Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.12.2019 w Odpowiedzi
-
Ślub A ślub weźmiemy w lesie, gdzie rzeką eteryczną łódź z szeptów nas przyniesie, bez imion, incognito. I będą nam za świadków oddech lasu, szum wiatru. Nad głowami, w błękitną, podniebną ramę nasze złote wpiszesz monidło słońca zachodu światłem, a ja kwaśne tabletki jak ryż sypnę do rzeki. W źrenic jeziora czarne wpadnę, kiedy obwiedziesz zarys ust drżącym palcem, jakbyś chciała powiedzieć: — chodź do mnie, zakończymy za długie zaręczyny.5 punktów
-
życie chce być zauważone i docenione dzięki temu może się powielać jestem userem zwiedziłem wszystkie portale takie gdzie liczą ile modlitw wypowiesz ile będziesz biegł zanim nie upadniesz na ryj oraz takie gdzie genitalia skwierczą na profilowych jak bekon eat me! życie w sieci ma swoje ramy zawsze jest jakiś Mateusz zawsze popełniam grzech za karę znowu jestem nikim nie wybiegajmy zanadto w przyszłość teraz TU mam swoje konto publikuję zbiory słów udaję że coś znaczą chcąc się przypodobać wycieram się w obłudzie aż skóra czerwienieje nazywam się Lahaj i możesz mnie pogłaskać w gruncie rzeczy gdybym wysmarował się gównem i bił w werbel szedł środkiem galerii handlowej pod okiem kamer nie tylko przemysłowych lecz odpowiedniej ilości lajków bym nie uzyskał byłbym nikim lub oblał benzyną zaśmiał się szyderczo zapłonął jak zapałka z pudelka i zgasł jeszcze szybciej czy osiągnąłbym więcej niż pisząc tu te coś tam ku atencji waszej osiągnąłbym więcej? czy nie w tym rzecz by łaknienie młodego psiaka odszukać i zniszczyć w sobie? jestem userem nazywam się Lahaj kpię z deszczu a ty?5 punktów
-
uściślijmy fakty Piotrze prawda jest jedną z dróg podążając nią mamy szansę przetrwać dlatego trzymam się świętych imion nieświęcie przekonana że kłamstwo rodzi się w człowieku bez przyczyny zawsze jest po coś dla kogoś nie pozwól by weszło do naszego domu i grzybem porastało ściany - pleśń jest trująca jeśli zajmie słowo nie zdołamy się odrodzić w sobie noszę pentagram na zgubę złu i w imię wszelkich zasad obmyję rany ochronię skałę daj mi włócznię Piotrze a przebiję rozdwojony język węża5 punktów
-
rozwiąż jak prezent najbardziej soczyste wgryź się a z kolejnym kęsem niech narasta apetyt na życie3 punkty
-
przeskakuję nad znaczeniem pojedynczym znakiem czytam wersy i przerzutnie nawet drobnym makiem liter było setki nutek pamiętam na wieki nauczyłeś mnie melodię czytać z drgań powieki ale dzisiaj wzrok swój gubisz gdy dzielisz opłatek już nie proszę i nie pytam czemu mnie nie lubisz tato2 punkty
-
Symetria przelatujących gęsi niesplątanych wrzeszczącymi poglądami. Muszę zawrócić. Przez myśli po minąłem łagodność zakrętu strumienia. Raz spotkałem tu szczura kilka małych rybek. Wyrzucam kości dla głodnego lisa co mieszka przy torach. Zaraz za jeżynami. Szkoda, że zapomniałem o ziarnie dla głodnych ptaków.2 punkty
-
I Nie ma śniegu, nie ma zimy. Pod wystrojoną choinką pierwsze igły, na stole śpi Jezus z niedomkniętymi powiekami. W radiu dyskusja o mowie nienawiści. Jeżeli nie mogę otworzyć kluczem, otwieram cierpliwością. II Od wschodu do zachodu jaskrawoniebiesko, bezchmurnie, wydobywam dobre rzeczy. Z zarośniętego rowu spogląda na mnie lis, przez mgnienie spotkanie oczu i zaraz znika. Pokorę gubimy każdego dnia. III Zaspany dzień. Za kościelnymi witrażami przelatują cienie ptaków. Sól jest symbolem przyjaźni i mam ją w sobie, kapłan mówi o dniu, o którym nikt nic nie wie.2 punkty
-
Został po niej kredens o smaku owocowych landrynek, stara szafa z zardzewiałymi zawiasami, które skrzypiąc otwierały dziwne historie.To w szafie kiedyś mieszkały wilki i dumny płaszcz dziadka pełen odłamków z wojny. Modlitewnik jak sędziwy mnich w sutannie czarnych okładek, opowiadał przypowieść o tym, że czas jednak żółknie na jego kartkach, ale prawda jest zawsze tu, na końcu strofy. Na dnie szuflady żegotały rozsypane ziarenka różańca, podobno karmiła nimi gołębie.2 punkty
-
Piekarnia w Eilenburgu, I krzesło ze skai w Londynie, Sprawdź, jaka na jutro pogoda, choć jutro - i tak przeminie..... Uszczypnij się i powiedz - wszystkim przechodniom, czy żyjesz ...Pożeram chrupiące kartacze i w kosmos wystrzelam, choć tyję - od mgławic, co napęczniałe - fruwają nocnym metrem - pokaż mi, co potrafisz - być może zjem coś jeszcze? Sałatkę z kabanosów - wczorajszy taniec na rurze - uśmiechasz się, bo masz swoje - po krzywej przekątnej - podróże. Blondynka w mini wysiada - tuż przed centralnym ... w Brukseli. Bóg oczko puścił nieśmiało - jej to nie onieśmiela - do kostek szyje suknie - wesele jest w Bazylei. Jesteśmy zaproszeni! Poranek gęstym muślinem mgłę przebudzenia spowiela. Zaślubiam się w ... nadprzyrodzeniu... To ... kiedy następna niedziela...?2 punkty
-
@Gl00my_D00m27 przypomniał mi się Mirmił i Lubawa. On zawsze mówił żeby posadzić na jego grobie orchidee. Pozdrawiam2 punkty
-
znów wszyscy będą śpiewali że noc jest cicha i święta a ja nie poczuję magii nie chcę pamiętać tych świąt bez ciebie ubogich pustego miejsca przy stole i niekończącej się trwogi wśród martwych kolęd nagiej choinki przed domem braku radości z nowiny opłatka co splatał dłonie płaczu dzieciny nie chcę pamiętać Betlejem narodzin w stajence lichej tam słowo ciałem się ściele nie mnie być bliżej znów wszyscy będą śpiewali że noc jest cicha przepiękna spróbuję siebie ocalić i prześpię święta wszystkiego dobrego orgowicze zapadam w świąteczny sen;) do siego roku 2020 https://www.youtube.com/watch?v=VBXjt6Tmfcg2 punkty
-
@Marek.zak1 dzięki ale u mnie zawsze joy division gra jako gwiazda a the Beatles co najwyżej może ich poprzedzać i to musieliby grac materiał od revolver2 punkty
-
ambitne dążenia do niebotycznych celów wielkie serce dobre chęci w spotkaniu z rzeczywistością oczywista staje się ich realizacja... ...zablokowana przez nałogi strachy oraz smutki i znów nie mogę się ruszyć2 punkty
-
@kot szarobury Czyżby na pewno? Mam wątpliwości gdyż pani boi się otyłości. Na stole ciasta, ryby, mięsiwa pani i owszem coś tam spożywa kruszynkę ciasta, mięska plasterek bezkaloryczny wędzony serek niegazowanej wody szklaneczkę więc jak sam widzisz tylko troszeczkę spożywa z tego, co ma na stole mówiąc do innych jak już to wolę żeby mi kiszki zagrały marsza a jeść to będę jak będę starsza wtedy nie będę o linię dbała i co podadzą będę zjadała to jest mentalność młodej kobiety żeby być szczupłą, no cóż niestety. Kto lubi tęższe niech się uzbroi i przy tej szczupłej niech wiernie stoi to mu na starość się pewnie uda to, co ma w talii przejdzie na uda ja w tej materii się nie wypowiem bo chcę mieć święty spokój albowiem nie chcę ujawniać ukrytych chęci bo mnie i szczupła i tęższa nęci.2 punkty
-
Rok się kończy, mamy Święta! Wokół krążą wciąż życzenia, więc ja również chcę Wam życzyć Świąt Bożego Narodzenia. Żeby były Najprawdziwsze, pogodzone same z sobą, aby wiodły Was bez przeszkód, tam gdzie one zawieść mogą. Niechby były bez błyskotek, bez światełek i bez blichtru, niechby nawet bardzo proste, ale by w nich było Wszystko czego nie da się zakupić. Mogą być jak biedna chata, ale z serca dziś Wam życzę, by w nich była Szczera Prawda, Szczera Miłość i Nadzieja, ziarno Wiary, co żyć daje i spojrzenie na świat zmienia gdy w grunt trafi urodzajny. Właśnie takich dziś Wam życzę Świąt Bożego Narodzenia. Wesołych Świąt!1 punkt
-
Jak to mówią: nie śpi licho,oczy tylko ciut przymknęło.Jego słowo nam ostatniejeszcze w gardłach nie stanęło.Jeszcze trzcina nie złamana,fala ją do ziemi zgięła.Minie fala- znów wystrzeliw niebo jak strażnicza wieża.W krtani świata drut kolczastynadal w kłębek tkwi zwinięty.Licho z niego robi szalik,światu szyję chce opętlić.Na kosmiczną zawieruchęw nocy wyszedł nasz glob stary,żeby mu nie było zimnow starym piecu diabeł pali.Bo, jak mówią, nie śpi licho,lecz udaje wciąż, że chrapie.Lichu stale burczy w brzuchu,ślina mu po pysku kapiei rozlewa się jak lawa-- rośnie wulkan, cicho... cicho...aż urośnie grzybem w niebo,bo, jak mówią, nie śpi licho.1 punkt
-
Dziennik Zachodni z 1945 nie różni się specjalnie od wydania z 2075, jeśli przymknąć oko na to, że z kart tego drugiego wyglądają krzyczące, kolorowe nagłówki pisane Consulem, a nie Timesem. Na frontowej stronie litery układają się, zgodnie wtórując treści pierwotnego wydania, w "ewakuację". Ale nie, to nie jest tym razem ewakuacja niemieckiej ludności cywilnej, której towarzyszy rytmiczny marsz zbliżającej się do Śląska Armii Czerwonej. Mowa o ewakuacji c a ł e j ludności z c a ł e j planety, nie z jednej wsi czy miasta. To jak mówić, że zna się siłę odrzutu większego kalibru, a zaznajomiło się tylko z cmoknięciem pistoletu. Sam świat też się specjalnie nie różni od tego sprzed ponad wieku. Równie szary i wypalony, gdzieniegdzie wyjałowione dziury nadymają się i pękają, aby łzami osolić chodniki, które nie pamiętają już puchowej pelerynki ze śniegu. Ponadgryzane budynki spoglądają z góry, a z ich ran sączy się betonowa codzienność. A kwiatów woń akompaniowała cichnięciu śpiewu zamilkłych już teraz ptaków... Bo i nad głową unosi się szarość, gdzie barwy chromatyczne mogły niegdyś pływać w cząsteczkach wody. Atomy ciała drgają i otulają się nawzajem, kształtowane przez plastelinowe myśli, uginające się pod ciężarem obrazów. Obrazów przed oczami i za. Tam w środku jeszcze ta nadzieja się otwiera. I nagle ewakuacja, niczym nie odbiegając od 1945, zmienia się w deportację w 2075, której towarzyszy strach i niepewność, i kiełkowanie nowego - czy na lepsze - niepewne... Z betonowych ulic pakują do kapsuł i obiecują nieśmiertelność po wgraniu nowego systemu. Podróż będzie długa, zanik mięśni - gwarantowany. Wojna, ale bez Armii Czerwonej, za to z Czerwoną Planetą. Kto ją wygra - człowiek czy natura? A gdyby tak sprzymierzeńcami się stali i nowy bieg historii nadali?1 punkt
-
Blask choinki do mnie mruga, pachnie sernik i makowiec; zewsząd kolęd płynie struga i wędrują trzej magowie... Świec ozdobnych jasny płomień biały obrus opromienia; myśl za myślą półświadomie z grudniowego wyjdzie cienia. Ten świąteczny czas niezwykły dni otula niosąc pokój; oby wszystkie troski znikły w nadchodzącym Nowym Roku.1 punkt
-
@tetu trudno mi jest wiersz skomentować bo jestem daleki od prób wiary ale warsztatowo jest Ok. Są teorie ze ludzie to formy grzyba. Pleśnią porośnięte jest wszystko na ziemi. Grzyby są w ludziach a ludzie to tylko narośl na grzybach. :-)1 punkt
-
1 punkt
-
@Wędrowiec.1984 Dałabym więcej niż jedno serducho ale siem nie da;) Za Metallice, rzecz jasna. Koment nie przypisał się do konkretnego postu. Nie szkodzi.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
kiedy dzień się kończy a wieczór nie zaczął wykrada niepewność czy to tak być musi że jasność umiera dzień po dniu rok po roku życie po życiu niech już zginie na zawsze to, co tak ściemnia1 punkt
-
Dziękuję Mateusz. Tobie również życzę wszystkiego dobrego jak i wszystkim użytkownikom forum. Szczęśliwego Nowego Roku. Pozdrawiam.1 punkt
-
Nie wiem, czy to uwalnianie się od cierpienia jest możliwe (chyba że tak jak w puencie) Mnóstwo tu tęsknoty, wspomnień. Bardzo dobrze to opisałaś/łeś Kocie. Pozdrawiam. Puenta naprawdę piękna.1 punkt
-
Myślę, że kłamstwo zawsze ma przyczyny, jeśli mogę popolemizować z Tobą. Ale rzadko ma usprawiedliwienie. Kłamstwo rodzi się ze strachu, albo z niedojrzałości, kiedy nie jesteśmy zdolni ponieść konsekwencji własnych czynów, kiedy nie potrafimy przyjąć do wiadomości ułomności naszego charakteru. Ale to tylko dygresja te tu moje słowa :). Podoba mi się ten wiersz, owocuje we mnie obrazami. Pozdrawiam :)1 punkt
-
Tetu, nie kojarzę tej formy u Ciebie, regularny, rymowany. Nowość. Ciekawe. Poświątecznie ściskam, bb1 punkt
-
Dobry Boże, Ty wiesz dobrze, że ja chciałem służyć Tobie duszą, ciałem, całym sercem… Wybacz- już nie mogę więcej. Jak mam uczyć katechezy gdy wokoło tyle dziewczyn, bardziej nagie niż ubrane- - choćbyś nie chciał to ci stanie. Mamże być dla siebie katem? Pręgi dawać celi-batem? Pleców już nie starczy na nie! Choćbyś nie chciał… Precz Szatanie! Znów mi wpełzasz pod sutannę, słychać pienia już poranne, a szponiasta łapa twoja się zaciska… Nie, to moja!1 punkt
-
No cóż ... wiersz po opublikowaniu żyje już troszkę życiem jego czytelników stąd różne interpretacje :). Zdrówka również1 punkt
-
@Paweł Artomiuk sików od sikacza, Jacek stwierdził że algorytm zdobywania subów nie jest główną napędzającą kasiorkę od YouTube, bo zaledwie 10% subskrybentów generuje ruch, ogląda codzienne filmy z misją, czyli owe procenty to wino taki dziesięcioprocentowy przysłowiowy sikacz.;-)1 punkt
-
w tylu miejscach byłem tylu ludzi widziałem i nic nie pamiętam nic nie pamiętam ich twarze przezroczyste ich włosy białe ich oczy szklane na skrajnych drogach stopy ślad zasypany a ja nie pamiętam nic1 punkt
-
Król upadły Gdy serce króla gaśnie, gdy w ciszy zapada, Godzinę martwą biją, odtąd po wsze czasy, Zegary wszelkie jego, otchłani kompasy, Szykując w podróż władcę, bezkresów nomada. Król czarne dzierży berło, przestrzeni i czasu, Wszechświata on watażką, próżni magnaterią, On słońc i planet zgubą, nasycon materią, Pożądać wiecznie będzie, gwiezdnego popasu. Lecz zgaśnie król ciemności, z inne wespół pany, Gdy za miliardy epok, jeno czerń zostanie, Król przezwycięży króla, skończą się tyrany, I zapanuje pustka, śmierci jazgotanie. Nie będzie już wędrowca, co wiecznie wygnany, Podziwiać miałby cudy, nim koniec nastanie. --- Tymże sonetem pragnę się przywitać, ponieważ to mój pierwszy post. Interesuję się poezją okresu romantyzmu i czasami próbuję coś samodzielnie napisać. Tytułowy król upadły to gwiazda, która umiera i staje się czarną dziurą, postrachem wszechświata, wokół którego zamiera czas, i którego boją się wszystkie królestwa żywych. Takich królów jak ten opisany w sonecie są setki tysięcy i przez miliardy lat zawsze dochodzi między nimi do bratobójczej walki. Jeden władca wchłania królestwo drugiego, to nieuniknione. A gdy już wszyscy władcy pomrą, jeno pustka zostanie w wiecznie rozszerzającym się uniwersum. Pozdrawiam poetów!1 punkt
-
- Czego chcesz? - Wszystkiego mojego. I jak najwięcej. - Kogo kochasz? - Swoje lustro i tapetę w narcyzy. - Kto cię zawiódł? - Wszyscy, którzy są kimś innym - nie mną, tylko na przykład tobą. - Czym jest dla ciebie świat? - Zawadzającą ozdobą. - Co robisz, gdy wszyscy wokół cię ''dołują''? - Przysypuję ich kompostem i czekam aż się zmiarkują. - Jaki jest twój znak zodiaku? - Poza gwiazdozbiorem. Nosorożec i alpaka. - Kiedy zamierzasz się ustatkować? - Kiedy odcumuję łódź i zacznę wiosłować. - Kogo najbardziej kochasz? - Już zostało stwierdzone. - Myślisz, że się zakochasz? - A ty myślisz, że jutro umrzesz? Głupie pytanie. Nie wiem.1 punkt
-
1 punkt
-
Ach, o Page'a Ci zapewne chodzi. Znalazłem jakiś filmik, ponieważ mnie zaintrygowałaś, i rzeczywiście używali. Page w ogóle od samego początku Led Zeppelin lubił grać na gitarze używając smyczka, szczególnie właśnie w Dazed and confused. Page dawał, nazwijmy to, akord, a później Plant go naśladował. Mnóstwo mieli takich improwizacji. Nie powiem żebym za nimi jakoś szczególnie przepadał ale czasem lubię posłuchać. @calluna Proszę, 1969 rok :)1 punkt
-
@calluna All of my love. <3 @calluna Uwielbiam ich debiut. Cudowna płyta! Nagrania studyjne są świetne ale to jednak nie to samo co koncerty. Mam trochę bootlegów i sporo nagrań słyszałem. LD live zabija! Kiedy usłyszałem po raz pierwszy How the west was won to miałem ciary i od razu wiedziałem, że to jest to! Wielki zespół, jeden z największych i najbardziej wpływowych na tej planecie. :-)1 punkt
-
1 punkt
-
Ból krzyżowy jest już mój, od jakiegoś czasu. Potrafisz dotrzeć do mnie tym tekstem, ale nie z powodu bólu. Całość odbieram jako cholerny dysonans pomiędzy tym co w sowim przekazie niosą mijające właśnie święta, a zwykłym, czasami niezbyt nadającym się na pierwsze strony tabloidów, życiem. Przynajmniej ja tak to odbieram, zderzenie dwóch światów bez kładki dającej możliwość przejścia na tę, jaśniejszą stronę. Pozdrawiam1 punkt
-
Cofnę się z miejsca samotnego i złotego błyszczy mi w oczy lustro siebie samego Cofnę się dwa trzy kroki duże robią nogi długie cienie proste cienie zabiegły zdeptały świeżą zieleń cofnę się i poprawię słowa wygarnięte z duszy ciemniejszej bo wiem że ciemnej1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
chciałam życzyć radości,która dostrzega piękno małych rzeczy... nadziei, która nie gaśnie, kiedy marzenia się wydają zbyt dalekie. pokoju, który koi kiedy wszystko wyprowadza z równowagi wiary która daje oparcie kiedy bezradność przerasta... serdecznie pozdrawiam1 punkt
-
wielobarwne uczucia wyrażone w bukietach płatek po płatku w wyblakłym ubraniu opadają na ziemię niepodlewane troską uschnięte namiętności za czasem pędzące gubią się marzenia już nie pamiętam znaków wiecznej miłości i słów leczących każdą ranę już nie pamiętam dotyku rąk oczu z iskrą pożądania stałam się zapomnianym kwiatem gdy innej zacząłeś opowiadać o pięknym uczuciu trwającym aż do skończenia świata1 punkt
-
Dzisiaj rano otworzyłam oczy, jak zwykle obudzona promieniami słońca wpadającymi przez okno na poddaszu. Jednak nie wszystko było takie samo. Czułam się dziwnie, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi. Zsunęłam się na kraj łóżka i zrzuciłam nogi na ziemię. Były jakieś mniejsze i chudsze. Jeszcze bardziej się zaniepokoiłam. Poszłam do łazienki i w lustrze zobaczyłam siebie. Siebie sprzed co najmniej 14 lat. Zeszłam na dół, nie było śladu po tych wszystkich remontach, które rodzice wymyślali przez ostatnie 5 lat. Nie wierzyłam w to co się stało, myślałam że może jeszcze śpię, ale nie. Wszystko było zbyt realne. Może to dziwne, ale nie zmartwiłam się. Byłam strasznie szczęśliwa. Pierwsza myśl: biegnę do dziadków. Ubrałam się, zjadłam szybkie śniadanie. Przechodząc przez kuchnię zauważyłam wiszący kalendarz, już byłam pewna. Znów mam 7 lat. Moje beztroskie dzieciństwo wróciło, albo to ja wróciłam do niego. Przyszłam do dziadków, nie miałam dużo do przejścia. Dzielą nas tylko dwa domy. Weszłam nie pukając, drzwi do tego domu zawsze były otwarte. Stanęłam w progu, od wejścia poczułam znajomy zapach. Dziadkowi przywieźli znów jakiegoś biednego zwierzaka, który zginął pod kołami samochodu. Dawał im drugie życie. Sowy, łasice po wyjściu od niego zostawały nieruchomymi figurkami ozdabiającymi domy. Widząc mnie, babcia od razu zaczęła parzyć dodatkową herbatę. Wypiłam napar przy dziadkach i poszłam zbierać moich kompanów. Po paru minutach byliśmy w pełnym składzie pięciu chłopaków i trzy dziewczyny. Różnica między najstarszym z nas Radziem, a najmłodszym Olinkiem wynosiła sześć lat. Wszyscy razem pobiegliśmy na pole, aby się bawić. Podczas biegów, ukrywania się w trawie i kopania piłki zauważyłam żabę. Decyzja była jednogłośna, trzeba się dowiedzieć czym się żywi i jakie są jej cechy charakterystyczne. Złapaliśmy ją, jak zawsze delikatnie. Od małego wpajana nam była miłość i szacunek do zwierząt. Wiedzieliśmy, że tak jak ludzie, mogą odczuwać ból. Przenieśliśmy nasz nowy obiekt badań do najmądrzejszego profesora jakiego znaliśmy. Dziadek był cenionym biologiem, miłośnikiem gadów i płazów, miał także swoje małe zoo w ogródku, ale o tym może innym razem. Pokazaliśmy zdobycz dziadkowi, a on zaczął opowiadać: czym się żywi, jak się zachowuje, gdy się boi i o tym, jak powstają te małe płazy. Po tym ciekawym wykładzie wypuściliśmy żabę bezpiecznie do swojego środowiska i poszliśmy bawić się dalej. Tak dowiadywaliśmy się o życiu wielu zwierząt, od owadów przez płazy, gady, ptaki i ssaki. Czasami przynosiliśmy potrącone przez samochody, ale jeszcze żyjące zwierzęta. Opiekowaliśmy się nimi razem z dziadkiem, a potem wypuszczaliśmy na wolność. Pamiętam opowieść taty: kiedyś dziadek znalazł orła, który miał złamane skrzydło. Wziął go do siebie. Leczył i karmił, a gdy orzeł już wyzdrowiał - siedział mu na ramieniu, gdy ten przechadzał się po swoim ogrodzie. Orły mają dziką naturę i ten także chciał być wolny, więc po nabraniu odpowiedniej ilości sił, uniósł się w powietrze i odleciał. Pewnego dnia wrócił, znów usiadł dziadkowi na ramieniu, ten go pogłaskał, nakarmił i przeszedł wokół domu. Pod koniec dnia orzeł wzniósł się do góry i nigdy już nie pojawił się ponownie. Przyleciał się pożegnać, by na zawsze stać się wolnym. Właśnie kładę się spać. To był wspaniały dzień. Mam nadzieję, że jutro też obudzę się jako siedmiolatka i będę mogła przeżyć kolejny dzień tu, w tym samym czasie co jest teraz, w czasie laboratorium dzieciństwa.1 punkt
-
Z bezkształtnej plamy osoby nieznajomej dostrzegłam zarys tego co o sobie powiedziałeś zadziałała ciekawość impuls przelał szalę drapałam więc i wierciłam odsłaniając skazy, troski najgłębsze zakamarki a twoje błyszczące oczy podążały za mną z rozbawieniem nie zorientowałam się że skrobiąc tak bez opamiętania sama gubię kolejne warstwy aż stanęliśmy przed sobą zupełnie nadzy1 punkt
-
Życie po brzegi wypełnione mamy głupotami brak nam tchu gdy spóźnieni próbujemy się spotkać przecieka jak piasek przez palce troska znika z oczu przywiązanie bezinteresowność sama odwraca się plecami jednak wciąż uparcie powtarzamy że na wszystko mamy czas1 punkt
-
Zainfekowane miałam płuca nie umiały oddychać innym powietrzem wirus wdarł się do serca które biło wspomagane dawkami adrenaliny czasami uginały mi się nogi zawroty głowy, rozpalenie i dreszcze były na porządku dziennym na końcu straciłam niezależność wymagałam troski i zapanowała cisza potrzebowałam czasu izolatki i leków przez które zapomniałam o wszystkich i wszystkim wyleczyłam się taką miałam nadzieję dziś Cię spotkałam zabrakło mi tchu serce zakłuło i poczułam...1 punkt
-
Uwieram na już starali się mnie rozbić przewiercić, wymalować szlifować nie próbował nikt Za inspirację do tych paru słów dziękuję @Joachim Burbank1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne