Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.03.2023 w Odpowiedzi
-
zamiast laurki daję Wam Panie moje solenne obiecanie OBIECUJĘ ❤️być dla Was zawsze wspaniały w Waszych potrzebach wprost doskonały nie prowadzić w ciemne zakamarki świata tam gdzie zło i niepokój z diabłem się brata rano gdy słońce zacznie nas budzić przykryć kołderką ciała nie studzić podarować uśmiech na wspomnienie nocy samemu zrobić kawę nie wołać pomocy pokazać szczęście na łące pełnej kwiatów wśród wysokich traw i śpiewu ptaków ❤️ naprawić od ręki co tylko powiecie taki chcę być zrobię co chcecie 3.2022 andrew6 punktów
-
ojej kobieta powinna jeść mężczyźnie z dłoni powtarzał aż spotkał tę której na dłoni ofiarował serce przyjęła zjadła5 punktów
-
🌟🌺🌟 dzisiaj ósmy marca to wspaniałe święto tyczy każdej z kobiet a każda jest piękną bez nich życie chłopów byłoby niepełne zatem w ich imieniu piszę tak rzetelnie czasami żywotne co mają radochę albo ciche skromne takie trochę płoche często myślą lepiej nawet od płci męskiej tak ogólnie rzeknę są po prostu świetne uczuć w nich niemało takich i owakich no chyba że bęcwał jakiś im się trafi rożne inne sprawy pominę milczeniem bo jeszcze mi jakaś przywali gdzieś w ciemię życzę wszak kobietom radości wszelakiej no bo przecież one kochane są takie 🌟🌺🌟5 punktów
-
świat bez kobiet nie byłby światem nie było by majów ciepłego lata kobieta jest kwiatem światłem dnia i nocy świat bez niej by kulał byłby zerem kobieta jest chlebem zawsze smakuje nie wstydzi się łez to potęga aż po kres kobieta to świat marzeń i snów to ona otwiera do lepszego drzwi świat bez kobiet to jak jesień bez babiego lata to ciemne dni Wszystkim kobietom z okazji ich święta życzę dużo zdrówka i uśmiechów -4 punkty
-
Bawiąc się ziemską chwilą - ponad... samo życie - uciekając w marzenia płynące obficie, drogą mleczną wysoko - hen - po nieboskłonie, poza okiem cyklonu wzrokiem ptaki gonię. Z odległości dalekiej - w ciszy słychać sprzeciw - w stronę słońca, na oślep, ćma kosmiczna leci. Wzrok ląduje na ziemi, gdy aura się zmienia; całość marzeń zależy od punktu widzenia.4 punkty
-
-Mistrzu, co sądzisz, żeby wprowadzić dzień kobiet? -Jak to, tylko jeden? Powinien być co dzień.3 punkty
-
spoglądam na chmury są takie piękne jak wata puszyste wilgotne a lekkie piórka i płyną z wiatrem przez błękitne niebo swobodnie płyną w nieznane ten kojący widok łzy mi wysusza przynosi spokój więc patrzę na nie z zachwytem patrzymy razem choć ja już sama bez ciebie kochanie wzrok trudno oderwać lekkość ich doskonała aż chciałoby się wzbić w górę by dotknąć je palcem albo zawinąć się w ten puch niczym w miękką kołdrę i z uśmiechem zasnąć jak pod skrzydłami anioła na bezpieczne zawsze3 punkty
-
padłam ofiarą własnych myśli przez to jak każda mnie ciągnie po wymagających wyobrażeniach padłam ofiarą własnych słów bo złożone obietnice mnie − wolnego motyla przykuwają do twardej ziemi padłam ofiarą własnych czynów gdy rękę podniosłam na nie ten wybór co trzeba z więzienia mojej istoty wołam ja przecież niewinna duszyczka która z chciwymi fantazjami ciężkimi słowami pobrudzonymi dłońmi nie miała w końcu nic wspólnego nic a nic absolutnie 8 III 20232 punkty
-
