Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.12.2021 w Odpowiedzi

  1. był zimowy wieczór nudą kuszony i ciekawością udał się do krainy zapomnienia którą opanował kurz i pajęcza sieć tam pośród różnych staroci odkrył kufer a w nim pożółkłą kartkę na której dawno temu sam napisał wiersz wiersz o wiosennych sadach łąkach i ogrodach w których królują ciepły wiatr róż zieleń i biel gdy wrócił na dół usiadł w fotelu zadumał się i po chwili głośno powiedział jak mogłem tak bezmyślnie uwięzić w kufrze maj
    3 punkty
  2. Żona mi mówi weź się w garść i przestań wciąż na jawie śnić ja jestem taka jaka jestem ty za to jesteś byle kim Żona mi mówi czas wydorośleć odpowiedzialność wziąć za czyn przestań się kłócić przestań złościć i zacznij w końcu ze mną być Będziemy bywać u znajomych chodzić do kina na spacery będziemy mówić słowa miłe nie żadne k...a do cholery Nie żebym nie chciał-owszem chcę lecz zaraz wnerwia mnie kobita co tylko stęka tylko wzdycha zawsze zmęczona niewyspana niedopieszczona niekochana Żona mi mówi przestań pić przestań dzieciaki pasem bić przestań za włosy targać mnie nie bij po twarzy bo to złe nie kop zbyt mocno proszę cię -a może rację ma moja stara może ja jestem kawał chama
    3 punkty
  3. zapytasz dlaczego tylu poetów wywiało z bajlando do umarlando jest kroczek każdy z nich poda inną przyczynę ... balans i różnorodność... i ciągnie się telenowela zgrana płyta kilkuklika koteria-lamperia pieprzona nuda copypasta w komentarzach o zgrozo ... w wierszach nie ma to jak widzieć królujące zero lepsze to niż maskowanie zbytkiem okruchów... bez pardonu podniosę kamień jak to mam w zwyczaju celnie cisnę szczerząc się bezzębnie jak szczerbaty na suchary Pozdrawiam Pan Ropuch
    2 punkty
  4. żyła z dwoma jak z jednym stos scheda w mnie płonie grzech nie potrafiła wybrać bryły zdarzeń biją o wdowią kotę pośród iskier zarysowując łeb to nielinijny znak widny w mej twarzy gestach w gołoborzach paprochów pod powiekami zamknięty kwadrat nieleczalnych myśli efemerydalne miłostki zatrzaskują się raz po raz zrywa czasem przed świtem moje ciało świecące kolejna nadzieja by umierać jak teraz na niskim łuku dnia bardzo później jesieni nie mogę nic spostrzec i nie dlatego że dni nocne ciemno białe wziąłeś mnie na orbitę rozbierasz kwazarem myśli ścigając po nagim ciele wsuń dłoń lepkość przez ciebie nie potrafisz wybrać
    2 punkty
  5. noc kryształowa przyszła następna synagog nie ma coś spalić trzeba jest nowa władza tradycja nowa najlepiej spalić co? wolność słowa
    2 punkty
  6. W przedświątecznym zapale poczynań nieomal każdy biega tu za Świętami w autobusie linii pięćset ileś tam dostałem telefon Podczas napięcia spodziewaną sytuacją bliski złożył zupełnie szczere życzenia rozmowa wnet okazała się podpórką pierzchła niepewność Refleksja spotkała, a nawet mnie naszła ażeby nie wydzwaniać, a dawać telefon ot dorzucić się komuś do ważnej chwili wówczas pamiętać W przeciągu rozbudzonych niepewności wobec konieczności studzenia emocji wybacz mi samozwańczy oponencie rozmyślny brak połączenia
    2 punkty
  7. wyobraź sobie że z oddali dźwięk płynie prawie doskonały Beethoven z Bachem się pokłócił o ton ten który ich poruszył Mozart uśmiecha się pod nosem szelmowsko mruga lewym okiem Salieremu to nie w smak więc prawym mruga mu na wspak wyobraź sobie taką ciszę że innej nie chcesz już usłyszeć wyobraź sobie kolor taki co go nie mają żadne ptaki pawie umilkły więc w zachwycie przestały nawet w zoo krzyczeć wyobraź sobie że nas nie ma że nasza miłość to jest ściema że nasze życie nic nie warte można też nazwać to falstartem
    2 punkty
  8. Wybrać temat to nie problem skleić słowa w pełne zdania też nie sprawia mi trudności lecz zachęcić do czytania to już nie jest takie proste i wymaga wręcz finezji gdy odległe są bieguny od lichoty do poezji. Nawet to, co jest pośrodku wyważone też być musi bo inaczej wiersz jak mięso w sosie własnym się udusi a gdy w wierszu wieje nudą, którą nieraz zwie się splinem trzeba sobie jakoś radzić i jak kaca leczyć klinem. Są poeci, którzy nigdy nie napiszą nawet słowa po trzeźwemu, bowiem na czczo jakoś tępo myśli głowa starczy jednak kilka kropel łyknąć, aby na obroty wejść, więc łykam setę czystej i mam chęci do roboty. Ze mnie taki jest poeta co nabazgrać coś tam unie lecz się nie pcha na piedestał ale ginie w szarym tłumie.
    2 punkty
  9. wziąłem sobie i umarłem bo ostatnio nudno było dzień jak co dzień w samotności życie trochę się dłużyło wypaliłem wszystkie fajki popłynąłem w morzu wódki i umarłem sobie dzisiaj by pożegnać wszystkie smutki by w Wigilię nikt przy stole nie żałował mnie samego wziąłem sobie i umarłem i nikomu nic do tego znajdę może tam na górze druha co w dyskusję skory przepalimy przegadamy wszystkie ranki i wieczory będą mówić wśród znajomych dziwak jeszcze nie był stary mógłby jeszcze trochę pożyć z życiem chwycić się za bary po co mi to nie żałuję wszystko mnie tu już spotkało wziąłem sobie i umarłem bo tak właśnie mi się chciało
    2 punkty
  10. mogę do woli uciekać w wyobraźnię lub brać ją pod ramię by tworzyć rzeczywistość skala możliwości paraliżuje zupełnie jak doświadczanie Piękna jest rozpiętością którą zasilam póki mam dla kogo umierać mam też dla kogo żyć tworzyć akapity dnia zależne od wyboru czcionki
    1 punkt
  11. przed oczami mam czerwień własnych naczyń na której tańczą złote krążki leżysz pode mną i tęsknię do ciebie choć nie znam cię i nie wiem dlaczego ciepło mi wielce więcej niż trzeba i dobrze i wstrętnie skwar mnie zawiesza nad tobą jak dym nad jeziorem ognia skraplam się żarem ty złotem płaczesz lecz nagle wysolone brzegi powiek rozdziera światłem dzień niechciany
    1 punkt
  12. Pika pika ma a ma kipa kip?
    1 punkt
  13. Kim dla mnie Panie jesteśnie wiemBezradny staję wobec CiebieDostrzegam dziecko a w nim płomieńKtórym wypalasz szlak na niebieDostrzegam bezmiar oceanubrzegi spienione niewyraźneI światło rozproszone wokółKtóre przekracza wyobraźnięDostrzegam pnącza drzew zielonychZakorzenione w gęstej ziemiKarmione sokiem słodko-słonymKtóry przenika do piszczeliDostrzegam w prochu całe wiekiZmiecione z siłą huraganuI ciszę u zarania rzekiZ głębin ciemności zmartwychwstałąKim jesteś Panie dla mnienie wiemNiemowlę wciskasz mi w ramionaz dzieckiem na ręku walczysz z grzechembraku miłościi nie pozwalasz się pokonać.
    1 punkt
  14. nie zachowujesz się jak człowiek masz manię rzekłbym nadczłowieka podobno gadasz z Panem Bogiem zębami zgrzytasz gdy się wściekasz wszyscy stanęli za mną murem oprócz sąsiada co się zaparł ktoś ściskał ponoć jego żonę on przypisuje mi ten wakat a to nie prawda jak babcię kocham jeśli tak było-nie pamiętam minęło przecież lat już kilka a jeśli nawet-ślad się zatarł na brzozie pozostała blizna po inicjałach znaku nie ma nadeszła zima-zima śliska nie to co teraz proszę ja was
    1 punkt
  15. W kościele katolickim z Leverkusen na pasterce nie było zbyt dużo ludzi. W każdym razie, w Polsce przychodziło o wiele więcej. Marek zostawił Karen w domu z ojcem. Nie proponował jej pójścia, bo wiedział, że i tak nie ma na to ochoty, nigdy też nie praktykowała chodzenia na msze po wigilii. Był ciekawy kazania. Co ksiądz teraz może powiedzieć wierzącym Niemcom? - pytał sam siebie. Tak naprawdę, od przyjazdu do Niemiec, nigdy nie był w kościele na mszy. Poza tym, po cichu liczył, że Claudia jednak zjawi się i będą mogli spotkać się po raz pierwszy poza firmą. Stanął przy kolumnie z tyłu kościoła i obserwował wchodzących. Przy ołtarzu stała wielka choinka, taka sama, jakie pamiętał ze świąt spędzonych w domu. Kościół był katolicki, ale tutaj, w Zagłębiu Ruhry, katolicy byli w mniejszości i wystrój przypominał bardziej skromne świątynie protestanckie, aniżeli pełne złoceń, rzeźb i obrazów, katolickie kościoły, które pamiętał jeszcze z Polski. Ludzie zbierali się na mszę. Wyglądali bardzo podobnie. Wszyscy, mężczyźni i kobiety, ubrani byli w ciemne, grube płaszcze. W pewnym momencie zauważył wchodzącą Claudię. Była sama. Patrzył, dokąd się skieruje. Obejrzała się i usiadła w ławce, w środkowej nawie. Marek uśmiechnął się i usiadł przy niej, patrząc na ołtarz. W pewnej chwili wyczuł, że dziewczyna patrzy na niego i również spojrzał na nią. Znów się uśmiechnął. - Cieszę się, że przyszłaś. - Przychodzę na pasterkę co roku, zwłaszcza od rozpoczęcia wojny. - A ja jestem po raz pierwszy. - Dlaczego nie z żoną? - Nie czuję z żoną więzi duchowej. - A cielesną? Marek po raz kolejny przyznał w duchu, że w ciętych dyskusjach Claudia wcale mu nie ustępuje. Był pełen uznania dla jej inteligentnej zadziorności. - Czasami. - Czasami czy często? - Czasami. W tym momencie ksiądz zaczął odprawiać mszę. Marek udawał, że uczestniczy duchowo w nabożeństwie, chociaż wcale nie był zainteresowany jego przebiegiem. Od czasu do czasu zerkał na Claudię. Kazanie było o narodzinach Jezusa, wierze i nadziei, która jest tym, co podtrzymuje ludzi przy życiu. Śpiewano kolędy, których Marek i tak nie znał. Claudia śpiewała je ładnym, czystym głosem. Po mszy wyszli z kościoła. - Mogę cię odprowadzić? - Jak pan chce. Mieszkam niedaleko. Spacerowali idąc przez ciche i zaciemnione miasto. - Niech pan coś powie? Jeśli pan chce wzbudzić moje zainteresowanie, niech pan powie coś ciekawego... - Twój chłopak nie przebił się do szóstej armii. - Skąd pan to wie? - Niemieckie radio transmitowało wigilię ze Stalingradu. Są cały czas otoczeni. Nie było odgłosów strzałów. - Jest pan wnikliwym słuchaczem. - Może się mylę. To mogą być tylko moje przypuszczenia. - Nie mam od niego wiadomości od dwóch miesięcy. - Kochasz go? - Sama nie wiem, ale teraz, gdy on tam walczy... - Rozumiem. Lubisz jasne sytuacje. Cenię to. - Dziękuję. Już panu mówiłam, że jest pan atrakcyjnym mężczyzną. Ja mam chłopaka na froncie, pan ma żonę, a jak chce pan mieć jeszcze kochankę, to nie powinien mieć pan z tym problemów. - Nie chcę mieć kochanki. Chcę mieć ciebie, ale pewne rzeczy muszą dojrzeć, a pewne nigdy nie dojrzewają. Claudia zatrzymała się przed bramą budynku. - Tu mieszkam. Dziękuję za odprowadzenie. Było mi miło, że nie szłam sama. - To ja dziękuję za sprowadzenie mnie na ziemię. Wesołych Świąt! Podał dziewczynie rękę. Lekko uścisnął jej dłoń i przytrzymał chwilę. Miał wrażenie, że Claudia nie chciała, żeby ją od razu puścił. Stali przed budynkiem. - Wesołych Świąt! - powtórzył. - Ja panu też życzę.- odpowiedziała, po czym odwróciła się i weszła do domu.
    1 punkt
  16. Witam - czemu nie po naszemu - w czym problem - Pozdr.
    1 punkt
  17. Kręciła się w pobliżu z czystą przyjemnością spozierać na nią była czysta przyjemność nawet gdy moje kosmate myśli nigdy do najczystszych nie należały i nie należą Pomyślałem że zagadam – jasne zagadałem popłynęła melodia wzajemnych uprzejmości zaczęliśmy rankiem – ranek nie był rankiem skończyli wieczorem – wieczór nie wieczór Fraza wpadła mi do łepetyny – zrób coś przekonała mnie bym kiedy wiersz popełnił nakazała kupić tamtą koszulinę w kraty o mało co nie nabyłem żółtej Skody Favorit Gdybym tylko nauczył się tutaj malować na którejś ze ścian widniałyby bohomazy taka nie niewinna – taki we mnie ogień taka piękna – że świat nabrał kolorów Iskierki należą do istot najmądrzejszych pomyśli – nie po to tu jestem byś mi gasł jestem powabną muzą i dorzucam drewna spalam w twoim kotle najgłębsze marzenia Gdyby Aldona przestała mnie tak głaskać byłbym nazajutrz zapewne uratowanym gdyby ona zapomniała o magnetyzmie ciał o nie! Ona cała podsycała wszelkie działania Biegnę kolejny raz przenieść nową górę której – wydawałoby się – nie trzeba ruszać w tle „moja” muza zaciera delikatne dłonie za pochwalny ich dotyk dałbym się przekroić W autorskich działaniach nie ma wymówek nikt nam nie powie, że to nie ja, a że ona ona bowiem tylko zaledwie oddychała obok ależ oddechy – genialnie normalnie poetyckie Żeby powyższego było mało z nas dwojga ja jestem tym nieprzyzwoitym natłok dziwnych pragnień chodzi po głowie Inspiracja: film Francuski Express Wesa Andersona.
    1 punkt
  18. Wgląd dobra rzecz. Od tego można coś zacząć zmieniać. Mam nadzieję, że bohater wiersza to nie jego autor :)
    1 punkt
  19. droga życiowa na początku ma liczne, gęste, długie rozgałęzienia trzeba je wszystkie poznać przejść i wrócić do głównego pnia im wyżej tym łatwiej boczne dróżki krótsze, rzadsze ale też można spaść z wysokości i wszystko trzeba zacząć od początku u końca drogi ścięcie świąteczna choinka pięknie ustrojona lśni, błyszczy, migoce na szczycie gwiazda nadzieja, obietnica już niedługo już niedługo podróż bez igieł
    1 punkt
  20. @Czarek Płatak :) podziękowania
    1 punkt
  21. @Pan Ropuch A jednak piszemy... a na takich portalach trzeba mieć znajomych ???. Fajny wiersz. Pozdrawiam przedświątecznie i zimowo.
    1 punkt
  22. jutro jak wczoraj wczoraj jak dzisiaj pustka wokoło kłująca cisza tysiące dźwięków dziesiątki zdarzeń ja tylko słyszę szum włosów marzeń lecz coraz rzadziej
    1 punkt
  23. @tomass77 Jestem na tak. Przekonuje mnie Twój wiersz :))
    1 punkt
  24. Witam - zakończenie super odważne i szczere- udany tekst - Pozdr.
    1 punkt
  25. Twoje usta jak jesienna słota A mnie gubi tęsknota Za twoim dotykiem Więc spotkajmy się tam Nad leśnym strumykiem Twoje ciało jak ze snów A ja cię tak pragnę I nie używam obcych słów Bo ty jesteś sensem mego istnienia I zdobędę cię Przecież nie mam nic do stracenia Twoje piękne oczy I taki ładny uśmiech To mnie nie zaskoczy Bo życie to taki piękny sen Który chce spełnić Do końca wypełnić Zapach twoich perfum Jak piękno Afrodyty Kocham cię tak mocno I tępie inne byty Bo jesteś tylko moja Umarł strach i paranoja
    1 punkt
  26. Chcialbym być łuską karpia w portfelu Tą jedyną jaką posiada Niewielu Przynosiłbym szczęście Niósł dostatek Troszczyłbym się gdy choroby Byłbym jak lateks Każdego roku chowam srebrny talizman Choć życie.. To nie złota przystań
    1 punkt
  27. Poleciałem na Majorkę by odwiedzić majorową i przedstawić propozycję dość intymną, bo łóżkową. Propozycja była krótka a ja w stopniu pułkownika obiecałem dla niej awans jeśli ze mną się pobzyka. Długie były to zabiegi namawianie i podchody lecz gdy szampan zaczął działać wtedy pierwsze pękły lody. Trzeba jednak dopowiedzieć, że po drugie to obrona paść musiała pod naporem gdy taktyka jest wdrożona. Nie wnikając już w szczegóły przez część nocy porą ciemną dotrzymałem obietnicy bo znalazła się pode mną. Skorzystałem z sytuacji - archipelag, Baleary więc wybrałem się by sprawdzić czy tam bale robią ary. Nic z tych rzeczy moi drodzy bowiem ary duże ptaki gdy mojego obejrzały odleciały w gęste krzaki. Nos na kwintę i powracam do małżonki, do pieleszy bo z nogami na pagonach inną szarżą mnie pocieszy.
    1 punkt
  28. próbowałam pokazać mojej mamusi mojego bohatera dr hałata mówię chociaż zobacz jest podobny do twojego męża mojego ojca posłuchaj co mówi nie posłuchała nie robiąc wbrew nauce o lobotomii i nagrodzie nobla jeżdżącego na hulajnodze zatkała uszy a potem spojrzała i stwierdziła że faktycznie jest podobny później już tylko krzyczałam prosiłam tłumaczyłam błagałam przeklinałam apelowałam do jej odlatującego rozsądku szantażowałam ją nieobecnością przy jej łóżku kiedy przyjdzie do niej czas w którym nie będę mogła potrzymać jej za rękę w którym znowu nie wyjmę dupereli ze zlewu żeby mógł się normalnie zapchać aby mogła mi naubliżać że się NIE ZASZCZEPIŁA
    1 punkt
  29. w naszym śnie mruczą koty mędrcy siedzą między wersami matki tulą dzieci do snu zaraz będzie północ ten z Bielska do Gdyni pojechał w drugą stronę samotni podróżują w ostatnim wagonie czytają porzucone książki noc jest na sprzedaż z torbą pełną gwiazd i sentymentalnych wspomnień w staroświeckiej sypialni jak mówisz
    1 punkt
  30. Witam - podoba mi się dziś u ciebie - Pozdr.
    1 punkt
  31. Farszem uszka zalepione Las dziurami krzyczy Oko skwiercząc usmażone Po północy milczy Mak i figa śmiechem pęka Groch kapustą syczy Magia w tej chwili zaklęta Na niebie błysk satelity Ktoś fiknął saldo w przód Laponia już czeka na linii Jaki to straszny jest cud Królowie się w żłobie pobili Flaszki tańczą opóźnione I tradycyjnie, pod kolędy "Wypijmy za moje i Twoje Wypijmy za cudze błędy"
    1 punkt
  32. 1 punkt
  33. żegnam białymi różami nieistniejących w śmierć poszli po emeryturze kupią kołowrotki jestem u siebie za kością czołową jest kameralnie intuicja nie mówi dobranoc
    1 punkt
  34. @Czarek Płatak Genialny wiersz!!! Mam tylko nadzieję, że Święta jednak się odbędą, również dla tych stygmatyzowanych:)
    1 punkt
  35. na drzewach wiadomości dobrego i złego ludzie i zwierzęta rozwieszeni pomiędzy półkolami świata zgubione rękawiczki połówki pomarańczy jak poskładać mam w całość w cyklonie wiedzących moje złamane żebra jestem tu przy tobie wiatr rozdmuchał mądrości kręci się karuzela dobrego i złego ludzie i zwierzęta miliony porąbanych
    1 punkt
  36. Niebo nie kryje łez Kiedy boso pląsasz Na mokrych bezdrożach Gliniane ślady Układają się w klucze Odlatujących po sobie zdarzeń Słońce z nutą zazdrości Wystukuje rytm Gra na tęczy jak na harfie Nie mam w sobie odwagi Schowany za rumieńcem Zaprosić do tańca Ta chwila ulotna Spłoszona dniem Pobiegnie za horyzont Nie zatrzymam słów Walc zgaśnie jak każdy płomień Nie zwlekam kiedy kolory bledną Mogę prosić Pani tak pięknie tańczy Postaram się nie deptać Marzeń Nadziei Miłości Szczęścia Odwagi Błogiego stanu
    1 punkt
  37. ona miała na imię Dorota wakacyjna smarkata przygoda mnóstwo piegów i rudawe włosy zaplecione w cienki warkoczyk on na imię nie miał Romeo za to w oczach miał coś takiego koleżanki Beata i Anka zazdrościły Dorocie kochanka lato było upalne jak nigdy więc Adonis wyjechał do Gdyni babcia Gienia jak zwykle się wściekła że Dorota wciąż o nim pamięta lecz nie dała nic poznać po sobie tylko ścierką zdzieliła przez głowę swoją wnuczkę-mówiąc-kochanie nie płacz głupia-faceci to dranie oprócz dziadka Janka i twojego ojca Franka
    1 punkt
  38. Na pewno nie można poddać się katowi. Nie bać się - ale o to trudno, gdy ktoś taki jak szafa napiera na nas z nożem ... ;) Jeśli się potrafi przeciwstawić siłą fizyczną (bo agresor fizyczny ten rodzaj siły respektuje) to super. Czytałam jak kiedyś banda osiłków zaatakowała trzy dziewczyny- w wiadomym celu - ale one miały jakiś tam pas w karate i chłopcy połamani dokumentnie trafili do szpitala :) Można też zastosować święty spokój (jeśli się go posiada ;)). Czytałam wspomnienia żołnierza amerykańskiego, który walczył w Wietnamie. Na linii ognia pojawiła się grupka mnichów, którzy sobie spokojnie przewędrowali, gdyż zdumionym i obezwładnionym żołnierzom broń po prostu opadła - nie potrafili strzelać! Moc magiczną ma również sztuka wysokiego lotu. Czytałam wspomnienia Wandy Wiłkomirskiej z czasów okupacji. Dwóch agresywnych i pijanych rosyjskich 'oswobodzicieli' wtargnęlo do jej rodzinnego mieszkania. Może chcieli kraść, bić, zabić - wszystko było możliwe. Wanda była przestraszona ale ojciec wydał jej krótkie polecenie: 'graj!'. Więc chwyciła skrzypce i zaczęła grać. Żołnierze stanęli jak wryci i... ściągnęli czapki z głów :) . Myślę, że to są też różne formy miłości - miłość jako nauka bądź nauczka - dla agresora. No, ale nie każdy gra jak Wiłkomirska, jest mnichem czy ma czarny pas karate;) . Wówczas nogi za pas I tyle. Dzięki i również zdrówka @Lidia Maria Concertina @A-typowa-b @Michał_78 Podziękowania
    1 punkt
  39. trzysta lat ziemi mrugnięciem oka dwieście świetlnych kosmosu chwila sto dwadzieścia życia wiecznością kwadrans miłości cząstką ogromu
    1 punkt
  40. Witaj! Kobiecość niezaprzeczalnie, wyczuwam w twoim wierszu plus link muzyczny. Plus to: Całość delikatna i wysublimowana. Idealnie pasuje mi to, do tego: Pozdrowionka!
    1 punkt
  41. Między szarańczą fotografów a brzegiem piotrowej kopuły Strzelam w niebo pustymi butelkami Szlak szkła do nocnego - promocje u „Bangladesza” Szybko wchłonięty makaron w barze na rogu oczywiste – cacio e pepe Przemykam ciemnymi już uliczkami uzbrojony w słuchawki Zerwana taśma policyjna, plakat Angeli M. Płynę z winem na brzegu rzeki, przy bezdomnego namiocie Pamiętam jeszcze wzgórze pełne pomarańczy zamiast gwiazd Horyzont zjedzony dachami i mewę wchodzącą w kadr Uwięzienie w toalecie, zdechły telefon... Wspominam przyjaźń zerwaną jak ten różowy kwiat No i kilka minut bohatera na znanych schodach gdy temu złemu na skuterze rzucasz w twarz „fuck off” A ty mi chcesz pierdolić o muzeach? Tak, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu… ...myślę jednak o tobie, Neapolu
    1 punkt
  42. Czy to aż taka życiowa rozwaga, by oddychać własnym tlenem By przygniatającego uziemienia nie katapultować poniżeniem? Możesz sobie egzystować obok mnie całkiem prostopadle, paralelnie i graniaście Bo nigdy nie układam się w sensową całość Nawet, gdy z upokorzenia turlam się po ścianach, nazywam ten stan: "doskonałość" Odwlecz codzienność w czasie Rozhuśtaj płonące lampiony Bądź miły i przypadkowy Jak ... szafa na żetony, co nigdy nie gra melodii, jakiej żądają szafarze (Nie, nie nosimy zegarków, więc czas nam ... nie pokaże) Legitymacja i czajnik i pamięciowy portret na stole, petunie i drobne nieszczęścia ... jak czarne oka w rosole Jutro już będzie za mną. Gdy tylko je przeżyję. Wczoraj, pełne nadziei, rzuca mi się na szyję Na szyi szal o ciężarze miedzi i wrzeszczę bierną ciszą Do kogo? Nikogo, niewielu. Tlen, owszem, mój: NIE ŻYJE...
    1 punkt
  43. Witam - no tak tak to wygląda z tej cholernej pozycji - Pozdr.
    1 punkt
  44. Bardzo gorzkie, po bandzie, ale prosto w oczy. Pozdrawiam.
    1 punkt
  45. Obcy w obcym To nie jest już moje miasto drewniak do którego z porodówki przyniósł mnie pijany czystym szczęściem i jeszcze czystszą wódką ojciec najpierw kulił się w sobie jakby chował ramiona w wysoko postawionym kołnierzu znikał aż kiedyś przechodząc tamtędy już go nie zastałem To nie jest już moje miasto chociaż większość ulic i chodników pozostała wciąż tak samo krzywa nie zgadza się ilość kałuż i drzew jedne i drugie gdzieś zniknęły nawet a może szczególnie te z nie mojego już lasu To nie jest moje miasto koń starej Najmanki nie pasie się na trawniku między blokami i nie słychać jej przekleństw kiedy mija się zarosłe zielskiem miejsce na przeciw którego jak karmnik dla ptaków wisiała kapliczka z plastikową Maryjką To nie moje miasto liczba grobów do odwiedzenia zaczyna przerastać liczbę domów do których można zajrzeć z wizytą dziewczyny uśmiechają się jakoś inaczej warczą autobusy ty już tutaj nie mieszkasz i każdy pies na mnie z mordą
    1 punkt
  46. graphics CC0 trudno zrozumieć poetę… chce z ikrą lecz bez kawioru nie popija szampanem pości. powiela głód zwierzęcy ma wilczy apetyt. gorące twórcze pragnienie żyje trochę na bakier bez chwili zawahania wejdzie w ruchome piaski by choć pozornie zatracić grunt pod stopami czasem nawet grozi… ale kwiatami w zapachu letniej ulewy ozonu wzrokowy kubista potrafi uczynić kwadratowe oczy na widok młodej Rose DeWitt Bukater bardziej niebieski robi się jej klejnot do walca! kolacja… na Titanic’u… który im na złość nie zatonie! a późnym wieczorem zastuka palcem o parapet Syreny podpłyną pod bulaj kajuty rankiem gdy spytasz w którym porcie on ciebie nie usłyszy już cedzi te swoje sylaby rytmicznie. jak zegar utraconego czasu! zawsze kochał ludzi czasem traktował zbyt poważnie a choćby i sam ciebie wymyślił albo spłodził z metafor. zawsze będziesz prawdziwa życia nektary są twoim haustem iluzorycznej przekory z pietyzmem odwiedza miraże snów poeta… usypia i budzi litery nie musi się ujawniać i epatować wyglądem nie zależy mu na tym. drwi tembrem palbą i chmurą onomatopei… jak poranny poligon wierzy w chabry i czerwone maki co rusz wygniata bosą stopą molekuły przestrzeni poznał wszystkie hasła i odzewy i przebył liryczne manewry nie uszczkniesz u niego chronologii życie cofa się wstecz do embrionu. czuli na opak ty jesteś myślą przy nim a on już dawno w przyszłości spisuje liczby w lotto by je za chwilę zapomnieć albo zapodać szyfrem… nie zburzy porządku tego świata. pazerny szał ubierze w mistyczne słowa — Po życzliwej i wciągającej dyskusji pod tym tekstem z koleżanką @GrumpyElf dokładam bonus. Pozdrawiam ? Bonus. niżej screen do wiersza pt. : "Brzemienna Dzidzileyla". (wymiar optymalny: kiedy lupka na zamieszczonym screenie - zmieni się z "plusa" na "minus").
    1 punkt
  47. graphics CC0 całkiem prozaiczny wiersz 2009- Jankesi na księżycu odnaleźli wodę Ruskie w Uljanowsku witali Nowy Rok w listopadzie wybuchła składnica broni świat to symetria dokładnie tylu z nas pragnęło sukcesów ilu kontynuacji przepoczwarzeń byliśmy raczej niezdecydowani Wisłę zawrócisz kijem w biegu myśli duszne czyny wulgarne bezbarwna cywilizacja upojnie dążyła do upatrzonych celów do mitów, do bylejakości człowiek był istotą sensu stricte albo żył bez sensu zmierzał do fresku lub palił opony a później kark dźwigał w nadgodzinach łeb doli swej końmi nie objedziesz wiewiórki zwane albinosami miały swe konta na facebooku ze szkół wynoszono krzyże Bogiem ochrzczono spodek wszyscy na boczne oko, czemó? bo krindż i zgerypała 31 października 2014 r --
    1 punkt
  48. (A.Ś.) nie poznałam go nigdy ale zawsze to szkoda być może skończył się jak kreda a trudno węglem po tablicy wolał wypisać się ze szkoły może zaciągnął długie jak sznur długi więc spłacił ostatnią monetą miała kruczy rewers zdmuchnął ustami w których się tak kochałam na torcie z opłatkiem Jezusa ostatnią świeczkę w podwójną dla mnie przeszłość
    1 punkt
  49. w wąskim jak rurka życiu zdarza się noc z całym swoim sklepieniem idę w nią szczęśliwa że się ulało i zagarnięty choć ułamek się szczerzy kroki pobrzmiewają cicho wtórując szybkiemu powrotowi a mogłabym się zatrzymać dopić przez rurkę jeszcze ostatni łyk
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...