Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.10.2017 w Odpowiedzi

  1. wszystko było jedno takie normalne co chodzi śmieje się smuci kocha ponad zwykłą więź potem już kulejące ale jedno nawet jak zamknęło nas w czterech ścianach z dala od sal kinowych od alejki grabowej w parku Kajki od przyjaciół na tarasie w Linówku żyliśmy w tej dziupli jako jedno dni nam nie płynęły - czołgały się wśród labiryntu trosk twojego bezsłowia ciągłych przytuleń między skrawkiem słońca - od strony balkonu a bladym światłem księżyca - raz w małym raz w dużym pokoju ale wciąż byliśmy jedno dopiero w tę noc - wrześniową gdy niespodzianie cichutko znikłaś we śnie i ono przepadło bez śladu teraz okna i drzwi rozwarte na oścież klatka stoi otworem jednak nie wyfrunę z niej przykurczone skrzydła może rozpostarłbym szeroko ale nie ma gdzie i po co lecieć chyba że za tobą 23 - 30.10.2017 Wiktor Mazurkiewicz
    6 punktów
  2. Człowiek w bólu się rodzi i ból po sobie zostawia kiedy nagle odchodzi zostaje krwawiąca rana szybciej ona się goi gdy długą pokonał drogę ale jak skończył wcześniej pojąć niestety nie mogę panie boże, dlaczego zabierasz w połowie drogi często ludzi najlepszych co świat nasz zmienić by mogli może u ciebie w niebie tacy są bardziej potrzebni ale czy ty tak wielki nie możesz obyć się bez nich przecież mamy niewielu wierzących dziś w ideały co świat pragną zrozumieć poprawić dla wspólnej sprawy a śmierć drogę przerywa owija ich czarną togą bardzo chcieli iść dalej niestety martwi nie mogą śpieszmy się kochać ludzi oni tak szybko odchodzą pisał kiedyś Twardowski w klasztorze gwieździstą nocą może ksiądz się pomylił może nie kochać ich wcale oni szybko odchodzą pustka i żal pozostaje
    3 punkty
  3. cóż ja ci mogę wyznać w lutym gdy polubiły się śnieg z deszczem marazm rozgościł się i utył a śpik ziewając szepce jeszcze przybrudził śnieg się na ulicach z nieba na głowy siąpi szarość najlepsza książka nie zachwyca to co przyjemne zda się karą na domiar złego łamie w krzyżu apsik powierci ostro w nosie barometr biesi się na niżu nic nie pozwoli wygrać lotek otula ciepłem melancholia z kątów wyłażą sentymenty a rozsypana z kropli kolia wisi na drzewach rynnach smętkiem cicho schodzimy z życia sceny pod parasolem chyląc skronie idąc aleją mgłą giniemy listy płac nie ma - tylko koniec
    3 punkty
  4. Jesień budzi w nas wspomnienia melancholią myśli tka śle tęsknotę i westchnienia na uczuciach naszych gra. Gna nostalgię wieczorami powiew zmierzchu jesiennego, gdy szaruga za oknami w ciszy domu rodzinnego. Zasiadamy zamyśleni w przytulnym swym ciepłym kątku i sięgamy rozmarzeni do najskrytszych myśli wątków. Myśli barwne wybieramy czując niemal zawrót głowy, wyobraźnią nakrapiany obraz myśli kolorowych. Niech się kropla nie zmarnuje przelewamy myśli wątek na kartkę nim wyparuje tak dyktuje nam rozsądek.
    2 punkty
  5. Szkolne przyjaciółki z miejscowości Miały, dziecięce zabawy sobie wspominały. -- Grasz w niebieskie? -- Gram. -- Masz niebieskie? --Mam. I jedna drugiej pokazała... migdały.
