Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.08.2021 w Odpowiedzi

  1. - Mistrzu, do czego wolność? Nie ma z takiej chleba. - Tak sądzi wielu, toteż mała jej potrzeba, jednak ci, co tak myślą, są w ogromnym błędzie, bo kiedy brak wolności, chleba też nie będzie.
    8 punktów
  2. Uwielbiam ukryć twarz w twoich szuwarach i tak chwilę w nich się zatracić Poczuć tę przyjemną szorstkość ich zapach Chwilę poczekać, aż wypłynę na jezioro ekscytacji Zanim zanurzę się w jego falach smaganych twoim oddechem Chcę zamknąć przez chwilę oczy i tak zostać przez trwającą wieki minutę Zanim głos znad chmur powie: No dalej, głuptasie…
    6 punktów
  3. Już Cię nie kocham Serce jest w kolorze wątroby Bez róż czerwonych Bez różowo-chabrowych pożegnań słońca Bez słów wypowiedzianych wcześniej jakby w ogóle nie pojawiły się na mym języku Zostały wyprane spodnie, brudny sweter Zostały kłótnie o wyczyszczenie parapetu oraz o zakupy na trzy obiady wprzód Tylko wspomnień nawet nie chce się pamiętać
    4 punkty
  4. kobietę można nazwać suką zaś samicę psa jedynie sunią ile znaczy cień człowieka rozcieram ręką komara chociaż nic mi nie zrobił ale nie lubię jak ktoś karmi się moją krwią nie ma mnie lecz jest myśl o niejadalnych jabłkach sadownik czasu i pora zbiorów genitalia do nieba podwiązane oto droga do zbawienia koszty ujęcia żebra raj to nie moja klatka kto poluje ten nie zginie z głodu ani też z sytości potem tylko grzmią o dniach sądu omany patrzą wystruganym okiem opium dla ludu wiara w nihilizm i kult dekadencji religia jest jak przywilej mniejszości apokalipsa jest wspólna
    3 punkty
  5. Znowu się przyciągamy, ale to nic w porównaniu do wczoraj. Wczoraj, byłaś bardziej skupiona i to na mnie wisiały wszystkie dulcynee. Cóż poradzę, że taki ze mnie romantyk; opływam kształty Santa Maria i myślę, jak długo mógłbym cię kołysać. Na tych samych falach gondolier mruczy serenady. Język jego szaleństwa jest giętki; wgryźć się, zostawić kawałek siebie. Nie jestem godny prowadzić cię białym mostem udeptanym od westchnień skazańców. Po trzech kieliszkach grappy mam powiększone migdały. Niebieskie zwiększają apetyt i nic nie obraca się bez nas. Cokolwiek skrywasz, znajdę i ucieleśnię, zamknę w bezsłownym uścisku, aż przyjdą słowa, którymi wypełnię całą naszą intymność.
    3 punkty
  6. jutro pozbieram myśli wybiorę najlepsze otworze okna drzwi niech cieszą jutro rano to zrobię dziś z nimi powalczę będę się starał a co wyjdzie zobaczę jurto zrobię im święto będę do wybranych się uśmiechał powiem im prawdę prawdę o tym że bez nich świat byłby pusty nie byłoby sensu iść dalej
    3 punkty
  7. Towarzyszysz mi ten cały czas jesteś ze mną nawet kiedy walę głową w głaz Poznałem Cię niedawno, szybko weszłaś mi tam do głowy, w me hormony i zniszczyłaś dni. Odebrałaś mi me szczęście i ochotę też by z radością tu przeżywać każdy nowy dzień Teraz ona też odeszła a ty ciągle tkwisz prosto z mostu bezustannie patrzysz w twarz i drwisz. Zostałaś tylko ty chodzisz za mną wszędzie zostały tylko łzy i spalone zdjęcie Kolejne ciężkie sny Idą w jednym rzędzie Zostałaś tylko ty i spalone zdjęcie Moje serce teraz krwawi a ty śmiejesz się Nienawidzę, mam ochotę wielką zabić cię Jesteś jednak niewidzialna, ciągle słyszę śmiech i wtedy jak na zawołanie zawsze tracę dech Doprowadziłaś do tego, że nienawidzę jej a to przecież nigdy nie widniało w głowie mej Dostałaś to czego chciałaś, teraz odejdź stąd Chcę od nowa prosto z wody zejść na twardy ląd. Zostałaś tylko ty chodzisz za mną wszędzie zostały tylko łzy i spalone zdjęcie Kolejne ciężkie sny Idą w jednym rzędzie Zostałaś tylko ty i spalone zdjęcie Autor: Jakub Święcicki
    2 punkty
  8. Wychylam się na zewnątrz czasu, poza powłokę z cementu i cegieł… Ściany zdają się wybrzuszać, kiedy nabieram w płuca powietrze… … falują pajęczyny, kurz osiada w szczelinach pęknięć… Spoglądam na pusty, wytarty po ojcu fotel… … stojący nieruchomo dowód zamierzchłej egzystencji, jakby skamieniały artefakt… A jeszcze, w którymś niedawnym śnie ― przestępował nerwowo z nogi na nogę… … trząsł się jak w ostatnim stadium delirium, albo ― jak łaszący się, skomlący pies… Fotel po matce, nasiąknięty jej zapachem… … to świeża rana… Widać na nim, tak jakby ― zaschnięte ślady krwi… … a przecież ― umarła ― w zupełnie innym miejscu ― na łóżku, za dnia, … trzymałem ją w ramionach, aby nie zsunęła się na podłogę, niczym zwiędnięty, bezwładny liść… Wszędzie ― jakieś papiery… … pożółkłe listy… … poplamione, zmiętoszone ochłapy ― dawnego życia… Nastawiam płytę… Igła przeskakuje… Zacina się… … w uszach ― narasta piskliwy szum… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-08-15)
    2 punkty
  9. Moonlight in Samosa No dobra, nadszedł ten odpowiedni moment kiedy, jak nie dziś w nocy spotkać się z Księżycem twarzą w twarz i jego marną kochanką. Ze swojej strony zrobiłem wszystko. Rzuciłem szkołę, pracę, zawiodłem moje ukochane kobiety. Skończyłem w kasynie, spłukany ze wszytkich pieniędzy. Nawet. Więcej już zrobić nie można. Wszystko, aby nie przegapić tego jednego momentu. Jednak, właśnie tej nocy zataszczył na rękach swoją marną kochankę do kina (na operę nie wystarczyło cierpliwości) na film z Woody Allenem. Wcisnął pod fotel, jak reklamówkę razem z biletem i resztkami popcornu. Tego nie przewidziałem, ale życie toczy się dalej. Jakby nie było sami wylądowaliśmy na piwie. Rozmawiamy o pogodzie nad Gibraltarem. Nie mam pojęcia skąd ten wątek, bo przecież o wiele prościej byłoby bezmyślnie podpierać się łokciem, w milczeniu popijać piwo z kija po 9 zeta za duży kufel, oglądać się za chętnymi, młodymi dupami. Skoro już rozmawiamy powiem tobie, Księżyc. - Żle postąpiłeś. Nawet tak marnej kochanki nie porzuca się w kinie pod fotelem, jak reklamówki z resztkami popcornu. Nawet. Skończyliśmy. Idziemy Piotrkowską, Księżyc, o krok przede mną. Siostry miłosierdzia jeszcze czuwają nade mną. Jeszcze tylko jedno ostatnie spojrzenie. Zgasiłem papierosa, jeszcze gorący żar w popielniku zanim rozpęta się dzień spopielony. Na całe szczęście... na całe szczęście... na całe szczęście... Łódź, sobota, dawno temu.
    2 punkty
  10. Niebieskawy szafirku, gdzie mam ciebie szukać, zakochałam się w dzwońcu... noc przed nami długa. Jestem białą gwiazdnicą, wciąż zerkam za tobą, nie uciekaj ode mnie, puknij... że się w czoło! Żółty miłek na miedzy już czeka na pannę, z kokoryczką pachnącą harce zacznie ranne. A niezapominajka - czy znajdzie partnera? W fiołki leśne ubrana, błękitem czar wzbiera. Błotny czyściec czerwony, moczy w strudze nóżki, przyjdzie skalnica biała, bo jesteś samiuśki. Tasznik z rzęsą zieloną rozkołysze pola, rumian z psianką dołączy... balanga wesoła. A bluszczyk kurdybanek, nektaru siedlisko, z barwinkiem pospolitym... kielichem zabłysną. Kto jeszcze na parkiecie szuka swojej pary? Za roczek może znowu - kwiatostan odpali. "Trzy rzeczy zostały w raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka." - Alighieri Dante.
    2 punkty
  11. oscylując między promieniotwórczością naturalną a szarą wybieram naturalną boską tajemnicę niebytu zwykłego próbuję wymyślić opał mineralny zamiast niszczenia drzew nikt nie lubiłby być wrzącym olejem nikt nie jest doskonały warto zrozumieć różnicę bytów jest wiele tu kończy się dzieciństwo tu nie ma mleka i głupiej ambicji słonecznie i nie zbyt gorąco
    2 punkty
  12. wykrajam z tortu ambientu ciebie nasączona kremowa i słodka z dużą ilością czarnych porzeczek oblizujesz usta... mam tak i ja to normalne ten szczegół co musi się zgrać jest w nas łamigłówka na dwa w sam jeden raz wykrajasz z tortu offu mnie lekkoalkoholowy spód na spodzie poprzekładany z wierzchu do dna wzdychasz... mam tak i ja to normalne ten szczegół co musi się zgrać jest w nas łamigłówka na dwa w sam jeden raz
    2 punkty
  13. Już w dzieciństwie chciałem się czemuś poświęcić a miałem żelazne zasady. W liceum zafascynowały mnie nauki ścisłe i postanowiłem studiować fizykę. Byłem wybitnym studentem. Zdecydowałem, że odrzucę pieniądze i miłość. Żeby mnie nie rozpraszały . Wkrótce potem zająłem się pracą naukową, dotyczącą wielu wymiarów. Ściśle „grawitacją” i „ kwantową teorią strun”. Niestety byłem słaby i zakochałem się, łamiąc zasady. Znalazłem jednak usprawiedliwienie : „ Spotkałem dziewczynę mającą wiele wymiarów”.
    1 punkt
  14. coś po mnie chodzi bez pozwolenia mucha lub pająk nie widzę cienia drapie się ciągle już swędzi mnie może to są wszy dwie może to komar wpadł przez okno bo wczoraj Ciebie zapomniałem napisze dzisiaj wybacz mi tamto dziś prawie pamiętałem coś po mnie chodzi bez pozwolenia to Twoje myśli oraz złudzenia że kiedyś będę że tak się stanie idź spać dziewczyno jutro rano wstajesz.
    1 punkt
  15. Wielka sensacja, dziś się przydarzyło; nie opowiem o tym, bo się nie spełniło. Idę ulicą, w plecaku odblaski, spotykam babinkę; nie chodzi bez laski. Chłopcy grają w piłkę, wylatują świece ponad dachy domów, a ja dalej lecę. Dziewczyna na rolkach nie wyhamowała, bum bum turu rum, ale szczęście miała. Jatka wzdłuż ulicy, co tu się zdarzyło; biegnie kot bez smyczy, harmider aż miło. Sypią się perseidy przed telewizorem; rano wzeszło słońce, zachodzi wieczorem. Wielka sensacja...
    1 punkt
  16. jeśli źle mnie spytasz o serce to wytnę ci serce z papieru bo nie o serce spytasz ale o wizję własnego sukcesu prawdy się nie rzuca a słowa wydaje ostrożnie bo reszta po nich może ciążyć gdy się to robi pochopnie i żadne bezy ani eklery ani nawet na torcie wisienka nie są tu najlepszym wynikiem po jaki można sięgnąć dwóch ojców w życiu miałam każdy mnie czegoś nauczył jeden jak mam zrozumieć serce drugi że serca sercem się szuka
    1 punkt
  17. słoneczna plaża wakacyjne ślady stóp przysypuje czas
    1 punkt
  18. Tak wiele czytałem o ludzkim cierpieniu tak mnóstwo depresji w smutnych statystykach powoli brakuje ludzi, którzy mogliby zachorować na choroby narzekające nieustannie na wakat Tyle ran, bólu, wszędzie się o nim mówi lecz gdy wychodzę na ulicę wszyscy uśmiechnięci zadowoleni spełnieni gdzie więc przeklinający dzień swych narodzin? Czy dostali od kogoś szlaban na spacer? A może zamyka się ich w miejscu nieznanym? Czy pracują gdzieś w ciemności z dala od ludzi? Spotykają się w gettach, gdy zapada zmrok? A może są fikcją i ja tylko cierpię?
