Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.10.2020 w Odpowiedzi

  1. graphics CC0 O górach wysokich o morzach szerokich marzymy Na szczytach pozory w dnie mórz potwory wierzymy Że wszystko jest nasze i nic nie jest ważne prócz zysku Znów ciała niepokój marzenia do lochów to wszystko Zarazki – kartele tu biali tam erem za dużo Już nie chce cię budzić kitary swej trudzić twa Muza A po co się wspinać? i grać manekina to nonsens Znów w duszy prostocie roztropnej tęsknocie was proszę O litość nad światem zwierzęciem i kwiatem potokiem Dziś nie gaś sumienia choć twierdzą że nie ma chciej z Bogiem Ty górę – w dolinę ocean w pustynie chcesz zmienić Wciąż pragniesz fasolko swą normę zaborczą rozplenić Pozostań uroczo dostojną istotą rozumną I pilnuj prawd – granic ceń normy i pamięć choć trudno Idź z chmurą – z kamratem myślami leć z ptakiem ceń ludzi Niech słońce z malatur i trel młodych ptaków cię budzi -- *bez umoralnień, nostalgicznie
    11 punktów
  2. ruda mówi że mam ładne oczy szkliste widać w nich gwiazdy odpowiadam że ten kto pierwszy porównał oczy do gwiazd był poetą reszta to szmirusy śmieje się no dobra całowałyśmy się namiętnie dotykając swoich piersi ale to było dawno i nieprawda mieszka w zawierciu z mężem trojgiem dzieci teściową i psem publikuje na portalach poetyckich pikantne erotyki z życia muchówek albo innych piszą o niej głupia krowa ryczy potem do rana i dzwoni błagam zabierz mnie stąd na koniec świata albo gdzieś na drugą stronę ulicy czasami zastyga jak zimorodek 221020
    9 punktów
  3. i znów jesteśmy w lesie wokół jedynie drzewa wiadomości dobrego i złego nikt nie przyniesie chociaż proroków zbyt wielu również ostatniego jabłka podstępnie zostało zjedzone a sprawca pozostaje nieznany ciągle szukając wyjścia przemierzamy wydeptane ścieżki i tunel w gęstwinie który może jednak doprowadzić nas nie do nieba
    7 punktów
  4. życie to nie tylko echo tęcza piękne kwiaty ptasi śpiew poranna kawa uśmiech i daleki gniew życie to nie tylko miłość to poważny test pełen niespodzianek smutków pokrzywionych dróg życie to niewiadoma zmienną ma twarz na niej znajdziesz nie jeden kram w którym raz lepsze kupisz a raz chwile która gorzki ma smak
    5 punktów
  5. podziwiam! spożywam niektóre dla mnie jadalne
    5 punktów
  6. Sen Wybacz mi dniu, nadchodzisz tak cicho Że nie zauważyłem, jak wypiękniała ta miłość Podróżowałem nocą, bo wtedy szepczą gwiazdy Słuchałem uważnie, bym potem mógł zobaczyć I tak się zatraciłem, zabłądziłem w światłach mroku Że wypuściłem z dłoni kosmyk twoich włosów Tym bardziej się dziwię, bo czas nieugięty Przysparzał przyczyn, choć szukałem wszędzie O wybacz mi dniu, to był tylko sen
    4 punkty
  7. piorun piorun uciekaj a on biegł pośród traw wysokich aż po pas biegł nieznużony jakby chciał biec do końca świata na skraj na schwał na radość i chęć kręcone włosy miał jak cherubinek w oko wpadł dziewczynie o krukoczarnych oczach pierścionek pierścionek daj a on się zgodził pośród traw wysokich aż po pas rumienił się nie raz nie dwa jakby chciał rzec do końca świata kochać chcę na skraj na schwał ................................ kosmate myśli ma jak psotnik do oka wpadnie dziewczyna mu o anielskich włosach
    4 punkty
  8. Bajarką dzisiaj zostałam, więc bajkę opowiem. Zdziwicie się mili, kto mieszka w mojej głowie. Taki mały krasnalek, o wielkich marzeniach, poszukujący wytrwale, klucza do spełnienia. Ono sobie poszło, drogami przeznaczenia, on zaś polną ścieżką, jest to już bez znaczenia. Pytacie mnie i słusznie, gdzie morał tej bajki? powinniście go usłyszeć, od zdolnej bajarki. Mały krasnal bał się, nawet swojego cienia, z tego strachu niewiele, miał do powiedzenia. Morał mimo wszystko, nasunął mi się taki, trzeba w siebie wierzyć! kochane dzieciaki.
    4 punkty
  9. Z daleka wrócę pod dach rodzinny być może szczęście odnajdę znów tu nie spotkałam go przecież nigdy choć padło o nim tysiące słów Z daleka wrócę być może wiosną kiedy się kwieciem pokryje sad powróci szczęście falą radosną i znowu będzie tak jak sprzed lat Zostawię wszystko wrócę do domu na cóż mi obcy i zimny kąt teraz mi ciężko tak jak nikomu zostawię wszystko powrócę stąd autor
    4 punkty
  10. Czas ukradł moje marzenia wydarł z zakamarków duszy moich objęć snów rozpędził po rozstajnych drogach rozwiał po górach ... a przecież ukryłam je przed nim w pudle ze skrzypcami kołysce na strychu zasuszonym bukiecie traw zeszycie z wierszami snach na jawie... otuliłam suknem utkanym z miłości wiary nadziei wspomnień tęsknoty... czas ukradł moje marzenia wydarł z zakamarków duszy moich objęć snów...
    4 punkty
  11. już srebrną nitkę czas w włosy zaplątał i zmarszczkę dorzucił choć z nią nie do twarzy niby podobni lecz nie ci sami wczorajsza miłość z trudem nas rozpoznaje
    3 punkty
  12. ,,Zaszarzyło się" Za oknem niebo błękitne tak samo Jak letnim rankiem-tylko chwilę temu. Więc to nie w niebie jest źródło problemu, Że wokół wszystko jesienią skąpano. Zniknęły liście, a wypełzły koce Z ich ciemnych jaskiń gdzie spały z makatą. Zgroza! Dno widać w pudełku z herbatą I znów przy książkach przepędzamy noce. I znów leniwie mijają tygodnie. Z deszczu kroplówką do żyły przypiętą Włóczą się niemal dziś wszyscy przechodnie. I nihil novi, i mori memento. Jeden pies tylko się szczerzył pogodnie Prosto do słońca- tego wiersza puentą.
    2 punkty
  13. autorka j.w. Promień słońca zabłądził w alejce, wiatr o złotej jesieni coś szepcze. Lśni paleta kolorów na drzewach, cyraneczki przysiadły przy brzegu. Czują jesień przybrzeżne szuwary, pogubiły kwiaty nenufary... Na wieszakach jesienne sukienki - wsiąkły w mig - wyprzedane od ręki. A na ławce plotkują kumoszki, lecz im tego nie pozazdrościsz. Byle plotką dziś nikt nie poruszy; po co być manekinem bez duszy? Może w puencie słów kilka dopowiem; okulary się nosi na głowie, snując się w kolorowych maseczkach, omijając o półtora - dwa - metra
    2 punkty
  14. Niesione wiatrem tną tafle wody poprzez jeziora i poprzez rzeki akweny, morza i oceany kontynuują podróż przez wieki a my stoimy na ich pokładach my załoganci, kapitanowie ruszamy szukać nowej przygody my wilki morskie, my Kolumbowie.
    2 punkty
  15. obserwacja kosmosu nie zastąpi żaru serca nawet jeśli w dłoni trzymasz samo słońce
    2 punkty
  16. jesień przygląda mi się uważniej licząc kolejne przebarwienia i pękniecia pod jej bacznym spojrzeniem gęstnieją we mnie słowa
    2 punkty
  17. postaraj się zrozumieć fruwać nie umiem wyrwałem skrzydełka tobie skruszony we krwi klękam wybaczysz mi prawda powiedz znośniejsza każda chwila gdy widzę że i ty się nie wzbijasz
    2 punkty
  18. życie zaczyna się od poczęcia nic tutaj nie ma do dodania rodzicielstwo to nie zabawa nie masz w sobie dość miłości? - nie szkodzi na złych ludzi mamy sposoby - naprawimy zmusimy - do miłości wyroki nasze potwierdzają tylko wyroki boskie to oczywista oczywistość
    2 punkty
  19. Witam i dziekuje za czytanie jest miłe. Pozd. Witam - też tak myślę - dzięki za odwiedziny. Pozd.wieczorowo. Witaj - miło cię widzieć za co dziekuje i pozdrawiam. Witam - cieszy mnie twoje podobanie - za które dziekuje. Pozd. @Tomasz Kucina - miło że czytałeś - dziekuje i pozdrawiam. @Ewa Witek - dziekuje.
    2 punkty
  20. ulecz mnie proszę balsamem twoich słów wiem że potrafisz czy muszę jeszcze coś mówić ocal mnie przed bagnem które wciąga niepostrzeżenie czyha na nieostrożnych nadwrażliwych jak my uczuciowe sieroty bez szans na adopcję
    2 punkty
  21. naprawdę piękne chociaż sztuczne w pewien zakulisowy sposób trochę prawdziwe dlatego lubią je dziewczynki a i chłopcy nie pozostają obojętni
    2 punkty
  22. Będąc dzieciakiem drewniane statki puszczałem pragnąłem być marynarzem ale nim nie zostałem. Staw wielkim morzem fale niosły je od brzegu od brzegu miały porty swe. Będąc dziewczynką szmacianą laleczkę miałaś mówiłaś na nią córeczka która bardzo kochałaś. Szmacianki nie ma moich stateczków też za to my jesteśmy nowe marzenia również Dobrze że nim nie jestem ponieważ po morzach nie pływam dlatego ciebie widzę że kocham - nie ukrywam.
    2 punkty
  23. @Ruth Mallory @opal @Dag @birb28 @M.A.R.G.O.T bardzo Wam wszystkim dziękuję!!!! @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję Waldemarze, pozdrawiam! @duszka dziękuję za szczerą opinię:) @Nata_Kruk życie nas nie rozpieszcza...
    2 punkty
  24. za każdym razem gdy zamykam oczy jest jak w mrocznym raju boje się o ciebie czekasz po drugiej stronie nie ma leku na wspomnienia nikt cię nie zastąpi twoja twarz jak zapomniana melodia pojednam się z moimi snami by nie budzić się dzisiejszej nocy
    2 punkty
  25. @Tomasz Kucina Brzmi w tym wierszu echo Przesłania Pana Cogito i nie piszę tego żeby wytykać brak oryginalności ;) Jak już wspominałem bardzo lubię twoje rytmiczno-liryczne utwory, a ten zdecydowanie nie zawodzi. Gołym okiem widać ile włożono w niego pracy i serca, toteż uważam, że na serduszko zasługuje :) Pozdrawiam serdecznie
    2 punkty
  26. Szukam wiersza, w którym bogowie chcieli schować przed człowiekiem skarb i wiedząc, że będzie szukał wszędzie, tylko nie w sobie, schowali go w jego sercu. Nie pamiętam niestety nic więcej. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.
    1 punkt
  27. za to jak jest, mówi ta kropka po pytajniku i po raczej , bo one nie potrafią się mnożyć, one się dzielą w nieskończoność... .
    1 punkt
  28. Lubię i lubię i lubię... :) Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  29. @Franek K "Czuje się, jak ryba w wodzie" Dla mnie też się spodobała rymowanka o jesiotrze. Choć to żywiołowa rybka, nigdy raczej tu nie dotrze. Jadam dorsza i makrele, coś z łososia i sandacze, a jesiotra... nie za wiele... bo ta gibka rybka skacze. I na koniec krótka puenta, skoro nas tu rymy bawią; kiedy jesiotr już odpłynie, może nam zostawi kawior?
    1 punkt
  30. Kap kap Na mej sukience powstała plama Podobno tak wielka jest z pani dama Chodzi z uniesioną głową, nie czuje już nic Jest dumna i piękna Cudowna, przeklęta Niczym z pudełka wypakowana Śliczna, wysoka, zadbana dama Lecz co to? Słychać głosy Słychać szmer i jęk Słychać smutek i lęk W powietrzu czuć już opary żalu, Czuć jak ktoś mówi o jakimś panu, O jakimś łotrze Zaraz To dama? Czy ona mówi o Piotrze? Ach, no tak Kolejny człowiek jej serce podrze 281018
    1 punkt
  31. Z premedytacją rozgniatasz krokusy Nocnych historii, które wcale nie dziwią Też mnie ktoś gonił, też z czegoś spadłam, też nie widziałam sensu przez chwilę Stół i tabaka, karciana dwójka Jak to rozegrać? Nie mam pojęcia. Świat dał nam szaty, cięciwy, zaklęcia, mocne kajdany, podróże z sójką ... Jak tu wybierać? Co da nam senność? Spokojną błogą, bo chleb i rześka przyszłość Jak tu osądzać? Jak tu rozstrzygać? Gdy niesprawiedliwość ma niezawisłość ...? Idę. Ulice. Kręte. Po prostu. Gdzieś znaleźć muszę zalążek czasu, co będzie dla mnie i nie przeminie, co da mi rzemyk z nieba atłasu i złoty rożek - z bogactwem chwili Nie, nie unikam pustości skwerów, kiedy zmęczenia toną w pościelach Gdzieś tam Hiszpania, gdzieś - Kostaryka Zarys sylwetki, co onieśmiela ... ... Widziałam Boga już kilka razy We mgle, w kapturze, na dzikim koniu Myślałam sobie: ''ten mnie wyminie'' A On się rozsiadł, mówi: ''chcę domu'' Oj, to nie u mnie. Mnie eksmitują. Braki w rachunkach, podaniach, stażu Zawsze nieznane telefony W porze, gdy zwykle medytuję: ''Gdzie znajdę Boga?,'' ''Czy jest konieczny?,'' ''Czy winien być ucieleśniony?'' .... Dzwoni, przerywa, że pora seksu, że dziś nie rurki, bo lepsze dzwony Ten mój ... Mefisto - odziany w skóry, tiule, lateksy, dziwne pompony Pcham się na wybieg ... Wściekła jak osa Widzę, że dzień dziś bez bałałajki Zgniatam przylaszczkę O! Ktoś mnie goni! Czy aby człowiek? Nie jest z tej bajki ...
    1 punkt
  32. Koło drogi chodzi baba koło drogi ma telefon długie nogi trzeba babę poratować chleba z masłem podarować! ........................................... a tu baba powiada że ona chlebka nie jada... no kur... mać! co jej miałem szynki dać?
    1 punkt
  33. @Lahaj okej ? tuje, coś co odgradza domy, rodziny, ludzi przed wścibskimi....czy są szmaragdowe? Nie wiem. Moja Peelka coś ukrywa, zatem taki tytuł przyszedł mi do głowy :)
    1 punkt
  34. E lale... Lol! :) Dzięki i również zdrówka
    1 punkt
  35. rozsennieni czarem wrzecionami skłuci wśród przetarć blaknięć zwężeń i szarzenia nici węzłów gordyjskich świeżo przeciętych kołowrotkiem czasu co zgrzyta i kręci Poplątana z Poplątanym wspólnie i z mozołem w zapętleniu gubią wątek i osnowę motek życia przędąc w supełki pętelki te krzywe i większe i całkiem maleńkie niezdarnie się wiążą na całe swoje szczęście
    1 punkt
  36. @Pan Ropuch Jak powrót do Krainy Niewinności wśród "wysokich traw" (ten obrazek przypomina mi dziewiczą sawannę pierwszych ludzi), do pierwszego oczarowania, miłosnych przyrzeczeń, gdzie nic nie było grzechem, bo wszystko było - właśnie - pierwsze. Piękny klimat. A początek wiersza przypomniał mi to ?: Pozdrawiam serdecznie ☺️
    1 punkt
  37. A to już jak haiku tylko zapis w większej ilości wersów. Pozdrawiam
    1 punkt
  38. Daje 7 lajk. Może wejdzie w strefę ulubionych. Tam wiersza miejsce.
    1 punkt
  39. @Pan Ropuch fajne, trochę w klimacie "Wierszy o Małgorzatce" Tuwima, chociaż gdzieniegdzie gubisz rytm :) miłego :)
    1 punkt
  40. Kapłan na mszy powiedział : ,,dziś z zalewu koło Włocławka wyłowiono…,,po czym dłonie złożyłdo modlitwysłów nie dokończyłw wielki szloch zamieniony chóralny śpiew Ojcze powróciłeś do nas wtedyręce skrępowane sznurami nienawiścido nóg dołożyli zimne kamieniena szyi zaciśnięta pętla cena była jedna za Twoje milczenie na konsekrowanej sutannie skrzepła krew,,nie dajcie się zwyciężyć złubądźcie w czynach swych zawsze czyści ,, znowu nadszedł ten czasaby obudzić się z koszmarnego snuale to nie była tylko senna marai nie umarła w sercach ludzkich wiara bo ona jak nadzieja jest nieśmiertelnaa wraz z nimi miłość do człowiekaktórą każdy w darze dostał od Bogaw piersi niech każdy dzisiaj się uderzyco pozostało po Tobie Ojcze Jerzy czy tylko jeszcze jedno wspomnienieostatnia homiliau świętych polskich braci męczennikówostatnia przestrogazanim ruszyłeś na przeznaczenia szlak życie wiedzie przez nieskończone zakrętytam gdzie na każdego czekaprawdaOjczedziś patrzysz na Polskę z ołtarzy i pomnikówi powrócisz raz jeszcze na łono Ojczyznylecz jako Jerzy nasz święty
    1 punkt
  41. @Tomasz Kucina To wiersz, który przypomni się (może i w przyszłym roku) podczas górskich podróży. Bardzo dziękuję i niezmiernie mi miło za taką poezję! Dobrej nocy, pozdrawiam ;)
    1 punkt
  42. gdyby próżnia była krzykiem to by i gwiazdom odechciało się świecić a planetom ruszać. krzyk to bezsilność i zatracenie, niemożność i ostateczność. Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  43. @[email protected] NA TYŁACH CAŁY TAN? E, INNA - TAN NIE.
    1 punkt
  44. Dobrze żeby z lewaka nie stać się prawi(cz)kiem... ;) Sorry, głupie żarty. Podoba się oszczędność w zapisie i jasność przekazu ( bo czasem masz wiersze nieźle zakręcone).
    1 punkt
  45. mhm-hmm albo omiomommom zajadam się wersami. :DDDDD Mając żar serca kosmos i słońce nie są widoczne Bez żaru serca w ręku mając kosmos i słońce przemarzasz do kości :) Twój wygrał! ;) Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  46. Z teatru pod powieką: - Prześliczna Ewo - westchnął Adam, gryząc atom.
    1 punkt
  47. niepokój sinymi chmurami znaczony jest niczym w duszy zadra błotami szarugą złocieniem i brązem zjawiła się jesienna chandra.
    1 punkt
  48. ...a starszy ma zawsze racje? ...kiedyś to była rzeczywiście prawda, ale wtedy wiedza brała się z doświadczenia ;)
    1 punkt
  49. Na migotliwej nitce pajęczyny posypanej srebrnym lukrem księżycowej poświaty, delikatnym niczym confetti ze słodkiego wiatru, idzie zmęczony Pajączek. Tycie nóżki ślizgają się niebezpiecznie po drgającej drodze, zostawiając malusienkie ślady. Te ledwo widoczne wgniecenia, oderwane od niestabilnej płaszczyzny, szybują w nieznane na odrobinach zapomnianych marzeń, niesionych przez nowo narodzone echa, bez wypowiedzianych słów. Wiele obrazów kształtujących krainę, niedostępnych w całości dla niechcianych oczu, kreuje w tym miejscu jakąś szczególną rzeczywistość. Reszta, zamknięta w wirujących szkatułkach czasu, pozostaje w niezbadanym zasięgu niedalekiej przyszłości. Pajączek odczuwa drgania. Wstrząsają ciałem oraz ledwo widoczną kołyską, na której końcu zauważa ciemny punkt. Odrobina kurzu, ląduje miękko, chwilę drogi przed nim. Z niej wyłania się jeszcze mniejsza, szybując kawałek do przodu, jakby wskazując właściwy kierunek. Pod spodem przepaść bez końca, nie daje żadnej nadziei na jakikolwiek ratunek, gdyby zaczął w nią spadać. Stare konary ciemnych drzew wiszące nad nim, są dla niego za duże, żeby mógł ogarnąć wzrokiem, cały, rozłożysto-szumiący lęk, który także tworzy. Na szczęście dostrzega jedynie niewielkie części ich ciał. Nie wie na co patrzy. Przesadnie nie musi się bać z tego powodu. Ale z innego tak. Tajemniczy kształt na dalekim horyzoncie drga nieustanie. Zakłóca promień zachodzącego słońca, nieustannym jasno-ciemnym migotaniem. Nie wie co to jest, ale zmysły które dźwiga ze sobą, szepcą najbardziej logiczne wytłumaczenie. A zatem idzie dalej, chociaż przeczuwa, że coś się wydarzy. Złotawo-czerwone płatki światła, jak rybki w akwarium, ślizgają się po niewielkich, miękkich liściach, niczym nutki muzyki po klawiaturze przyrody. Między ściankami echa, dźwięki czekają uśpione, by kiedyś opuścić to miejsce w wielu powtórzeniach. Mała Muszka spostrzegła już dawno zbliżający się kształt. Macha mocno skrzydełkami na ile potrafi. Wkłada w to całą swoją energię, by wzlecieć, uciec, poczuć się bezpieczną. Niestety, to ponad jej siły. Nie może oderwać nóg od podłoża. Jest przyklejona strachem. Życzy w myślach, by wreszcie groźne przeznaczenie, które widzi coraz wyraźniej, gdyż jest coraz bliżej, spadło do przepaści. Wyobraża sobie jego roztrzaskane ciało. To ją napawa radością. Dodaje potrzebnych sił. Ale z drugiej strony jak bokser, bije się z myślami. Pajączek po raz ostatni zostawia tycie wgłębienia. Odpada od drogi, po której tyle czasu szedł. Jego ślady szybują bezpiecznie, lecz on leci w objęcia nieuchronnej śmierci, która go za chwilę przytuli, uściska, może nawet pogłaska, ale już nigdy nie puści. Myślenie małej muszki zmienia się radykalnie i zupełnie nagle. Jakby coś w nią wstąpiło. Aż drzewa wyciskają z liści zdziwienie i niedowierzanie, niczym pastę do zębów z roślinnej tubki. Musi go uratować. Swojego prześladowcę. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Nowa siła w nią wstępuję. Jeszcze kilka machnięć skrzydeł, wspomaganych krótkimi myślami: przecież potrafię... i nagle odczuwa nieznośny ból. Zaczyna szybować w kierunku spadającego, lecz nogi ma wyrwane. Zostały tam gdzie są. Przyklejone, czarne i sterczące jak połamane zwęglone kości. Droga puściła tylko to, co istotne dla udzielenia ratunku. Resztę zatrzymała. Podlatuje pod niego. Pajączek spada na nią. Piekielnie trudno dźwigać taki ciężar. Słyszy wewnętrzny głos, który mówi, że słusznie czyni, bo to wszystko ma jakiś sens. Czy aby na pewno? Są już niedaleko. Nie ma zamiaru lądować na kleistej drodze. Tylko gdzie indziej. By nie spocząć jako przyklejona, brzuchem do podłoża. Wtem, zupełnie nagle, Pajączek zaczyna ją podgryzać. Wie, że to nierozsądne zjadać na obiad swój ratunek. Słyszy głos swojej wybawicielki: – Co ty robisz, głupi? Zjedz mnie wtedy, kiedy już będziesz bezpieczny. Tylko nie puszczaj, bo skorzystam z okazji i ucieknę. A zresztą, po co mi żyć skoro nie mam nóg. – Przepraszam, ale taka jest moja natura. Głodny jestem. A poza tym jakiś głos mi podpowiada, że słusznie czynię. A swoją drogą, niepotrzebnie wyrwałaś nogi. Miałbym więcej. – Gdybym nie wyrwała, to byś nie miał wcale. Byłbyś trupem na dnie przepaści. Życie ci ratuję. Doceń to. – Właśnie to robię. Nie zjem cię całą zanim nie będę bezpieczny. A jak już będę, to podziękuję... – ... obiadowi, którego będziesz miał wewnątrz. – Właśnie. Niestety. Nie panuje nad swoim głodem. Nie tylko nad głodem. Wie, że tak musi. Zwiększyć sens całokształtu. Nie wie tylko, o co w tym wszystkim chodzi. Pochłania ratunek. Najedzony, syty i tłusty, znowu spada na same dno. Nadlatuje ptaszek. Nie miał nic w dziobie od kilku dni, ale za bardzo głodny nie jest. Jednak połyka kąsek, pytając się samego siebie: dlaczego to zrobiłem? Włochate wystające nóżki, haczą jego gardło. Krztusi się, brakuje mu powietrza. Po chwili jego truchło leci w dół. Na skraju przepaści stoi młody kozioł. Ma szczęście złapać pyskiem przelatującą strawę, chociaż zazwyczaj mięsa nie je. Nie trwa długo jego radość, bo nie może przeżuć jak trzeba. Kościsty ptak staje mu w przełyku. Nie da rady przełknąć dalej. Zwierzak dusi się, dostaje przedśmiertnych konwulsji. Smyka się po krawędzi i leci w otchłań. Potrąca przy okazji inne koziołki, które mogły nie stać przy brzegu, lecz jednak stoją. Strąca je ze skalnej półki. Cała ich stado szybuje pionowo ku przeznaczeniu. Wirujące szkatułki czasu przestają wirować. Echa pustoszeją. Wszystko jest widoczne. Na samym dnie, lud wioski, dziękuje Swojemu Bogu za wysłuchaną prośbę. Dłuższy czas nie będą musieli głodować.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...