przyszła wiosna a wraz z nią winna przyjść miłość a nie przyszła tylko odeszła i co teraz2 punkty
-
Ania, mieszkanka wioski pod Niwką nosi fryzury ze śliczną grzywką, Jak wszystkie kobiety, ma swoje sekrety. Myje włosy wyłącznie odżywką. Coraz więcej znajomych tak robi, ja od 2 miesięcy. Rewelacja. Ciągłe odtłuszczanie włosów je niszczy, a wiele odżywek ma także własności myjące. Jakie wasze zdanie?2 punkty
-
Oni kazali mu przemycać prawdę, a więc prawdę przemycał. I czynił tak zupełnie nielegalnie. I powstało całkiem całkiem zagadnienie moralne. Warszawa – Stegny, 07.08.2023r.2 punkty
-
Już nic piękniejszego w mym życiu się nie stanie od chwil z nią spędzonych które do dziś serce chwali Już nic piękniejszego mi się nie przydarzy nikt czymś nie zaskoczy mocniej nie pokocha Już nic piękniejszego nie stanie mi na drodze ponieważ jej ciągle żywa fotografia na to nie pozwoli2 punkty
-
Więc. Bądź tym, kim chcesz być, jak szwacz ucz nas szyć On: Bierz nić! Świat twórz z gwiazd; pył i gaz, kurz wiń Mój, patrz! Pod brwią zmysł krył twój wzrok, czar prysł za dług — dał Bóg wzór! Zmień nim, do pór mów już czas Iść za swój przód. niszcz fałsz by nasz Świat wstał jak dzień co noc; lep myśl i cień z serc temp, w las wejdź — czuj, świeć, nie wstydź się, żar kuj. Wstęp Mój: dar to wasz czas wlókł — daj, co masz i na ten Świat krzycz; trza coś strzyc, by żyć, tkaj, do nas mów, wskrześ Mój słój — wiek swój kreśl! Nim, znak znacz jak ptak słup, pod prąd mur weź, kop go skrząc mózg w lot, na tak ************************************************************************* Krótka retrospekcja! Treść wiersza (jedna z kilkudziesięciu) podparta jest trzymiesięcznym doświadczeniem na otwartej przestrzeni, na jakiej swój pielesz miałem. Bez ogródek — tam zaczęły się moje głosy. Więc cofniemy się do ostatniego kwartału roku 2019...wypełniwszy lukę w mojej twórczości środkiem października do końca grudnia wierszami z 'czarnej teczki' Oto jeden z nich. / byłem wówczas bezdomny /1 punkt
-
Hipochondryka ze wsi Zaorze dołuje brak jakichkolwiek schorzeń: "Dwunaste konsylium już chyba orzekło, żem zdrowy jak ryba. To bez powodu umrę, doktorze?"1 punkt
-
nic z tego co mam nie jest moje człowiek to wypożyczona dusza w garści skradzionych atomów niechciane emocje i cień poprzedniego śladu pordzewiałe szkielety żelaznych maszyn świata rozwieje wiatr wciskam się w szczelinę nie potrafię odkleić ust od twojego ciała dorwały nas likaony doznań i znaczą liniami opuszków zmieniłeś czas w obcej rzeczywistości płynie miodowozłotą strużką rozkoszy po obłęd ekstazy przytul twarz dotykaj jak po całym Wszechświecie zostaną po nas tylko fotony1 punkt
-
27.12.2082 Jestem dwa dni do tyłu. Ale tak z opóźnieniem opisuję, te zdarzenia. Dużo ostatnio się dzieje, to dlatego. Chip miałem ustawiony na “The most important” (muszę sobie wgrać polskie menu), który zabrzęczał łagodnie i po mojej zgodzie, odtworzył tą najważniejszą wiadomość od chyba 50 lat. “ Bill Gates nie żyje”. Najpierw nie mogłem w to uwierzyć. Kazałem puścić sobie newsa jeszcze raz. Ale nie było wątpliwości. “Jak informuje biuro prasowe korporacji, Bill Gates odszedł od nas w nocy 24.12.2082. Mimo wysiłków podczas nieplanowanego przeszczepu