    2 punkty
  6. za namową Bożenki przeniosłem Kto listy cudze czytuje, ten jest ewidentnym zbójem. i czy on tego chce, czy nie, spotka go kara - niech wie. Niech pomyśli ten wielki gagat, gdy w cudze sprawy nos swój wsadza, wcale do prawdy się nie zbliża siebie i innych on poniża. W swojej zazdrości i w zawiści niech raz przynajmniej on pomyśli. A nuż się dowie prawd niechcianych, poczuje jak ten złamany. Jeśli w porządku wszystko pasuje, sam się okaże wielkim zbójem. Kto listy cudze czytuje, Ten jest ogromnym zbójem i czy on tego chce, czy nie, sam siebie ukarał – niech wie. uprasza się czytelników o niezamienianie liter zb na ch
    2 punkty
  7. Dwie liczby między nimi plusik.Równanie jest proste - tak mi tata mówi.gdy tłumaczy cierpliwie przesuwa kasztany.Mi się liczyć nie chce, ciekawsze są ściany.Czasem mucha przeleci skrzydłami pomachalecz ona nie brzęczy tak bardzo jak tata.- Liczysz? - pyta, a w głos wkrada się chrypka.- Siedem - odpowiadam, lecz trochę za szybko.Na czole ojca zmarszczek pełen krater,w nerwach łapie za pióro i nieziemsko sapie.Trud na jego twarzy widać całkiem wielkilecz jeszcze nie wybuchł, więc patrzę na żelki.Równanie, odpowiedź - jak mantrę powtarzai szlag już go trafia, i jasne cholery. Wreszcie wzrok mój spoczął na kartce i z triumfem mówię - wynik będzie cztery
    2 punkty
  8. I. Tata: zapach fiołków kwietniową porą Prawie tego nie ma co nad podłogą się snuje ametystową mgiełką Smutna twarzyczka elfa z ostróżką wygiętą do pomarańczowej łzy otarcia fiołkowego policzka Woń zielonej ziemi albo zieleni ziemistej czyli byle jakiego deszczu - do momentu gdy znów wybuchnie zapach ten zagarniając falą upalną. Nicość II. Mama: Fioletek :( Fiołkowy zapach mamy z jej chusteczki do nosa spłynął w liliową apaszkę Na niej odcisk palca nigdy niedoprany małej jak skrzat Engelchen Do osnowy wytarte wspomnienie przeziera szarym fioletem bo też życie tak szybko płynie - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - U góry ałyczą jaśnieje kwiecień fiołki na dole i nawet nie w pąkach róże
    2 punkty
  9. Było bodajże 50 na osobę, teraz jest bez ograniczeń.
    2 punkty
  10. nie byłam tu od wielu dni czas się trochę napracował chociaż przewidywalnie liście cicho spadają kwitną kwiaty jesieni u matki nic nowego przewidywalnie demencja postępuje filcowe kapelusze zjadają mole matka i jej epoka odchodzą psa w sposób oczywisty już nie ma w końcu to był też staruszek myślałam będę rozpaczać tymczasem nieprzewidywalnie pustka tak trudno znaleźć słowa w tym nieprzewidywalnym poczuciu nawet myśli ogarnąć dzieje się przewidywalne ale doświadczane tylko raz
    2 punkty
  11. Oj, chyba nie chcielibyśmy, aby akurat one nas leczyły :))) Dziękuję Czytanko kompleksowo :) i pozdrawiam wybiórczo :) s
    2 punkty
  12. pojawiam się pod inną ze śmiechem pełnym pokoju widocznie kościół potrzebuje nowego świętego nigdy nie zgrywałem myląc drogowskazy byłaś cała w kwiatki a potem przypadki chodzą po ludziach ponieważ miłość to error z każdego człowieka coś czyni poetę odczep się tak jest lżej wytrzymać ucieczkę w napór huraganu wcale nie jest łatwiej tylko znieść zapach głuszy i w ciepły powiew bez entuzjazmu gryźć ziemię odejdź unicestwiam tęsknotę i chociaż widziałem cię dzisiaj nad ranem milczę udając tak jak milczy czas a wieczorem..
    2 punkty
  13. tej kawiarni tak naprawdę przecież nie ma między zwrotki wmurowałam cztery ściany gdy deszcz pada albo zimnem liżą mrozy to gdzieś spotkać przecież trzeba się z kochanym w artystycznej klimat iście poetycki tam kanapę ściska w cieniu mały kątek jest cieplutka i pluszowa jak twe ręce my wtuleni do dwudziestej chyba piątej kiedykolwiek nam jest zawsze tam po drodze starczy tęsknić zaraz jesteś właśnie wchodzisz w oczach niebo w sercu kocham i nikt nie wie takie szczęście nie do wiary jacy młodzi tej kawiarni tak naprawdę przecież nie ma między zwrotki wmurowałam cztery ściany gdy deszcz pada albo zimnem liżą mrozy to gdzieś spotkać przecież trzeba się z kochanym 26.11.2006.
    2 punkty
  14. lipiec rozrzuca chwasty w zielone dywany natury na zagonach w kwiatach i w nas rosną na drzewach papierówki czekają na sierpniowe słońce przed wiatrem mnie zerwij szepcze dojrzałe jabłuszko zjedz albo utul w kącie cienia w koszyku odchodząc zapamiętam twój dotyk
    1 punkt
  15. I died for beauty, by Emily Dickinson Pierwodruk, Czas a Wieczność, poemat X, 10 Indeks Johnsona 449 | Franklina 448 Dla piękna umarłam, ale było mnie mało Upasowanej w grobie, Gdy spoczął ten, co umarł za prawdę W pokoju przyrodnim. Gładko zapytał, dlaczego przegrana? „Dla piękna”, odparłam. „A ja dla prawdy — to jak dwoje; My bratanki”, zagadał. Jak krewniacy kiedy spotyka ich noc, Rozmawialiśmy poprzez ściany, Aż mech sięgnął naszych ust, I zakrył imiona.
    1 punkt
  16. jesienny sonet zamachał ogonem za wcześnie może bo jeszcze nie pora by groźny halny mógł szaleć w rotorach przeczesać świerkom korony zmierzwione już bliska celu w sukience złoconej jej nocne tchnienie zimniejsze jest coraz niedawno myślę że chyba przedwczoraj forpoczty władzę przejęły nad tronem dlaczego jednak srebrzystość nie złoto zwiastunem tego co siły zaburza w nieznane ścieżki słonecznie dni potocz niech zasmakuję w jesiennych podróżach u boku gasi bez sensu słowotok płatkami róża w niej chcę się zanurzać
    1 punkt
  17. na domowych deskach podfruwam to upadam na twojej dłoni w spojrzeniu jak pyłek przyjmuję uwielbienie mocno objęci wkładamy nasz skarb do albumu z żołędziem albo orzeszkiem
    1 punkt
  18. żal łzy ból czerń smutek i rozpacz odwieczny obraz malowany żałobą obraz ukryty w naszej pamięci który niby śpi a jednak dokucza zwłaszcza w dniu Świętych gdy zapalamy znicz pamięci
    1 punkt
  19. "Piaskowe..." Czy haiku? Nie wiem :) Ale się rozmarzyłam tak jakoś wakacyjnie :-) No i... lubię króciutkie formy :-) Serdecznie :)))
    1 punkt
  20. Pod skorupą ziemi, twardą silną czaszkąjest mózg tego świata, czerwony z gorącato jądro planety, magmowy procesorco tą rzeczywistość sobie wyobraża.Bo wszystkie istoty są myślami Ziemiktóre wynikają po prostu z potrzebyzrobienia zlecenia, wypełnienia lukiświat się mimowolnie sam organizuje.Rzeźbi własne ciało, dekoruje lokummy jesteśmy drogą do jego "całości"Robotnice myśli w szarym ulu mózgu.Spójny obraz siebie - jedna osobowośćsolidna konstrukcja, potężny rezonansz której się wykluwa jeszcze wyższy wymiar.
