Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.06.2022 w Odpowiedzi
-
Pod perfekcyjnym niebem Będę gołębiem błękitnym Zamknę w dłoni wszechświat Otulę Twe serce piórkami czułości Jutro będę umierać W jesiennym deszczu Mroźna jak śnieg Sztywna jak kamień Widzisz mój miły Nie wiem jaki będzie Mój poranny nastrój Jeszcze zanim wstanie słońce Może coś się wydarzyć Z pogranicza Życia i śmierci Miłości i nienawiści Zagubiona doszczętnie We własnym odbiciu Nie szczędzę czasu na chwile Choć tak pragnę spokoju Klaudia Gasztold3 punkty
-
adhezja przyklej się przyklej się do mnie na klej uczuć na lep pożądania przyklej się punktowo przyklej obwodowo i na ślinę się i na mur beton przyklej się na mokro na sucho się przyklej na zimno na gorąco na zawsze3 punkty
-
W zadymionym barze nad stolikiem obok panują damsko – damskie opowieści o interesującej treści Siedzę nieopodal i strzygę uszami co tam co tam cóż niewiele jednak mogę stamtąd posłyszeć Czasem pomyślę tam potrzeba jest mężczyzny prawie decyduję że przyłączę się i dodam historię Nieśmiałość jednak miesza się z niezdecydowaniem i myśl nachodzi że akcja jest z gruntu niepotrzebna Z drugiej strony damsko – damski świat nad winem przejdzie nieskromnie w świat damsko – męski Świat jednak zgoła inny i bardziej niezrozumiany przy papierosie i piwie i z długim niedogadaniem Zaraz jednak wątpię czy dorzuciłbym coś ciekawego bo wypisałem się z dykteryjek dla nieznajomej Jest plus tej sytuacji bo gdy marzę o stoliku obok istotnie ładnym zapominam o moim stoliczku Krzyczeć zupełnie nie ma tutaj po co a jeśli już to tylko tak – stoliczku odkryj się!! Warszawa – Stegny, 24.06.2022r. A w ulubionym barze w dzień ojca (którym na całe szczęście nie jestem) w tle leciało:3 punkty
-
Zleciały się wszystkie, wylazł też misiu z gawry, zgłodniały i senny, dania jak sen znikają. Może zajrzę do wsi po owieczkę wełnianą, tylko kto po zimie, pomoże mi ją zagryźć? Niedźwiedziu kochany spróbuj trawki, robaczka, zostaw żywych jak ty, niech przywitają wiosnę. Nasze lasy, góry mają zawsze być tłoczne, wejdź misiu do barci i w miodziku pomlaskaj. Ździebko ciebie u nas, ludzie ci przeszkadzają, mnie też, przyznam szczerze, wolę sam po wertepach. Ścieżka twoja w borach gdzie nie spojrzysz już ślepa, zróbmy więc co można... byś nie został ofiarą. Sto dziesięć sztuk ledwie a w Rumunii tysiące, podobne dwa kraje nasz ursusie antyczny. Zoolodzy rumiani i zawstydzony licznik, silcie mózgownice, zapraszamy - ad vocem. A gdzie jest Greenpeace czy pilnują korników, zawiśli na drzewach, nucą do snu drukarzom? Może dla misiaczków eldorado wymarzą, weź łańcuchy, liny - do rozsądku się przykuj! "Głupi niedźwiedziu, gdybyś w mateczniku siedział, nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział. - Adam Mickiewicz.3 punkty
-
że zrzucą płaszcze gdy pora zasną i się obudzą że stojąc a gdy upadną to tylko na zawsze że nie potrafią inaczej a może to miłość3 punkty
-
Do sufrażystki z miasta Namysłów wpadł z przedsięwzięciem pop, bez namysłu ciuszki zrzuciła, gdyż w tym tkwi siła, by przejść do rzeczy, bez gier, wy-my słów.2 punkty
-
Zdrowe szczęście moje pożegnało wstyd i lęk. Idę więc prędko na warsztat podrywu krótkoterminowego. Obym w końcu nauczył się czegoś sensownego. Warszawa – Stegny, 21.06.2022r.2 punkty
-