mózgu na gotowe, zapasowe ciało, operacja się nie udała. Śmierć mózgowa nastąpiła o 21.27. Do ostatnich chwil, była z nim żona Belinda i szesnaścioro jego dzieci ” A więc jednak “Przywódca Ludzkości, Inżynier Marzeń, Krzewiciel Ludzkiej Dobroci, który był mądry i prosty jak prawda, umarł. Gmachy instytucji państwowych i miejskich, korporacje, wyższe uczelnie, szkoły i domy mieszkalne na całym świecie są dekorowane olbrzymimi portretami i transparentami, abyśmy mogli w uroczystej żałobie i zadumie uczcić odejście Słońca Nowego Świata.” Byłem w toalecie, musiałem podeprzeć się o umywalkę, bo w oczach mi pociemniało. Jak wyglądał będzie teraz nasz świat? Czy upadnie? Czy inni aśmiertelni przejmą to ciężkie jarzmo, które niósł B.G. przez 127 lat? Wyszedłem z toalety. Usiadłem przy naszym, roześmianym stole. Rodzic nr 2, bawił się świetnie ze swoim rodzinnym kolektywem. Nie wiem dlaczego, ale Serena śmiała się do łez. Nagle popatrzyła na mnie i zamilkła. Musiałem wyglądać jak mumia. - Co ci się stało? Jesteś taki blady… Dobrze się czujesz? - Zyga i Rodzic nr 2 zwrócili zaniepokojone twarze na mnie. - W porządku. Ale na świecie, nie w porządku - odparłem. - Co się stało? Podczas Przerwy w Pracy, włączyłeś chipa? O co chodzi - dopytywał się Zyga. I wtedy im powiedziałem. Jak w oka mgnieniu ich wesołość uleciała jak powietrze z dziurawej piłki. Wydało mi się, że usłyszałem nawet syk. - Ale, jak to się stało? Przecież należy, sorki, należał do aśmiertelnych - powiedział Rodzic nr 2. - No właśnie, przy takiej opiece bioinfo? Coś musiało pójść nie tak - odparła Serena i pociągnęła duży łyk żukosoku. - To był zamach - stwierdził Zyga. Ostatnio sporo się mówi o faszystowskich organizacjach, które powstały na bazie wyznawców jakiegoś Chrestosa. Chciałem go poprawić, że chodzi o Chrystusa. Ale jakie to ma właściwie znaczenie? Mamy przecież ugruntowany Charrarizm. Mamy żyjących innych aśmiertelnych. Sorosa, Muska i Zuckerberga, ba nawet wielkiego mufti Charrariego, Belindę i wielu innych. Ich korporacje nigdy nie dopuszczą do jakiś społecznych zmian. A jeśli to był zamach, to na pewno wszystko zostanie wyjaśnione i zbadane przez korporacyjnych, niezawisłych ministrów sprawiedliwości . Wierzę w to głęboko. Gdy im to powiedziałem, głos zabrał Rodzic nr 2. - Wiele wiemy z historii. Pandemia umożliwiła przeprowadzenie wielu zmian. Tych zmian nie przeprowadziłaby ludzkość. Bill Gates, jak wiecie, przewidział to już w 2015 roku. I w końcu, odrzuciliśmy zabobony w duchowości, sztuczne ograniczenia w rodzinach i zabijanie naszej Planety. To nasz dorobek. Nie pozwolimy go sobie odebrać. - Nigdy do tego nie dojdzie. Dla tych którzy się nie zgadzają z naszym porządkiem są rezerwaty a nawet kolonie karne - dopełnił Zyga. Tymczasem w “Zapomnianej Ostoi”, zrobiło się cicho. Wyłączono te “kolędy”. Gwar ucichł. Podeszła do nas ta śmieszna kelnerka. Prawdziwa “kobieta”, ale już mnie to nie bawiło. - Podać coś jeszcze? - zapytała. - Deser z wodorostów razy cztery i rachunek - odpowiedział Rodzic nr 2. W minorowych nastrojach podzióbaliśmy nasze porcje i zabraliśmy się do auta, by wrócić do Warszawy. Pogoda była piękna. Słońce grudniowe, przebijało się przez chmury. W oddali rysowały się już wieżowce naszego miasta. Na połowie ich wysokości zaległa biała mgiełka, która na obrzeżach połyskiwała. Jazda samochodem współdzielonym daje dużo frajdy. Szkoda, że tak rzadko, można sobie na nią pozwolić. No cóż, chętnie zaczekam rok a nawet dwa na kolejną wycieczkę. Warto!1 punkt
-
1 punkt
-
W bibliotece siedzi mól. Mól książkowy, wiedzy król. Szuka, czyta, sylabuje. Nie zrozumie - znów głoskuje. Pożarł książek sto tysięcy lecz niedobór wiedzy męczy. Jak najwięcej książek zjeść, o tym marzył ten nasz wieszcz. Znów więc czyta i głoskuje. Nie zrozumie - sylabuje. Wszystkie półki, wszelkie działy łupem mola wnet zostały. I nieważne: grubość, kształt, byle jakąś książkę żarł. Wszyscy klaszczą w bibliotece. Mól wystraszył się - odleciał... I w księgarni przesiaduje, szuka, czyta, sylabuje...1 punkt
-
na nic te ręce przez ból miłości drżące powyginane jakby karłowate w ramionach zamknięte na nic ci one i dusza i zmysły konają bezgłośnie - poszarpane w tobie spojrzeniem wciąż tulisz różę zerwaną przez niego dla ciebie lecz ona nie z miłości czerwona jest jak serce1 punkt
-
To odważnie, ale młodym to ciepło. Lepsze krążenie krwi. I serce jeszcze gorąco bije.1 punkt
-
@Rafael Marius pogoda u nas zawsze była kapryśna :) Wiosna meteorologiczna zaczyna się 01.03 ... Żeby nie było :) że tak całkiem oderwana jestem od faktów :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Chyba moje rady, by się Tobie nie przydały, bo one są związane z duchowością. Miłość Boża, wiara, nawrócenie....1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius a to szybko. Jestem zaskoczona. To poradź, jak to zrobić, bo ja nie umiem, w 30tka....była dawno 😅1 punkt
-
Gdy byłem młodszy też się zakochiwałem mimowolnie. Granica była gdzieś tak zaraz po 30tce. Zmiana przyszła dość szybko, ale ja też wcześnie zacząłem i pewnie dlatego. Swoje zrobiłem w tym temacie.1 punkt
-
Też tak czasem czuję i w związku z tym z zasady nic nie obiecuję. Niech żyje wolność ...1 punkt
-
Z naciskiem na to uparcie dąży do celu. A różne gwiazdy każdemu świecą. Mnie raczej te najmniejsze, tuż obok. Niekoniecznie na niebie.1 punkt
-
@Rafael Marius no chyba, że tak :) a już myślałam że z moją silną wolą jest coś nie tak :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius myślę, że to jak rozumiemy plany, marzenia, pragnienia to wynika z naszego wewnętrznego interpretatora. Różnie jako ludzie do tego podchodzimy.1 punkt
-
Faktycznie wyraźnie stoi: A nie na wieczność. A ja czytam swoim schematem. Dlatego wyszło mi na wieczność. Swoją drogą pragnienia i marzenia lubią chodzić parą. Ja mam czasem problem, żeby je od siebie rozdzielić I jeszcze są plany, które mogą być równie nie realne jak marzenia. .1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Ewelina Panuje wolność i tak też można ;)) Ja mam tylko czasem wrażenie, że jako czytelnicy czasem może lubimy się czegoś doszukać, odkryć coś, odnaleźć i wtedy wybieramy przemycanie ;)) Ja też czasem nie przemycam, a bezpośrednio nadaję ;)) Również serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze ;))1 punkt
-
@Leszczym ja tam nie przemycam tylko na legal się rzucam z tą moją prawdą. Skutki czasem opłakane ale cóż...:) Ciekawy tekst. Zmusza do myślenia. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Oni (tak, są oni, zresztą zawsze tutaj oni byli) strzelają z ocen jak z karabinów maszynowych, po czym zasłaniają się hasłem żeby nie oceniać. Mało tego, całkiem prężnie wymagają tego ode mnie i szerzej od nas, poniekąd przecież ustrzelonych niejedną opinią. Otóż – ano właśnie – niniejszym ich (którzy podkreślam są) wcale nie oceniam, broń mnie panie Boże. Ja bym kogoś ocenił? W dodatku źle, średnio albo nawet dobrze? Po czym bardzo chętnie, wręcz najchętniej i chciałbym ażeby jak najpoczytniej (tutaj miewam kłopoty) wystawiam im jedynkę na szynach !! Tylko że nie mam jak tej wątłej oceny wpisać do dzienniczka, bo go w ogóle nie prowadzą :// I robię tak nawet wtedy, gdy nie wolno mi tak czynić. Warszawa – Stegny, 06.03.2023r.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Albo wyjechać na wózku tak jak w moim przypadku. Warto było. Spotkałem świat. Ładnie napisane i prawdziwie.1 punkt
-
Zapomniana Ty, opływająca w siną dal, łzą po policzku. Drgające cienie, głosy wciąż mówiące coś, losem, co nade mną stoi. Bezwładne ciało, nieprzytomne w ciemności, tęsknotą za bliskością. Wzdychanie do porywu, kołysane rozpadłe konary, niczym melodia bezduszy. Uciekające dni, kroki coraz krótsze, nadzieja daremna w sercu. Słowa, które padły, szeptane do ucha w nocy, echo bólu niesłowne.1 punkt
-
Wypatruje Ciebie Przez okno w samotnym pokoju Mam świetny widok Na ulicę galerię sieć skrzyżowań Nie pamietam zapachu lasu Ledwo zielonego wczesnym kwietniem Wypatruję Ciebie W słonecznych okularach Płyną zimne słowa w stronę słońca Cisza jest wyjątkowo niesforna Zagłada w każdy kąt W intymne miejsca pająka krzyżaka Wypatruję Ciebie Chociaż szyba zniekształca świt Kolejne uderzenie kropel deszczu Wystukuje rytm miarowo płynie minuta Zamyka drzwi na klucz Może jutro przyjdziesz o umówionej porze1 punkt
-
1 punkt
-
26.12.2082. Jechaliśmy prawie pustą drogą na wschód od Warszawy. Siedziałem z przodu, obok Rodzica nr 2, który prowadził. Auto sunęło bezgłośnie po równiutkim asfalcie, lekko poprószonym zmarzniętym śniegiem, niczym cukrem pudrem. Wysokie drzewa na poboczach, tworzyły taki tunel, przez który mknęlismy w milczeniu, zachwyceni niecodzienną chwilą. Minęliśmy już posterunki na rogatkach, farmy wiatrowe i fotowoltaiczne, krajobraz był nie zakłócony, prawie żadną cywilizacją w tamtym momencie. Wjechaliśmy do lasu. Igły sosen, pierwotnie obsypane mokrym śniegiem, zamarzły. I teraz gałęzie, przypominały grube białe ramiona. Ale od początku. Nasz wyjazd odbył się pierwszego dnia Przerwy w Pracy. Poszliśmy z samego rana do Centrum Samochodowego. Pięknie tam. Prawdziwy salon. Najpierw poczęstowali nas kawą i herbatą. Zamówiłem cafee macchiato i pijąc ją, miałem wrażenie, że nie jest syntetyczna. Coś wspaniałego. Ale trudno się dziwić. Bywa tu tylko elita. Dyrektorzy różnych Korpo, rzadziej ludzie szczebla kierowniczego, rządowcy i funkcjonariusze służb. Odkąd ogłoszono program "fit for ninety fifth", na jazdę samochodami stać tylko takie osoby. I słusznie. Robią tyle dobrego dla Matki Ziemi, że mogą tworzyć, ten minimalny ślad węglowy. Jako świadome społeczeństwo, jesteśmy na to przygotowani. Rodzic nr 2, odebrał swoją Teslę, dzięki karnetowi ode mnie, mieliśmy ją na cały dzień. Rodzic miał plan. Wyguglał pewną restaurację niedaleko Kampinosu. Nazywała się "Zapomniana Ostoja". I tak, przybyliśmy na odśnieżony równy parking. Wysiedliśmy i tu trzeba było pomóc Zydze, bo podczas ostatniego sqosza, zwichnął sobie nogę. Serena bardzo się nim opiekowała i współczuła. Miło było potrzeć na ich miłość. Naprawdę Rodzic nr 2, miał szczęście, że trafił na ten poliamoryczny kolektyw. "Zapomniana Ostoja", była drewnianą karczmą z bali ze spadzistym gontowym dachem. Wiem, że używam zapomnianych słów. Kto chce, może sobie sprawdzić w sieci. Nad wejściem siedział lalkowy "Dziadek Mróz" a z głośników dobywała się muzyka. Właśnie, cały czas w karczmie towarzyszyła nam ta muzyka. Właściwie były to piosenki, bardzo przyjemne dla ucha, nigdy ich nie słyszałem. Sprawdziłem później, nazywały się kolędy. Są to piosenki, opowiadające o narodzeniu niejakiego Pana Jezusa, później zwanego Chrystusem. I tu połączyłem, tą sektę, którą niedawno odwiedziłem z owymi piosenkami. Okazało się, że ci tzw. chrześcijanie, pozostawiają po sobie ślady, nawet w popkulturze. Wnętrze "Zapomnianej Ostoi", było bardzo przytulne. Drewniane ściany pokrywały jakieś dywany, futra (chyba prawdziwe) i dekoracje ze starej broni, szabel i pistoletów. W kominku na środku izby, wesoło harcował i trzaskał ogień. Blisko komina znajdowała się obszerna ława, na której rozgościliśmy się. I tu spotkało nas coś najbardziej niesamowitego, czyli obsługa. Kelnerka była prawdziwą kobietą, mało tego, ubraną w strój, podkreślający jej kobiecość. Miała dekolt, spódnice wpół łydki, podkreślająca krągłość bioder i pośladków. Za barem, nagle pojawił się prawdziwy mężczyzna w białej koszuli, czarnych spodniach i kamizelce. Na głowie miał jarmułkę a owal twarzy zdobiła wspaniała ruda broda. Rodzic nr 2, uprzedzał nas, że restaurację prowadzi samodzielnie żydowska rodzina. Ponoć ileś set lat temu tak było zawsze. Ok, rozumiem ale taka rodzina? To było najbardziej niecodzienne, co mnie ostatnio spotkało. Ale postanowiłem się dobrze bawić. Na początek zamówiliśmy antydepresanty. Dostaliśmy do nich mały bochenek chleba i taki dzbanek wypełniony tłuszczem i skwarkami, zwany smalcem. Wyszedłem do toalety i tam to usłyszałem. Jako jedyny z naszej rodziny nie wyłączyłem chipa. Tak więc w kiblu, dopadł mnie najważniejszy news ostatnich czasów. Ale to opiszę już następnym razem. Za dużo wrażeń miałem ostatnio.1 punkt
-
1 punkt
-
od niewoli od przewrotnej roli bałwochwalcy wolnej woli wychodzę od gwałtu na umyśle od manipulacji w zamyśle krawatów o których czasem myślę wychodzę od tandety od kiczu opadającej rolety i taniej podniety wychodzę ode mnie samego od utrzymywania starca rdzawego wiecznego powrotu w progi gorszego wychodzę na tej samej ziemi ludzie na czarnych i białych podzieleni wiecznie czymś udręczeni skuleni w kosmosie we własnym sosie – o dziwny losie prostuję się przekraczam myśl i patrzę w to co przed sobą i nie wiem czy idę w niepewności w światełko w tunelu czy w jądro ciemności 23 II 20231 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne