienia i porody i zmęczenie nicością. Mijam ją, tę nicość, codziennie - nigdy nie ma gotówki, nie robi żadnych sprawunków. Ale domaga się reszty. Bardzo chciałabym lepiej wyglądać, lepiej pracować i zakochać się w mężczyźnie, który będzie chciał dla siebie tego samego. Otrzepuję się ze snu. Przejechał mnie właśnie jakiś mężczyzna. Wrażliwość moich organów oddała nam przysługę: wybrzmiałam na nim do końca. Otwieram wszystkie skrytki. Dinozaury i dodo. Wracasz do domu, wieszasz płaszcz ukradziony z teatru, dotykasz mnie sobą. Pytasz, czy tęskniłam, sprawdzasz, czy odległość zarzuciła kolejne sieci pod moimi oczami. Tak. Nikt inny nie ma klucza do pokoju, w którym Bóg nam błogosławi. Dotknij mnie znowu, powiedz to swoje: ''ale ja jeszcze nie skończyłem,'' powiedz to swoje: ''już, bo dochodzę...'' Ja też dochodzę. Do wniosku, że następnym razem musimy obmyślić jakąś ... miłość. Można będzie wykorzystać twój dżipies.
    1 punkt
  24. Pośród przyjemnego wieczoru letniego, Nastrojem swym wyobraźnię rozbudzającego, Pachnącego najrozmaitszym kwieciem i ziołami, Zamierzył pióra Mistrz Kraszewski, Napisać powieść o czarnoksięstwa Mistrzu Twardowskim, By pokrzepić serca czytelników pod zaborami, Urzeczony starymi ludu legendami, Kryjącymi się w nich od wieków prawdami, Wyłuskując co najistotniejsze z ich treści, Pochylając się nad pożółkłymi kartkami, Rozbudzając uśpione moce wyobraźni, W duchu mówił do bohatera swej powieści: „Zapomniany, legendarny Mistrzu Twardowski, W starego powieściopisarza duszy, Legenda twa zasiała ziarno ciekawości, By zapełnił nią swej powieści karty, W mrokach burzliwych polskich dziejów, Nie brakło także i tajemniczych czarnoksiężników, Za zasłoną ludzkiej niepamięci ukrytych, W naszej pięknej cudownej historii, Zasiewających skrycie ziarnko tajemnicy, By po latach w legendach ciekawość rozbudzić, Zdarzało się że i samym królom, Służyliście wiernie czarnoksięską swą radą, By wpływ na Rzeczypospolitą podstępem zdobyć. Przypisywane wam było odwracanie nieurodzajów, Zmarłych z zaświatów przywoływanie duchów, By w rozpaczy potężnych monarchów utulić… Gdy króla Zygmunta Augusta zżerały smutki, Ty odmalowałeś mu ducha Barbary Radziwiłówny, Przeto ja zaraz zapomniane twe losy, Odmaluję na kartach mojej powieści, Przeto już same twe narodziny, Opiszę w aurze nadprzyrodzonej tajemnicy, Naznaczonej diabelskim piętnem, By ciekawość czytelników rozniecić, Od pierwszej strony do lektury zachęcić, Rozbudzić w każdym z nich nieznane mu emocje, Przeto opiszę mój Mistrzu jak to mężnie, Młodzieńcem będąc powędrowałeś w piekielne czeluście, By naznaczony los swój odwrócić, By odzyskać stary cyrograf ojcowski, Przez samego Belzebuba podstępem zdobyty, Nowe drogi swemu życiu wytyczyć… Żyłeś przed wiekami w aurze tajemnicy, Jako spowity domysłami królewski czarnoksiężnik, Unieśmiertelniając swe nazwisko w polskiej historii, Jako wielkiej tajemnicy niewidzialny pomnik, Gdy na sabaty na Łysej Górze, Zlatywały się na miotłach swych czarownice, By całonocne harce wyprawiać, Ty tajemniczy Mistrzu późnymi wieczorami, Siedziałeś wciąż pochłonięty swymi licznymi księgami, By wszelkie tajemnice wszechświata zbadać… Zdobyć zapragnąłeś wszelaką wiedzę, Zakrytą starannie przed człowieka rozumem, By utrudzonej ludzkości oddanie służyć, A dla zdobycia wiedzy tajemnej, Nie zawahałeś się zaprzedać diabłu duszę, By skarby rozumu swego pomnożyć… Służyłeś ludziom cenną radą, Choroby zawsze leczyłeś wszelakie, Zawsze niestrudzenie śpieszyłeś z pomocą, Gdzie ubogi brat twój był w potrzebie, Aż w końcu pochwycili cię czarci, W przebiegle nazwanej Rzymem karczmie, Uciekając się do zuchwałego podstępu, By strasznego swego dzieła dopełnić, Duszę twą podstępnie uprowadzić, A ofiarować ją niezwłocznie ognistemu piekłu, Gdy z karczmy porwali cię diabli, Wysoko ponad ziemski padół unieśli, Ty zawierzyłeś Przedwiecznemu Bogu legendarny Mistrzu, A z nabożeństwem śpiewałeś godzinki, Przez co czarci po drodze cię upuścili, I wylądowałeś na księżycu zuchwały szlachcicu…” I napisał niezrównany Mistrz Kraszewski, Przepiękną powieść o legendarnym Mistrzu Twardowskim, Wzbudzającą u wszystkich bez wyjątku czytelników zachwyty, Rozbudzającą uśpione w siwowłosych starcach pokłady wyobraźni. I uczynił Kraszewski Twardowskiego polskiego szlachcica wzorem, Sarmackiej dumy niezrównanym ponadczasowym przykładem, Zamierzchłej przeszłości mistycznym cichym szeptem, Dla kolejnych pokoleń powieściopisarzy natchnieniem. I wciąż kolejne pokolenia polskiej młodzieży, Rozczytywały się w powieści o sławnym Mistrzu Twardowskim, Marząc skrycie by przeżyć jegoż przygody, Przewracając z rozrzewnieniem ostatnie powieści strony. I wciąż wielu czytelników młodych, Dla rozbudzenia swych emocji, Sięga po legendarne Mistrza Twardowskiego przygody, Zachwycając się ich autora geniuszem pisarskim… – Wiersz zainspirowany powieścią „Mistrz Twardowski” autorstwa J.I. Kraszewskiego.
    1 punkt
  25. Z zażywną Bogną spod Kłodna żądzom dał upust dziś Bogdan. Wymościł potem spanie w bioder jej otomanie, tak Bogna była wygodna.
    1 punkt
  26. tak jakoś czuję, że przejeżdżają po nas języki-rozgrzane żelazka, zostajemy poddani (mogącej przynieść fatalne skutki!) urawniłowce: wmawia się, że każdy, w mniejszym lub większym stopniu, bez względu na okoliczności i koszta, chce istnieć. a w pewnej części mnie — Sentinelczycy z łukami, donośne won, jedna wielka wypożyczalnia bagien i kipieli, konstrukcja rozpięta, niczym cyrkowe namiocisko. na arenie tańczą małpiatki w lśniących zbrojach, głośnikom ulewa się kiczyk, Edziula Stachurczuk, wokalista zespołu Gwarantula, fałszuje "Białą lokomobilę". napięte liny. jak któraś strzeli — odchlasta mi głowę, albo coś niżej. zobacz, ile tu mierzwy! myśli o zachowaniach autoagresywnych, których na szczęście nigdy nie wprowadzam w czyn, tomy prokanibalistycznych bajek, poematy z rżniętego szkła i czystej żałosności, jakby pisał je Czesław Miłosz. obdzierając się ze skóry. albo ta, jak jej... Maria Kopninocka. dzisiaj znowu zaatakował mnie nawracający szczylomózg, wzięła niema zapłakanoza. powód? myszy udawały, że zdechły. komputerowe. tyle ich mam, optyczne — nie optyczne, niektóre — całkiem ślepe, a tu, jak na złość, żadna nie chciała zastartować. i łaziła mi pod czerepem gradowa chmura, jedyne, o czym myślałem (jak zawsze w momentach załałamańczej furii), to ostrze wsuwające się w bebech. nie, żeby zaraz: samobójstwo. ale by się przestraszyć, wybić klina klinem (liście wyrastające z listków, tak wiele ich, że aż pod ciężarem łamie się pień, drzewo pada bez życia). możesz się nabijać, że mam cygański de-gust, bo gdy kupuję meble, zawsze wybieram para-pałacowe, o mahoniowych kształtach, złotej farbie zdobiącej ozdóbki zdobiące ozdóbki ozdóbek. przyznaję, to nieco komiczne: facet pod czterdziestkę, który tyleż znielubił elektronikę, co zwyczajnie zaczął się jej brzydzić, funduje sobie babciowate mebelki. fakt: mój słabo oświetlony pokój to śmieszność. jeśli wytężysz wzrok, może uda ci się dostrzec ukrytego za komodą Andrzeja Babińskiego. pałaszuje fałdy skóry, które odkroił sobie wspomniany wcześniej noblista. jest tu barok. całkiem na czarno.
    1 punkt
  27. na wpół zapomniane odgłosy i zapachy jak sen o kwitnących jabłoniach kiedy to noc pachniała słodyczą chwytanej w natchnieniu bezwstydnej swobody na którą to chronicznie nękał nas apetyt niczym obłok z białych piwonii nakrapiany wstydem w kolorze czerwonej głębi głaszcze horyzont nadając sens ulotności
    1 punkt
  28. gdy zamknę oczy i wsłucham się w szept przepływającego czasu pojawiają się obrazy, rzeźby moich wspomnień. jest tam miłość, ta pierwsza i ta druga… zapach mokrych ulic po wiosennej burzy i roweru, pierwszy raz po zimie. słyszę bicie mego serca i głos przyjaciół, których już nie ma. czasem zapadam w letarg, zapominam być człowiekiem i na czas trwania ciszy między biciem serca i słowami urastają mi skrzydła. podobno się uśmiecham.
    1 punkt
  29. @Leszczym Ciekawe, że ludzie, którzy na ogół nie nazwaliby się poetami, jednak nie widzą innej możliwości niż nimi być; ba, wiersze piszą o niebyciu poetami :D No bo to Poezji czasem udaje się przez nich coś napisać, byle nie przeszkadzali :)
    1 punkt
  30. @Ewelina nawet nie wiesz, jak się cieszę. dziękuję
    1 punkt
  31. ja również pozdrawiam ciepło.
    1 punkt
  32. Wkroczył pewnego słonecznego dnia na jego miejsce i poświęcił kilka chwil żeby zebrać pozostałości jego szczęki z podłogi, co uczynił w imię niekiedy podupadającej solidarności męsko – męskiej, wobec przecież wszechobecnie panujących dam nad damami. Spokojnie, że niejedna z nich wcale nie rzadko nas omami, a nawet pójdzie krok dalej, bo przejedna. I to naprawdę nie byle czym. Dopiero właśnie wtedy jest z tobą bratku najgorzej i najlepiej zarazem, co również - jak tysiąc innych spraw na świecie - może jawić się prawdziwym paradoksem. Wówczas nawet twoje wiersze nie muszą niczego udawać i mogą nawet uchodzić za szczere i jak mawiają płynące prosto z serca, skądinąd słusznie lub niesłusznie rozognionego i wprawionego w stan łapczywości ... Warszawa – Stegny, 03.02.2024r.
    1 punkt
  33. @Kościół Zbawienia Słów póki jest miłość, trwa i młodość. umrzeć młodym, oto jest marzenie! pozdrawiam serdecznie :)
    1 punkt
  34. smutno mi choć wiersz bardzo ładny...
    1 punkt
  35. się historyk nie popisał źle wyciągnął wnioski z lekcji albo mu historia zwisa lub źle pojął Potop szwedzki :I Dzięki za kolaż, pozdrawiam.
    1 punkt
  36. Kolaż. Zdjęli z rodzin to, co mogli, aby obrać prąd zachodni. Na Bałtyku? Smutne bardzo. Ktoś zagrywa nową kartą.
    1 punkt
  37. wiosenny ty to tylko odwrót strony a ja prawie czuję twoje ciepło na skórze w powietrzu niemal pachniesz tarniną zaczepiaj płatki mi do włosów rąk
    1 punkt
  38. @Leszczym Szczególnie jak dotyczy to dzieci i chorych „ nieporadnych” a bliscy udają że jest ok.Muszę „cosik „pozytywnego posklecać😳😳😳..może się uda🤨
    1 punkt
  39. Tylko takie dni nam się przypominają:)
    1 punkt
  40. I piękny komentarz :) Serdecznie dziękuję.
    1 punkt
  41. to co wyróżniłem dotyczy prawie wszystkich partii jesteśmy ponoć na forum poetyckim gdzie nie ma tematów zakazanych i jest pole dla wszystkich poglądów. Możemy się z sobą spierać ale musimy tolerować. pozdrawiam
    1 punkt
  42. Świetne teraz widać, który polityk myśli, a który jest na propagandowej smyczy. Fogiel się wygadał... że konkursy się nie sprawdziły, bo eksperci nie realizują polityki partii... Nie wiem czy nowe, u mnie jak zwykle rosół... niedziela jest, w końcu... Pozdrawiam 💙
    1 punkt
  43. @orenz Fajnie, Znaczy się, że lubię Takie pisanie :) Pozdrawiam, M.
    1 punkt
  44. @Marek.zak1 Fajne, bo od serca Pozdrawiam, M.
    1 punkt
  45. zagrałem w pokera żeby to cudowne zjawisko mogło sobie kupić plecak louis vuitton z troglodytą (w roli głównej) chciałem dać jej wszystko od pstryczka w nos po biały puch w jakucji bez ejakulacji pocieszałem kiedy przychodziła zagubiona z ogrodu i pod wpływem mrówek faraona całowałem tam gdzie nigdy nikt nikogo nie opuści aż do śmierci a ta kurwa mnie i tak zdradziła zagłosowała na PIS
    1 punkt
  46. niepotrzebna mi samotność nie czuję potrzeby żeby omijać tłum szerokim łukiem brakuje jedynie kilku zachłannych objęć spojrzeń prosto w źródło czasoprzestrzeni nie chcę kochać tak żeby zabrakło wszystkim światła miłość nauczyła się na pamięć swojego imienia wznoszę skrupulatnie bezsenność wykradzioną zbyt tkliwej nocy buduję kolejne dni wydarte pamięci śnij śnij z całych sił aby jutro nie przyznawało się do przyszłości żeby odzyskać drogę powrotną od pewnego czasu moje ciało stało się za ciasne dla duszy nie sprzyja mi tutejsze niebo wschód słońca przestał obchodzić cóż że twój smutek ma kształt światła cóż że życie zasnęło w połowie wkrótce odszukam zakłamany czas piedestał na którym wzniesiono naszą marność
    1 punkt
  47. Nad lasami , ponad polem W domu z sercem Pola ze złotym zbożem Różne wypieki, chleb na stole Zapach jedzenia w domu Swojski klimat to codzienność Ogród warzywny, owoce i zdrowie Kochany nasz dom , bo życie tu jest Budują w nim miłość i zgodę Dom rodzinny, pamiętam, kocham Cię. Lovej . 2024-02-02 Inspiracje. Dom rodzinny
    1 punkt
  48. Różnie bywa. Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
    1 punkt
  49. @poezja.tanczy manekiny są zbędne, wystarczyłyby same wieszaki :) Dziękuję za słówko i również pozdrawiam! :)
    1 punkt
  50. cisza - zmięta i niepewna... dźwiękiem chce być wypełniana dotykana i pieszczona cisza - pragnie być... szeptem, głębokim oddechem, westchnieniem - szarpana... cicho najciszej i wciąż bez śmiałości cisza jak igła kłuje wyszywa głębię - nićmi złotymi cisza... nie głucha a niema spętana bezdźwiękiem
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...