pod ciepłem twojego wzroku wycinałam żyletką krtani każdy dźwięk rdzę żwir bez trudu opierałam o mur przepony pierwszy drugi głos w światłach koncertów nigdy nie słyszę nie widzę po wdechu wiem nie zdążysz wejść czuję jak odpuszczasz w drugiej zwrotce bijesz na gardło byle jak zbierając siłę na refren wejście nad gitarowe basy w lirycznym odpływie głosem bez dotyku robiłeś ze mną wszystko śpiewałam skąpana tobą tylko dla ciebie2 punkty
-
Zniczem zagaszonym Położył znicz kres życiu w koszmarze Zgaszony dymił przez krótki moment Tylko boski raj ofiarowany mu w darze Słyszał ziemski za człowiekiem lament Jestem dziś zniczem zagaszonym łzą Spróchniałym zębem całkiem marnym Marną losu zabawką, co jej żyły tną W obozie zagłady, w piekle bezkarnym Zapalą pochodnie, złudzeń światło razi Mroki rozświetlą mary i koszmary złe Tylko czy czas w niebo odejść doradzi Gdzie radość i śmiech staje się bytu tłem Nie wiem czy uda się skosztować dnia Który odpowie na wieczności pytanie Który wydobędzie jaźń z ów utrapienia Który wypowie przeklętej prawdy kazanie Ale wieczności pani zlituj się i zabierz Wieczność mi zmęczonemu żywotem To będzie zło, ale to dobra jest grabież Mam nadzieję że nie jest to kłopotem Zgasnąłem jak gwiazda co już spadła Wybieliło mi sumienie anielskie dzieło A śmierć zmęczenie stare mi ukradła By w piekle po drabinie się komuś pięło2 punkty
-
"Poetom i malarzom wolno ważyć się na wszystko" Horacy Ewa wraz z pozostałymi trzema żonami Jezusa obserwowała całą scenę: śmierć żaglowca - czy też, mówiąc językiem ludzi niższej świadomości - jego zatonięcie i znalezienie się jego załogi w trudnej sytuacji. Co, obiektywnie rzecz ujmując, nie było dramatem. Ale dla wielu marynarzy, przywiązanych emocjonalnie do okrętu, na którym służyli długie miesiące - a niektórzy nawet lata - i na którym stoczyli wiele zwycięskich starć i bitew, także z pogodą - jego pogrążenie się w głębinie było ciosem. Ciosem, za którego jedni spośród rozbitków obwiniali samego Jezusa. Inni krakena nie wierząc w to, iż to On wraz z żoną pokierował działaniami morskiego monstrum. Pozostali do kompletu składali winę i na gigantyczną ośmiornicę, i na Przedwiecznego razem z Mayą, pomstując, złorzecząc i przeklinając. Ile tylko mieli w myślach negatywnej energii. Jezus tylko uśmiechał się na nie, doskonale świadom faktu, że złorzeczenie i przeklinanie Bogu to jedno z największych głupstw, na które tylko człowiek potrafi się zdobyć. Odwracając rzeczywisty porządek rzeczy w myśl zasady, że jak Bóg człowiekowi, tak człowiek Bogu. Jakby istotnie którykolwiek z ludzi byłby w stanie odegrać się na Bogu - oczywiście przy założeniu, że naprawdę miałby za co. Wszedłszy na pokład Nautilusa, Jezus przytulił i ucałował czule każdą ze swych kobiet. Aby żadna z nich nie poczuła się mniej ważną i aby nie dać żadnej powodu do chociażby cienia zazdrości, użył jednej ze swych wyćwiczonych ludzkich umiejętności, aby znaleźć się w czterech miejscach naraz. Albo, jeśli ktoś wolałby użyć innych słów - lub innego określenia - urzeczywistnił zasadę podwójnej bilokacji. Wszystkie oprócz Ewy były już przyzwyczajone do takich - bądź co bądź, dla nich codziennych - zachowań Jezusa. W końcu bowiem, oprócz Ewy właśnie, było to kolejne z ich spotkań. - Mm... witaj... Jezu - Ewa przez chwilę nie wiedziała, co zrobić z rękami. Gdy pewności siebie wystarczyło jej wyłącznie na to, by odwzajemnić miłosny pocałunek. - Jak... - przez chwilę szukała właściwego słowa, nie mogąc znaleźć go od razu zarumieniła się