Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2023 w Odpowiedzi
-
Resztki spokoju zakopał w zgliszczach Jazgot, wstrząsając czaszki sklepieniem, Bym dobrze poznał udręki brzmienie, Wyparł z pamięci, co znaczy cisza. Gdzie by nie podziać głowy, tam bębni. Ledwie powiekę nad oko wzniosę, Ściany oddają w ciało rykoszet. Z hałasu jestem. Hałas jest we mnie. Do śmierci dane mi drżeć w tym rytmie. Choć głosu twego już nie pamiętam, Wspomnienie salwę czyni mi z tętna, A serca przecież z piersi nie wytnę. Z podziękowaniem za inspirację dla @GrumpyElf ;>13 punktów
-
niczym roślina bez korzeni usiłowałam żyć powietrzem w tempie i kierunku pozbawionym plonu nie nadając sensu dniom oczekiwałam go od życia bez zrozumienia że świat widzę nie jakim jest lecz jaką byłam ja sama świadomość tego dociera często z opóźnieniem jak u Bukowskiego trzeba wiele razy umrzeć by narodzić się na nowo i przyjąć siebie5 punktów
-
Muszę się zamknąć. Nigdzie już nie wychodzić. Zamknąć i wtopić w jutrzejszą codzienność. Gdzieś tam, gdzieś... jest klucz, Całkiem zwykły i prosty, Klucz, żeby otwierać życia odwieczność. Muszę się zamknąć. Nie, nie będę spoglądać. Potnę nadgarstki, usta zaceruję... Trzeba jednak wstać... Ale spętany nie wiem, Nie wiem czy zdołam, czy się nie przewrócę.5 punktów
-
miałyby głębię gdyby nie te zaciągnięte zasłony czasem się któraś rozchyli i świat się wciska przez szczeliny albo łza po szybie spływa przejrzysta4 punkty
-
do biegu gotowi start wystrzał dźwięczy w uszach dokąd tak biec znika zarys bieżni trącił ktoś wstęgę przed sobą ma cienką ścianę rozpada się konstrukcja nikt nie patrzy na nią meta pobojowiskiem z grubą warstwą kurzu4 punkty
-
W bezgwiezdną noc zimną i ciemną jak okulary generała rozjechali ostatnią nadzieję czołgami usychała wdeptana w ziemię skutą nieczułym lodem nie będzie koguta z Teleranka jak mantra powtarzany dekret który odbiera wszystko i wszystkiego zabrania za oknem trzech zomowców przy kozie się grzeje połowa miasta jeszcze spała pośpij sobie też córeczko to dla ciebie dzisiaj kołysanka zanim przyjdą po mnie cichutko ją zanucę nie smuć się obiecuję wróci na pewno słoneczko i ja też wtedy powrócę tatusiu czy to wojna? a z kim?... ***4 punkty
-
@error_erros - wiersz dedykuję Tobie, w podziękowaniu za zrozumienie. Myślę, że się w tym utworze również odnajdziesz. Pozorna przyjemność Niby da się tańczyć, Ale się nie tańczy. Niby da się gadać, Ale nic nie słychać. Byłem kilka razy, Wciąż pytałem - po co? “A, bo swych kolegów Jakoś tak unikasz.” * * * Patrzyłem kiedyś na to z wielkim przerażeniem; Pamiętam - Już czekają, trzeba wyjść, coś zrobić? No przecież to nieładnie, przyszli mnie zaprosić, Z nadzieją, że wyprzedzą wieczne zniechęcenie. Dziękuję, nie przepadam. Macie wciąż nadzieję, Lecz wiecie doskonale jak to się potoczy. I po co tak nalegać? Wiecie dobrze o tym… Próbują - Może walczyć bardziej powinienem? Po latach przyszedł spokój, choć jedynie względny, Bo z życiem tak już bywa, że jest dość kapryśne, I nigdy nie wiadomo kiedy się zachęci, By sprawdzić, czy na pewno znowu się rozmyślę. Jak dotąd, całkiem nieźle działa mój bezpiecznik, Lecz słowo - dyskoteka - lubi być perfidne. * * * Wciąż nie rozumieli, Czemu nie chodziłem. Często przy okazji Znowu nalegali. Nie wiem też dlaczego, Ich to nie męczyło. Kamień spadał z serca, Kiedy odpuszczali. ---4 punkty
-
powiedz mi ile ważyło marzenie gdy zrzucałeś je jak balast do piekła wspinałam się po mostach utkanych ze światła po drogach włóczyłam od gwiazdy do gwiazdy w zaświatach tęsknoty śladów szukałam i na nic to wciąż żyję na ziemi wciąż nie wiem gdzie piąta jej strona powiedz mi ile ważyło wspomnienie kiedy słowa uwięzły w poblakłych ramionach wyszeptuję niedopowiedziane oddechy stygmaty dotyku zacieram nocą na ślepo zamykam duszę czekaniem i na nic to wciąż miłość przecina mrok wciąż nie wiem czy jesteś tylko jej cieniem4 punkty
-
To nic, że tkasz słowami ze świtu i mgły, Trzymasz nade mną niebo rzęsami, Rosą niepewności osiadasz na barkach, To nic, że smutnym ogniem całujesz, To nic. Ubrałam już księżyc w szepty światła, Na skórze układam ścieżki z moich łez, Płynę przez oczy wzdłuż krawędzi snu, Zimne już serce na dłoni podaję - to nic, To nic. (Tylko weź)4 punkty
-
Zróbmy coś bardzo daleko zbyt mocno aby dla nas i powietrza i wiersza zabrakło uczyńmy real z sercem – rozmroźmy tę zimę żeby najśmielszego erotyka było dużo za mało poczujmy ten świat prze odważnie ażeby czytelnik dostrzegł że nas już nie ma a potem ucieknijmy czterema nóżkami za pas przed każdą – nawet malowniczą – literą. Warszawa – Stegny, 17.12.2023r.3 punkty
-
pierwszy śnieg zniknął nieomalże bez śladu ludzie mijają się w przedświątecznym ferworze niejedną uliczkę przyozdobiły świetlne girlandy pisklę ze spóźnionego wylęgu domaga się pokarmu wieczorna mgła zgęstniała zmieszana z dymem świąteczne drzewko obiecuje żywiczny zapach lasu przy wieczerzy jak co roku3 punkty
-
pomimo że czas oszpecił ich ciała i twarze oni ciągle dumnie patrzą na siebie każdego dnia i nocy rozkoszną grą upajają zmysły choć zmienione ciągle szalem zwanym miłością otulone3 punkty
-
3 punkty
-
@Sylwester_Lasota Sam dopiero co się dowiedziałem, że to ma nazwę ;D W sobie - na szczęście - nie odnajduję aż takiego urazu do żadnych dźwięków, bym mógł powiedzieć, że mnie to dotyczy. Dlatego problem wydaje mi się nieco egzotyczny, coś jak klaustrofobia, której też nie pojmuję. Ale przynajmniej mogłem się pobawić nowo przyswojonym słowem ;D @kwintesencja O tak, jeśli uczulenie na czyjś głos można podpiąć pod mizofonię, to jednak ją mam! xD Dziękuję za pochwałę ;> Nie, ja nie jestem mizofonem, po prostu użyłem sobie tego zjawiska do wiersza ;> Ale skoro Ty, jako zdeklarowany mizofon, akceptujesz moją wizję, to chyba nie wyszło źle ;D3 punkty
-
Po tygodniu deszcz wreszcie przestał padać. Sosna, dotąd zbierająca jego krople, odetchnęła. Wiatr przegnał chmury. Ale na drugi brzeg wezbranej rzeki jeszcze przez kilka dni nie da się przedostać. Warszawa, dn. 23.04.2006 r.2 punkty
-
Z cyklu: Inni wrzucają, my wyławiamy Historia miłosna, co wygina się jak sosna Dwa wróbelki się poznały Bo okoliczność wyjazdową miały Jeden był ze stolicy miastowy Drugi, taki bardziej małomiasteczkowy Złączyła ich miłość do suchego chleba Choć to nie zdrowe, jeść coś trzeba Choć to płochliwe, odmienia się dalej Lukrecje wciąż żywe, i pomysłów siedem Wrócili razem do stolicy, na rynek Tam razem żyją, choć brak im jedynek I we wróbelkowym toku myślenia Odkrywają nowe tajniki wtajemniczenia W samego siebie, jednego i drugiego W ziemi pogrzebie, ale nie ma nic z tego Od ludzi zależni, tutaj zostali I do ślubu się przygotowywali Ślub wystawny, na Saskiej Kępie Orator sprawny, ma swoje w gębie Mówi co myśli, o wiecznym sosie Bo go nie dojadł, plama w bigosie A nasze wróbelki, rozanielone Jeden drugiego, i ma już żonę Drugi pierwszego, i jest małżonek Dosyć tych, obopólnych mrzonek Trudny czas małżeński spadł na nich jak kowadło Trzeba było cierpieć, brać co w dziobek wpadło Trzeba było, dbać, i nie zdradzać A ciąg dalszy, sam musisz zbadać Czy byli szczęśliwi, czy się zamienili A może rozwód, i się uszczęśliwili Każdy wróbelek swą historię pisze A przynajmniej, jest tak, z tego co słyszę //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org2 punkty
-
Piasek muska moje nieidealne dłonie dając znać o mojej niedoskonałości Bezczelnie kłując w oczy Przypływ martwych emocji Z odpływem żywych wspomnień Budują dla mnie nową rzeczywistość Bez foremek w kształcie serca A ja ciągle obsypuje siebie piaskiem Sądząc że zbuduje idealny świat2 punkty
-
2 punkty
-
Nasze, to nie wiem, mój na pewno. Nie wiem, czy choroba cywilizacyjna, ale na pewno cywilizacja dużo tutaj dokłada. W słownikach medycznych nie występuje, a i potwierdzenie nawet kilkunastu osób stąd, że problem również ich dotyczy, nie oznacza od razu powszechności. Trzeba by to zbadać dokładnie. Nie wiem, czy takie rzeczywiście jest, niemniej jednak wzbudza poczucie wielkiego dyskomfortu.2 punkty
-
Gdyby ludzie nie wynaleźli ortalionu, też nigdy bym nie wiedział jak to jest. :))) Mówiąc szczerze, szukałem informacji na ten temat i niewiele mogłem znaleźć, a tu, proszę, na forum poetyckim znajduję taki kwiatek. :))) Za to dzięki. A wiersz jak zwykle dobry. I oczywiście, nie jednoznaczny. W każdym razie ja widzę co najmniej dwie możliwe interpretacje.2 punkty
-
1 punkt
-
na łysej skórze czarodziej mieszka chciałby na miotle ten wasz koleżka atrament biały sympatią wzmocniony i czyste strony to jego walory choć tatuaży nie lubi wcale to sobie sprawi jeden na stałe albo piórko przypnie do głowy będzie znaczyło że jest gotowy latać z piórem będzie bez miotły wymiecie niesnaski bzdurne androny i choć pisać w ogóle nie umie to pisać będzie w całym bez piórze bo taki to jest już z niego uparciuch mały i nie poeta i nie doskonały1 punkt
-
@Sylwester_Lasota w mieście to nic nie widać, musiałabym być w parku, ale ja już jestem ubrana do snu, we śnie się rozbieram :)1 punkt
-
1 punkt
-
Na kolorowym tle Pojawiłaś się tylko ty I nic więcej nie było Poza wylanymi łzami Nad kruchym sensem istnienia A potem wróciłem jeszcze raz (Do tego miejsca) Lecz była tylko głucha pustka (Cisza która była muzyką)1 punkt
-
1 punkt
-
Nie mogę znieść tego hałasu Co w uszach mi się wije i gryzie Jak robak, co mózg wyjada Nie dając chwili spokoju Gdzie bym nie schował, tam słyszę Ten dźwięk, co do szaleństwa popcha Ledwie otworzę oczy, już błyska I odbija się echem w myślach Nie mam ucieczki przed takim losem Choć próbuję się z nim pogodzić Wspomnienie ciszy jak koszmar A życie jak piekło na ziemi Czy znajdę kiedyś lekarstwo na to Co mnie tak dręczy i męczy?1 punkt
-
@Tectosmith Dziękuję :)) Ok, to mogę zdradzić, że inspiracją była ta, co we mnie wybrzmiewa, "Reduta Ordona" , a współcześnie wiadomo...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wpadłem tu z wierszykiem-ciekawostką, a okazuje się, że to nie jest ciekawostka, tylko powszechny problem, wręcz choroba cywilizacyjna. Jejku, jak daleko zabrnęliśmy we wszechobecny zgiełk i chaos, że nasze mózgi nie mogą już znieść nawet takich dźwięków jak szelest papieru? To jest przerażające.1 punkt
-
Z podziękowaniami to do @GrumpyElf - ona mi to słowo podsunęła ;> Pomysł na wiersz był generalnie prosty - peel wariuje od bicia własnego serca wywołanego wspomnieniami. Ale umieram z ciekawości, co tam jeszcze zobaczyłeś ;D1 punkt
-
