Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.06.2021 w Odpowiedzi

  1. "Cóż za niefrasobliwość strąciła i mnie w te cierpliwe rejony miłości". Nie pozostawiła mi żadnego innego wyboru, więc wyrwałem kartkę z zeszytu. Napisałem tych kilka trudnych do zapamiętania słów: WŁOSZCZYZNA POMIDORY OGÓRKI CEBULA ZIEMNIAKI PIECZARKI FILETY RYBNE MROŻONE Złożyłem kartkę głęboko w kieszeni i z tą niezniszczalną reklamówką z rossmana wyszedłem na zewnątrz. W ten oto sposób nie po raz pierwszy w tym tygodniu potwierdzam - jestem gotów kochać niepozornie i po cichutku! Jestem gotów niepozornie i po cichutku postradać zmysły z miłości! Jedna pani przede mną i ja, z tym mało przekonującym dowodem miłości ukrytym w kieszeni utknąłem centralnie na wprost plastykowej beczki z kiszoną kapustą, tego wiecznie bijącego, gorącego serca warzywniaka. Okazało się, prawie wszystko jest: WŁOSZCZYZNA POMIDORY OGÓRKI CEBULA ZIEMNIAKI PIECZARKI - Są FILETY RYBNE MROŻONE - Nie ma! A więc nie jestem wiarygodny, idę na drugi koniec osiedla. W kolejce jeszcze dwóch podobnych do mnie z reklamówkami. Żaden nie ma kartki. Tylko ja jeden z tą krępującą i szeleszczącą kartką papieru. Przez chwilę czuję się jakbym mniej kochał, ale to mija. Na całe szczęście mija. FILETY RYBNE MROŻONE - Są! W końcu cała ta moja do ciebie niepozorna miłość spełzła z tej niewygodnej kartki i teraz zjednoczona w niezniszczalnej reklamówce z rossmana. Mogę spokojnie zapalić papierosa. Wracam do domu spełniony, mówię sam do siebie i przez bujne w tym miejscu listowie spoglądam prosto w słońce. Wschodzi z charakterystyczną o tej porze roku ostrością. Za chwilę zajdzie, tuż za naszym domem, niczym szczygieł ukryty w tujach zamilknie. WŁOSZCZYZNA POMIDORY OGÓRKI CEBULA ZIEMNIAKI PIECZARKI FILETY RYBNE MROŻONE - zapisuję na kartce wyrwanej z zeszytu. Z każdym dniem staranniej składam na pół ten skrawek papieru. mojej żonie Łódź, nie tak dawno.
    8 punktów
  2. przytulić się do ciszy uśmiechnąć do wiatru porozmawiać z echem wysłuchać marzeń ukłonić się prawdzie podać dłoń lepszemu wygrać z losem w karty nie bać się ciemności dotknąć leśnej mgły uwierzyć w Boga śnić tylko barwnie udanie pokochać tylko tyle pragnę podanie napisze życie je podpisze i będzie fajnie
    3 punkty
  3. Jaśniało...,Gdy ptak uleciał z chwiejnej gałęziPod czerwcowym niebem....Po ostygłych od nocyMinionej uliczkach,Snują się zakochani, bezdomni.Przecierając oczy, szedł dozorcaDo pracy....A gdy gałąź zamarła w bezruchu,Zbudziłem się i ja.Przetarłem oczy, zapisałem sen.Pobiegłem spóźniony do pracy,Wspominając lot...Pod czerwcowym, jaśniejącym niebem.https://m.facebook.com/profile.php?id=631491170529721&ref=content_filter
    3 punkty
  4. Oślepia mnie dzisiaj bardzo pomarańczowe, zachodzące słońce… Pot ścieka mi z czoła… Otaczają dziwne projekcje… Jakieś obrazy dawno minionych epok… Jestem tu, albo gdzie indziej… Pomiędzy sennym widzeniem a otchłanią przeszłości… Napastują widma, chowające się w smugach cieni… W wywołujących efekt stroboskopu — ostrych prześwitach… … dwa małe okna na piątym piętrze starej kamienicy… Spójrz, Elijosie… Widzisz? Tam zatrzymał się czas, który dręczy — moje zmysły … małe mieszkanko z czasów Carskiej Rosji… Jakiś wewnętrzny ruch… Czyj? Czy to ty, Sonio Siemionowno? Czy twój pijany na umór ojciec, Marmieładow? Dlaczego płaczesz? … jakaś postać — przytknęła smutną twarz — do zaplamionej szyby… Dokąd mnie prowadzisz, Elijosie?… Czuję lodowatą dłoń na ramieniu… Wąskie, kręte, drewniane schody… — wiją się w nieskończoność… … mżące drobinki kurzu przesuwają się przed moimi oczami… … ogłuszająca cisza… W uszach — piskliwy szum… Dokąd mnie prowadzisz? Twój dom… … zapętlony czas… Drzwi zamknięte na kłódkę… … nasłuchuję… — milczenie ściska pulsujące skronie… Rozpływasz się… Przez otwarty lufcik — wpada promień — drżącego światła… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-06-18)
    2 punkty
  5. Wszystkie dzieci są nasze, przysłowie tak powiada. Również te, które dziwnie podobne do sąsiada.
    2 punkty
  6. - Mistrzu, co ci się w życiu nigdy nie znudziło? - Jutro, bo będzie inne od tego, co było.
    2 punkty
  7. Czy popiół jest dobrym nawozem Zapukałaś do drzwi niespodzianie zaglądałaś we wszystkie kąty w jednym mieszkaniu w przewróconej perspektywie zostawiłaś dzieci uczepione jak gałęzi drzewa rąk matki z zastygłym w oczach niedowierzaniem ojciec był pierwszy tuż za progiem ale u samotnego sąsiada tego spod trójki pierwszeństwo przyznałaś psu który jakby znowu poprowadził swojego pana na spacer tyle że z podkulonym ogonem trzy rodziny z drugiego piętra i dwie z poddasza wysłałaś w nieznane wąską lukarną wymknął ci się jedynie chłopak z kawalerki na końcu korytarza ustawiona w szpaler wrzeszcząc zaganiałaś ludzi do ciężarówek bramy kamienic i wyloty ulic ujadały za tobą jak gardła luf miasto było twoją filharmonią w której co dnia grałaś symfonię na ryk rozkazów alty łez na waltornie alarmów szelest modlitw splecionych z łopotem sztandarów i werblami kamaszy w dzwony kościołów w dachy domów jak w klawisze fortepianu z nienawiścią kogoś kto nie potrafi nauczyć się grać prostej melodii biłaś pięściami aż wieże domy drzewa wszystko co pięło się ku niebu ukłoniło się tobie czoło złożywszy w pyle by tak już pozostać lubiłaś wtedy zakładać zwiewną czerwoną sukienkę i tańczyć od drzwi do drzwi od okna do okna wpinając krwiste kwiaty w piersi fasad aż wirem stawało się wszystko by obrócić się w kurz i w pył fruwające pierze smród palonych materiałów i ciał i ruin pośród syku noży ostrzonych tak cicho że żaden Bóg nie usłyszy kiedy akurat nie łamałaś żeber ulic nie wybijałaś zębów miast w bezsensownie zaciekłej grze na klawiszach budynków nie upychałaś ich mieszkańców za elektrycznym drutem kiedy w wąskich zaułkach na odległych przedmieściach polnych drogach i odludziach nie ćwiczyłaś tanecznych kroków nie doskonaliłaś partii na przemian z tartarskich z erebiańskich i elizejskich arii siadywałaś gdzieś cicho w kącie zabierałaś sny zabierałaś młodość jeszcze innym sumienia spojrzeniem w rynsztok spychałaś przechodniów z chodnika i ludzi jak ziarnka piachu przesiewałaś pomiędzy palcami — tu stos bestii i potworów na usługach mroku barbarzyńców owiniętych płaszczami idei zasilany wyzutym z moralności wypełzłym z cieni robactwem — tu stos winnych tego że urodzili się pod jakimś niebem na jakiejś ziemi nad jakąś rzeką na tyle blisko by napawać obawą drażnić i kusić sąsiedztwem — tu wcale niemały stos aniołów zrodzonych z przypadku i potrzeby o tym też nie wolno zapomnieć jak o każdym z tych odsianych stosów — mrok wyostrza blask światła dla ciebie jednak nie istnieje podział na zwycięzców i przegranych ugięty w pokorze kark i hardo zadarte czoło — liczą się tylko te dwie postawy doły twoich ust są łakome obu bo cierpienie w każdym języku smakuje tak samo ważny jest jedynie nieprzerwany ciąg chaotyczny lub rzetelny planowy albo zupełnie bezładny twoją jedyną naturą jest zaspokajanie niezaspokojonego głodu życia i chociaż nigdy się nie spotkaliśmy i znam cię tylko z opisów z opowieści tych których nie pożarłaś ze słów oprawców którym pochłonęłaś dusze z twarzy na zdjęciach którym próbowałem zaglądać w oczy równie bezskutecznie jak w puste wypalone oczodoły budynków oddalonych o setki kilometrów czy dziesiątki lat to wiem jesteś uparta i nieustępliwa nigdy nie przestajesz gdzieś na widnokręgu machać pochodnią mrugać światłami naddźwiękowych skrzydeł jak nieustannie drgającym płomykiem nadziei na to że może tym razem odrodzimy się lepsi
    1 punkt
  8. - Mistrzu, chcę się z kimś związać, ale rozumowo. - Polecam zatem związek samego ze sobą. Sam siebie nie oszukasz i się nie pokłócisz, nie zdradzisz, nie odejdziesz, a jeśli, to wrócisz.
    1 punkt
  9. Stoisz sama w lesie. Krzyczysz, choć nikt nie reaguje. Krzyczysz, choć nikt nie słyszy. Krzyczysz, choć nikt nie dostrzega. Zawsze w cieniu. Zawsze gorsza. Zawsze zła. Wiecznie sama. Takie myśli są u Ciebie codziennością. Głos, który siedzi Ci w głowie nie oszczędza Cię. Jak to jest dzień w dzień słyszeć, że jest się tą najgorszą? Nikt oprócz Ciebie tego nie wie. I się nie dowie, bo ty nigdy nie dasz pokazać siebie ze słabej strony. Mimo, że aż serce się rwie do wykrzyczenia tego jak rozsypana jesteś, to wiesz że nawet jeśli byś się na coś takiego odważyła, to nikt się nie przejmie. Jedyne o czym w tym momencie myślisz to ostrze twojej prawdziwej przyjaciółki - żyletki. Jedyne o czym w tym momencie myślisz to ten gruby sznur w twojej szafie. Jedyne o czym w tym momencie myślisz to spacer w jedną stronę po pobliskich torach. Jedyne o czym w tym momencie myślisz to garść tabletek lądująca w twoim żołądku. Jedyne o czym myślisz, to śmierć. Tylko to uwolni cię z tego okrutnego życia. Od dawna chcesz zrobić ten jeden krok, jednak przez twoje chore przywiązanie nie jesteś w stanie. Nie możesz wyobrazić sobie jak twoi bliscy by cierpieli. Chociaż wiesz, że za życia nie jesteś dla nich najważniejsza, to nie chcesz zostawić ich bez słowa. Nie jesteś egoistką. Jesteś zagubioną kobietą, która nie widzi sensu życia. Przez to wszystko jedyne jak sobie radzisz, to autoagresja. Tniesz się. Bijesz się. Głodzisz się. Niszczysz się. Umierasz wewnętrznie. A osoby, które uważasz za najważniejsze w życiu się odwróciły. Nieodwzajemniona miłość. Odrzucenie ze strony przyjaciół. Ignorowanie. Pozostawienie samej sobie. To wszystko dobija cię jeszcze bardziej. Nie widzisz dla siebie już żadnej szansy. Co noc zamykasz oczy marząc aby się nie obudzić. Codziennie liczysz na nieszczęśliwy wypadek. To wszystko nie nadchodzi. Życie po raz kolejny z Ciebie drwi. Wyśmiewa. Odrzuca. Naraża na samozniszczenie. Bierzesz głęboki oddech, zamykasz oczy i jedyne co potem robisz to wstajesz z kolan. Wracasz do tragicznej rzeczywistości i ponownie udajesz, że wszystko jest w porządku. Tak wygląda twoja rutyna.
    1 punkt
  10. Chcieliście być szczęśliwi? Oto prosta historia. Pukasz do tych drzwi Ale nikt ci nie otworzy Uświadom to sobie Jeszcze się zastanawiasz? Przecież to koniec! Jeszcze się łudzisz? Przecież i tak będzie to twoja wina Wypij co nawarzyłeś Nie ma już złudzeń Spójrz w oczy prawdy Jesteś sam Nie ma powrotu Ale będziesz czekać Na co? Wiara… Ha, ha Jeszcze się zastanawiasz? Przecież to koniec! zanim ktoś zacznie "jechać" - to prosta opowieść chłopaka z robotniczych mieścin Anglii. Prostota oddania sytuacji
    1 punkt
  11. czerwone maki pod Monte Casino zamiast rosy piły polska krew Mars. Wenus. Pluton i kino. Biały Kieł miał krwi odważny zew Nosferatu. Dracula i Ptysie..... w wielkim tyglu wschodzi słońce nad miastem a żyrafy i coala misie piją nektar zajadając ciastem! czerwone maki są jak gwiazd mrugawica często płaczę i łzy i mi po licach spływają jak górskie potoki wiosna idzie i wiosenne roztopy!
    1 punkt
  12. Zdecydowanie za dużo częstochowskich rymów. Schemat: A A B B też nie służy klimatowi utworu. Zakończenie wiersza, moim zdaniem, nie najlepsze. Osobiście nie przepadam za taką dosłownością w tekstach. Pozdrawiam
    1 punkt
  13. Spalone mosty - nic tak nie spaja Niż miłość żebrząca pod ścianą nocy Nie ma możliwości odwiedzenia tych samych rajów, łąk i światów Są na drugim końcu - tego złamanego mostu, zajętej linii telefonicznej Tęsknię za zapachami kamiennic w innym mieście, w innej cegle Jestem jak woreczek z grochem do ćwiczenia postawy Tylko nikt nie chciałby nosić mnie na głowie - bo ten woreczek waży tonę Cały pokrzywiony od ciężaru w końcu odbierasz telefon. A w oczach masz most ... Płonę.
    1 punkt
  14. Porażający ten Twój wiersz. Ja o Bogu nie piszę, ale u Ciebie to w punkt. Co do PZ mam takie samo zdanie jak Ty. W kilku miejscach przegiął, ale nie tutaj. Rodziców wielu znajomych, którzy ukończyli , jak oni, Politechnikę Śląską, przeniesioną ze Lwowa byli stamtąd i byłem jako dzieciak, czy młodzieniec, wielu dyskusji o tamtych sprawach. Serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  15. Tak, to emocje, które jeszcze pamiętam z opowiadań świadków, w tym mojego taty. Oszczędziłem drastycznych szczegółów, bo wszystko i tak jest bolesne. Serdecznie pozdrawiam. M
    1 punkt
  16. Dokładnie tak. Dzięki za wpis. M
    1 punkt
  17. Tak, bo bez głowy o sukcesach nie ma mowy:).
    1 punkt
  18. Basie Radziwiłłównę, jego wielką miłość.
    1 punkt
  19. Ani, dziewczynie z Niedzicy, co noc śnili się zbójnicy. Czy im uciekała? Nie, na nich czekała naga we własnej piwnicy.
    1 punkt
  20. Tak, a wspomnienia Mansteina, oczywiście subiektywne, ale bardzo ciekawe. Twierdzi, że gdyby VI armia uderzyła wtedy z drugiej strony, prawdopodobnie udałoby się do niej dotrzeć. Opiera się na wyrwaniu z kotła pod Korsuniem, gdzie okrążone jednostki uderzyły w kierunku spieszących z odsieczą Wehrmachtowi, ale to tylko przypuszczenia. M
    1 punkt
  21. Ja i ty wspólne sny.
    1 punkt
  22. Wtedy jeszcze byłem studentem i sam nie wiem, jak to się stało:). Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  23. @Kot Dzięki, zmieniłem:). M
    1 punkt
  24. Są różne sonety, włoskie, francuski, angielski. Mój jest angielski. Pozdrawiam
    1 punkt
  25. Kasia, dziewczyna z Asyżu chciała ugotować ryżu z od dawna jej znanym przystojnym Adamem, przyjęła go więc w negliżu.
    1 punkt
  26. Pokombinowałem, bo liczba sylab jeszcze się jeszcze nie zgadzała. Dzięki.
    1 punkt
  27. 3 w 1 - ro zwiększa możliwość interpretacji - dla dzieci, dorosłych, adeptów wokalistyki:). Pozdrawiam
    1 punkt
  28. Im bardziej wrażliwy, tym bardziej chce, a czy i jak daleko posuwa się, to już inna kwestia, bo to od niej jednak zależy, jak daleko da się posunąć. Pozdrawiam.
    1 punkt
  29. @Gosława Masz wyhaczonego, to tylko teraz for fun:).
    1 punkt
  30. Bardzo wszystkim dziękuję za obecność, serduszka i miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. Marek.
    1 punkt
  31. Dzięki, to też po trosze i Twój wpływ. W takiej sytuacji człowiek zwraca się o pomoc do Boga, bo, jak mówią, w okopach nie ma ateistów. Pozdrawiam.
