Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.07.2021 w Odpowiedzi

  1. Delikatne, drobne, tak wiotkie dziewczątko, piaski okupuje, niegościnne gleby. Nastoletnia panna zakwita raz pierwszy, wydaje nasiona, obficie je sieje. Uskrzydlone lecą na wsze strony świata, wiatr niesie orzeszki zaczątek pokoleń. To pradawna dama, tak nieustępliwa, ariergarda lasów przed czołem lodowca. Cierpliwa, uparta, odporna na mrozy, wytrwale czekała na górskich bezdrożach. Znudzony lądolód szuka innych wrażeń, cofa się po śladach, opuszcza tereny. Wciąż niepokonana, pośród tundry wraca na ojczyste ziemie, awangarda lasów. Rozsiewa nasiona, tworzy zagajniki, bielusieńkie giezło jedyną osłoną. Rozplata warkocze soczystej zieleni, z rozwianym włosem kroczy przez pustkowia. Tysiące lat później dobrotliwa pani, ochrania domostwa i leczy choroby. Białe, litościwe drzewo nagrobne, płaczące nad losem łez potrzebujących. Znów nadejdzie brzezień patronko sobótki, czarcią miotłą zmieciesz wszelkie zło przed sobą.
    7 punktów
  2. góry lasy rzeki jeziora doliny łąki i sady wiatr oraz echo kwiat i ptactwo letnie mgły para starszych w alejce parkowej uśmiech dziecka ostatni dnia motyl pierwsza gwiazda wigilijnego niebie miłość ozdobiona strzałą amora łzy szczęścia to wszystko to poezja która sobą raczy
    7 punktów
  3. pełno ciebie biega po dniu siada na kanapie patrzy wychyla kubek herbaty zastanawia się do czego wykorzystać dni urlopu dłużej by się chciało pospać a tu muchy i komary odpocząć od ruchu ludzi ciągle jednak obok owych rozbijając wielki namiot tak pełno jest mnie w tobie gdy zaznaczam krzyżykami odpowiedzi lepsze gorsze jak się dzisiaj prezentuje w stroju wypoczynkowym mógłby ktoś zrobić zakupy posmarować chleba skibkę i się pomścić nad garnkami najpierw czyszcząc moją pamięć o pracy pracy i pracy pełny jest ciebie bagażnik buty czapeczka turysty piłka plecak chęci także na wszelkie regionalizmy zdjęcia pogodę pamiątki patrzeć chcę dziś bez pośpiechu rozpieszczając swoje ciało nogi dłonie skórę włosy policzyć piegi na nosie słowa oliwiąc obficie pełno mam ciebie w głowie a tak mało dni na podział każdy roznegliżowany chce chłonąc promienie słońca jak ten najpilniejszy kamień
    7 punktów
  4. niech żyje wiosna! i kremy i bardotki i struny kosmiczne i białe stokrotki! w euforii przemierzam szlaki Drogi Mlecznej diamenty gwiazd są jak po burzy powietrze niech żyje wiosna! i kremy i bardotki pyszne eklery z polewą i białe stokrotki! w oddali ruczaje i dzikie mateczniki na planetach kiełkują jak pierwiastki i kwadryki...... matematyka królową nauk! Jowisz Pluton Neptun orbituję w skafandrze bo grawilot się zepsuł.... a to pech!
    5 punktów
  5. lśniące lustereczko laber listków lipowych lilabłękit lody lukrowane likiery lantany lawendy las leniwe litery ladro lary lamia latrią legend ludowych lniany leżak laba leczby lejba lęk larum leśnych leprechaunów lauferów likantropii lunatyków letnich lękliwych lekkostopych los lubczyk lokuje lineażu lararium latarnia Luny lot lelka letnia laudacja lampiony ludyczność lira lutnia lilijki latawiec lekkoduch landszaft lento landrynki lemoniada latte land lunarna libracja labirynty lektur lecz laboga lakuna literalny letarg luz lubo latoś lulam
    5 punktów
  6. jestem kobietą ręce mam słabsze los jednak był łaskawy usypał z jednej góry kilka mniejszych i głaz rozłupał na kamienie przystosowane wielkością i wagą wtaczając mogę robić sobie przerwy na kawę i ulubiony serial
    4 punkty
  7. chciałabym czasem zobaczyć wiatr ubrany w twoją flanelową koszulę doświadczyć nocy której do twarzy z gwiazdami natrętnymi kometami zasmakować odległości dźwiga jeszcze jeden zaplanowany przypadek zanurzyć się w następnym śnie błagając o chwilę bólu skrawek nostalgii ocknąć pomiędzy zdaniami jakich nikt już nie podlewa nie pielęgnuje zobaczyć w twoim uśmiechu moją starość porzucone pojutrze chciałabym czasem ujrzeć cię w twarzy Stwórcy nad granicą między bólem a miłością u stóp nieba do którego zgubiono ostatnią parę kluczy
    4 punkty
  8. Przystanął na moście poeta desperat w ręku trzymał kartkę a na niej inserat wypisany tuszem, wydruk z komputera że mu wena wenę bezczelnie podbiera. Chciał jak to bywało przytwierdzić do słupa kartkę z inseratem, lecz pod słupem kupa jakiegoś jamnika lub może ratlerka w którą wdepnął, upadł i błagalnie zerka. Przechodziłem obok widząc jego mękę w przypływie litości podałem mu rękę a gdy stanął w pionie na obydwie nogi rzekł mi prosto z mostu - mój wybawco drogi. Chciałem skończyć z sobą w nurcie tej to rzeki mówiąc to na twarzy facet miał wypieki w głosie wyczuwałem żal do owej weny, że to właśnie ona zmiata go ze sceny. Pomyślałem sobie, że każdą frustrację można przezwyciężyć, obok restaurację mieliśmy po ręką on szarmanckim gestem prosił mnie do środka, wszedłem i w niej jestem. Wszyscy wiedzą o tym, że czas leczy rany a tym bardziej szybciej, gdy jest zakrapiany po kilku kolejkach inserat do śmieci bo tak załatwiają problemy poeci.