lekko. - Jak misja? - Do niektórych spośród nich ta nauka już dotarła - odpowiedział Pierwszy Nauczyciel. - Pozostali wciąż dopuszczają to doświadczenie do serc i umysłów. Ale widzę, że co innego zaprząta cię bardziej. - Tak, Jezu... ale nie przy nich, proszę - Ewa zaczerwieniła się ponownie. - Jakby one - Wynalazca małżeństwa i seksu zaśmiał się w odpowiedzi - nie wiedziały, że jesteś moją żoną dopiero tydzień. I że... - Jezu, przestań - Ewa zrobiła nadąsaną minę. Uśmiechnął się w odpowiedzi, znów objął ją i pocałował. Jeszcze bardziej czule. A potem szepnął do ucha, nachyliwszy się lekko. - Dziś będzie ta noc. X X X Znajdowali się oboje w wymiarze i miejscu przez nią wybranym. Daleko od jej ojczystej Ziemi, na innej planecie, na której wszystko było na wyższym poziomie duchowym. Włącznie z roślinami, które rosły bujniej i szybciej, a ich zieleń i barwy kwiatów były w większej ilości odcieni i bardziej intensywne. W ciszy własnej willi, wybudowanej w lesie na terenie ogromnej posiadłości, z dala od innych siedzib. W sypialni z wielkim baldachimowym łożem, w powietrzu której unosiło się mnóstwo świec, a pod ścianami stały wazony z kwiatami z wesela. Równie świeżymi, jak tego dnia, gdy obiecali sobie miłość i wierność. Ewa początkowo nie mogła zdecydować się, co mieć na sobie na początku tej nocy. Czy przejrzystą długą białą koszulę nocną z szerokim dekoltem i króciutkimi rękawkami, czy bardziej nowocześnie - satynowy różowy komplet, złożony z odsłaniającej dolną część brzucha koszulki na cieniutkich ramiączkach i majteczek, ledwie zasłaniających pośladki? Po namyśle zdecydowała się na drugi wariant uznając, że samo odsłanianie jej ciała sprawi Jezusowi przyjemność. Że będzie dlań podniecające, co przełoży się i na jej doznania. Chociaż wiedziała, za kogo wyszła, to w sferze seksualnej wiedza ta okazała się znikomą. Jezus bowiem, czytając jej oczekiwania i pragnienia, połączył w idealną całość łagodność, delikatność, cierpliwość, zdecydowanie i męską żądzę. Jego usta i dłonie wędrowały po wszystkich częściach jej foremnego ciała: udach, pośladkach, płaskim brzuchu, szyi, dekolcie i piersiach, trafem znajdując się tam, gdzie w danej chwili tego zapragnęła. Wliczając zanurzenie się w jej spragnioną kobiecość. Nie spodziewała się, jak bardzo, po trwającej odpowiednio długo grze wstępnej, będzie chciała mu się oddać. I do jakiego stopnia część jego ciała w niej i reszta na niej - za nią, pod nią i znów za nią, i znów na niej - pochłonie jej duszę i uczyni ją seksualną niewolnicą. Że jeszcze bardzo długo będzie czerwieniła się na każde wspomnienie swojej otwartości i żądzy, by ją wziął, ile tylko razy i jak zechce. I że będzie szukać okazji, by tylko... Doznania seksualne, bazujące na prawdziwie głębokiej miłości, mogą sięgnąć sfery mistycznej - przypomniała sobie przeczytane gdzieś kiedyś zdanie, gdy wypełnił ją sobą po raz kolejny. Na tle wzgórków swych uniesionych pożądaniem piersi widziała Jezusa, opierającego dłonie o kolana jej rozłożonych nóg. To przybliżał się nieśpiesznie, to oddalał w rytm dwóch słów "Love - you". Ciekawe - skojarzyło jej się niespodziewanie - dlaczego akurat angielskie słowa? I dlaczego w tym właśnie języku "żyć", to live jest tak podobne do "kochać" to love, różnicą zaledwie jednej litery? Na jego twarzy, poprzez pragnienie ćmiące jej wzrok widziała pożądanie. Nacisk na kolana był raz silniejszy, raz trochę słabszy. Ale w miejscu jej ciała, które im obojgu sprawiało teraz najwięcej przyjemności, łącząc ich osobiste pożądania w jedno wspólne, odczuwała go najsilniej... Cdn. Voorhout, 24.06.20222 punkty