Ziomeczku, chyba nie miałeś wątpliwości, że będę zachwycony i podpiszę się pod każdym słowem obiema rękami ;D Byłem kiedyś w takiej typowej dyskotece, takie wiesz, chamskie techno. Zupełnie spontanicznie, więc w koszulce z jakimś metalowym zespołem, z rozpuszczonymi włosami i ogólnie w codziennym rynsztunku. Bo mnie właśnie znajomi zaciągnęli. Nigdy więcej! W życiu nie byłem tak zmęczony i nie czułem tylu pełnych niezrozumienia spojrzeń na sobie :P Mam ten komfort, że posiadam znajomych, którzy zdają się rozumieć i akceptować moje usposobienie i nawet mi nie proponują wypadów "na miasto", a jak za mną zatęsknią, to przychodzą do mojego domu, na moich warunkach ;D Dziękuję za dedykację, łączę się w bólu!1 punkt
-
Spójrz, ja tu, ty, gdzie indziej… Ty, gdzieś tam, ty, gdzieśkolwiek, gdzieś… Spójrz, nie ma już nic, albowiem jest tylko nic, gdzie nic jest w tej właśnie nicości, jedynej takiej… Nie wiem, dokąd iść, tak jak się idzie w noc bezkresną, w mrok i chłód. Nie wiem. Już nic nie wiem. Powiedz mi, czy ty mnie… Dobrze, jeśli nie chcesz nic mówić, milcz. Milcz w tej ekstazie oczekiwania, w tym bezlitosnym pulsowaniu czasu, który dudni w żyłach, w głowie i w sercu, i który… Czy ty mnie… Nie dostrzegasz mnie, mrużąc załzawione od wiatru oczy. Albo dostrzegasz, tylko udajesz niewidzenie. Na tych polach zasnutych mgłą ze stogami siana, z przekrzywionym płotem wokół samotnego domu… Kto tu jest? Kto? Opuszczone to wszystko i ciche tą cichością zagnieżdżoną w ślepym kącie sanktuarium. Wiesz, ja się zmieniłem od tamtego czasu. Jestem jak ten brodaty faun, co klęczy na brzegu i przegląda się w spokojnym nurcie rzeki na podobieństwo pochylonego, starego drzewa. Dokąd tak idę w tym zapamiętaniu? Idę, bo szukam, przechodząc przez bramy z mgieł i powietrza. Zbieram rozrzucone na polu dawne momenty niczym ziarna życiodajnej gleby. Czy ty mnie, powiedz. Czy ty… Przedzieram się przez niepotrzebne nikomu zagaje W chłodzie, w mroku, w oblepiającej mnie miękkim całunem wilgoci, jakby pocałunkiem. Szum. Na liściach szmer padającego deszczu. Na drodze, na rozmokłej ziemi. Na rozmiękłej… To wciąż szumi, w uszach. Sam już nie wiem, co jest realnym spostrzeżeniem rzeczy, a co fantasmagorią potrójnego wniebowstąpienia we śnie. Sam już nie wiem. Ale jak mam wiedzieć i co? Kiedy ty, kiedy tak… Czy ty mnie, powiedz. Czy ty… Widzę zapłakane oczy mojej umarłej już matki, kiedy idzie polami, kiedy tak idzie serpentyną dróg. Skąd ten płacz? Ona wie. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-12-13)1 punkt
-
@wolnosc_mojej_duszy Bardzo ładnie przelane emocje Warto pisać takie wiersze Pozdrawiam serdecznie :)1 punkt
-
@et cetera A skąd ja mam ogarniać zmiany nicków ;)) @Rafael Marius może faktycznie też chodzić o awangArdę, ale chyba nie tylko ;)1 punkt
-
1 punkt
-
czy to czarodziej czy czarodziejka niby to drobiazg różnica wielka one czarują z wielką ochotą czynią to za dnia i czynią nocą nagle się łapiesz że masz już dosyć chcesz aby szybko już sobie poszły a piórko owszem nie jest to głupie niech jak najszybciej umieszczą w .... na głowie :)1 punkt
-
@Monia 🙂 Usunąłbym tylko odstęp pomiędzy "meta" a dwiema ostatnimi wersami, czyniąc pointę graficznie bardziej spójną. Serdeczne pozdrowienia 🙂 .1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
relacja Ty - On i czyba nie idzie tu o Morfeusza. Ale wszystko możliwe:))1 punkt
-
- dla Ani Michał, refleksja Nie mam pewności, czy jestem na niego gotowa. Powiedzieć, że rozważam tę kwestię - jakże przecież Istotną dla nas obojga - to zbyt mało. To nie oddaje prawdy. Bo walczę z myślami. Bo waham się pomiędzy odrzuceniem go a akceptacją. Odrzucić go bowiem jest zbyt prostym rozwiązaniem. Przyjąć go jest zbyt trudnym - przynajmniej na razie. Ale czy istnieje coś pomiędzy? Miiczę więc, patrząc w swoje serce i w swoją duszę. Ech, te uczucia! Ta moja wysokoenergetyczność! Ale przecież sama chciałam, sama do niej dążyłam. Mając świadomość, że spotkam kogoś takiego, jak on - wysokoświadomego. Gdyby w tym wcieleniu był mlodszy, byłoby mi latwiej. Albo gdyby wtedy do klubu przyszedł ktoś inny. Ale on ma tyle lat, ile ma. Ale przyszedł właśnie on. Wlaśnie wtedy. Cholera!! Co mam zrobić, co powinnam zrobić?? Wiem, co powinnam - i tu tkwi problem. Przyjaciółki z klubu mówią mi różne rzeczy, zależnie od poziomu osobistej energii. Jedne: "daj sobie spokój", przy czym wyrażają to o wiele dosadniej. Drugie: daj sobie i jemu czas. Wypróbuj go. Posprawdzaj jeszcze. Przecież przyjechal, jak ci obiecał. Zostawil kwiaty. To dobry początek, wygląda uczciwie i obiecująco. Trzecie - te mi najbliższe, znające mnie najlepiej, mówią wprost - Ania, rozumiemy cię. Ale ty sama wiesz, co czujesz. Ty sama wiesz, jak powinnas postąpić. Skoro nie ma przypadków i skoro wszystko dzieje się celowo - jak sama nam mówisz - to zrobić możesz jedno. Tylko jedno. Podjąć tylko jedną decyzję, bo tutaj tylko jedna jest wlaściwa. I to podjąć ją teraz, nawet jeśli jej realizację - dla własnego komfortu, a z drugiej strony dyskomfortu - rozciągniesz w czasie. Wszystko bowiem ma swoje dwie strony. - Bo co? - pytały dalej. - Będziesz uciekać przed nim, czyli w praktyce przed częścią siebie? Zrezygnujesz z części siebie? Z tej, dzięki której jesteś właśnie taka, jaka jesteś? Mina mi zrzedła, gdy to usłyszałam. - Co? - chciałam zapytać w pierwszym odruchu. Zamiast tego westchnęłam ciężko. - Tego się wlaśnie obawialam. Kaja mrugnęła do mnie, popatrzywszy znacząco. A w jej spojrzeniu była jednoznaczność. - Bo on ci nie odpuści. A w każdym razie nie prędko. Voorhout, 11. Grudnia 20231 punkt
-
1 punkt
-
Miłość Chciałbym wyłowić z bezbarwnej otchłani ostatnie kolory tej pięknej jesieni. Chciałbym przywołać myślą wiosenną raz jeszcze czas, którego już nie ma... Chciałbym malować twoimi dłoniami ten świat niebieski, który już znamy, zapisać strofy w srebrnych zwierciadłach, I zamknąć w przestrzeń ten czas niemały. Chciałbym... Kocham ten moment, kocham niezmiennie. Imienia nie znam bo jeszcze nie wiem, Jak przyozdobić słowa srebrzone, Jak zapamiętać chwile bez ciebie... Chciałbym napełnić dzbany barwami, Niech płyną w odmęt, niech płyną stracone. Niech stanie się światło, niech gwiazda mami, Niech będzie przyszłość zaraz za słońcem. Chciałbym... ... Wiersz powstał pod wpływem dyskusji dwóch pań na naszym forum o tym jak banalna i beznadziejna jest miłość i w ogóle taki tytuł wiersza. Czy naprawdę jest banalna, oceńcie sami.1 punkt
-
1 punkt
-
@tetu Piękny, delikatny i uważny sposób zachowania czyjegoś istnienia i jego bliskosci w pamięci - na wieczność... Tak odebrałam Twój wiersz. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
@tetu "bo kto zabroni" zapijać mu czas A powód (po/wódka) zawsze się znajdzie Mocny, wysokoprocentowy tekst Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Nie wiem jak to robisz, ale piszesz z taką łatwością, każde słowo ma swoje miejsce i nic nie wystaje, nie brakuje. Mi też tekst się podoba, bb1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne