Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2023 w Odpowiedzi

  1. wiosna wybucha miasto rozstąpiło się połykając pierwszą falę ludzi inni na sygnał z nieba kulą się w kłębki jak kocięta chcąc stać się niewidzialni strzały nie trafiają chłopca który wrócił po upuszczonego misia uderzają w pień drzewa obok osypując korę matka dziecka zastyga z wyciągniętymi ramionami w pozie antycznej rzeźby paznokcie drapią chmury dymu obrączka na jednym z palców przypomina jej o mężu i jak całował jeden po drugim jeden po drugim strzępy gazet unosi wiatr
    4 punkty
  2. ciągle trwasz w przekonaniu że jesteś choć ja czuję że cię nie ma ty nie okno które można otworzyć na oścież ani klucz do serca ty nie przyjaciel ani wróg ktoś ty?
    4 punkty
  3. czasu nie zatrzymasz kluczem nie zamkniesz on naszym guru prowadzącym przez życie jego nie oszukasz nie ukryjesz twarzy prędzej czy później ślad na niej zostawi przed nim nie uciekniesz zawsze cię dogoni pokaże twój kres a sam tu zostanie jest pojęciem stałym nigdy nie przepadnie ogień go nie spali woda nie zatopi on był jest i zawsze będzie się śmiał z naszych myśli że kiedyś z nim wygramy że damy mu radę
    4 punkty
  4. Żebyśmy tak tylko teoretycznie ideologicznie się pokłócili i poszli jak mamy w zwyczaju w zaparte byłoby ok No ale jak to w życiu to nasze autopsje wzięły się za łby zrobił się nieziemski młyn i wpadliśmy w korkociągi spór autopsji fifty fifty stąd właśnie jest tak bezbrzeżnie głęboki i tak niebywale ciężki do zakopania autopsji łatwo nie wytłumaczysz że jest niebyła. Warszawa – Stegny, 07.04.2023r. Inspiracja - poetka Ewelina (poezja.org).
    3 punkty
  5. Leżała zmierzwiona rzeżucha W koszyku rąk jędrnym wieńcem Jednym pędem Zacieniła percepcję i usta I uschła Nigdy więcej poświęceń
    3 punkty
  6. Wszyscy mówią - Wiosna, Wiosna! A Ty nie przychodzisz, choć ranki już coraz głośniejsze, śpiewem ptaków rozbrzmiewają, to Ciebie Wiosno wciąż nie ma. I mroźne powietrze za oknem. Ach Wiosno, Wiosno! Przyjdź do nas. Niech będzie wreszcie cieplej i w sercach naszych radośniej!
    3 punkty
  7. Pustka to nie tylko uczucie braku głębi w życiu lecz również świadomość własnej niemocy w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości nie jest ona bynajmniej czymś negatywnym właściwie to jest neutralna z jednej strony może odebrać człowiekowi chęć do działania a z drugiej zmusić go do poszukiwania głębszego sensu zarówno w zewnętrznym świecie jak i w samym sobie pustkę odczuwamy gdy stracimy kogoś bliskiego lub kiedy doskwiera nam nuda albo po prostu jesteśmy wypaleni i choć nie ma lekarstwa na pustkę to załagodzić ją może dobry serial na Netflixie ewentualnie brownie czekoladowe.
    3 punkty
  8. Błądzi w ciemności zagubiona dusza Zdaje się całkiem ślepa na drogowskazy Mroku czarnych myśli świadomość zagłusza Wciąż tworząc dla szczęścia kolejne zakazy ... Przewaga negacji dla siebie samego W mocnym uścisku zniewolenia chwili Nie potrafisz opuścić swojego ego Intuicję Twą własną głęboko ukryli ... Zaufać energii, otworzyć swe serce Móc porzucić męki głowy Twej wizje Puścić zupełnie kontroli życia lejce To uwolnić wreszcie jestestwa decyzje ... Zaufać przecudnej sile i wciąż płynąć Wraz z nurtem boskiej rzeki obfitości Kierunkiem miłości daleko odpłynąć Przepełniony mocą swej własnej bliskosci
    3 punkty
  9. Wsiąkłem pod papier - i oto jestem. Już mnie nie można na strzępy podrzeć, Zalałem biurko natrętnym kleksem. Dla twego dobra - myśl o mnie dobrze. Lub wcale - mijaj i nie wspominaj, Zgub jak po deszczu trop w ziemię wtarty, Lecz gdy słabości przyjdzie godzina, Myśl - tylko dobrze. Jakbym był martwy.
    2 punkty
  10. Na stacji stoi pociąg donikąd nikogo nie dziwi jego bezsens Ludzie wsiadają proszą o bilet się uśmiechają czują że żyją Na stacji stoi pociąg donikąd kiedy odjedzie nie ważne Przecież i tak nie zatrzyma przygody która się zaczyna Na stacji stoi pociąg donikąd jego sława aż po horyzont Wszyscy czekają czasu jest dużo nadziei nikt tu nie psuje Wszystkim którzy tu zajrzą życzę udanych spokojnych Świąt Wielkanocnych -
    2 punkty
  11. Ból zęba W odwiedziny zaraz z rana przybiegł do mnie nagły ból, Rozpanoszył się po gnatach niby jaki ważny król, Bałamutnie się przytulił, przeszył nożem mnie na wskroś, Pieścił duszę, pieścił ciało, rzekł „ja rzeknę tobie coś: Ja cię lubię, tobie śpiewam, to dla ciebie ta piosneczka, Ciesz się ze mną ze spotkania, zatańcz ze mną mazureczka.” Siedzę w kącie na podłodze, przy mnie siedzi nowy druh, Zwijam się w takt jego śpiewu, skoczny palców drżących ruch, A on głaszcze mnie i grzeje, do mnie śmieje on się w głos „Jak przepiękne chwile razem nam zgotował dzisiaj los”. Ja mu mówię: „się nie gniewaj, nie mam czasu przyjacielu, Innym razem się spotkajmy i zatańczmy na weselu. Na sielankę idź daleko, nie wiem dokąd, nie wiem z kim, Bądź szczęśliwy tam beze mnie,” rzewnie żegnam ja się z nim. Się oddalił nieboraczek – znachor mi dopomógł w tym – Tylko pamięć pozostała, on się rozwiał tak jak dym. Na odchodnym mi zaśpiewał: „ty się nie martw drogi bracie, Jeszcze nie raz cię odwiedzę i zagoszczę w twojej chacie.” Jak wspaniała to opoka, serce aż mi kraje się – Każdy chce mieć przyjaciela, który nie zawiedzie cię, Słowa zawsze on dotrzyma, będzie towarzyszył ci Raz po raz, choć nie na co dzień, aż do kresu twoich dni. No bo cóż to w końcu znaczy, gdy ból cierpisz, z bólu wyjesz? Tylko tyle że coś czujesz, tylko to że jeszcze żyjesz. Marek Thomanek Wrzesień 2022
    2 punkty
  12. dla Siostry Oleg nie pozwolił pytaniu zawisnąć w przestrzeni pomiędzy nim a Soą. Odpowiedział natychmiast. - Pani Soo - rzekł, uśmiechnąwszy się do niej uprzednio - to w dużej mierze zależy od poziomu twoich uczuć. - Celowo nie użył słowa "głębia" czując, że jej emocje dopiero rozkwitają i że sama nie jest pewna, czego chciałaby. Wyczuwając zarazem jej wewnętrzny niepokój i płynące zeń wahanie. - Proponuję dać sobie jeszcze trochę czasu, by poznać się bliżej. Aby wzajemne zaangażowanie - Oleg znów się uśmiechnął - wzrastało spokojnie. Podszedł bliżej, ujął dłoń Soi i ucałował ją z galanterią. - Nie wykluczam niczego - podjął po chwili, nadal trzymając jej dłoń - ale wskazane jest, droga pani, abyś była naprawdę pewną swoich pragnień i zamiarów. Oraz decyzji. Pośpiech zatem - udał taktownie, że nie zauważył rumieńców na twarzy Soi - jest tu niewskazany. Soa zarumieniła się jeszcze bardziej. - Panie Olegu, to prawda... - z pewnym trudem formowała myśli w słowa zrozumiawszy, że widzi on całe jej wnętrze jak na dłoni. - Podobacie mi się jako mężczyzna... nawet bardzo. Także... także fizycznie. Wasz spokój i wasza wiedza, także ta duchowa, są imponujące. I... - zawahała się, nie chcąc pomyśleć i powiedzieć za dużo. - I wasze stanowisko na książęcym dworze... i związane z nim władza i odpowiedzialność. Chciałabym kogoś takiego... takiego jak wy - szczerość i otwartość Starszego ułatwiły jej przedstawianie własnych pragnień. - Kogoś, z kim ułożyłabym sobie życie... spokojne i szczęśliwe... - spuściła wzrok, niepewna, czy jednak nie powiedziała zbyt wiele. - Z kimś, kto mnie będzie kochał, rozumiał, akceptował i dzielił pasje... te mniejsze i te większe - dopowiedziała po chwili. Starszy milczał przez chwilę, rozważając w duchu i w umyśle to, co usłyszał. - Wszystko ma swoją drugą stronę - zaczął powoli. - Innymi słowy: zawsze jest coś za coś, jak, o ile już mi wiadomo, mówi się, pani Soo, potocznie w twoich czasach. - Też chciałbym dzielić życie z kimś, kto będzie mnie kochał i rozumiał, a więc i akceptował. Za akceptacją idzie, tak sądzę przynajmniej, stałość. Wydaje mi się właściwe udzielić z ową damą sobie wzajemnie ślubu. Jako wyrazu wolnej woli i uczuć, a więc dobrowolnego i świadomego wzajemnego zobowiązania. Uczuciowego i życiowego. Absolutnie nie jako ograniczenia, miłość bowiem - kończył myśl - otwiera nas, nie zamyka. Tworzy nowe przestrzenie, wokół nas i dla nas. Pani Soo - z uśmiechem ujął jej drugą dłoń - co o tym sądzicie? Zgodzicie się ze mną? - Wybaczcie, panie Olegu... - zawahała się Soa. - Nie jestem pewna... Stały związek kojarzy mi się z uczuciem, które na początku nas uskrzydla. Potem przyzwyczajamy się do siebie... do codzienności, ciągle takiej samej... Po jakimś czasie, dłuższym lub krótszym, wszystko staje się coraz mniej fascynujące, a coraz bardziej zwyczajne... powszednieje i mrocznieje. - Ależ, pani Soo - Oleg zaoponował ze spokojem, gdy skończyła. - Bywa tak, to prawda. Ale nie zawsze. Wystarczy spojrzeć - skorzystał z najlepiej znanego sobie przykładu - na naszą księżnę i księcia. Wciąż są w sobie zakochani tak samo jak w dniach poprzedzających ich ślub. Tak samo jak w dniu, w którym go sobie udzielili. Pamiętam ten dzień - przymknął oczy, wracając myślami do wspomnień. - Zaczynałem wtedy służbę jako dworzanin... Soa słuchała z zainteresowaniem, jak Oleg opowiadał. Podobał jej także sposób, w jaki mówił: z namysłem i spokojnie. Podobał jej się także głos mówiącego; usiłowała określić go jednym słowem, ale żadne z dobieranych nie pasowało. - Jest taki magiczny... - uznała w końcu ten wyraz za najbardziej odpowiedni. - Panie Olegu - zwróciła się doń, gdy zakończył opowieść. - W waszych słowach jest bardzo wiele racji... Nie mogę zaprzeczyć, księżna i książę są w sobie zakochani... nawet bardzo... Tak. Ale moje doświadczenia... - Też widziałem różne sytuacje na dworze książęcym... - rozpoczął Oleg, zyskawszy pewność, że jego towarzyszka i rozmówczyni chce już nic dodać. - Bywało, że negatywne emocje dochodziły zbytnio do głosu i zbyt kierowały ludzkim postępowaniem. Ale to człowiek powinien kierować swymi emocjami, a przynajmniej je kontrolować... czuwać nad nimi i panować nad sobą. Pani, nic zresztą to nowego dla ciebie, znasz wszak nauki swego mistrza - uśmiechnął się. - Przecież On sam stanowi doskonały przykład, jak cudowną może być - ba, jest! - prawdziwa miłość. I nie tylko On, Jego żony również. W końcu są z Nim naprawdę długo, pozostając naprawdę szczęśliwe... Pani Soo, zgodzisz się ze mną? - Istotnie, trudno się nie zgodzić... - odrzekła powoli. - Ale to Mistrz Mistrzów i Mąż Nad Mężami... doskonały. - Oj, Pani Soo - zaśmiał się Oleg. - To prawda. Ale Jego światło i oddziaływanie są dostępne dla każdego z nas. Dla wszystkich. Ty zaś pozostajesz w Jego bezpośredniej bliskości, w kręgu treści Jego nauk i w polu działania Jego Mocy. Nic, tylko korzystać. Wierzyć i brać przykład. I... - zrobił przerwę po ostatnich słowach, by Soa łatwiej i lepiej je zapamiętała. - I...? - podjęła, zalotnie uśmiechnąwszy się do niego. - Trzeba się starać. * Cdn. * Zacytowałem owo zdanie trochę przewrotnie, pochodzi ono bowiem z rozmowy czarodziejki Fringilli z Geraltem, w ostatnim tomie"Sagi o Wiedźminie". Domysł, dlaczego "przewrotnie", pozostawiam Twojej, drogi Czytelniku, inteligencji. Voorhout, 08.04.2023
    2 punkty
  13. Młodzieńczy sokół, użycza swych piór bogini. Dostojny orzeł: dziki, wojowniczy i nieustraszony. Szczęśliwy kruk łopocze nad głowami wojowników. Szczęście, śmierć i mądrość zarazem, szybuje na czarnych skrzydłach. Przekażcie temu kto czyta, same dobre wieści.
    1 punkt
  14. Na to pytanie to tylko upływający czas da odpowiedź. Statystycznie rzecz biorąc są spore szanse.
    1 punkt
  15. @Rafael Marius Czyli lekko nie jest. I cóż tu zrobić 🤔 Z drugiej strony przecież to też ludzie, którym warto dać szansę i chociaż spróbować ich poznać...
    1 punkt
  16. @Ewelina bardzo ciekawy, wszędzie tam fajne wioski prowansalskie :)
    1 punkt
  17. @Rafael Marius pewnie masz rację. Zastanawiam się tylko jak ich odróżnić.
    1 punkt
  18. Są loty do Nicei:) możemy razem poleć, zapłacę za Ciebie i będziemy się dobrze bawić, może poderwiemy jakiś Francuzów na wiosnę:)
    1 punkt
  19. A z tym to różnie bywa. To zależy od tego czy mają potrzebę kontaktów. Ci co ją mają, ale nie potrafią się przełamać czują się źle, ale to już zadanie dla terapeuty skoro sami sobie nie radzą i to od lat. Reszta czuje się dobrze.
    1 punkt
  20. Wszystko tylko w odmiennych proporcjach u różnych osób. Ja bym jeszcze dodał ogólnonarodową depresję. Nie mówię tu o diagnozie lekarskiej, której od dawna już takiej nie ma, ale pewnym stylu życia. Są narody, u których to znacznie lepiej wygląda np osoby z kaukazu są bardzo kontaktowe. U mnie w bloku ich sporo mieszka od lat stąd wiem, również Kubańczycy.
    1 punkt
  21. @Rafael Marius Zastanawiam się z czego to zjawisko wynika. Może życiowe doświadczenia, może wychowanie, może osobowość... Może jeszcze coś innego 🤔
    1 punkt
  22. @Rafael Marius Otóż to, trudne czasem, a dla osób z doświadczeniem życiowym jeszcze trudniejsze...
    1 punkt
  23. Niektórzy mają jeszcze do tego twarz pokerzysty. Zatem i z mimiki twarzy nic nie można wyczytać. Również i oczy milczą z nieznanych powodów i bez żadnego wyrazu. Czasem zagaduję w parku podobnych temu ludzi na różne sposoby bez wyraźnego efektu. I tacy wyrastają jak grzyby po deszczu i coraz ich więcej. Jak tak dalej pójdzie nasza planeta zamilknie.
    1 punkt
  24. @Rafael Marius otóż to! Skrajny do granic możliwości :) Ciężko się z takimi dogadać...
    1 punkt
  25. Skrajny introwertyk. Znałem i znam takich osób nie mało.
    1 punkt
  26. @Leszczym To właśnie tak jak u mnie. Nad różnicami ideologicznymi można przejść do porządku dziennego, ale dogadać się co do porządku dziennego graniczy często z niemożliwością. Inne nawyki, zwyczaje, tradycje.
    1 punkt
  27. ... Kwintesencjo.. to.. "nigdy więcej poświęceń", dla mnie najlepsze... :) Może coś mu 'ucieka'.
    1 punkt
  28. Giorgio... dałam punkcik za temat (choć to bardziej truizmy) i... kompletnie pomijam trzy ostatnie wersy. Serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  29. Rozkoszny widok:)
    1 punkt
  30. @Olgierd Jaksztas Dziękuję za wpis, Wszyscy jesteśmy wędrowcami na tej ziemi, ja także, i Ty. Nie będziemy sami,chociaż możemy być samotni. Pozdrawiam serdecznie, Miłego dnia
    1 punkt
  31. @andrew Ja się stąd już zawijam na zawsze, więc chciałem powiedzieć, że nie jestem Twoim wrogiem. Współczesnego kościoła tak, ale czytałem Ojców Kościoła, czytałem dwa tomy Sumy, bo więcej nie dałem rady. Mam Jana od Krzyża, ale chyba nie przeczytam, bo tam jest o osiąganiu "doskonałości duchowej", czego jestem wrogiem. Nienawidzę ateistycznego materializmu, jest przerażający i po prostu błędny. Wystarczy myśleć, ale prawie nikt nie posiada takiej zdolności. Tym bardziej nic tu po mnie. Ojcowie pustyni są cudowni i nie ustępują w niczym najlepszym tradycjom mistycznym Wschodu. Idę obumrzeć i się narodzić, Pozdrawiam 🙂
    1 punkt
  32. @kwintesencja Przyznam, że jak dla mnie tajemniczy i trochę zabawny wierszyk, ale nie wiem czy tak miało być. Na pewno przyjemny. Pozdrawiam serdecznie :-)
    1 punkt
  33. @Wiesław J.K. - @Olgierd Jaksztas - @Tectosmith - pięknie dziękuje -
    1 punkt
  34. @Ewelina Bóg dodaje pewności siebie i to jest powód, żeby kochać:)
    1 punkt
  35. Ma się śmiałość przez Boga:)
    1 punkt
  36. musi być sens musi być misja powiedział do mnie i spojrzał z góry - Wielki Artysta
    1 punkt
  37. @Rafael Marius bardzo interesujące spostrzeżenia. Bardzo Ci dziękuję za nie, bo to ciekawe podjęcie i może być początkiem dalszych rozważań. Pozdrawiam świątecznie :)
    1 punkt
  38. @Tectosmith ktoś kogo się nie zna do końca, bo nie pozwala się poznać. Jest skryty, tajemniczy i można się po nim spodziewać wszystkiego i dobrego i złego... Ktoś kto zaciekawia i ktoś kto niepokoi. Pozdrawiam świątecznie :)
    1 punkt
  39. @Ewelina No właśnie, kto? Zaskakujący wierszyk. Na razie się nie domyślam. Pozdrawiam ciepło :-)
    1 punkt
  40. @Ewelina Bardzo ładnie. Gdyby nie zakończenie to też powiedziałbym, że smutno, ale okazuje się, że Peelka całkiem dobrze sobie z tym radzi. Pozdrawiam serdecznie :-)
    1 punkt
  41. Do pewnego stopnia. Temat sławy jest dla mnie bardzo interesujący. Zgłębiam go na różne sposoby, mogę śmiało powiedzieć już od przedszkola i wciąż pozostaje dla mnie zagadką. Bo już w tym okresie życia można zauważyć znaczne różnice między dziećmi. Są takie, które uwielbiają skupiać na sobie uwagę otoczenia na wszelkie możliwe sposoby, śpiewając piosenki, recytują wierszyki, wszędzie tam, gdzie tylko można znaleźć jakieś audytorium, a im większe tym więcej zabawy. Inne z kolei siedzą cichutko w kąciku i są szczęśliwe, gdy mało kto zwraca na nie uwagę. I wydawałoby się, że bardziej podatni na zgubne wpływy poklasku będą ci pierwsi. Jednak nie zawsze tak jest. Gdyż z wiekiem zaczynają rozumieć prawa rządzące popularnością. Potrafią nią sterować, kontrolować jej mechanizmy, nie ulegać manipulacją. Jest to powolny, raczej spontaniczny proces, jednak w dorosłym życiu przynosi pożądane owoce. Takim osobą ze sławą za pan brat. Stanowią z nią dobrze dobraną parę. Z drugiej strony jeśli ci z przedszkolnego kącika stają się mimowolnie sławni, gdyż los obdarzył ich wielkim talentem, bywają często ofiarą różnorakich manipulacji. Woda sodowa uderza im do głowy. Pani sława jest dla nich czymś obcym i niepojętym. Czują się z nią niepewnie i nieswojo. Nie znają reguł gry i często dają się wyprowadzić na manowce. Zatem żaden typ osobowości nie jest w pełni bezpieczny wobec zaborczej panny popularności.
    1 punkt
  42. O૭Ր૦́ძ ᘔυ২ɿ ƿ૯ł૯Ո ᘔคʆą८ค W oczach Zuzi przycupnął obraz części ogrodu. Jak tu ślicznie – zakrzyknęła uradowana. Tylko dlaczego niektóre drzewka maja złamaną gałązkę, a z innych zostały same pieńki. Na szczęście nie ma ich dużo – dodaje ucieszona. Zerka ciekawie na bajkową resztę, siadając jednocześnie na pomarańczowym kamieniu, o stosownych kształcie, pośród różnokolorowych kwiatów, w przytuleniu niewielkiej jabłonki. Zauważa też, że jeden z kwiatów więdnie, lecz po chwili z suchych strzępków, wyrasta nowy jeszcze piękniejszy, o barwie płatków, podobnych do jej słomkowego kapelusika, w kolorze leżącego piasku. Słyszy szelest. Dobiega na szeleszczących nóżkach, nie wiadomo skąd. Obraca głową na wszystkie możliwe strony, nawet wstaje z pomarańczy i z powrotem siada, ale nic to nie daje. A zatem czeka razem z niecierpliwością, przyozdobioną promieniem słońca, śpiewem ptaków i zapachem jabłek. To co nagle zauważa, trochę ją dziwi, że aż otwiera buzię i wybałusza oczy. Kawałek nad piaskiem, widnieją końce uszu, a właściwie, słuchów. Często je rysowała, stąd z rozpoznaniem, nie ma problemu. Tylko gdzie reszta? – myśli rezolutnie, a głośno pyta, nieco wzburzona: –– Ej zającu. Głupi jesteś, czy co. Chcę cię zobaczyć, ale bardziej łakocie, które zjem. –– Doceniam twoją szczerość, dziewczynko, ale nie mam dla ciebie żadnych łakoci. Mam coś więcej. –– Akurat masz! No fajnie. Niech ci tam. To chociaż mogę cię zobaczyć? –– Spójrz na piasek. Widzisz moje ślady, z których wnioskować możesz, że stoję tutaj i drepcę zestresowany, bo mnie wkurza nieznośna dziewczynka, na dodatek siedząca na pomarańczowym kamieniu, jakby nie z tego świata. –– O! A tobie co zającu, pomarańczowy kamień przeszkadza? Lubisz głupie przekomarzanie, tak? Odpowiadaj mi. No dobra. Przepraszam. Mogę cię chociaż przytulić? –– Nie. Lecz możesz coś więcej. Część zrozumieć. –– Część ogrodu? –– Hmm… można tak powiedzieć. Chcesz jabłko? –– Nie chcę. Powiedz mi lepiej, co mam zrobić i dlaczego niektóre gałązki są połamane, a nawet brzydkie. –– Ty nie wadź myśli połamanymi, tylko raczej… –– … tymi, co wyglądają ślicznie? –– Mądra dziewczynka, chociaż nie zawsze. –– Nie zawsze jestem mądra? Też coś. –– Nie zawsze, według reguł stamtąd, tu. –– Niewiele z tego rozumiem. –– Jeszcze nie. Idź przed siebie. Wędruje przez iście wspaniały ogród, lecz nie całkiem. Także dlatego, że napotyka druciany płot. Rzecze do dziewczynki, klapiąc furtką, w te i we wte. –– Nieopodal w mojej siatce, zaplątany jest zając. Wyplącz go, proszę. –– A sam siebie nie może wyplątać. –– Nie. –– Ale ja mam iść przed siebie. –– Kto ci kazał? –– Przezroczysty zając. –– No właśnie. –– Co właśnie. No dobrze. Uwolnię. Idzie jakiś czas wzdłuż ogrodzenia. W końcu dostrzega. Faktycznie zaplątany. Połowa tu, połowa tam. I znowu ten piasek – mówi sama do siebie. Dziwnie, ze pomimo tego, tak tu wszystko żwawo rośnie, oprócz kilku jakiś takich… –– Co jakiś takich. Nie ma żadnych jakiś takich. Chciałabyś, bym powiedział na ciebie: jakaś taka? Są tylko roślinki…ale nawet one, nie są jakieś takie. Mają szansę... –– Zającu. Przestań nawijać. Spieszno mi, ale cię najpierw uwolnię, chociaż by wolała, nie. –– O! Dobre i to. A zatem uprzedzając fakty, już teraz dziękuję miłościwej pani, za okazanie łaski, poprzez wyciągnięcie pomocnych dłoni, co wyciągną mnie. –– Zającu. Przestań dziwnie gadać i nie wierzgaj ciałem, bo mi trudniej ciebie wyplątać. –– To dobrze, że trudniej. Ale wyplączesz, tak? –– Mam pokrwawione rączki, przez ciebie. –– Niektóre roślinki w tym ogrodzie, dręczy większy problem. Rozwiązywalny jednak. –– I znowu wierzgasz. Przestań. Łatwo nie było, lecz więzień został oswobodzony i pokicał w głąb ogrodu. Nagle wybawczyni uświadamia sobie, że coś tu nie tak. Zaczyna gnębić ją pytanie: dlaczego pierwszego nie widziała, tylko trochę słuchów oraz ślady, a drugiego widziała, ale bez końców słuchów i nie zostawił śladów. Słyszy nagle za sobą, przeraźliwe zgrzyty i chrupotanie. Odwrócona w kierunku tajemniczych dźwięków, widzi na ścieżce ogromne jajo, na pół pęknięte, które nadal pęka, rozsadzane od środka. Podnosi jedną ze skorupek. Grube, ciężkie i twarde, jak kamień. Po chwili z resztek jaja, wychodzi biały zając. Dziewczynka jest zawiedziona, gdyż myślała, że ujrzy piękne kurczątko, a tu masz ci los. Trzeci zając w ogrodzie. Z dużo tutaj tych zajęcy. Oszaleć można – wrzeszczy wnerwiona. Po chwili jednak, kolejny raz uświadamia sobie coś, że przecież widzi całego zwierzaka, łącznie ze słuchami oraz jego śladami na piasku, które jakby ją zapraszają. Dopiero teraz. I nagle zaczyna głośno i radośnie rechotać. Cha cha, zając wykluty z jaja. Ale musiał być silny. To dopiero dziwy. Podbiega do zwierzaka i go przytula. –– Zającu. Powiedz. To ciągle ty? Ten sam? –– … –– Ech… znowu te twoje przekomarzanki. Ja już ciebie znam. –– … –– Zobacz. Ten ogród jest teraz zupełnie inny. Chyba nie tylko dla mnie? Bo wiesz jak jest… chciałabym, żeby nie tylko. Powiesz coś wreszcie? Że zrozumiałam, gdzie jestem i w ogóle, no… proszę. –– Tak. *** — Z wielką przykrością muszę powiedzieć, iż państwa córka, umarła we śnie. –– … –– Wiem, że to niewielkie pocieszenie, ale odeszła z uśmiechem na ustach… a w ostatniej chwili, wyciągnęła ręce przed siebie, jakby kogoś… chciała przytulić.
    1 punkt
  43. @violetta Dobrze wygląda. Pewnie smakuje jeszcze lepiej. @Rafael Marius Nie masz czego żałować. Choć nadmiar myśli i emocji również może być mocno przytłaczający. Pozdrawiam
    1 punkt
  44. Zapomniane łzy Zatonęły w oceanie wspomnień Gdzie silny wiatr Uderzał w lodowate serca
    1 punkt
  45. @tmp nie ma za co przepraszać! Jak najbardziej,tak też można było go zrozumieć i to jest piękne ;) dla mnie jest to super doświadczenie, że ktoś może coś zrozumieć moje zlepki słów inaczej, odmiennie.
    1 punkt
  46. @_Mari_anna_ Pamiętam jak się chodziło na świetliki w dzieciństwie. Miłe emocje.
    1 punkt
  47. Ależ naturalnie. Przecież wiem. Ale spójrz, ja na napisanie tego tutaj potrzebowałem ciut więcej jak pół godziny. Może i Ty byś mi odpisał wierszem?? Takim rymowanym, co to go masz, jak twierdzisz w małym paluszku. Coś takiego by było na poziomie. Będę w sobotę późnym wieczorem, ale nie omieszkam wejść. Wierzę że do tej pory będziesz gotowy. Pozdrawiam.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...