    1 punkt
  32. Z obserwacji wchodzących w życie i nie tylko. Alternatywą kredyt na 30 lat na mieszkanie 45 m kwadratowych i miesięczna spłata po 2 tysiące. Masakra. A przecież tyle tysięcy singielek bardzo samotnych z mieszkaniami. Życie to sztuka wyboru. Pozdrawiam
    1 punkt
  33. Dziękuję za oczy tego pana, ale cały czas szukam nazwy mojej dla niej funkcji, bo panem ani właścicielem to nie chcę być. Traktuję ją jak jedną z moich córek:)
    1 punkt
  34. Tu się również zgadzam w 100%:). Jeszcze mógł ja zawieść jako taki i w ramach poszukiwań nowego.
    1 punkt
  35. @Kot Nie wiem, czy zaczynać, ale jest ważna i powinno o niej się rozmawiać. Ja z moją się w większości w tym obszarze zgadzamy, wiec jeden punkt zapalny mniej, ale miał kogoś poznawać fundamentalne różnice byłyby tutaj nie do przejścia.
    1 punkt
  36. @error_erros I po tych dyskusjach, to ani spać, ani...Pozdrawiam
    1 punkt
  37. Gdy cytryna wyciśnięta to już kosza się nie lęka.
    1 punkt
  38. @Antoine W Też Ci tego nie zapomni.
    1 punkt
  39. A mnie mniej, bo za bardzo osobiste i jak napisała Klara, brak dystansu i takich emocjonalnych coming outów już nie robię. M
    1 punkt
  40. Tak, jak ktoś znany i uznany, to musi byś dobry, a nieznany to.... Tutaj jeszcze z pamiętników Pavarottiego, który mówił tak: Najlepiej śpiewałem, jak mało kto mnie znał, a jak stałem się gwiazdą, śpiewałem już gorzej. Podziwiajcie młodych tenorów, bo jak staną się sławni, już tak dobrze śpiewać nie będą, bo nie te lata i się oszczędzają. Pozdrawiam wciąż zimowo
    1 punkt
  41. @Franek K Odkąd Antoni Rubinstein, największy ówczesny pianista, po przeczytaniu koncertu fortepianowego Czajkowskiego, poradził mu, żeby go wyrzucił do kosza, wszelakie recenzje traktuję z dystansem. Takich opinii o największych dziełach, ze strony muzyków i krytyków było co niemiara zresztą.
    1 punkt
  42. I stąd taka teraz popularność krioterapii w wielu dziedzinach. Jeszcze jak Radwańska grała pokazała na FB kabinę i strasznie niską temperaturę do leczenia mikrourazów. To jak Parazelsus mawiał, truciznę od lekarstwa różni tylko dawka, więc dobrze, że wyszedłeś w odpowiednim czasie:). Pozdrawiam
    1 punkt
  43. Mądry facet:) Każdy decyduje we własnym domu i ponosi za to odpowiedzialność, a próba rządzenia dorosłymi dziećmi w ich domu jest niepotrzebną i konfliktującą ingerencją i trzeba to jasno zakomunikować każdemu, w tym rodzicom.
    1 punkt
  44. Gdy młody szlachcic z mistrzem się niegdyś przywitał - Czy miłość musi zgasnąć? – otwarcie zapytał. - Jest jak ognisko, które wypala się z wolna, lecz póki płonie, szczęście zapewnić jest zdolna. Sam musisz odkryć sposób, jak płomień utrzymać. bowiem jednej metody, jak to zrobić, nie ma.
    1 punkt
  45. Dobrze, że się pojawiłeś bo od razu błąd odkryłeś:). Pozdrawiam
    1 punkt
  46. W żadnym wypadku:). To tylko uniwersalna wskazówka, zainspirowana naszą historią, jak to pierwszy mąż Barbary Radziwiłłówny gustował w takich zabawach, zaraził ją, sam zmarł, ona nie mogła urodzić syna królowi, a i też zaraziła męża i tak zakończyła się dynastia Jagiellonów, co jak wiemy wpłynęło na dalsze losy Rzeczpospolitej. Pozdrawiam
    1 punkt
  47. @DagTak, dla mnie to szaleństwo, nirwana i i i..:).
    1 punkt
  48. @Dag Nie widziałem, ale moje klimaty:).
    1 punkt
  49. Traktuje to jako komplement, bo poeta jestem co najwyżej przeciętnym, ale staram się pisać o sprawach ważnych, uniwersalnych. Przyroda zna gatunki, gdzie samiec "po" umiera, czy zostaje zabity przez samicę.
    1 punkt
  50. Wymiguję się chorobą. Od życia... Lubię czas spędzać ze sobą. Coraz bardziej ja. Moje filmy, komputer, trochę książek pełna lodówka. Wielokąt bermudzki... Doszłam do etapu, w którym mogę zostać kurą domową. Tylko kto mi ten kurnik założy...
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...