Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.12.2021 w Odpowiedzi

  1. byliśmy tu gdy nas jeszcze nie było w śnie pomalowanym gwiazdami spotkała się para tak podobna do nas kilka lat temu gdy wahadło wypadło z zegara czas było poruszyć leniwe niebo i ospałą ziemię ścigani listem gończym wydanym przez przypadek; trafem nie poszliśmy dalej nieporuszeni w stronę dworca każdy na swój peron dwaj zbiegowie zatrzymani przez chwilę uniknęli spojrzeń każdy w innym kierunku pojmani przez cud wyłgali się od obojętnych grymasów aresztowani przez fuks gdy z talii kart wypadły dwa kiery psim swędem ocalali z powodzi sekund tykania zegarów i promieni słońca palących mosty za zbiegami
    3 punkty
  2. Wiążę się z tymi, którzy odchodzą (ach, żeby taki chciał zostać przy mnie!). A Ci co chcą mnie - mnie nie obchodzą. Wolę oglądać te sceny w filmie. (chórek) Ach, żeby tylko oglądać w filmie! Wiążę się z tymi którzy zajęci (pracą czy wódką, najświeższą żoną) a Ci dostępni, nudni są tacy. Na tacy serce fochy roztrwonią. (chórek) Największą miłość fochy roztrwonią! I jak rozwiązać krzywe równanie, (krzyżyk położyć na związki wszelkie)? Przestać przeżywać, wzdychać po kątach i w taki spokój zmienić udrękę? (chórek) Ale czy starczy oglądać w filmie?
    3 punkty
  3. znów włamałeś się do mojego snu odziany w przytulną rozpacz przyozdobiony smutnym spojrzeniem którego nie ukoi najjaśniejsza w tym sezonie noc klęcząca pod ścianą przeszłość nie pasuje do almanachu naszych nietkniętych oddechów do myśli nie można ich wymówić zwykłymi ustami za dzisiejszym porankiem rozpościera się krzywo przyszyty cień otulam się wiarą że wystarczy drobna pokuta zmrok walczy z przedawnionym świtem z ciepłem jesiennego poranka o którym trudno marzyć o jakim można bez ciszy rozmawiać
    3 punkty
  4. Tylko nie przychodź do mnie Tej nocy Zaskoczenie Oto jedyne Co Mogłabym ci dać W chwili Kiedy się o mnie upomnisz Jedyny Którego znam Z wróżby zawsze na tak Zielonego światła Gdy się spieszę gdzieś przed siebie Romansu Który nigdy nie skończył się w łóżku Odpieram te falę pożądania Bo może to tylko powietrze Jak pieprzyk na szyi I oczy w kolorze blue
    3 punkty
  5. budzę się rano bardzo zmęczony może to przez to że nie mam żony kocica Luna mnie nie rozpieszcza drapie po nogach drapie po rękach spać mi nie daje całą noc pewnie dlatego że ja nie kot Lunę dostałem od bratanicy bo narzekałem-w piwnicy myszy imię jej ładne wybrał mój syn a ona czarna jak łotr jak zbir kwiaty w pokoju poprzestawiała firany w strzępy na złość porwała pewnie ma jakieś adhd może jej przejdzie a może nie myszy już w kuchni się zagnieździły i chwalą kota-że bardzo miły
    3 punkty
  6. pozamykam okna drzwi zamknę horyzont zawrócę rzekę trudnych chwil bo nie chcę widzieć jak człowiek człowiekowi pluję w twarz śmiejąc się pozamykam okna drzwi przytulę smutek i łzy wędrujące po suficie będę szukał prawd prawd które oddaliły się tylko dlatego że ktoś bał się ich nie widział sensu w nich
    2 punkty
  7. -Mistrzu, jak sprawić, żeby mnie zawsze kochała? -Bądź partnerem jej duszy i kochankiem ciała.