-
wczesnym rankiem promień słońca przycupnął na latarni cichutko jak motyl by ludzi zmęczonych trzepotem skrzydeł nie budzić bez potrzeby tylko My po całej nocy odurzeni zapachem rzeczy bezwstydnych wcześniej nierealnych wypełniamy ulicę swoimi marzeniami zaciągając się zachłannie kolejnymi papierosami jak dzieci poznające świat wokół otwieramy szeroko oczy by widzieć i czuć by smakować owoce zakazane zamknięte dotąd w magicznej cukierni /pitu-pitu 2021/2 punkty
-
Światło tylko ty jesteś Jezu drogowskazem wśród moich zawiłych dróg często zagubiony przypominam sobie twoje nauki o pokorze ciężko je w życiu realizować stąpam w codziennym życiu jak po kruchym lodzie w każdej chwili spodziewam się upadku nie jest to moim wyborem ale tak mnie prowadzi rzeczywistość wszelka chwilowa stabilizacja już w następnych krokach rozpada się na liczne nie pasujące do siebie kawałki tak więc życie biegnie na ciągłym układaniu tej mozaiki ty Jezu jesteś zawsze tym światełkiem które widzę na horyzoncie dziękuję że jesteś Jezu ufam Tobie 1.2022 andrew Piątek,dzień męki i śmierci Jezusa2 punkty
-
W twoich ramionach Zasnąć chcę I płynąć na falach błękitu Z tobą doczekać świtu I nie przejmować się Bólem i rozpaczą Przecież one nic nie znaczą W naszym świecie W naszym śnie Chcę zobaczyć Jak pragniesz mnie I nic nie jest tym Czym się wydaje Wielka namiętność Żarem się staje2 punkty
-
W tak wielu sprawach powinniśmy naśladować naszych braci mniejszych, a najważniejsza - nie robić do własnego gniazda, by się później nad zamieszkaniem innej planety nie musieć zastanawiać. Ale człowiek - najinteligentniejsze ze zwierząt paradoksalnie jest również najgłupszym.2 punkty
-
Słodko gorzki smak Młodość ,miłość ,pragnienia. Trzy metry nad niebem Dojrzałość ,ból porażek ,samotność Nadzieja ,szczęście wykrzesane z popiołów. Wzloty ,i upadki Starość ,ciemność ,koniec. Ale jak cię życie nie kochać2 punkty
-
Słońce uwielbia te linie. Promieniem maluje krzywizny, Całuje rumieńce i blizny, Ciepłem wędrując po mojej dziewczynie. Objęte milczeniem Czarne jeziora gwiazd. W oknach miast kołysanki blask I moje usta przy Twoim ramieniu. Nocami w świateł ozdobie Słowo "Jesteś " wybiega z dreszczem. I jeszcze raz, i jeszcze… Horyzont zamglony Do snu kładzie pąki dłoni. Jesteś taka właśnie mi i sobie. Łagodny smakiem łez płomień, Którym tak prosto pisze się wiersze. Powietrze między domem a Bogiem. Nic nie jest lepsze.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@nocnypitupitu Magiczna cukiernia pełna słodyczy w świecie goryczy. Podoba mi się ta magiczna cukiernia. pozdr.1 punkt
-
1 punkt
-
@WiechuJK Wiesławie, właśnie na to wygląda. Gdy spojrzymy na przykład na wynalazki Wielkich w sferze techniki, jak Leonardo da Vinci czy Nicola Tesla. Czy Michaił Bułhakow w sferze literatury. Otwieram się, łączę i sczytuję pomysły na ekran telefonu ku czytelniczej satysfakcji Twojej, Somaliji i wszystkich innych, którzy będą czytać tę powieść ? . Dzięki Ci bardzo, również pozdrawiam Cię serdecznie ? . @Somalija Dlaczego dobrze? Jeszcze nie wiem, jak pokieruję akcją dalej ??? . Mil jest wyłącznie człowiekiem, a Jezus jako Bogo-człowiek lub człowieko-Bóg może ożenić się, z kim zechce. Może Soa wolałaby go od Mila ? ? Cudowna róża, jakże przyjemnie spojrzeć ? ...