może czyta, lecz tego już nie wiem
braknie sensu by ważyć, gotować
stygną puenty, gęstnieje zwątpienie
boli życie i ręce, i głowa
widać nie ma w tym nic szczególnego,
przyznasz, głupio do siebie wciąż gadać
więcej świeczek nie będę zapalać
i naczynia nietknięte poskładam
wreszcie puka nieśmiało świt w szybę,
wtem rozsądek cichutko zaskomlił
ile razy mam jeszcze powtarzać?
zostaw wiersze, to szybciej zapomnisz