    3 punkty
  9. Ziemniaku – chciałeś tam żyć w tej czarnej ziemi łapiąc oddech przez rurki łodyg oj, tak – kochasz swoją mogiłę Strączku, jak dobrze ci z twoimi dziećmi otulasz je swoją powłoką twój dom pnie się w górę ku słońcu myślisz, że wydasz potomstwo aby żyć wiecznie Marchewko, kolorowa smukła Zieleniejesz kępą swoich włosów Wśród swoich braci i sióstr Dobrze ci w tym stadzie Biedny Ziemniaku, wyrwą cię z słodkiego snu poćwiartują, bez litości Naiwny Strączku życiodajny przykro mi, ale cię rozprują odbiorą potomstwo Piękna Marchewko zostanie po tobie skalp na śmietniku po twoim smukłym ciele zostaną tylko wspomnienia a potem przyjdą po was żywioły… woda, ogień trupi chłód łyżki bezlitosnej jak skały północy i zostanie na koniec powietrze… to złe @dach mam nadzieję, że się trochę uśmiechniesz ;)
    3 punkty
  10. Zmieniłem trochę, ale sens pozostał ten sam. -------------------------- powiedz mamusiu czemu motylek krąży nad łąką męczy się tyle takie są ciężkie barwne skrzydełka mógłby zakończyć na kwiatku przestać wtedy biedronka i pasikonik by już wiedzieli że coś go boli a tak trzepocze tylko biedaczek tłumiąc to w sobie mógłby inaczej ? zobacz mamusiu motylek cudak na małym kwiatku leży nie fruwa czemu nie wzniesie ciała nad trawę leniuch niezdara idiota nawet w ciągłym bezruchu uparcie zwisa wierzyć w motylki przestaję dzisiaj nawet biedronka i pasikonik od towarzystwa jego dziś stroni
    3 punkty
  11. Księżyc rezonuje… ― przechodzi przez zasłony i drzwi… ― srebrzy się… Nachodzi na moje oczy, odciskając piętno niezgłębionej nostalgii… … utożsamiam się ― z tym ― wizerunkiem… … przystosowuję… W deszczu mżących szarością pikseli ― ostrzą się krawędzie milczących przedmiotów… Wszystko ― głęboko ― oddycha… … zanurzone w dziwnej projekcji czasu… Otwieram żarna powiek … zamykam… Uwalniają się skądś ― jakieś dalekie, niezrozumiałe głosy… … wtopione w chropowate zakłócenia radiowych głośników… Próbuję nawiązać kontakt, wysyłając w eter zakodowaną wiadomość… Z przytkniętym do drgającej membrany uchem… … obracam chłodną, aluminiową gałkę, wsłuchany w monolog wszechświata… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-07-25)
    3 punkty
  12. Umieram... Zaczynam nową wspaniałą przygodę. Idę krok dalej niż ci którzy nadal żyją. Stopa za stopą, po cienkiej linii, Między egzystencją, a nieistnieniem. Odchodzę od życia, ale nie zapominam. Oddaję ci na własność wszystko co Pozostanie po mnie. Zapierające dech w piersiach wschody słońca Nad wiejskim krajobrazem. Zachody oglądane ze szczytu miasta. Wzburzone wody oceanów, które w jednej chwili Stają się spokojne, niewzruszone jak powierzchnia Lustra. Zostawiam ci miłości, przyjaźnie i smutki. Wszystkie tęsknoty i pragnienia. Zmartwienia i zgryzoty. Zostawiam ci życie, całą jego pełnię. Ze wszystkimi wymiarami. Rozciągnięte niczym struna przez wszystkie możliwe Wariacje ziemskiej egzystencji. Zostawiam ci moje myśli i podziw. Bo nadal żyjesz! Bo walczysz! Bo pragniesz!
    3 punkty
  13. jakie to piękne kłaść się spać z myślą że jutro będzie ładniej niż wczoraj że pokaże nam iż warto jest żyć bo horyzonty nie są tylko ciemne czasem coś się tli jakie to piękne budzić się widząc uśmiechy nie łzy czuć szczere ciepło od nich bijące słyszeć śpiew ptactwa szum drzew krzyk bawiących się dzieci które przedrzeźnia świerszcz jakie to piękne być świadkiem prawd którymi częstuje bezinteresownie kolejny ale inny dzień
    2 punkty
  14. jutro być może zabraknie nam majtek silikonu plastikowych jednorazówek w morzach i oceanach jutro zabraknie facebooka insta sexu tlenu księżyc spadnie z nieba połknie go iza iza szela (osoba fikcyjna nie mająca nic wspólnego ) potem długo długo nicienie 210725
    2 punkty
  15. czy dla Ciebie jestem niczym o dziewczyno chociaż wczoraj jeszcze piłaś ze mną wino i twe oczy mi mówiły prawie wszystko że już dla mnie będziesz w dzień i w nocy blisko czy dla Ciebie jestem niczym moja Kasiu zostawiłaś mnie na piasku bez potasu i choć magnez biorę codzień na me skórcze w nocy budzę się i myślę że coś urwe.
    2 punkty
  16. @Leszczym Dziękuję za docenienie wiersza. Myślę, że mógłbyś spróbować coś okołoprzyrodniczego stworzyć. Ciekawa byłabym efektu :) Pozdrawiam :) @[email protected] Zamiast wycinać, można zimą zredukować te drzewa. Czyli skrócić główne konary. Aktualnie jest to chyba cięcie kosmetyczne i o ile pamiętam do 60 procent. Drzewu to nie zaszkodzi. Rolę stożka wzrostu i głównych konarów przejmą inne gałęzie. Brzozy nie poddają się łatwo. W ten sposób może uda się wynegocjować ich przetrwanie. Pozdrawiam Grzegorzu, powodzenia :) @Anna_Sendor Celne są Twoje uwagi. Drzewa żyją, kazdy gatunek ma wlasny charakter, historię, możliwości... moomożna z nich czerpac. Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam :) @Dag Dziękuję Dag. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  17. @iwonaroma Wbrew pozorom brzoza brodawkowata w przeszłości nazywana była płaczącą, więc tytuł jak najbardziej ma podstawy. Taka nazwa wzięła się od drobnych jakby brodawek na najmłodszych gałązkach. Brodawki są zaschniętymi kropelkami żywicy, nazywanymi w przeszłości powszechnie "łzami". Stąd płacząca brzoza. Opłakiwanie przez brzozę świąt, domostw, grobów, ludzi, miało moc magiczną oczyszczającą, odsuwającą zło, demony itp. Czyli płacz brzozy ogólnie jest, czy raczej był, bardzo pozytywnym zjawiskiem zauważanym już przez Celtów, ludy germańskie, nordyckie, słowiańskie... Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny i uwagi :)
    2 punkty
  18. @Natuskaa Obrazowy, marzycielski wiersz... a mi się urlop właśnie skończył i w zasadzie w podobnym duchu, dlatego dołączam do marzycieli. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  19. Nie znalazłem innego miejsca na przywitanie, więc postanowiłem przedstawić się tutaj. Jestem nowy i na razie błądzę, czytam i mam nadzieję, że nic nie zepsuję. A jeżeli, to proszę o wyrozumiałość. Piszę teksty tylko krótkie, lub jeszcze bardziej zminiaturyzowane, a przynęcił mnie tu dział haiku. W komputerach jestem kiepski, ale kiedyś wszystko z pewnością tu opanuję. Pomagają mi (i dopingują) dzieci :). Nawet stworzyły mój awatar. Myślę, że będzie dobrze i spokojnie się tu odnajdę. Kwestia czasu. Pozdrawiam.
    1 punkt
  20. Historia pisma i materiałów piśmienniczych to temat rzeka, który zaledwie „liznę” po powierzchni. Sądzę jednak, że warto go poruszyć choćby w zarysie, dla jakiejś ogólnej orientacji i w celu przybliżenia. Skupiłam się na tym co jest nam w pewien sposób bliskie, nie poruszając wielu aspektów dotyczących ludów Ameryki Południowej i Środkowej, większości Azji, Półwyspu Arabskiego i Afryki. Zarówno język, jak i pismo rozwijały się niezależnie w każdej kulturze przez wiele tysięcy lat. Ich rozwój przebiegał rozmaicie, niemniej wraz z bogaceniem się danego języka, powstawaniem nowych słów i środków wyrazu, rosła stopniowo potrzeba zapisywania myśli. W różnych zakątkach świata ludzie w pewnym momencie rozwoju zaczynali poszukiwać i tworzyć narzędzia, które pomagały im uwiecznić rzeczywistość. Najstarsze znane przykłady pisma, pochodzą z Uruk w południowej Mezopotamii i datowane są na 3300 lat p.n.e. Są to gliniane tabliczki pokryte pismem piktograficznym. Pismo tego typu obejmuje serię prostych znaków graficznych, z których każdy oznacza jakiś przedmiot, albo pojęcie. „Dzień” symbolizował wizerunek słońca wstającego nad horyzontem, rysunek nogi oznaczał „stać”, albo „iść”, narysowany zestaw głowy i miski znaczył „jeść”, „jęczmień” przedstawiony był za pomocą kłosa zboża, a „ptak” za pomocą schematycznego rysunku ptaka. Zidentyfikowano już ponad siedemset znaków, stanowiących w sumie bardzo bogaty, złożony zestaw pojęć. Tekstów zapisanych tego typu znakami nie da się przeczytać. Można je zaledwie interpretować, a nawet to sprawia wciąż jeszcze rozmaite problemy. Pismo piktograficzne nie daje nam żadnych wskazówek co do tego jakim językiem posługiwali się mieszkańcy ówczesnej Mezopotamii. Tymczasem, około 3000 lat p.n.e. w Egipcie zaczęło się z wolna kształtować pismo hieroglificzne. Początkowo jako zapis symboli, ale około 2800 lat p.n.e. nastąpił pewien przełom. W tym czasie znakom zaczęto przyporządkowywać konkretne wartości fonetyczne. Tego typu pismo nadawało się już do zapisywania dźwięków mowy ludzkiej. Podobnie było z pismem klinowym, którego nazwa pochodzi od kształtu odcisków rylca trzcinowego. Na przestrzeni 3000 lat, kiedy to pismo egipskie powstawało, rozwijało się i stopniowo zanikało wyparte przez grekę po 332 roku p.n.e., przechodziło ono różne metamorfozy. Hieroglify zawsze były pismem świętym, używanym głównie do zapisywania modlitw, zaklęć i tekstów religijnych najczęściej na ścianach świątyń, grobowców i sarkofagów. Później pojawiło się pismo hieratyczne, będące uproszczoną wersją hieroglifów, używane głównie przez kapłanów i służące do zapisywania tekstów na papirusie. Najpóźniej rozwinęło się pismo demotyczne, stosowane najczęściej wśród ludu do korespondencji i sporządzania dokumentów urzędowych. Już Pliniusz Starszy stwierdził, że bez karty papirusowej trudno wyobrazić sobie cywilizację ludzką, a tym bardziej historię. Dzisiaj może jednak nie tak znowu radykalnie podeszlibyśmy do tej kwestii. Warto jednak z grubsza przyjrzeć się temu materiałowi piśmienniczemu, bo faktycznie odegrał dużą rolę w rozwoju cywilizacji śródziemnomorskiej. Najstarszy zachowany papirus liczy sobie 5000 lat i został odkryty w grobowcu dostojnika z czasów I dynastii. Był to niewielki zwój, na którym nie stwierdzono śladów tuszu, więc nigdy nie był zapisany. Kariera papirusu jako materiału piśmienniczego rozpoczęła się w czasach V dynastii. Z tego okresu pochodzą pierwsze zapisane karty. Stopniowo ich ilość rosła i ze Średniego i Nowego Państwa znamy już całe zachowane do naszych czasów archiwa papirusowe. Między IV wiekiem p.n.e., a IV wiekiem n.e., papirus stał się jednym z głównych egipskich towarów eksportowych, czemu zawdzięcza międzynarodową karierę. Do XI wieku to właśnie ten rodzaj kart używany był przez kancelarię papieską, ale już wówczas papirus zaczyna być wypierany przez tańszego, choć mniej odpornego konkurenta – papier. Pomimo licznych znalezionych tekstów egipskich obejmujących najróżniejsze sprawy i dziedziny życia, nigdzie nie znaleziono opisu sposobu wytwarzania arkuszy papirusowych, ani malowidła dotyczącego tej sprawy. Wiadomo jednak, że surowcem do produkcji tego materiału piśmienniczego był papirus, roślina rosnąca przede wszystkim w Delcie Nilu. Z miąższu łodyg, chronionego przez zewnętrzną korę wyrabiano karty. Z reszty rośliny wyrabiano liczne przedmioty, a kłącza wykorzystywano do jedzenia, albo je suszono i używano jako materiał opałowy. Jedynym źródłem, które daje nam jakieś pojęcie o sposobie wytwarzania papirusu, jest „Historia Naturalna” Pliniusza Starszego z I wieku n.e. Opis jest według znawców tematu bardzo nieprecyzyjny, a w niektórych aspektach mylący. Aktualnie dziko rosnący papirus zanikł w Egipcie całkowicie i nie do końca jest wyjaśnione co spowodowało taki stan rzeczy. Istnieją dwie hipotezy. Jedna mówi, że przyczyną była nadmierna eksploatacja tej rośliny, a inna obarcza winą drastyczne zmiany klimatu i wyschnięcie wielu odnóg Nilu w Delcie. Z Egiptu przenieśmy się do starożytnego Rzymu. W czasach kiedy Juliusz Cezar i Horacy pisali swoje dzieła używając do tego liter alfabetu łacińskiego, w użyciu był pergamin jako materiał piśmienniczy. Do produkcji pergaminu potrzebna jest skóra młodego zwierzęcia, na przykład kozy, czy królika. Należy zanurzyć ją w mleku wapiennym na dwa, albo trzy tygodnie, a po wyjęciu rozciągnąć na desce i usunąć tępym narzędziem sierść. Później odwraca się skórę i oczyszcza jej wewnętrzną powierzchnię z resztek mięsa. Następnie tak przygotowaną skórę naciąga się na drewnianą ramę za pomocą kołeczków i tak pozostawia do wyschnięcia. Na koniec się ją wygładza. Gotowy pergamin jest mało elastyczny, dlatego nie używa się go w całości, ale tnie na karty. Pergamin był znacznie bardziej wytrzymały od papirusu i można było zapisywać obie jego strony, ale miał jeden zasadniczy minus. Jego produkcja była dość kosztowna. Zapewne dlatego niezbyt długo utrzymał się jako materiał piśmienniczy i kiedy już w średniowieczu pojawił się papier, z łatwością go wyparł. A jak zaczęła się historia produkcji papieru? Jak wiele innych wynalazków, od obserwacji natury. Około 100 roku n.e. Chińczyk Cai Lun, doradca cesarza, przez jakiś czas podpatrywał osy. Zauważył, że żeby budować swoje „kartonowe” gniazdo, rozdrabniają one fragmenty roślin i starannie je łączą. Jako ambitny człowiek stwierdził, że skoro tak niewielkie osy to potrafią, to on również powinien. Po długich próbach, pełnych błędów i niepowodzeń doszedł wreszcie do odpowiedniej metody. W potażu, czyli popiele drzewnym gotował rośliny. Z bambusa wykonał ramkę, a z traw i trzciny powiązanych końskim włosiem zbudował sitko ramki czerpalniczej, gdzie osadzała się półmasa celulozy. Po wyschnięciu dawała ona kartę, na której można było pisać. W ten sposób rozpoczęła się historia produkcji papieru. Na obszarze śródziemnomorza znajomość papieru pojawiła się około XIII wieku i dość szybko się rozprzestrzeniła. W Polsce pierwszy młyn papierniczy powstał w 1491 roku w Prądniku Czerwonym. Początkowo papier produkowano z celulozy uzyskiwanej z roślin: słomy, bawełny, skrzypu, konopi i innych. Później wynaleziono jeszcze inne źródło celulozy. Wykorzystywano do tego stare zużyte ubrania, wykonywane przecież z naturalnych włókien. Wrzucano je do wylepionego gliną dołu, zalewano mlekiem wapiennym i zostawiano na około trzy tygodnie. Po tym czasie odzież dosłownie się rozchodziła. Tak spreparowane materiały wrzucano następnie do holendra, czyli urządzenia służącego do rozcierania szmat. Następnie zamaczano tak uzyskany materiał w wodzie, żeby pozyskać celulozę. Kiedy roztwór osiągnął wygląd białej, mętnej cieczy, można było czerpać z niego papier za pomocą ramki czerpalniczej. Góra ramki miała kształt i wielkość kartki papieru, którą chciano osiągnąć. Dolna część to ramka z sitkiem, przez które wypływał nadmiar wody. Czasem na celulozie układano dla ozdoby kwiatki, zioła, listki. Całość zawijano w tkaninę i wkładano do młyna papierniczego, by odcedzić resztę wody. Troszkę inaczej rozwijała się problematyka pisma w Rusi. W XII i XIII wieku Słowianie Wschodni budowali swoją tożsamość kulturową w oparciu o prawosławie. Sztuka pisania i czytania rozwijała się w wyższych warstwach społecznych, ale w swoim poszukiwaniu materiałów piśmienniczych ludzie zamieszkujący te tereny poszli w trochę inną stronę, wykorzystując własne zasoby naturalne. Podczas badań wykopaliskowych odnaleziono kilkanaście zwitków zewnętrznej warstwy kory brzozowej z tekstami w języku staroruskim, datowane na ten okres czasu. Takie zwitki w naukowej literaturze rosyjskiej określa się mianem „gramot na brzozowej korze”. Rosyjscy archeolodzy zgodnie twierdzą, że gramoty były w średniowiecznej Rusi powszechnym sposobem korespondencji. Niewielka ilość znalezionych zapisków to efekt licznych pożarów i najazdów, a co za tym idzie zniszczeń, nawiedzających Ruś od tamtych czasów. Zupełnie innym tropem poszła Skandynawia i jej gwałtowni, nieustępliwi, przedsiębiorczy i zachłanni mieszkańcy, Wikingowie. Mieli oni także swoje drugie oblicze, ludzi wyrafinowanej kultury, zapisujących doznania związane z odbiorem otaczającego ich świata. Potrafili również ten zapis odczytywać. Wikingowie posługiwali się alfabetem runicznym, zapisując teksty w językach północnogermańskich i nordyckich. Najstarsze zapisy datowane są na II wiek n.e. i zawierają imiona własne i niewątpliwie są tekstami magicznymi. Występowały one na różnych przedmiotach, które dzięki temu nabierały walorów amuletu. Inskrypcje te są już w pełni uformowane, stąd podejrzenie, że pismo runiczne musiało jednak wykształcić się dużo wcześniej, być może na przełomie er. Pośrednie przesłanki wskazują, że zanim wynaleziono runy, stosowano na terenie Skandynawii system magicznych znaków, zwanych taikn. Wśród runologów nie ma zgodności co do tego, jak powszechna była umiejętność rycia run, a zwłaszcza ich odczytywania. W pierwotnym założeniu runy nie miały służyć pisaniu w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Miały być to litery magiczne, które należało ryć w drewnie. Długość runicznej wiadomości była ograniczona. Zapisywano krótkie, proste informacje. Długie, opisowe teksty były w tym alfabecie niemożliwe do zrealizowania. Ponieważ w założeniu runy miały być wycinane w drewnie, determinowało to kształt liter. Na pierwotny alfabet runiczny składały się 24 litery, które czytane według kolejności, dały zwyczajową nazwę całego pisma – futhark. Już dawno zwrócono uwagę, że niektóre z liter wykazują graficzne podobieństwo do liter alfabetu łacińskiego (r, i, b, f, u), albo greckiego (beta, sigma). To może sugerować, że alfabet runiczny został wymyślony przez te ludy germańskie, które zetknęły się ze Starożytnym Rzymem. Inna hipoteza mówi, że podłożem mogło być któreś z pism północnej Italii, na przykład etruskie. Najwcześniejsze znaleziska zapisów runicznych są bardzo trudne do odczytania i interpretacji. Prawdopodobnie są odzwierciedleniem bardzo wczesnej fazy języka germańskiego. Być może część wyrazów zwyczajnie później zanikła, stąd kłopoty z odczytem. Rozwój pisma literowego nie zdominował życia codziennego i tradycyjnego przekazywania informacji. Znajomość pisania i czytania zazwyczaj była ograniczona. Z tego zapewne powodu zachowały się bardzo długo tradycje i instytucje opierające się na przekazie ustnym. Jeszcze długo literatura była prezentowana słuchaczom, albo publiczności teatralnej. Nie istniało czytelnictwo w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Epoka pisemnej komunikacji dość powszechnego zastosowania pisma w Europie rozpoczęła się dopiero w XV wieku. Przyczyniło się do tego wynalezienie druku i ruchomych liter przez Johannesa Gutenberga i rozwój przemysłowej produkcji materiału do pisania, czyli papieru.
    1 punkt
  21. złodziejowi uczuć przewietrzy wywietrzy przehula przebombi (przesłodzi przesoli przepieprzy ;)) i zostawi pustkę
    1 punkt
  22. Pewna pani (skąd? Gdzieś z Balearów) raz aż milion wygrała dolarów; a że tłum krewnych miała, wkrótce wszystko rozdała: na rodzinę jej spłynął deszcz darów. ...i wersja alternatywna: Pewna pani (skąd? Gdzieś z Balearów) raz aż milion wygrała dolarów; a że tłum krewnych miała, każdy chciał, by mu dała jakąś część - dom aż trząsł się od swarów.
    1 punkt
  23. @corival Tak to bywa gdy chwilowe załamanie pcha w depresję wtedy trzeba odwoływać występ, pokaz, całą sesję. Pozdrawiam :) @Sylwester_Lasota Mimo tego, że przed laty nasz poeta był cyrkowcem by postawić się do pionu musiał zbratać się z Jakowcem. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  24. @Henryk_Jakowiec Chwalebne jest uratować w desperacji człeka, kiedy wprost do rzeki chce wędrować. Tym bardziej, że zamiar szczery. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  25. Projekcja stworzona, forma obrazu. Przypisana, otoczona wyższością. Obrana kierunkiem doświadczeń całości przeszłości, wytworzona z podstawy wnętrza impulsów milionowych kropek odbitych w pamięci. Myśl, i mądra i głupia....niewinność określenia w określeniu i czasie . Osobowa, kontrolowana niekiedy Niekiedy wielka Ponadczasowa. Myśl.
    1 punkt
  26. @corival I też taką daliśmy na spotkaniu wspólnoty propozycję, aby brzozy pomierzyć i otyle obciąć ile sięgają do budynku, ludzi wystraszyły burze jakie są ostatnio w Polsce i słusznie się obawiają. Zwłaszcza że brzozy stoją na stoku nachylonym do poziomu o 40 stopni. Miłego wieczoru Cori, dziękuje za uwagę.
    1 punkt
  27. drepczę szparko do Wąchocka na spotkanie z sołtysem Kierdziołkiem Astat. Bizmut. Aktyn czy zielone kobierce skończą się nad przepaścią z czarną materią? dwa uśmiechy mogą zbawić ludzkość ale ja wole piwo i dym tym się podbija różowe światy! ahoj! prawa na burt!
    1 punkt
  28. @Nikodem Adamski Kiedy piszę wiersz na żywo sprytny chochlik zbiera żniwo. Zawsze coś tam przekabaci za co autor słono płaci. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  29. Witam - lubie drzewa więc i ten wiersz też smakuje - Pozdr.
    1 punkt
  30. Zgasły latarnie, żarówki… Giną aleje i skwery. A także wieże, świątynie… Potykam się o człowieka. Ciemność zabrała nadzieję. Los nawet nie dał mi świecy.
    1 punkt
  31. @ais Aliterację akceptuję. Właściwie wprowadzone wyrazy w wersach wspaniale wyrażają wartość wiersza. Widać wiele wyobraźni, wiedzy - wysokie wymagania w wizualizacji wierszowanego, wakacyjnego wytworu wyobraźni. Warto wyodrębnić w wolnym wierszu wpisane w wyżej wiadomych wersach walory. MW
    1 punkt
  32. Nie wiem czy jest jakieś drzewo w naszych szerokościach, które rośnie szybciej niż brzoza, ja jestem pod wrażeniem jaką prędkością zdobywa wysokość. Jak kupowałam sadzonki to czytałam trochę o brzozie, że to pionierka, która rośnie w trudnych glebach... ale mnie w niej urzeka przede wszystkim ta biała kora, na którą jednak trzeba trochę poczekać. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  33. Czerpmy więc... Dziękuję i pozdrawiam :) To marzenia z tych, które można spełnić :) Dziękuję i pozdrawiam, życząc również udanego... już raczej wieczoru. Taka kolej rzeczy jedni kończą (mam nadzieję, że był udany), drudzy zaczynają... ja jestem w trakcie spełniania marzenia :) w końcu po dwóch dniach prób udało mi się wbić drugi nocleg, więc... jest ok. Swoją drogą to ciekawe, że mamy takie w głowie ustalone, że bierzemy urlopy: jedni niemalże w czerwcu, drudzy po środku, a trzeci na początku września... i to rok rocznie. Dziękuję i pozdrawiam :)
    1 punkt
  34. @corival piękny wiersz, prawdę mówiąc nigdy bym nie napisał czegoś podobnego, nawet gdybym na okrągło patrzył na brzozy od rana do wieczora, dlatego tym bardziej doceniam:))
    1 punkt
  35. Nieoczekiwane zakończenie dające oprócz powagi Syzyfki lekkość i humor :)
    1 punkt
  36. Śliczny wiersz. I z przesłaniem :) Brzoza to jedno z najpiękniejszych drzew dla mnie, choć wszystkie są piękne... Może tylko w tytule dałabym samą brzozę, bo raz - raczej płacząca przyklejone do wierzby, a dwa - w treści wiersza nie tylko o płaczu, smutku lecz też o sile, cierpliwości, piękne, przydatności a także o awangardzie :) Pozdrawiam
    1 punkt
  37. @Natuskaa No to jest nas dwoje... marzycieli, w słowo byśmy dalej brnęli. Miłego dnia Natusko.
    1 punkt
  38. @jaguar To jest przecież wiesz - symbolicznie jak dosłownie. Jestem oczytany w całej NY szkole. To jest powiązanie symboliczne. To są poeci na których jestem wychowany i utożsamiam się z tym kierunkiem. Nie zawsze jest we mnie i mojej poezji ale to moja symbolika. Cała moja twarz. Wciskam więc pomiędzy linijki moją twarz moje linie papilarne. Nie wszystko musi być czytelne. Nie wszystko. To jest oczywiste. Bukowski co prawda jest kamieniem rzuconym daleko ale i nie tak, jak on sam o sobie mówi. Pozdr.
    1 punkt
  39. Bije promieniowanie. Zbierają się chmury burzowe i szarańczy. Pada grad, mający kształt serca. - Trwoga. Z góry patrzy oko.
    1 punkt
  40. jak łatwo jest braćzaś dawaćwręcz przeciwnie niewskazaneu mieszać sobiejakże to takprzecież to się nie godzidumie ubliżajeszcze nie wystygło ciałoa już kołki ciosająto temutamtemu małona równopodzielone być nie możepochowaniojciec i matkaale nie zajadliwośćona żyć będziedopókidopótyostatni z rodu nie skonaa żebyście zdechliżyczenia najserdeczniejszeposyła miły wujek
    1 punkt
  41. @8fun Musiałabym cofnąć się w czasie, żeby to zmierzyć ;) Nie wiem, czy ktoś próbował spekulowac na ten temat. Nie trafiłam w publikacjach, których użyłam, ale też nie ryłam głęboko. Moim celem było zasygnalizowanie tematu :) Pozdrawiam :) @8fun Cieszy mnie, że zainteresował Cię temat. Dopytuj, nie ma sprawy.
    1 punkt
  42. Bardzo ciekawa publikacja, szczególnie w części dotyczącej materiałów piśmienniczych.To co mnie w jakiś sposób uderza,to przemożna chęć odciśnięcia swojej myśli na trwalszym materiale. Pierwotnie chyba nawet nie chodziło o przekaz myśli, tylko o pozostawienie śladu po sobie. Ciekawe czy dla przyszłych pokoleń czy dla potwierdzenia - tak, ja istnieję. Co kierowało naszymi przodkami ,którzy już 40 tysięcy lat temu zostawiali znaki na ścianach jaskiń? Dziękuję Autorce, z niecierpliwością szukając wolnego czasu na przeczytanie kolejnych materiałów.
    1 punkt
  43. kiedy odeszłaś kwitły róże skropione kroplami deszczu mieniły się tęczą zawsze mówiłaś kwiaty najpiękniej pachną latem wtedy żyją istnieją Sylwia Błeńska 10.12.2017
    1 punkt
  44. ty która nie ujrzysz przyszłej jesieni mówisz przez ciszę widma swojego lasu opłakując śmierć przełamanych w pół zranionych dłonią wiatru dzieci pochylając się ku ziemi tak bardzo pragniesz odrobiny nieba Sylwia Błeńska 20.8.2017
    1 punkt
  45. lata już nie ma minęło mnie za rogiem z chłodnym podmuchem porannego wiatru z każdą sekundą bledną kolory ogrodu i jeszcze ptak zaśpiewa kwiat olśni jesienny zanim jabłoń zapadnie w złoty sen drzewa zasypiają najpiękniej rzeźby zastygłe posągi czasu które kruszy wiosenne słońce potem niejedno złoto białe niebo ujrzę białe pola kolorowe łąki przemijanie Sylwia Błeńska 30.08.2018
    1 punkt
  46. nie proszę o rozgrzeszenie z miłości do ciebie nie krzyczę kiedy chłoszczesz nieosłoniętą twarz ciernistym słowem nie czekam na ciepło w zimowy wieczór dobrze chociaż że palce bolą skostniałe ratując mnie przed wybuchem uczyłam sie taić to co nieuchronne tak długo nie ważne, jak boli nie pisnąć słowa... być ciszą
    1 punkt
  47. milczałam w gorączce chora z niepocałowania uśmiech rozbity na obrączce zdjęłam z twarzy jak ślepiec podarowałam ci palce ................... usta moje nie mówią uszy słyszeć nie chcą oczy niewidome ................... palce ci podarowałam milczenie na wieki ból i zwątpienie pochyliłam sumienie nad wątłym słowem niewypowiedzianym .................... ciało moje - nie ciało dłonie moje - nie dłonie stopy moje - nie stopy .................... jest cicho ciszej jeszcze kiedy mówić zaczynasz ................... jest ciepło cieplej jeszcze kiedy milczysz
    1 punkt
  48. przychodzi zawsze gdy jest potrzebny siada na fotelu na przeciw patrzy w oczy zaczynamy drżeć targani smutkiem on patrzy zaczynamy myśleć szybko szbciej on patrzy toniemy w kipieli naszych dusz kładzie nam dłoń na ramieniu najlepszy przyjaciel niezawodny puntualny wrażliwiec dotyka palcami naszych policzków i patrzy w oczy pełen zrozumienia wychodzi zawsze nim zdążymy krzyknąć zdradziecka woda uciekająca z oczu wyłączamy światło potrzeba samotności jeszcze głębszej mokra poduszka cały świat zalany deszczem złych uczuć smutnych myśli dziwnych zachowań w kilku tysiącach małych srebrnych łez płacz
    1 punkt
  49. Po wewnętrznej stronie wieży, malowanej na czerwono i grubą kreską, ucho. (Skrobanie). Dzisiaj potrzebuję czułości. Przytul się do zewnętrznej strony muru i powiedz trzy razy, że jesteś. Powiedz trzy razy, że wszystko będzie dobrze, że już niedługo spadnie pierwsza zima i że na wieży bociany uwiły sobie gniazdo. Powiedz trzy razy, że skrobiesz, że tynk powoli odchodzi, aż biało wokół. Bo u mnie tak strasznie cicho.
    1 punkt
  50. powiem ci kiedyś dobranoc powiem błogosławieństwo gdy noc zaspaną się stanie choć rzadziej się staje niż często powiem ci kiedyś dobranoc przy księżycowej pełni wtule w twe usta zmęczone i tak zamarzniemy piękni powiem ci kiedyś dobranoc namaluję na niebie jak byśmy byli stworzeni tylko i włącznie dla siebie [sub]Tekst był edytowany przez Julia Mone dnia 23-08-2004 08:53.[/sub]
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...