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Corleone 11 To pole jest doprawdy nieograniczone! Pozdrawiam Cię serdecznie!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Natuskaa Rozumiem. Wygląda na to, że chyba miałem rację - każda historia, nawet z tych zdających się na podobne, w rzeczywistości bywają zupełnie inne. Dlatego ja na pewno bym poszedł, a nawet pobiegł, ,gdyby tylko ktoś mógł mi wskazać, gdzie. Dziękuję Ci bardzo, miłego wieczoru również, serdecznie pozdrawiam.1 punkt
-
Szukał pięknego miejsca był tu i tam zachwycał się tym co widział Jednak wszystko zamazało się gdy wrócił na swoje ujrzał własny dom Drzewo małżonkę z dziećmi skrawek nieba czyli miejsca mu bliskie To właśnie im dedykuje wiersz o najpiękniejszym miejscu na ziemi1 punkt
-
Wypatrzyłabym za Tobą cały świat. Rozcierasz rzeczywistość. Pielgrzym między wyborami. Całokształt wiązań, znaków. Chwytam zbiegi okoliczności. Układankę różnych przejść, za każdym razem wychodzi ten sam wzór. Ślady istnienia wszędzie, bez nerwowego zegara. Różnych twarzy, tej samej osoby. Jak nadążyć? autor wiersza: a-typowa-b zdjęcie: pexels-georgy-druzhinin-117177621 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Witaj Michale ? . Pozwól kilka zastrzeżeń do Twojego ciekawego tekstu. Pierwszym będzie pytanie o potrzebę pierwszego zdania. Zagajasz historycznie, ale czy nasza polska historia była tak urokliwa? Chodzi mi o związek z następnym zdaniem i resztą tekstu, w którym przechodzisz do rozważań o języku. Następnie zdanie od "Gdybym..." do "... wartości": raczej "... gamę barw" niż "barwę gamy kolorów", bo ta z natury rzeczy jest wielobarwna. Dalej: "przez" przed "czterdzieści tysięcy razy" jest zbędnym, zaś "lepiej" w kolejnym zdaniu będące kolokwializmem należałoby zastąpić słowem "więcej". Dalej - w przedostatnim zdaniu przed "co" zabrakło "to,". Wreszcie po "odtworzyłbym" lepiej będzie wstawić dwukropek, łącząc w jedno zdanie przedostatnie z ostatnim. Przy czym i "krajobraz" warto byłoby zacząć wielką literą. Na koniec poproszę Cię o więcej uwagi przy stosowaniu interpunkcji. Serdeczne pozdrowienia ? .1 punkt
-
1 punkt
-
@Leszczym jasne, ja się nie znam na niczym, dobrze, że Ty jesteś idealny jak i wszyscy tu z wyjątkiem mnie i mnie wszyscy chcecie Zgnoić.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Wielkie dzięki Grzegorzu za odwiedziny i komentarz. Czasami krzyk jest jedyną formą wypowiedzi. Ciężko krzyczeć poprzez słowa ale jednak się udało. Ja też pożegnałem mamę dawno a jakby wczoraj... Miłej nocy T.1 punkt
-
@iwonaroma "Z włosów anioła ściekają krople wosku tworzą na podłodze prostą przepowiednię" dzięki i pozdrawiam @Konrad Koper Dzięki, piosenka od lat na moim topie razem z "Karłem" w tym samym wykonaniu1 punkt
-
@WarszawiAnka Kądziel nową sobie sprawić, znikną nici... niecne ślady. Pozdrawiam Aniu, pięknych wakacji.1 punkt
-
A OBGADANO; NA DAG BOA. NON - ESKULAPA, NA PAL KSENON... NO, DWÓR KRÓW - DON.1 punkt
-
1 punkt
-
Dał nam ciepłą wodę w kranie i cztery ściany, byśmy mieli gdzie to dobrodziejstwo opłakiwać, grzebiąc sobie we wnętrznościach umysłu. Dał nam narzędzia, służące do odkrywania, że mamy tłuste pasożyty, które przegryzają kabelki między neuronami i robią obejścia od punktu A do punktu B. Przez pominięcie wszystkich innych literek, wymuszają używanie mózgu w określony sposób. Dał nam okno z widokiem na sąsiadów, na co rano odpalany przez nich samochód, cosobotnie koszenie trawnika, coniedzielne wyjścia do kościoła albo nieustanne szarpaniny słowne i nie tylko słowne - tak dla przestrogi. Nakazał nam, abyśmy przy tym zastanawiali się, czego przez sąsiadów nauczyliśmy się bać, co akceptować, a co uwielbiać. Dał nam możliwość wyboru z wielu twarzy, jednej twarzy, która najlepiej zaprezentuje mapę naszego terenu z naniesionymi punktami oporu, a potem zajmie się ich likwidacją, tak, żebyśmy po tym mogli pluć tylko na własny długopis, użyty wtedy przy urnie, albo nie użyty, albo niedoceniony, mniejszościowy, nie podlegający uwadze. Dał nam nadzieję na to tamto i owamto, ale nie pozwolił jej urosnąć, wręcz skarłowacił ją brakiem warunków i iluzją posiadania czegokolwiek... drewnianą obiecując skrzyneczkę i dołek pośród innych dołków. Dał nam wreszcie poczucie przynależności i poczucie bezpieczeństwa na które musimy sobie zasłużyć, no i... poczucie humoru, kiedy niezadowolony z postępów, wysyła nas na swoje peryferia, gdzie trzeba żyć bez ciepłej wody i innych żarówek. Nie dał nam za to miłości, dlatego niektórzy z nas sami sobie jej szukają. Jednym udaje się znaleźć oryginalną, innym zaledwie podrobioną kupić na jakimś straganie. Niemniej każdy swoją, jaka by nie była, trzyma mocno jeśli tylko może, ma siły i motywację, bo z nią jest łatwiej dobrnąć rano do pracy, dobrnąć do końca treningu, dobrnąć do dnia wolności podatkowej, a potem do emerytury... w systemie brnąć.1 punkt
-
Następnego dnia usłyszał głośne pukanie do drzwi sypialni. Było jasno, a słońce świeciło prosto w okna ich pokoju. - Proszę! - powiedział zdziwiony. Czyżby zaspali a śniadanie było już na stole, pomyślał. Otworzyły się drzwi, w których stanął ojciec Karen. Był bardzo zdenerwowany. - Wojna! - powiedział. - Jest wojna. Coś nowego? - zapytał Marek - Dziś rano Wehrmacht zaatakował Rosję.- drżącym głosem powiedział ojciec Karen. Mówią, że wojna będzie trwała kilka tygodni, a Rosja się rozsypie, jak domek z kart. Marek nic nie mówił. Wiedział, że stał się cud, na który liczyli Polacy, a także inne okupowane narody. Dwaj wrogowie i okupanci zaczęli krwawą wojnę ze sobą. Jeszcze Polska nie zginęła!-przemknęło mu przez głowę. - Co o tym myślisz? - usłyszał głos Karen. - W "Mein Kampf'' Hitler napisał, że Niemcy potrzebują przestrzeni na wschodzie. Niemcy chcą mieć przestrzeń, musi być wojna. - Pokonamy Rosję? - odezwał się ojciec Karen. - Nie wiem. Zniszczcie się nawzajem, pomyślał - ale będzie dobrze - dodał z przekonaniem. Przy śniadaniu słuchali komunikatów Oberkomando der Wehrmacht. Wojska niemieckie posuwały się szybko do przodu, przełamując bez problemu opór nieprzyjaciela. Marek postanowił wyjątkowo dzisiaj wieczorem się upić. Nie mogło być ku temu lepszej okazji. W tym dniu, dwudziestego drugiego czerwca tysiąc dziewięćset czterdziestego pierwszego roku stał się cud, niebiosa zdecydowały, że Polska nie zginie. Po chwili zmienił zdanie.- Nie, żadnym gestem ani słowem nie mogę zdradzić tego, co myślę. Fragment "Szczęśliwego w III Rzeszy. Książka jest niedostępna, mogę przesłać mailem w PDF-ie na wskazany adres.1 punkt
-
@Konrad Koper Różnie można rozumieć Twoje słowa... Powiem tylko, że zbliżenie fizyczne - seks - wcale nie kłoci się z duchowością. Przeciwnie, uzupełniają się ;)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne