Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.01.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Mojemu Kotu Szaroburemu Twoje oczy – szaro-cicha woda, co opływa mnie jak ciepłe światło. Twoje ręce – mocne: już nie oddasz. A Twój oddech – najgorętsze lato. Twoje usta – lekki ptak wędrowny, wciąż lecący do cieplejszych wrażeń. Twoje szepty – wiersze niewymowne. Twoja skóra – miękkie, morskie plaże. Twoja twarz tak bardzo już znajoma, jakby była tuż przy mojej zawsze. Czuły uścisk – powrót w progi domu. Nikły uśmiech – pełen wielkich znaczeń. Kocham zmarszczki Twoich chmurnych myśli, srebro włosów, wspólną drogę w nicość. Chcę tę miłość materialną wyśnić z jej najgłębszą, żywą tajemnicą.
    8 punktów
  2. Mówić o miłości, to iść w drugą stronę do kogoś bliskiego na wyciągnięcie ręki. Obejść świat dookoła, by dotknąć jego dłoni. Pisać o niej - wiatr głuszyć w zielonej koronie: jestem szumnym drzewem w błękity wrośniętym w czterech stronach świata bezpapierowej strony. A jeżeli koniecznie chcesz poczuć jej dotyk, w delikatność pajęczyn twardym słowem iść - nim wypowiesz jedno myślami ją spłoszysz. O miłości mówiąc, nie mów o niej nic.
    6 punktów
  3. Na przyjęcie dzik dziś prosi bo są jego urodziny lubi jeść, nie lubi pościć i nad wyraz jest gościnny. Jest już niedźwiedź, wilk z borsukiem i przyszła ruda lisica za lisicą sowa z krukiem prześlizgnęła się łasica. Zjawił się już wuj odyniec, uśmiechnięta ciocia locha, zawitała też w gościnę młoda łania, trochę płocha. Żbik i jenot też przybyli, zwierzyna się pozbierała a na końcu moi mili szara myszka przydreptała. Cichutko za stołem siadła i lękliwie wokół zerka - Co byś sobie myszko zjadła, może kaszy? Może serka? Dzika żona zachrumkała nałożyła porcję sera. - Dziękuję mysz zapiszczała, zaczęła go szybko zżerać. Dużo było tu zwierzaków te najmniejsze i te wielkie, wedle gustu, wedle smaku, każdy z nich miał fest wyżerkę. Niedźwiedź miodu zjadł pół beczki, zaczął bekać, dostał czkawki, wilk wysysał szpik z kosteczki a borsuk wpadł do sadzawki. Locha schlała się nalewką i pod krzakiem legła sobie a odyniec wziął dolewkę gorzałeczkę ciurkiem żłopie. Wnet go zmogło, puścił pawia lecz nie tego proszonego, tamten z kanią się zabawiał dzik haftował do stóp jego. - Co za brutal - wrzeszczy łania - Brak szacunku i kultury, on przepraszał choć się słaniał, potem zaszył się w gąszcz bury. Tak gościły się zwierzaki libacja do rana trwała, potem poszły sobie w krzaki a za nimi myszka mała. Z uśmiechem dziś bór wspomina te hulaszcze dawne dzieje jak gościła się zwierzyna u Dzikusia Dobrodzieja. W naturze nie mąćmy ładu chodzi o to by zwierzęta nie chciały brać z nas przykładu, koniec bajki, to już puenta. 13.01.2018r.
    5 punktów
  4. zrealizować myśli które wyprzedzają codzienność namalować o nich obraz pokazujący czego pragną by ktoś inny mógł w nie uwierzyć zaufać im one są osiągalne nawet te daleko przed nami są drugim sercem bez którego nie można istnieć dlatego warto jest je pielęgnować z nimi żyć wiem ktoś powie bywają trudne a nawet złe odpowiem krótko trzeba nauczyć się je segregować
    3 punkty
  5. W marcu 1999 roku młody oraz bardzo ambitny Krakowski Zespół Kameralny [pod kierunkiem Łukasza Mikołaja Mateji] m. in. nagrał na kasecie Koncert d-moll na obój i orkiestrę barokowego kompozytora weneckiego Benedetta [w rzeczywistości Alessandra] Marcellego. Słuchając tego, skądinąd mistrzowskiego wykonania, opisałam je jako „Horae [godziny], czyli Spektakl światła” opublikowane następnie w poetyckim zbiorku „Rodzima Wieliczka” (Kraków 2005): Andante (Impresje) Mieczyków szereg barwny na baczność stoi jak wojsko cierpkością wieje nasturcji w róż herbacianych krzakach. Spóźniony zakwitł wiciokrzew leżak rozkłada słonecznik w hamaku świetlistym i modrym śliwkowe opala się lato. * Upalny sierpnia finał miodnym oddycha skwarem trzmieli brzęk i granie pszczół wiechliny płowe kołyszą. Łąka kadzidłem faluje - nad nią nachyla się z ciszą smagły wiatr balsamiczny pod słońca palącym ciężarem... ** Jesienne lato słomą pachnie - blask południa ostrzem diamentowym kreśli znieruchomiało ciepło - i jak rtęć z wolna - srebrzyste opada powietrze. Bursztynem iglaki płaczą jantaru skroplonym ulepkiem kwitnie wrzos - żółtą bryczką jedzie uśmiechnięty wrzesień. Adagio (Kołysanka) Ziół spłowiałe pejzaże w kwiatach wirydarze pogłosem rosy odbija się śpiew - W wydmuszce makówki zeschłej w izdebce wieczoru niebieskiej pod lampą miesiąca jasną kometą srebrną choć straszną zachodu czerwoną latarnią zmierzchu ogarkiem szara dogasa godzina Wieczór przechodzi w noc płoną planet lichtarze kryształowe kandelabry gwiazd Presto (Pobudka) To ja promyk szyldkretowy najpierwszy brzask pukam nieśmiało do ufortyfikowanych bram nocy przepastnej Zaraz jutrzenka rozczesze światło jak sploty miękkie Niebo zalśni szafiru białego przestworzem Zapachnie mokro artezyjskim zdrojem – * W porze hejnałów złotych zegarów leniwych tętnach szelestów klepsydr liściastych przeciągów zielonych jak cisza okrągłych kwadransów pospiesznych Gnomon wskazówką furtki trzasnąwszy cieniem nagłym odsłonił tarczę spaloną słońcem! Co się od tego czasu zmieniło? Z wyjątkiem samej, złotej oraz modrej pogody, to bardzo wiele. Przede wszystkim został rozebrany baśniowy domeczek usytuowany na południowo-zachodnim stoku przy ulicy Słowackiego w solnym, powiatowym mieście Wieliczce: drewniany, pomalowany na ciemnozielono, z trzema oknami do frontu i śmiesznie sterczącą staroświecką radiową anteną na dachu. Znikły oraz zanikły tak szaleńczo niegdyś kwitnące nasturcje; wiciokrzew przechował się w rachitycznych resztkach i gdzieś pochowały słoneczniki. Także mieczyki, przekarmiane sztucznymi nawozami szybko umierają w szklanych wazonach. Umierają również łąki wypierane przez quasi włoskie ogrody, jedynie ów gnomon, czyli solarny zegar, stojący przed wielickim Urzędem Skarbowym [zresztą od niedawna] pokazuje wyłącznie słoneczne godziny. Nawet wtedy, kiedy pada delikatny deszcz. http://muzeum.wieliczka.pl/ogrod-zupny-4/
    3 punkty
  6. Świetna satyra! :D Uśmiałam się po pachy! Strasznie mnie denerwuje to, że ciągle ktoś do mnie łapę wyciąga i krzyczy: Daj! A to jakieś Wisi SOS (które ten krzyk emitują w postaci arcy drogiej, szeroko zakrojonej reklamy), a to jakaś akcja Zielonych, a to na taką pomoc, a to na siaką pomoc, a to żebrak chce ode mnie forsę albo papierosa... Gdybym miała na to wszystko dawać, to bym dawno poszła z torbami i też zostałabym żebraczką. A podatki muszę płacić tak czy siak. :) Fajnie, że znów jesteś z nami. :)
    3 punkty
  7. "Polska - pierwszy kraj na świecie, w którym zamiast rządu upadła opozycja" ileż zachodu czasem potrzeba aby obnażyć ukryte ego różnych forteli lub znaków z nieba a dziś to wszystko jest do niczego Nietzsche z obłoków spogląda dumny znaczące miejsce ma w polityce a dawniej w sklepach albo przy urnie stek wulgaryzmów słało mu życie zaś sam Najwyższy spogląda błogo wyznawców krzyża wspomóc nie musi bo przeciwnicy sami ze sobą postanowili kopie pokruszyć waląc na oślep tną się nawzajem z pola rugując współtowarzyszy choć wielkie bagno po nich zostaje na synekury wciąż skorzy liczyć zaś wiatr historii mocy nabiera zmiata afery przekręty liczne jak sfinks odradza się Polska teraz zrzucając pęta ekonomiczne
    2 punkty
  8. Wszyscy dają. Żona. Księdzu. Mniej więcej na cele zaszczytne. Aż jeden krzyknął: - Dość! Mam to w dupie! (zaraz się to wytnie). Podchwycił to drugi, wkrótce potem trzeci: - Mam to.... (gdzieś! - ze względu na dzieci) Coraz mniej kasy dno skrywa w puszeczce, a zbierający nie! kupił willi jeszcze. Kochance, jak reszta płaci z własnej kieszeni i jeśli na coś liczy, to byle do jesieni.... Jesienią uchwalono: "Kto chce, niech nie płaci! Ale samo przez się, ci są bardziej bogaci". Wprowadzono podatek od nie byłych małżeństw i nie dawania na tacę. Nawet, jeśli nie dałeś raz w mordę komuś - natychmiast komornik pozbawiał cię pół domu. - Tak oto z nie dawaniem lepiej nie przesadzać. Dać szefowi, na zbiórki, do łapy lekarza. Tak czy siak, wszystko kiedyś trafi jasny szlag... A gdzie trafi? - właśnie tego nikt za bardzo nie wie, za to wszyscy jak. --- Bykowe: "Podatek pobierany niegdyś od mężczyzn, którzy nie mieli urzędowo zarejestrowanego małżeństwa" (za SJP) .
    2 punkty
  9. Hejka Maciejku. A ja zamiast lepiejki zaserwuję haiku - dla Ciebie cichutką nocką - uśmiechają się cienie do swoich powiek Pozdrawiam. J.
    2 punkty
  10. Przekwitły kwiaty lat szalonych, Opadły płatki pięknych chwil, Wspominasz - te młodości strony, Szukając kolorowych dni. Minęły dawno szczęścia chwile, Zagubił się urody blask, I pozostało smutku tyle, Oraz przeszłości cierpki smak, To nic że do dziś pamięć boli, Wszystko nieważne przecież bo… Rozdarte serce się zagoi, A strumień czasu spłucze zło. 2010r
    2 punkty
  11. lepiej iść spać i rzec dobranoc niż się nie wyspać i zwalić na noc
    2 punkty
  12. Przychodzi taki czas że człowiek łagodnieje, przestaje wokół świat oślepiać kolorami. Przychodzi taki czas, przynosi zrozumienie i jakby mniej się chce by zapanował spokój. I jakby więcej wiem i mniej napięcia w głosie. Odchodzi cietrzew z trzew. Dojrzałość to się zowie?
    1 punkt
  13. Blizny numer jeden - umbilicus to gdy z absolutu kiszek wyrwali mnie a fe! cliché! zrobili brzydki ten psikus druga na nosie po ospie ta pod kolanem z biegania tu na przegubie z kochania jesienią w żywota wiośnie na dłoni o jest ich trochę nad okiem są też ze dwie w brwi to młodość te noce te dni alkohol i papierosek tak prosto mnie życie swojsko zamalowało przez mordę te blizny noszę na sobie w sobie tęsknotę za Polską
    1 punkt
  14. Freya – bogini nordycka w blasku poranka - ruszyła zimną zorzę dłoń pieści kota wiatr włos rozwiewa - biała suknia spokojna światłem bogini łkają gałęzie - zabierając porządek magicznej wojny całość jest równa - dotyk Pitagorasa cud wegetacji na rękach złoto - dogania kamienny czas twardej miłości tło drążą skały - migotanie krasnala dane zamkowi letnie słońce Od - czystym Skarbem Klejnotem rodziną Frei mijają lata - szron jest ozdobą bogów zawsze tak będzie Justyna A.
    1 punkt
  15. Zamknęłam wyobraźnię w prywatnej enklawie czekam co się stanie we śnie i na jawie? Czy doświadczeń bagaż zdobyty w złym świecie udźwignie ponadto, co życie przyniesie? Czy to, co minęło jak przypływ powróci? Czy zniknie poprostu w zagmatwanej duszy? A może stworzy bramy do twierdzy niezdobytej, gdzie sen stałe śniony, jest realnym bytem. Kiedyś granice przegryzą głębin stwory, pękną enklawy tworzone dla ochrony. i rzeka biegiem zmieniając nurt koryta swobodnie popłynie, o zgodę nie spyta. Nie będzie się przedzierać przez gąszcze marzeń, wolnością zapachnie, człowieczy los wymaże. I wtedy myśli barierą wód zamknięte uwolnią się jak rzeka swobodą niepojęte. 13 stycznia, 2018r.
    1 punkt
  16. Wiersz jak kłoda napotkana w lesie ~~~~~~~~~~~~~~~ O kurwa jak się zajebałem wykurwiłem ryjem prosto w błoto. Powoli w bólu ciało podnoszę ocieram gębę ze szlamu słońce wstaję źdźbła traw pokryte rosą budzą szelestem jęk życia. Siadam wolny na kłodzie widzę światłość która przenika mrok.
    1 punkt
  17. myszą rysowane Anantara Golden Triangle VII 2013 r Patrz spada gwiazda. W myślach wypowiadając zaklęcia, Marzymy od tysięcy lat... -Los się odmieni Piętkniejszy będzie świat - To tylko łza komety, Niebo płacze. Swift -Tuttle ją nazwano Wielkie marzenie miała. Chciała zbliżyć się do Słońca Cios w serce dostała. Teraz potok łez z jej serca płynie, Mknąc przez kosmos szlocha. Serce jej płonie Słońce jej nie kocha. Z łez warkocz zaplata Mknąc aż do końca świata. Patrzę w niebo na ostatni taniec , Kosmiczny pył już nie uleci, Posyłam mu uśmiech. Dla nas jutro znów słońce zaświeci.
    1 punkt
  18. Zapraszam cię do mego ogrodu W którym są róże piękne, pachnące Lilie tak dumnie stojące Dając uśmiech ku Panu Bogu I kanny wysokie urocze A przed nimi inne kwiaty Mają w sobie tyle radości spokoju Są kochane, wpatrzone w słońce Raz deszczem spryskane Nocą uśpione graniem świerszczy A o świcie zbudzone pięknym śpiewem ptaka Jak idę do mego ogrodu To nie chcę mi się do domu wracać
    1 punkt
  19. A teraz mnie Justyna natchnęła :) lepiej cichą nocą uśmiechać się do cieni niż mocne światło dostarczać do źrenic :) Dobranoc :)
    1 punkt
  20. Ławka myszą rysowane 2012 r. W sentymentalną podróż jadę dziś, Rozliczyć czas miniony. Zakończyć tyle różnych spraw I Marzeń… niespełnionych. W sentymentalną podróż jadę, Patrząc na płynu blask, I śmieję się , że przecież mogę, Wyruszyć w drogę jeszcze raz. Jest tyle światów, gdzie nie byłam, Może tam - jest szczęście me. Jest tyle ludzi i jeszcze nie raz Do nich uśmiechnę się. Lecz nim wyruszę w nową drogę, Utulę znów naręcza róż. Poszukam dnia gdy prysnął czar. Poszukam tamtych gwiazd. 2010 r.
    1 punkt
  21. Och, zapomniałam - przecież ten mój wiersz jest już na forum: :)))
    1 punkt
  22. nic że w kolanach załupie za minionym łzę wykręci chwilowo snem zmorzy czasem pamięć zgubi jej nie uciekniemy jest pisana każdemu kto życie szanował nie grał z losem w karty nie musi sobą smucić jak czasem ta za oknem może być nam radosna nie uczmy się jej wstydzić nikt jej nie wymyślił nie jest zapraszana sama przychodzi jest naszym srebrem którego nie można przetapiać ani o nim zapominać
    1 punkt
  23. Śliczna bajeczka. :) Mam tylko jedną uwagę: W powyższym fragmencie piszesz o rusałkach, a kończysz w rodzaju męskoosobowym - niezgodność form gramatycznych. Poza tym po "mszaków" powinien być przecinek. Pozdrawiam ciepło. :)
    1 punkt
  24. No i martwienie się o Kota. :(
    1 punkt
  25. Droga Pani, zawsze może Pani taki oto dom budować a na pewno marzyć by go mieć. To fragment mojego wiersza "Dom": Dom Drobinę ziemi w dłonie biorę nabożnie, świętej krwią i trudem przodków naszych, ziemi co daje dniom naszym tu minąć, a sercom zdyszanym łaskę odpocząć. Tu myślą śmiałą czy mozolnie się trudząc, a gdy kto zbłądzi, dłoń mu pomocną podając, życzliwe słowa dzieląc czy radę w próby godzinie, budujemy nasz dom żyjąc w wielkiej rodzinie. Dzieci nam w mądrości i w latach wzrastają, modlitwy naszej codziennej słowa pamiętają: Boże pobłogosław nam w tym domu ojczystym a obdarzyć racz zdrowiem i sumieniem czystym. ...
    1 punkt
  26. Anastazjo, dzięki stokrotne za ten cudowny, krzepiący komentarz! Strasznie się cieszę, że tak przypadł Ci do serca mój wiersz! Tak, jest prawdziwy do cna, to prawda. Serdecznie Cię pozdrawiam. :)
    1 punkt
  27. Witam - wyszło jak wyszło ktoś już pokazał gdzie wiersz boli - ale myśl warta napisania. Pozd.
    1 punkt
  28. Zgadzam się z poprzednikami - piękny utwór... Aż się robi na sercu cieplej, już dawno nie czytałam tak prawdziwego i cudownego wiersza. Dziękuję za tak przyjemną lekturę i pozdrawiam
    1 punkt
  29. Wybacz, ale użyłaś tutaj wyjątkowo irytujących gramatycznych rymów czasownikowych w znienawidzonym przeze mnie sąsiadującym układzie. Tutaj jest już troszkę lepiej, bo układ jest inny, ale nadal to są rymy gramatyczne, dokładne i przez to nie brzmią ładnie. Poza tym cały utwór jest przeczasownikowany, atakujesz czytelnika pozorną żywiołowością akcji, przez co czytanie jest bezwytchnieniowe i męczące. Do tego nie wszędzie udało Ci się rytm zachować. Sorry, ale pokażę Ci swoją wizję Twojego utworu: Może nazbyt humorystycznie mi to wyszło, ale nie ma tu drażniących rymów i niezamierzonej groteski wynikłej z patosu. Oczywiście nie musisz na nic przystawać :)) Pozdrawiam.
    1 punkt
  30. :D Ach, Kocie, Tyś wcale nie szarobury, tylko rudy pręgowany Garfield:P
    1 punkt
  31. Fajny wiersz podobaski:) Lecz te wspomnienia nie przekwitły są w naszych sercach i pamięci, dotyk tych wspomnień aksamitny czas go nie zatrze choć tak pędzi. Z pozdrowieniem:)
    1 punkt
  32. pomysł znakomity lecz cóż z tego że policzyłaś wszędzie 14 sylab ale mnóstwo tzw słownych wypełniaczy bez których można się obejść a wiersz zyskuje: np. zamknęłam wyobraźnię w prywatnej enklawie i czekam co się stanie, we śnie i na jawie czy doświadczeń bagaż zdobyty złym świecie uniesie ponadto, co życie przyniesie czy to, co już minęło jak przypływ powróci czy zniknie po prostu w zagmatwanej duszy lub czy stworzy bramy twierdzy niezdobytej gdzie sen stale śniony jest realnym bytem pozdrawiam
    1 punkt
  33. Lepiej wypić butelkę wina dobrego niż wyjść za chłopa opryskliwego. Lepiej kocura na głowę włożyć niż z niedomytym w łoże położyć. Lepiej napisać wiersz o miłości niż swemu chłopu rachować kości. Lepiej mieć mądrą żonę i dzieci niż patrzeć w nocy czy słońce świeci.
    1 punkt
  34. Raczej na chwilę i sporadycznie, ale zawsze sercem z Wami :)
    1 punkt
  35. bo ów szaraczek nie świadom jeszcze miłej gosposi wpadł nagle w oko zburzył samotność wywołał dreszcze lwem się wydawał pięknym wysokim i teraz marzy biedna gosposia co ma nie tylko dużą wyobraźnię o lwie cudownym co ją pokocha z którym jej życie przebiegnie raźniej a szarak zawsze będzie szarakiem i w lwa nie zmieni nikt go - o zgrozo więc rozpoznajmy kto jest i jaki by wspólne życie nie było trwogą :)))
    1 punkt
  36. Dobry wiersz, ładnie malowniczo, te nasze polskie bajkowe klimaty. A na wzgórzu wiatrak stoi zapatrzony w złote łany falujące z ciepłym wiatrem niosącym poblask słońca. Młoda bosa dziewczyna w zapasce wypasa gęsi, wyszczypujące soczyste źdźbła trawy nad strumieniem. Z pozdrowieniem:)
    1 punkt
  37. lepiej pisać nowe lepiejki niż na kawę chodzić do kafejki lepiej jeść ruskie ze skwareczkami niż patrzeć na film z ,, gadającymi głowami,,
    1 punkt
  38. Oj tam, marzyć zawsze warto :))) lepiej podziwiać skromność MaksMary niż w swej próżności pleść dyrdymały :) Też serdecznie :))
    1 punkt
  39. Lepiej powitać dzisiaj Justynę niż krzywić usta, robić złą minę. witaj Justyno?
    1 punkt
  40. Ładny wiersz, puenta bardzo fajna, ale nie byłabym sobą gdybym się czegoś nie przyczepiła :)) To "tuż" brzmi troszkę dziwnie, się zastanawiam, czy przypadkiem nie miało być "już". To "na tygodniu" mi jakoś nie bardzo pasuje, może by tak "ty w tygodniu" ? No i "e" a nie "a" powinno być w weekendzie :) I tutaj w pisowni jednak powinno być zdaniem moim i edytora tekstu "zdziw", choć w wymowie to się niekiedy zmiękcza :) A tak poza tym, to dobrze pamiętam aferę związaną z Rospudą i dwa skrajne stanowiska w tej sprawie, która to afera okazała się być sztuczną, bo wystarczyło przesunąć nieco autostradę by cenne przyrodniczo tereny oszczędzić, a mieszkańcom zapewnić szlak komunikacyjny :)) Pozdrawiam :)
    1 punkt
  41. Lepiej zjeść ciastko i napić się kawy, niż szukać w żałobie wesołej zabawy. No i tak można bez końca. Wyszłaby fajna zabawa. pozdrawiam
    1 punkt
  42. Spały żubry A Tu piękna jest Rozpuda (może lecz nie musi tak byc ;) ) W weekend wdychaj zieleń lasu
    1 punkt
  43. szukałem ciebie Pitigliano znalazłem ciebie na krańcu nieba jesteś ze mną na zawsze moje Pitigliano gdy brakuje mi wiary – wracam do ciebie Pitigliano każdy kamień którego dotknę wspomnieniem napełnia mnie wiarą etruskch mistrzów gdy zapragnę dobrych myśli – otwieram drzwi mego domu wychodzę idę wolno uliczkami Pitigliano dobre myśli czekają na mnie gdy zapragnę być tobą olśniony – zabieram ciebie do Pitigliano a ty schodzisz do mnie w zwiewnej sukience wąską uliczką wprost z nieba wszystkiego co najlepsze tobie Pitigliano wszystkiego co najlepsze tobie Toscanio
    1 punkt
  44. bajago, ja mam podobnie. Tka, to terapia i przynosi owoce. A kot - pomaga, jak może. Miło było przeczytać Twój wiersz. Szczególnie słowa: "
    1 punkt
  45. A ja Ci dziękuję za miłą odpowiedź. :) Uściski.
    1 punkt
  46. to naturalne że kobieta śni o samcu alfa z dwudziestocentymetrowym mózgiem o kimś kto ma silne ramię nie od parady parasol z piorunochronem pod którym będzie czuła się bezpiecznie i zniewolona zarazem a on wie że jej punkt g znajduje się na szyi
    1 punkt
  47. Dzień sennie ziewa, już się kładzie zmierzch go otula mrocznym pledem, grudzień bez śniegu jest w zasadzie wygląda jakby klepał biedę. Próbujesz trochę go ośnieżyć dodać uroku marzeniami, pocieszasz go lecz sam nie wierzysz bo nadal plucha za oknami. Nostalgia tuli nas wieczorem więc wybiegamy do lepszego, mamy swój kąt na każdą porę, ciepło ogniska domowego. Zmienne nastroje w te dni szare miewamy, krążąc po wybiegu do świąt zostało już dni parę czyż one będą znów bez śniegu? 17.12.2017r.
    1 punkt
  48. nie cudeńko z obrazka, nie złudzenie - zjawisko: pospolity trądzik, radosne rzęsy, całość przekorna, wciąż roztrzepana. wyraźne legato, grała staccato, na złość chłopakowi obcięła warkocze, kwitnącą ciszę burzyła metalem - z głośnika o lwiej paszczy; gdy pytał, dlaczego ogląda mu palce, mówiła – bo jestem delikatna. coraz dłuższy dzień, rozwijał wszystkie pąki, buszowała między konarami, biel i róż w sukience, częścią biało-różowego kwiecia. to były noce, które wabią zapachem. owady – nie wiadomo skąd - bez opamiętania zaczęły trzepotać, wierzgać i to ją zatrzymało, coś utemperowało. tym razem grzecznie i posłusznie, pierwszy raz przechyliła głowę, zamykając oczy.
    1 punkt
  49. Cisza przegryzła orzech milczenia. Barszczyk czerwony Nastawia uszka Kapusta z grochem Ludzkim głosem przemówiła.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...