    2 punkty
  8. Czas lub okoliczności zdarzeń Bardzo upodabniają nasze twarze
    2 punkty
  9. Mój tramwaj - torby pogniecionych twarzy autobusy cukierkowych blondyn maźniętych na czarno Ciasno tu od pustki, kubki ze Starbucksa Ciągle wożą się tylko miejscowi (ja czasem też) Ale wiem dobrze gdzie mój przystanek Pozerzy, lalusie, żule Wciskam przycisk „akceptuj” jak w biletomacie Nie lubię, ale jechać chciałem Obcy dla obcych, choć mówią, że stąd I tak oddycham, a serce stuka swoje Tupię z lekka uśmiechem, segreguję U siebie w bramie, u siebie wśród kelnerów Układam to miasto jak chcę +++ Weź coś zjedz, nie połykaj kija Lubisz sadzone? Rozbij to jajko Przetnij na pół i zacznij swą ucztę Od środka smakuje najlepiej trochę pieprzu, trochę soli A teraz rozpłyń się jak żółtko
    2 punkty
  10. tłum ludzi wysypał się z pociągu jak dojrzałe jabłka z koszyka rumiane twarze przesyłają uśmiechy na powitanie ty znów nie przyjechałeś nie lubię jabłek
    2 punkty
  11. Pomiędzy słowami a brzegiem pucharuJest jeszcze dość miejsca dla strzałyBiegnącej chyżo ku twojej szyiPrzeto miarkuj słowaBądź oszczędny w gestachI bacz, co czynisz.Chyba, że pragniesz paśćOfiarą zemsty bogówZadanej przez Odysa.Warszawa, 15 grudnia 2021 (insp. Homer, Odyseja)
    2 punkty
  12. flora, fauna, mikrospory - wszystko było, człowiek chory uszły życiodajne gazy - taki finał był zarazy
    2 punkty
  13. Drogi ekstrawertyku Nie umiem być cudownym naszych czasów ptakiem, By fruwać między ludźmi z równą tobie klasą, Choć kiedyś o tym śniłem, cząstkę siebie tracąc I marząc jak prawdziwy tłumów już przyjaciel. Przewodzisz od niedawna jakże dziwnym światem, Co zamiast równo zwalniać znów przyspieszać zaczął, Nie widząc jak pokorni w jego szponach płaczą By nawet, w swej niemocy, nazwać cię łajdakiem. Odprowadź mnie do miejsca gdzie melodia ciszy Na harfie gra eolskiej milion zwiewnych tonów, I pozwól razem z wiatrem na tej harfie ćwiczyć, By dźwięki polnych kwiatów tulić po kryjomu. Lecz jeśli wciąż, na przekór, prośby mej nie słyszysz To krzyków twego świata chociaż trochę poucz. ---
    1 punkt
  14. powierzchownie w sposób oślizgły czy muskając? w samo sedno promykiem słońca czy igłą?
    1 punkt
  15. Znałem ja jednego tura spośród innych był wyjątkiem po raz pierwszy go spotkałem późnym czwartkiem tuż przed piątkiem. Był to okres grzybobrania a tradycja nakazuje, że prawdziwy grzybiarz w lesie choćby solo, lecz tankuje. Nie inaczej było z mną żeby nie czuć samotności miałem "Pana Tadeusza" jako obiekt mej miłości. Z Mickiewiczem się nie znałem nie po drodze jakoś było ale jego "... Tadeusza" wielokrotnie się sączyło. Tradycyjnie przy jodełce pieniek moim był siedzeniem czas i trunek z wolna płynął i nasączał ukojeniem. Sen mnie zmorzył a wieczorem ktoś mnie szturchnął niespodzianie to był tur a obok niego jeleń oraz cztery łanie. Gdy odeszli u stóp moich (to wypowiedź bardzo szczera) jako zguba tego tura pojawiła się litera. Bardzo lubię skojarzenia więc litera tego tura utworzyła coś nowego to coś to "litera tura'
    1 punkt
  16. Droga podwójna wdowo, co bóg pisze ci przeznaczenie, Taaa..., uchroni cię przed wszelką zarazą No, a ty z „rozdwojeniem jaźni” - ojej, podnieciłaś się opisem I trzecia piękna brunetko, wybrana logarytmem, ty milczysz Moje wszystkie dziewczyny z Tindera 42 polubienia mieszają w głowie 4 szybkie dopasowania - napisz, daj lajka Iwonka 38, Monika 42 no i Marlena 33... Zdjęcia na których nie mieści się twarz Mrówki po 50-tce, drepczące po bliskość i wiarę Mój profil jest jasny, jak info „kup więcej możliwości” Dres na molo, luz w krawacie, oko widzi, apka mniej… Tępe e-strzały e-Amora nie trafią nawet w tarczę No cóż, przekładam palcem fotki, lustruję dzióbki Eeee..., ty jesteś fajna :)
    1 punkt
  17. Dlaczego to mnie tak prześladuje?Budzę się w środku nocy - nie mogę złapać oddechu.Moje puste oczy patrzą w jedno miejsce bojąc się obejrzeć gdzie indziej.Mam w rękach telefon i bardzo dobrze wiem, że potrzebuje pomocy.Dławiąc się płaczem jestem w stanie wysłać tylko jednego esemesa,odruchowo wybieram moją siostrę.Chcę by przyjechała po mnie jak najszybciej bo czuję, że zaraz umrę -- to po mnie idzie, chce bym się bała, bym cierpiała,a przecież to miał być mój anioł stróż.Gdzie jest Bóg w momencie gdy patrzę i stoję twarzą w twarz ze śmiercią?Ile modlitw mam wypowiedzieć by móc normalnie funkcjonować bez wiecznego lęku?Nie jestem w stanie wstać i zapalić światła, które tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki.Jest czwarta nad ranem - jestem sama.
    1 punkt
  18. Za rączkę po utartym zbożu,W gęstwinach krzewina niepłona,A ty mnie czernicą na łożu,Częstujesz ze zwilgłego łona.
    1 punkt
  19. MA RĘKA PAKĘ RAM? TU...Z RADY TU ROBOTA, TO BORUTY DA RZUT. O, NA RĘCE LECĘ RANO. O, NA RĘKĘ RĘKĘ RANO.
    1 punkt
  20. miłość platoniczna nie pisze już listów miłosnych niezdarnie głaskana klawiatura wolno wybijane rytmy znakom, ustawiają się karnie i stają się powiernikami myśli przywołują falujące w szarym okienku trzy kropki ... dość groteskowa to egzemplifikacja adresata sercowej wiadomości nie listu miłość pl.atoniczna w domenie pl nie pisze już perfumowanych listów miłosnych w ułamku chwili elektronowy posłaniec wyświetla krótkie, szybkie frazy wyznania tony westchnień bezdźwięcznie ukazują się na czarnym ekranie, romantyczne obrazy zastąpiły emotki i gify, zapach niestety nie znalazł zamiennika milosc pl.atoniczna w domenie najwyższego poziomu nie kaligrafuje już perfumowanych listów miłosnych pozornie ma prościej, trzeba jednak być bardzo uważnym źle postawione przecinki, brak polskich ogonków i wąsów mogą ją łatwo pogrzebać przypuszczam, że miłość platoniczną w domenie pl najlepiej pisze się szybkim stylem bezwzrokowym z ciekawości spróbowałem tej sztuki, to raczej nie moja poetyka, lepiej zostawić ją młodszym rzadko odrywają wzrok od ekranu nieczęsto też piszą, nie kaligrafują zdaje się w ogóle
    1 punkt
  21. 1 punkt
  22. @Rolek Pamiętać trzeba, że pycha kroczy przed upadkiem.
    1 punkt
  23. Katar to jak podjazd armii, żeby sprawdzić odporność przeciwnika:). Tak mi się teraz wymyśliło. M
    1 punkt
  24. @Franek K tak wygląda krajobraz po bitwie:) Gdy pewną Japonkę pokochał Lennon w odstawkę poszedł i Platon i Zenon. Kiedy na Yoko zawiesił oko wyznawcą buddyzmu został i zen on. Dziękuję, bez Twej zachęty pewnie bym nie poprawiał(:
    1 punkt
  25. @Fost Pogody ducha dla peela i uśmiechu. Od siebie serducho ;)
    1 punkt
  26. obudziłem się rankiem słońce zaglądało przez okno i wiatr tak jakoś smutkiem zawiał i trzasnął okiennicą słychać było śpiew ptaków zawsze co ranka a dzisiaj jakby pierwszy raz słyszałem siedziały na parapecie zaglądały do pustego pokoju pusty... kanapa stół dywan pamiętający ubiegłe stulecie i kilka plam na nim od kawy i soku malinowego czasem dolewam do piwa rzadko raz trzy w miesiącu zimne teraz też mógłbym ale kto pójdzie do sklepu wróbli nie poślę wypiją po drodze nie raz na talerzyku kilka kropel nalałem i okruszki chleba przyzwyczaiły się najgorzej wieczorem jakaś pustka świeci a przecież to gwiazdy powinny niebo takie łagodne pogrążone też w smutku jednak na płacz nieskore zastanawiam się co będzie jutro co było wczoraj zresztą czy cokolwiek ma swoją wartość czy ważne jest dzisiaj ? zapomniałem o pokoju jest jeszcze stary pokryty kurzem obraz zapewne to Van Gogh ten od ucha obciął sobie a ja jeszcze mam i lewe i prawe moment... czajnik gwiżdże często zapominam kiedyś tak gwizdał ponad godzinę a ja zasłuchany w ciszę milczałem razem z nią nawet pamiętam wiatr też ucichł deszcz w tamten czas kropił a my we troje milczeliśmy teraz nawet ciszy nie słychać jedynie ten wiatr próbuje podnieść mnie ponad powierzchnię otchłani czasu zagląda przez okno woła poczekaj krzyknąłem poczekaj jeszcze chwilę niech pozamykam wspomnienia w pustej szufladzie umysłu poczekaj... /Johny Gmatrix/
    1 punkt
  27. I co do tej pory nikt nie zgadł? Na początku myślałam, że to światło przenikające przez witraż, które zatrzymało się na podłodze lub ścianie ;) Ale skoro kamień to.... Węgiel może? Trochę też kolorami przypomina mi szkło weneckie i druzę z tytanem :)
    1 punkt
  28. MATA, ŻAR. GRAJKOM AMOK. JAR, GRAŻA, TAM. A BUJAM WŁAZ. SMALEC? EH, I HECE LAM: SZAŁ W MAJU, BA.
    1 punkt
  29. MOLE - PA, KUMO. KOSYNIEROWI, LAPONKO, OKNO. PALIWO REI, NYSO, KOMU? KAPELOM? O TY, MI CÓR KUMA WYMYŁO! GOŁY, MY WAM UKRÓCIMY TO.
    1 punkt
  30. @Natuskaa z tego co słyszałem jest sporo reklamacji, ale nikt ich nie przyjmuje ;)
    1 punkt
  31. @Gosława a za moich czasów nie było internetu ;P
    1 punkt
  32. Świadomość że się zmieniam Powoduje ból Kłuje delikatnie Pewien serca fragment Bo wiem że przestałam być już sobą Tysiące razy A przecież jeszcze tysiąc razy Zmienię się znowu
    1 punkt
  33. NATKA, JAK TAN? TAKA WANDA WAJ; Z NIK... ZNIKAJĄ, SĄ JAK IN Z KIN ZJAWA DNA WAKAT. A... KAMIL, ŚWIADOME; DOM WUJU W MODEM, ODA I W ŚLIMAKA.
    1 punkt
  34. Skrzydlata nadzieja Jest jak motyl złoty Co z kwiatów marzeń zbiera Cudowny narkotyk Opium- jak promyk Słońca Co przyćmiewa gorycz istnienia I wciąż nie ma końca Choć wciąż w nas umiera
    1 punkt
  35. Orkan Sochaczew, lokalnej mistrz piłki ograł Huragan - tak pierze się tyłki. To była kpina z tych z Wołomina; awans zdmuchnięty przez Wicher z Kobyłki. Uwaga: nazwy klubów: Orkan Sochaczew, Huragan Wołomin i Wicher Kobyłka nie są wymyślone przez autora:)
    1 punkt
  36. Jakże uwielbiam tę balladę. Ilekroć jej słucham mam dreszcze.
    1 punkt
  37. @Andrzej_Wojnowski Pełna zgoda. Marzmy i pilnujmy marzeń :))
    1 punkt
  38. choć pod kołdrą wiatrowskazy ważne że tam mamy azyl
    1 punkt
  39. „ Fraktal duszy”
    1 punkt
  40. Przez morze kosmiczne w hiper- przestrzeni, płynie butelka : wielowymiarowa, świecąca z dziwnej materii. Niesie list…
    1 punkt
  41. Ja bez ciebie żyć nie umiem A przy tobie konam Cóżeś ty mi uczyniła Kobieto szalona Do herbaty mi dodałaś Pewnie jakieś zielsko Urok czarci mi zadałaś Durna czarodziejko Zatańczyłaś przy księżycu Taniec opętanych Solą pieprzem posypałaś Cztery świata ściany Przywiązałaś mnie do siebie Powrozem z konopi Zaklęciami przygwoździłaś Skrępowałaś nogi Teraz ja się miotam A ty uśmiechnięta Kidnaperka jesteś Jednak bardzo piękna
    1 punkt
  42. Mrocznego kredensu tajemnice Gdy patrzę w pustą kartkę już tak godzin wiele To myśleć nie przestaję nad tej pustki sensem, Bo kiedy już się uda związać rymu węzeł To mistrz wiązania sznurów w oczy mi się śmieje. Sonetów mych o gwiazdach pełen mam już rejestr Więc o czym innym dzisiaj wiersz popełnię tenże, Choć przyznam, że tak pisać mi niezmiernie ciężej, To utwór jakiś stworzę z mojej weny sklejek. Gdy Słońce dzisiaj zaszło powstał Księżyc nocny I blask się jasny rozlał pośród mgły kredensów Co w grotach swych posępnych, trupich, jakże mrocznych Trzymają pełen płynów zestaw wielkich menzur. Już morał tego wiersza pląsa ruchem skocznym: Jak nie masz o czym pisać to nie pisz bez sensu. --- :-)
    1 punkt
  43. Skarb Pamiętam, jak na życie miałem kiedyś pomysł Lecz bałem się panicznie skrytych we mnie sideł Co chwycić mogą zmysły duszy nadal żywej By wbijać w nią głęboko rdzą pokryte szpony. Aż nadto są zajadłe ludzkich spraw upiory, Szczególnie gdy dopadną serca tak wrażliwe, I zaczną je dokarmiać fobią wraz ze wstydem, Dopiero co powity szczęścia dusząc poryw. Pamiętam, że notatnik lęków kruszył ściany, Kajecik co potrafił zmysły martwe wskrzesić, I przenieść za horyzont, aby tam, bez granic, Przybysza w świecie przygód swą fantazją cieszyć. Odnajdę we wszechświecie ołtarz pod gwiazdami Gdzie leży znów otwarty marzeń stary zeszyt. ---
    1 punkt
  44. Nieskończoność Malować już nie będę na fantazji szybach Obrazów, które blakną niczym świecy płomień, Co w większym ogniu stale jak rozbitek tonie, By umrzeć od koszmarów zamiast sny ożywiać. Zaciągnę się na statek co śród marzeń pływa, Żeglując po warkoczach światłem tkanych komet, Bo ożył znów wędrowiec, pchnięty czynów gromem, I począł w mgle obłoków pragnień wicher ścigać. Zabiorę cię ze sobą, w podróż ponad światy, Gdzie zrywa się do lotu morskich fal aksamit, Śpiewając nocnym gwiazdom cichych wód ballady, By nigdy boski lazur nie znał ludzkich granic. Gdy pieśni tych melodia zacznie nas prowadzić Wyrwiemy się na wolność skrytą pod żaglami. ---
    1 punkt
  45. Magiczny napój Kiedy szaro jest na dworze, I już na nic nie masz siły, Tylko jedno ci pomoże; Dzienna dawka kofeiny. Bierzesz kubek ledwo żyjąc, Już aromat cię dopada, Twe neurony z głodu wyją Zaparz kawkę, pij i siadaj. Lecz po chwili czara pusta, A twój umysł wciąż zaspany Lekko diablik pieści, muska; "Weź kubeczek swój kochany! Idź do kuchni, nasyp kawy, Włącz ekspresik i posłuchaj; Kiedy umysł jeszcze słaby, Nalej sobie pełny puchar! Magnez, potas? Dajże spokój! Zamiast wierzyć mitom słabym Drżenie usuń w mętnym oku Pijąc kubek pełen kawy!" Słucham głosu, piję śmiało Bezmiar szczęścia mnie ogarnia Lecz znów słyszę, że zbyt mało, Że zmęczenie mnie spowalnia. Sposób na to mam jedyny, Pewny, dobry i sprawdzony; Gdy zażyję kofeiny Przejdą spania me symptomy. Mija ranek i południe, Po fajrancie przyszedł wieczór; Zrobię sobie kawy siódmej By znużenia jeszcze nie czuć. Oczy moje jak pięć złotych Lecz powoli i nieśmiało Czuję drzemki lekkie grzmoty; Czyżby kawki było mało? Na dziś dosyć, kłaść się trzeba, Jednak czuję, że już rano Kawę w siebie będę wlewać, Na OIOM-ie gdzieś sypaną. ...
    1 punkt
  46. Sztorm Na szklistych pięciu liniach osiadł kropli diament I tworzy łez melodię deszczu lśniącym chórem, Uwodząc każdą nutą wichru milion córek, Dla których wzniesie złoty, śród obłoków harem. Rozrywa sztorm niebiosa, trąbiąc grzmotów gamę, I strąca mały okręt w gradu siwą chmurę, Gdzie lodu martwy dotyk żagle chwyta czule, Z warkocza srebrnych komet, boską igłą tkane. Ucichły nagle grzmoty. Kurs na port ojczysty! Zawińmy tuż przed świtem, póki gwiezdny szpaler Wyznacza dziś wędrowcom trakt na niebie mglistym... Lecz gdzież załoga moja? Zjawy łajby starej Ślubują swe marzenia o powrocie ziścić, Żeglując statkiem duchów, wiecznie, poprzez fale. ...
    1 punkt
  47. 18.03.2019r. Co czyni człowieka nieśmiertelnym? Czy martwe marzenia potrafią jeszcze ożyć w zmęczonym umyśle? A może w umyśle szalonym, który od dziecka marzył, że kiedyś zostanie kimś, kogo świat zapamięta? Czy żywy kiedyś programista ma zostać martwym poetą, który na gwiezdnym szlaku spotyka jeno wygasłe gwiazdy swego powołania? A może kiedyś, wśród starego, zdezelowanego sprzętu komputerowego ktoś odnajdzie tego laptopa i przeczyta zapisane tam kiepskie wiersze? Może mu się spodobają i przyniosą ukojenie? Czy istnieje gwiazda pośród całego wszechświata, która nie zgaśnie zbyt szybko kiedy ledwo zdołam jej dotknąć? Ileż to marzeń kiedyś żyło w tym szalonym umyśle, który dziś tylko we śnie jest naprawdę kimś? Może kiedyś coś o tym napiszę.
    1 punkt
  48. Późna noc Z laptopem przed oczyma, na tapczanie siedząc, W pokoju mego bryłach, przy latarni blasku, Rozmyślam lata przeszłe, jak kijkiem po piasku, Szkicuję dawne ścieżki, zeszłe wiosny śledząc. Czy długo jeszcze będę, w nocy późnej takiej, Rozmyślał nad przeszłością, i tym co przeżyte, Miast horyzonty swoje, drogi nieprzebyte, Odkrywać z namiętnością, pasyji wszelakiej? Za dziesięć już dwunasta, kłaść się rychło trzeba. Wędrowca w myślach swoich, tak to jest niestety, Zamęczyć czas i zgładzić, choćby sięgał nieba. Lecz głowa marzeń pełna, ciska epitety. Choć mordu tego nie chce, to się w sen koleba, By siłę miał poeta, życia czuć sztylety. ---
    1 punkt
  49. Szalony Koń Wieczoru tamtego do wioski wracałem, Polować przed świtem wyszliśmy. Bizona mięsiwo na ćwierci siekałem, Trofeum na koń złożyliśmy. Promienie księżyca na twarze padały, Dakotów tak dumne oblicza. Kojoty do nieba swe pieśni śpiewały, Równina preriowa dziewicza. Sylwetki zmęczone w półmroku kroczyły, Tęsknota do rodzin wzmagała. Spojrzenia myśliwych w horyzont patrzyły, Strudzona drużyna wracała. Zasypiać zmęczony już prawie począłem, Wierzchowca przytulne posłanie. Ostatnim spojrzeniem na prerię zerknąłem, Ciekawość zwalczyła zaspanie. Przedziwnie czerwienieć niebiosa poczęły, Błyszczała poświata złowieszcza. Kobierce gwiazdowe posoką spłynęły, Czarownik mą zgubę obwieszcza. Galopem pod łunę w amoku gnaliśmy, Tragedii czuliśmy zapowiedź. Promykiem nadziei dla siebie byliśmy, Bolesna przed nami odpowiedź. Wtargnąłem do wioski obłędem zatruty, Widziałem jak płonie ma przyszłość. Bagnetem armijnym był wódz nasz rozpruty, Łotrostwa poznałem oślizłość. Rozbite na wschodzie me tipi rodzinne, Dogasać w oddali poczęło. Rozpaczą wiedziony przez pola równinne, Dotarłem i serce stanęło. Patrzyłem na żonę, na dzieci malutkie, Ciałeczka na ziemię ciśnięte. Zgwałcona squaw moja, jej ciało golutkie, Brutalnie me dzieci zarżnięte. Wrzeszczałem na bogów, niech gwiazdy opadną, Zabierzcie złe duchy straceńca. Ześlijcie na ziemię swą karę przykładną, Wołałem mym głosem szaleńca. Rozpaczą rozdarty w horyzont spojrzałem, Tumany się kurzu kłębiły. Dostrzegłem najeźdźcę i gorzko krzyczałem, Współczucie te chmury zabiły. Wyłonił się z hordy orężny przywódca, Poznałem kostuchy kuriera. Rzeźnikiem był Indian dostojny dowódca, Batalion widziałem Custera. (1) Poranek zabłysnął nad wioski zgliszczami, Uczucie mą duszę przecięło. Narodził się mściciel pomiędzy trupami, Cierpienie me życie przejęło. Południe las mogił na prerii zastało, Myśliwi rodziny grzebali. Kroplami rzewnymi tu niebo płakało, Ziomkowie w ulewie szlochali. Wybrano mnie wodzem bym pomścił zabitych, Przewodził równinom spalonym. Przestrachem me imię śród krain pobitych, Przezwano mnie Koniem Szalonym. (2) Stoimy tu dzisiaj odwetu zwiastuny, Fortunę nam duchy przyniosą. Cudowny ptak gromu roznieci pioruny, (3) Jastrzębie mą zemstę poniosą. Zdejmiemy dziś skalpy z wojskowych czerepów, Powrócą na prerię bizony. Chełpliwy generał i sześćset bagnetów, Wyniośle ku nam jest zwróconych. Ruszajcie do boju plemiona równinne, Zaraza niech kona parszywa. Przeklęte im będzie to miejsce niewinne, Co Little Bighorn się nazywa. (4) --- (1) gen. George Custer - postać historyczna, wielokroć nazywana brutalnym pogromcą Indian. (2) wódz Szalony Koń - postać historyczna, wódz indiański. (3) ptak gromu – legendarne zwierzę, czczone przez Indian północnoamerykańskich. (4) Little Bighorn – miejsce bitwy pomiędzy Indianami, a wojskami gen. Custera, który w bitwie poległ. Pod wodzą Szalonego Konia Indianie wyszli zwycięsko z potyczki.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...