    1 punkt
  19. Będzie, ale gniot i niesmaczny :( Wszystko, co robi człowiek wolny (i szczęśliwy :)) jest dobre. Może tak trochę nie na temat, ale kulinarnie :) - jak można dobrze zjeść u tych wszystkich master szefów, którzy gotują w takim pośpiechu, rywalizacji i nerwach... fuj! :) Rozstrój żołądka oraz przejęcie tych wszystkich złych emocji - gotowe.
    1 punkt
  20. Pociąg Pamiętnej daty dwunastego lipca dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku o godzinie ósmej z minutami wyruszyłem w podróż ku Avalon. Pełen wigoru, optymizmu i wszelakiej dobrej chęci wsiadłem do pociągu na stacji Warszawa Śródmieście. Pociąg jak pociąg, pośpieszny jak pośpieszny miał przyjechać do Świnoujścia po jakiś dziesięciu godzinach jazdy po w miarę prostych i małoskrętnych torach. Usiadłem z początku w przedziale wagonu podróżnego drugiej klasy, ale choć miałem całkiem miłe towarzystwo, o czym za moment, nieśpiesznym krokiem udałem się do Warsu. Zamówiłem przepyszne śniadanko składające się z dwujajecznej jajecznicy, szczypiorku i pomidora oraz dwóch pajd bułki, o ile kawałki bułki można nazwać pajdami, ale prawdę mówiąc kształtem prędzej pajdy przypominały aniżeli kajzerki. Do tego porcja masła, nieodzowny plasterek szynki oraz plasterek sera i czułem się jak w siódmym niebie. Potem zamówiłem pyszną polską specjalność czyli bigos z trzema kromkami chleba i delektowałem się nim co niemiara. Pełen luz, bo sowicie zapłaciłem za posiłki wcześniej uciułanymi dolarami. Poranne pyszności łechtały smakowicie moje podniebienie, ale myślami byłem dużo dalej, bo przy Simone i Avalon, zresztą nawet dużo dalej niż miasto Świnoujście. Paru zupełnie mi obcych współtowarzyszy przedziału Wars musiało myśleć podobnymi kategoriami. Śniadanko popiłem smacznym piwem z kształtnej butelki, a poza obserwowaniem otoczenia, wślepiałem się w Menu i jakąś podróżną gazetę za friko, choć nie mogłem skupić się nad tekstem, uważając zresztą go za nieważny i nieistotny, ale przecież mogłem się mylić. Krajobraz za oknem jechał w tempie pociągu. Drzewa, pagórki, połacie lasów, miejscowości, od czasu do czasu peron i budynki, cholernie dużo budynków jakbyśmy wszyscy nie mieli gdzie mieszkać i budowali budynki żeby co kilka miesięcy zmieniać otoczenie dla własnej głównie psychicznej i światopoglądowej wygody. Jak wspomniałem czas przed startem do krainy Avalon dłużył mi się niemiłosiernie i faktycznie tak było, bo ścienny zegar w Warsie zupełnie nie oddawał biegu czasu w pociągu. Jakież wydawało mi się prozaiczne, że w pociągu czuję tak ogromny pociąg do Simone i znów zadawałem sobie w duchu pytanie, czy ją kiedykolwiek jeszcze zobaczę, ale cały czas łudziłem się, że rzeczywiście tak się stanie. W Warsie spędziłem jakieś dziesięć bitych godzin, choć ścienny zegar wskazał jedynie na trzy i pół godziny. Pomyślałem, że nie mogę tam przecież siedzieć w nieskończoność dlatego wróciłem do przedziału, ale zanim tak się stało gdzieś nie powiem gdzie pokątnie i w pełnej konspiracji przed niemalże wszystkimi, a w szczególności przed konduktorami i wszelkiej maści kontrolerami pośpiesznie wypaliłem dwa papierosy. Jak wspomniałem mój przedział nie był zatłoczony wcale a wcale. Pod ręką, a konkretnie mówiąc w podręcznym bagażu trzymałem zbiór celtyckich legend o Avalon i po raz wtóry zapatrzyłem się we wnętrze tej książki. Traf chciał, bo to naprawdę musiał być przypadek, że mniej więcej naprzeciwko, a właściwie po przekątnej siedziała ładna kobieta w mniej więcej moim wieku, zresztą zaczytana w jakimś kobiecym piśmie, ale nie pamiętam, czy czytała czasopismo „Cosmopolitan”, czy „Vogue”. W powietrzu wytworzyło się coś na kształt elektrycznego napięcia. Najbardziej pamiętam z podróży jej ładne i kształtne nogi, bo kątem oka najłatwiej było mi je zauważyć. Gdybym kiedy indziej spotkał tę panią i miał jakąkolwiek okazję z nią porozmawiać, porozmawiałbym, będąc być może nawet urzeczonym jej bezdyskusyjną atrakcyjnością. Tymczasem myślami byłem przy Simone, a współpasażerka skądinąd słusznie uważała, że jeśli mamy rozmawiać i mieć z sobą cokolwiek do czynienia to ja pierwszy powinienem wykonać jakiś namacalny ruch w tym kierunku. Nie wykonałem takiego ruchu chociaż zauważyłem rzucający się nam mężczyznom w oczy brak obrączki i tylko ukradkiem spoglądałem na niewątpliwej urody współpasażerkę przedziału, wagonu i szerzej pociągu. Nasza swoboda uległa pewnego rodzaju ograniczeniom, a w nasze ruchy wkradała się niezamierzona i niezaplanowana poza. Drzemaliśmy od czasu do czasu, zamieniając nasze wierzchnie okrycia w poduszki. Faktem jest, że rozmarzonych ludzi upał w ogóle nie męczy, ale było gorąco dlatego powiew świeżego powietrza trzeba było zapewnić opuszczeniem jednej z szyb okna w wagonie, co bez słowa uczyniłem, nie pytając współpasażerki o zgodę. I tylko nie wiem, czy jak wykonywałem tę czynność pomyślała o mnie, że ze mnie niewychowany cham i prostak, czy raczej na odwrót, że oto uczynny człowiek, któremu zdarza się mieć dobre pomysły w życiu. Nie zapytałem czy mogę otworzyć okno, dlatego współpasażerka nie podziękowała i to by było na tyle. Na swojej drodze spotykamy szereg najróżniejszych mini zagadek i tak już jest, że wielu z nich nie udaje nam się rozwiązać, a jedyne co nam chodzi po głowie to domyślanie. Różnych domyślań ostatnio krąży po naszych głowach coraz więcej i więcej i taką rzeczywistość można jedynie skwitować prostym stwierdzeniem – takie czasy. Naprawdę nie wiem co zrobić żebyśmy przestali się tak dużo domyślać. Oparcie kanapy i podramienniki były prawdziwym wybawieniem w podróży, a następne co uczyniłem to umówiłem wynajęcie jednoosobowego pokoju hotelowego na jedną noc w ośrodku położonym niedaleko portu Świnoujścia. Koronawirus musiał mi ułatwić zadanie, bo wolny pokój znalazłem bez najmniejszych problemów, a podjęcie decyzji ułatwiało mi dysponowanie większą ilością gotówki, którą w pełni przezornie i zapobiegliwie wziąłem w podróż, możliwe, że w jedną stronę. Kurczowo trzymałem się poważnego postanowienia nie liczenia się z pieniędzmi, które istotnie trąciło zakochaniem. Dziesięć godzin jazdy co prawda trwało trzydzieści godzin, ale po upływie wskazanego czasu dojechałem na miejsce, to jest na dworzec w Świnoujściu skąd promem udałem się do Centrum miasta i hotelu. Z trasy dworzec – hotel nie pamiętam zbyt wiele poza bezdyskusyjnym i niewątpliwym urokiem najróżniejszych kilkupiętrowych kamienic. Załatwienie wszelkich formalności w recepcji hotelu nie sprawiło mi nawet najmniejszych problemów.
    1 punkt
  21. Nie jesteś sam. Ja przy bardzo długim tekście też wychodzę na gładkość. To chyba jakiś skutek uboczny chęci bycia pokojowo nastawionym. Mimo wszystko próbuj, a się uda :)
    1 punkt
  22. @Natuskaa o to właśnie to, za gładko, za gładko, mój największy problem w prozie://
    1 punkt
  23. jeden z tysiąca - 2 - Twoja wyższość nie ceń siebie wyżej bo i tak próchnem będziesz wysokie drzewa również konają dając światło mniejszym co ku słońcu to ku słońcu a co do ziemi to do ziemi jedno wyrasta z drugiego i żywi się innym pożywką tak niech ziemia lepszą będzie grób się zapadnie na którym chwast wyrosną które twoją wyższością
    1 punkt
  24. No, przynajmniej pojawiła się próba wprowadzenia jakiegoś czarnego charakteru... bo ciągle jest gładko, za gładko. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  25. @ais H3 Kiepskie otwarcie szachowe !!
    1 punkt
  26. @ais Klucz - "oko opaczności"
    1 punkt
  27. @Maksymilian Bron a ten drugi koniec? Bluesowy klimat i gitara! Dla mnie bomba!
    1 punkt
  28. @ais szum morza mogłabym słuchać bez końca
    1 punkt
  29. @[email protected] Szalony Grzesiek! Kiedyś dostałam dżem z dzikich róż. PETARDA! Nie ma skali porównawczej do jakiegokolwiek dżemiku, a lubię wszystkie hahahaha Dziękuję! I dla Ciebie słoneczka Grześku :)))
    1 punkt
  30. @[email protected] @GrumpyElf @Sennek @Michał_78
    1 punkt
  31. @Konrad Koper o jakie fajne, jakie fajne :))
    1 punkt
  32. Imć pan Zagłoba z swym herbem Wczele, miałby roboty dzisiaj zbyt wiele. Jego oleum w rozumie słabiutkie w dzisiejszym tłumie fanatyków zrzeszonych w .. Kościele.
    1 punkt
  33. Ten miły piesek to Reksio Zawsze przybiegnie, gdy go zawoła Ufny, że dostanie kiełbaskę, która spadła z grilla Kiedy zadźwięczą puszki przyczepione do ogona Ucieszy się, że nie został podpalony O, znowu wołanie – teraz na pewno po łakocie...
    1 punkt
  34. Nie chcę uogólniać, ale w strukturze społeczeństwa zawsze było więcej niewolników ii nie-wolnych. Gdzieś te geny muszą funkcjonować... Jeśli ktoś od pokoleń karmiony jest np. ziemniakami, nie doceni subtelności wykwintnych dań. Rozmowa z nimi o wolności, to jak rozmowa ze ślepym o impresjoniźmie
    1 punkt
  35. @Marek.zak1 proste? dla nas proste, a dla reszty niepojęte...
    1 punkt
  36. Tak długo długo stoję pod strumieniem wody nie mogę powstrzymać odrazy zgwałcili mnie dzisiaj tak wiele razy w urzędzie sklepie w parku pracy na głównej ulicy i w biały dzień przed drzwiami w mojej kamienicy człowiek cały zbrukany ohydnym nasieniem zbryzgany braku empatii głupoty chamstwa znieczulicy złośliwości i bezbrzeżnej bezmyślności nie chce pustej pomocy klepania po plecach wyśmiewania przy dzieciach słów – idź do lekarza bo to już za często się powtarza chcę do zwykłego człowieka do myśli, które są jasne proste a nie prostackie głupie i wyniosłe do serca co czułe i kochane i do spokojnego snu nad ranem
    1 punkt
  37. z mlekiem matki ssałem ten najpierwszy trzeba mieć poglądy w życiu inaczej jak mamałyga czy doplerowski pomiot toczysz się albo jesteś przetaczany później na kolanie spisany jestem tak kurewsko wolny nie wiedząc czemu w kontekście tejże wolności myślę o takich duperelach że aż mi wstyd stałem się bezwolnie za wolnym w słowie myśli geście dopóki jestem a gdyby tak uwolnić wolność od i do reszty demonem prędkości można się stać wreszcie-nareszcie każdy kolejny wynika z dwóch pierwszych bilans się ich zgadza reasumując mam tyle samo praw odebrano-zabranych ile sam jestem w stanie sobie nadać no i te pieprzone awatary wstążki marsze całowanki ze sceny i sukienki zamiast manifestować co ci wolno czy nie lepiej zamanifestować dobro
    1 punkt
  38. @Nikodem Adamski Bez przesady. To tak jakbyś powiedział, że nie polegasz na wskazywaniu czasu przez zegar, bo stworzyli go ludzie. Nauki ścisłe są wymierne.
    1 punkt
  39. @Antoine W że też proste musi być tak poskręcane ze strachu przed byciem zwykłym, poczciwym człowiekiem
    1 punkt
  40. @GrumpyElf Nie darzę sympatią stwierdzeń zaczynających się od "poczytaj o". Streścisz mi w kilku zdaniach rolę nadziei w neuropsychologii? W tym roku wyczerpałem już chyba limit przeczytanych artykułów naukowych. ;)
    1 punkt
  41. @Marek.zak1 Codzienność często jest ostatecznym sprawdzianem, łatwo go oblać, to naprawdę nie jest łatwe. Idealnie powinna scalać jak w dobrym sportowym teamie i tworzyć drużynę. Do tego powinno być dużo uczucia, ale i intencji. Znam pary, które od wielu lat są w związku i żyją osobno, spotykają się kiedy im pasuje. Czekają aż będą gotowi... Dzięki wielkie, Marku :) @Antoine W Antoine! On przeczyta to i nas zabije... w swoim wierszu oczywiście xD Pochwała na wyrost, ale jak miło przeczytać coś takiego ;)
    1 punkt
  42. @Somalija a, to my u grzesia jesteśmy...
    1 punkt
  43. Zając autem mknął jak strzała, policja z radarem stała; "Dokumenty macie? Oj, posiedzisz, bracie." "Będę w kiciu - lecz przy życiu."
    1 punkt
  44. @iwonaroma "przyznajmy się"?...*ale kto , bo ja nie....,nie lepiej pisać w licznie pojedyńczej? Pozdrawiam :)
    1 punkt
  45. Uśmiech kiedy na mnie patrzyłeś siwiutkie włosy okulary sklejone taśmą w zielono–żółte paski podpisany każdy przedmiot w domu głowę lalki na ogrodzeniu widzę widzę babcię ubraną na czarno zalaną łzami ciemne, żałobne powietrze rozmyte od łez w oczach twarze trumnę, za którą szliśmy głupie docinki w stronę babci jak hałasowałeś, żeby ją przestraszyć wymyślone na poczekaniu piosenki śpiewałeś je wchodząc do domu Twój śmiech i głos donośny, pełen życia słyszę słyszę płacz ciotki głos księdza głoszący kazanie lament babci, kiedy nad trumną pyta: "Dlaczego, Stasiu, umarłeś? Tak bardzo Cię kochamy" kiedy odpowiedziałeś, że też mnie kochasz wiedząc, że to pożegnanie smak czereśni, które strącałeś dla mnie z gałęzi bo nie sięgałam zapach jedzenia, które gotowałeś dla psa Twoją obecność i miłość i kiedy mnie przytulałeś czuję czuję zaciskające się od płaczu gardło kłucie w sercu koniec świata styczniowy mróz rozpacz w powietrzu Dziadka pamiętam Ciebie.
    1 punkt
  46. Żyję w czasach pokoju, chociaż byłem uczestnikiem większej ilości bitew niż nie jeden rycerz, w czasie zguby swego kraju czy żołnierz "szczęśliwie" przeżywający kolejne bitwy bez urazy fizycznego podczas Wielkiej Wojny. Potyczki te wszystkie nie dzieją się w mym sąsiedztwie czy na dalekiej planecie. A w innym wymiarze, odległym chociaż mi tak bardzo bliskim. Wszystkie one dzieją się we mnie. Hordy ciała i Armie umysłu ułożyły się na dwój krajach wielkiej polany pełnej wysokich traw i głazów. Teren ten jest praktycznie płaski niczym stepy Akermańskie. Tych pierwszych było więcej chociaż byli oni uzbrojeni w arsenał z przed wieków. Stare lecz ciągle piękne Husarskie zbroje lśnią w świetle wschodzącego słońca. Konie niecierpliwe dyszą parą ze swych nozdrzy. A za nim przygotowane są potężne armie Hellenistyczne. Rycerze w Greckich zbrojach, w jednej ręce trzymają okrągłe tarcze wykonane z jakiegoś metalu, a w drugiej Sarisę, długą tradycyjną włócznię z czerwonymi i niebieskimi flagami przymocowanymi przy grocie. Tyłów bronią setki średniowiecznych łuczników i kuszników. Na głowach ubrane mieli okrągłe srebrno rdzawe hełmy. Resztę ciała zaś broniła tylko warstwa ubrań w kolorach białych i szarych. Za to w Armii pierwszą pozycję zajęło kilka rzędów piechoty korony Brytyjskiej w czerwonych mundurach z białymi spodniami i czarną trójkątną czapka. Do obrony zaś mieli broń palną wyposażoną w bagnety. Głębiej w ułożonym wojsku stało na czarno ubranych kanonierów, każdy z nich miał przy swym boku małą armatę. Jeżeli wróg przedarł by się przez pierwsze dwie grupy, nie zdołał by tego samego uczynić z pięcioma potężnymi czołgami rodem z II Wojny Światowej. I tak w pewnej chwili obydwie stada zaczęły napierać na siebie. A na środku pola szybko pojawiło się pełno dymu. Bitwa ta trwała długo z powodu dużej ilości posiłków z obu stron i chaotyczności bojowania bez dowódców. A ja z daleka, stojąc na jedynym wzgórzu w okolicy przyglądam się bitwie. Wydaję się najbardziej dotknięty nią, chociaż nie uroniłem ani kropli krwi z żadnej rany ani też nie stoję po żadnej stronie. Rzucam się i toczę się z bólu podczas gdy ma skóra cała jest mokra od potu. Którakolwiek ze stron bo zwycięstwie spali twierdzę drugiej tworząc reakcję łańcuchową która ze sobą zgarnie bazę zwycięzców pozostawiając tylko ruiny. Bitwa trwa długo i powoli wyczerpuje obydwie strony. Nagle z daleka słychać krwiożerczy wrzask. Na horyzoncie wyłania się ogromny i straszliwy stwór pędzący w stronę bitwy. Wysoki na dwa metry, ciało miał goryla całe czarne z ogromnymi czerwonymi oczami. Bestia posiada dziób wyposażony w ostre jak małe nożyki żeby i pół metrowym językiem. Stwór wpada w mężczyzn kończąc ich życzę i to "ruchliwe spotkanie". Pozostawiając mnie z bólem głowy i dezorientacją w czynnościach które właśnie wykonałem. Po tej okropnej scenie pojawią się kolejne i następne. Każda z nich trwała chwile po której były one kończone, chociaż każdą z nich pamiętam. Bo to co boli nigdy nie umiera.
    1 punkt
  47. @8fun :-) bywam nażarty ;-)
    1 punkt
  48. @8fun śmierć czai się w jelitach nie w elitach.
    1 punkt
  49. @ais Dopieszczona na słodko, i owocowo, wakacyjna beztroska. Oby... Pozdrawiam.
    1 punkt
  50. @ais Tabory śpiewają i mają się dobrze, bo Rom jak zechce to wszędzie dotrze. Kłaniam się Ais.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...