    1 punkt
  21. Dzięki Kocie za te tłumaczenia. Jak widać tłumaczący różnie poradzili sobie z oryginalnym pierwszym zdaniem w którym PL mówi że zginął za piękno ale jeszcze "na dobre nie dopasował się do grobu", gdy obok położono osobę która umarła za prawdę. Przekłady te nie lekceważą myśli autorki lecz próbują oddać to, co oddać jest niełatwo. To po polsku brzmi koszmarnie stąd wysiłki autorów przekładu by pozostawiając sens nadać temu jakieś lirycznie brzmienie, Podobne z krewnymi którzy spotkali się nocą, co jest przydługawe, jeden przekład pomija krewnych drugi noc. Oba poprawnie tłumaczą "die for" jako umrzeć ZA, choć w pierwszym przekładzie umrzeć za piękno jest zamienione na umrzeć szukając piękna. Mnie taka podmiana nie przeszkadza. Natomiast koszmarne tłumaczenie słowo w słowo jak automat z naruszeniem sensu wypowiedzi oryginału mi się nie podoba. I co do tłumaczeń. wg mnie tłumaczenie jest UTWOREM (zależnym) więc nie powinno być przeszkód w zamieszczaniu go tu pod warunkiem że nie narusza praw autorskich oryginału.
    1 punkt
  22. Dzień dobry Bef, nie jesteś odosobniona w swojej niechęci do limeryków. Tym bardziej mi miło, że mimo tego tu zaglądasz i tak sympatycznie odebrałaś mój utworek. Starałem się tylko uczynić zadość konwencji gatunku. Dziękuję za Twój uśmiechnięty komentarz i pozdrawiam ciepło :) s
    1 punkt
  23. To chyba nie było o mnie bo: akceptuję i akceptowana jestem tolerancji pokłady też mam doskonałość mnie nie gubi, a w potrzebie i przyjaciół liczne grono mam ;) Dzięki Jacku :)
    1 punkt
  24. Oj tam oj tam... Dlaczego zaraz nieprzyjemnym. Ja to widzę tak: W wierszach tych "bezsenność" jest metaforą kogoś kto przychodzi i budzi namiętność tak wielką, że sen odchodzi. Pierwszy figlarnie przedstawia to bardziej metaforycznie, jako marzenia, drugi czyni owa "bezsenność" bardziej namacalną ro już nie marzenia a realna kobieta, wreszcie trzeci mówi że dla kobiety taka "bezsenność" to ktoś kto zapewnia nie tylko rozkosz ale i bezpieczeństwo. Więc w moim odczuciu wszystko to jest raczej wyjątkowo przyjemne.
    1 punkt
  25. Nie, dziękuję, ta bezsenność nie jest dla mnie - proszę pana bo co miałabym z nią zrobić w środku nocy całkiem sama? kocyk mój by mi zabrała i poduszkę ( nie daj Boże_) a i kołdrę mieć chcieć może w zamian nic by mi nie dała... ja tam wolę by bezsenność miała męskie ramię mocne by koszmary moje nocne jednym gestem strącić w ciemność. by mnie byle budzik dzienny nie pozbawiał marzeń sennych ;)
    1 punkt
  26. Kiedyś było łatwiej, prościej i czytelniej. Jestem za postulatami :) Pozdr.
    1 punkt
  27. już wam teraz wyznam skrycie lecz czy wy mi uwierzycie ta bezsenność kształty miała i cudownie wręcz pachniała była świeżo po kąpieli widok nagiej rozanielił i wsunęła się pod kocyk w środku parnej letniej nocy a powtarzał się nie będę brzuch na boku słowem wszędzie przećwiczyła moje mięśnie i wtuliła we mnie chętnie przylegając słodko cała tak spełniona zasypiała odleciałem już w najlepsze a tu budzik przeciął przestrzeń cyferblatem mrugnął mądrze taki jest mój obowiązek :)) pozdrawiam
    1 punkt
  28. Dziękuję, belfano, jestem zaskoczona aż pozytywnym odbiorem mojego wiersza. Pozdrawiam. :))
    1 punkt
  29. a za talerzem mały kielonek chyba pięćdziesiąt na oko zda się ciecz przeźroczysta o białej toni o swoim smaku i dobrej klasie wesprze żołądek w ciężkim trawieniu tej smażenizny razem z rzepakiem rozgrzeje gardło przywoła wenę powstanie dzieło nie byle jakie pozdrawiam
    1 punkt
  30. Marku, dziękuję. Nie uważam się za poetkę.Ten przydomek dostałam od ludzi. Dziękuję wszystkim, którzy tak uważają, to bardzo miłe i motywujące, ale samo to nie jest inspiracją. Dziękuję za radę dotyczącą pisania własnym rytmem. Podzielam Twoje zdanie, nikt nie jest w stanie przymusić czy namówić mnie do częstszego pisania, pomimo sympatii jaką mam dla wielu poetów. W moim sercu wciąż jest wiele miejsca dla poezji i dlatego tutaj jestem, serdeczności i pozdrowienia :)
    1 punkt
  31. Dziękuję Marcinie :) w życiu się nie zawsze składa, za to wierszem się wygadasz możesz jeszcze pić melisę jeśli nie masz, wiersze piszesz a jak mocno się rozpędzisz mus pisania mocno swędzi wtedy przecież trzeba drapać łatwo nasiać głupot zapas
    1 punkt
  32. Czasem bywa takie życie albo pióro albo stryczek i dlatego na papierze krzywym piórem słowa krzyczę czasem też w banalnej treści wiele krzyku można zmieścić tylko czy usłyszy ktoś kiedy kartka pójdzie w kosz
    1 punkt
  33. sąsiad z zachodu ten co się puszy gości zaprosił teraz ma problem robią mu burdy po same uszy on reaguje na to spokojnie gwałcą i kradną idą na całość a on udaje - nic się nie stało sąsiad ze wschodu nie miał wyboru gdy dalszy sąsiad przyszedł z wizytą wkrótce usiądą razem pospółu gierką wojenną znów się zachwycą lecz gdy się skończy biesiadowanie ten dalszy sąsiad już pozostanie :)
    1 punkt
  34. gdzież mi tam równać się z tobą, dogonić słowem nie sposób gramolę po ślimaczemu, a pióra stroszę do lotu, bo wciąż mnie nęci horyzont skrzy jeszcze cudniej niż kiedyś chęci mewami się stają i nikną, której się czepić? Dziękuję Jacku, dobrej nocy :)
    1 punkt
  35. Widzę moją siostrę rosochata bosa mieszka nad łąkami w nieczesanych włosach wciąż wzdychają do niej malarze artyści i także poetom też się lubi przyśnić :)
    1 punkt
  36. zazwyczaj kilku miewa ojców splendor przyniesie oraz sławę pozwoli błyszczeć niczym słońce w mig oczarować swym powabem i zaraz wokół ma wianuszek z samych przyjaciół nie da rady pragnących uszczknąć chociaż ciutek kasy splendoru oraz sławy czasami bywa przyjdzie nagle świeci nad człekiem niczym aura co gorsza nie jest ością w gardle wtedy najłatwiej siąść na laurach z nim trzeba zawsze bardzo krótko pracę podwoić tę nad sobą nieokiełznany może wódką zniszczyć największą osobowość
    1 punkt
  37. uwielbiam bigosik z wyrazów emocji wzruszeń czułości gdzie w zdaniach się można rozmarzyć namiętność jak grzybek zagości najlepszy gdy coś się nie spełnia tęsknota jak boczuś wędzony westchnienia to przypraw garść pełna łzy smutku są winkiem czerwonym nostalgia poemat z kapustki zmieszanej kiszonej ze świeżą wraz mięskiem symbolem snów pustych samotność ułatwia nam przeżyć więc szybko podciągam rękawy by zacząć gotować od razu przyjemność największą mi sprawi spichcony bigosik z wyrazów
    1 punkt
  38. wiatr miłość rozmazał na szybie cielesność wyraża potrzeby ścisk powiek i szansa by przeżyć namiętność omamy i wizje śmierć stoi na progu istnienia rozrywa niechciane owoce myśl łomot zagłuszy dyskotek zliczone maleńkie cierpienia ktoś rozbił kamienne tablice świadomość plądrują profani jad z doktryn na siłę wciskanych zniewala umysły i życie dzień każdy przynosi tragedię ostoja porwana na strzępy znów wiernych w kościołach jest więcej czy starczy dla wszystkich miejsc w niebie
    1 punkt
  39. płyną mrzonki marzenia po niebieskiej z gwiazd drodze pośród stworzeń zodiaku trzymających swą straż laska z ciachem się zeszli gdzieś na Widok nie Hożej jakiś figlarz zatrzymał im czas wyrwał z setek problemów splątał usta i ręce a zapachem zniewolił dopasował rytm ciał zakołysał na mlecznej w takt dość smutnej piosenki brał pełnymi garściami dostał więcej niż chciał zamigotał im w okno kolorowym neonem potem zgasił latarnie punktualny ów świt i z uśmiechem zezwolił na ostatnią odsłonę co i rusz szczypiąc w ramię - stale myśląc że śni płyną mrzonki marzenia po niebieskiej z gwiazd drodze coś wyrosło czy zwiędło może żyje wśród nich laski z ciachem już nie ma lecz na Widok nie Hożej to wspomnienie wciąż żyje i tkwi
    1 punkt
  40. tak strasznie się opiłam rymem, że teraz padło mi na uszy mam kręćka w oczach, łupie we łbie no słowem nie przestaje suszyć razi jaskrawość fonetyczna, a we łbie syczą mi bąbelki i każdy pęka razem z głową na sto tysięcy razów ciężkich było nie czytać tyle ciurkiem, przewidzieć rychłą katastrofę ooo, białe myszki siadły w wersie złożyły napis - rymożłopek
    1 punkt
  41. To samotność zaplotła nam ręce, wśród błękitu jezior i nieba, a las schował w poszycie, nic więcej, tak niewiele do szczęścia potrzeba. I żyliśmy, wraz z cichą nadzieją, że bezpieczna miłość we wrzosach, bo uczucia nie szukasz jesienią, ale wiosną się chętnie zakochasz. A tu trafił się młokos wiaterek, ten żółtodziób, nicpoń nad wyraz. Zaraz zrobił olbrzymią aferę, sytuacja, doprawdy, nie miła. Więc skryliśmy ją w sercach głęboko, przysypując liśćmi i ziemią. Kilka westchnień, sms, rąk dotyk, od niechcenia coś czasem dopełnią. Przekroczymy błękitny rubikon, rozliczeni z misji do końca. Zabierzemy; zwyczaje, nawyki, czy pozwolą jej - z nami pozostać?
    1 punkt
  42. Zawsze go w pole wyprowadzisz, bo każdy chłop wzrokowcem jest. Ty zakrywając coś obnażysz. Ku czemu zmierza zwiewny gest? Nad biurkiem właśnie się pochylasz, ujędrnia pierś kolisty róż. Wiaterek psotny moja miła w oku zostawił smukłość ud. Bielą koronki czar uskrzydlił wertykal z niedomówień fałd. Facet to łasuch jest przebrzydły; polizać pragnie z cukru kształt. Zaraz podchodów robi tysiąc czarując elokwencją słów, a gdy nic nie ma, mogę przysiąc, zdwaja potraja zbędny trud. Jak pająk wciąż kosmatkiem mota aż się zaplącze muszka w sieć. Spyta gdy znika mu ochota: czy warto było, aż tak chcieć?
    1 punkt
  43. tytuł jak tytuł sam mnie dorwał przewinął się już nawet w snach choć jeszcze nie zakwitła morwa nie ma co gadać było tak szarą ulicą mknę do urzędu drobniutko kropi lekko dmie obok przypadek ot bez sensu spotkały się dziewczyny dwie ta pierwsza super odstawiona a druga jakby trochę mniej jeszcze kawał małpiszona mówi wylaszczyłaś się słówko zapadło szybko w ucho i mnie męczyło długo fest w gardle robiło mi się sucho przeszło gdy powstał wyżej tekst i jeszcze jedno stwierdzić muszę że on jak każdy zwykły chłop pragnie rozebrać to co kusi nie złoży uśnie gdy ma dość :) wiesz, mnie się widzi takie słowo, co w szczerym oku wzbudza połysk maluje uśmiech, lepszy humor ma świeży wydźwięk, owiośniony :)
    1 punkt
  44. chodzi ze smakiem wylaszczona pomyślisz słodka niczym miód nikt nie wie panna wdowa żona o takiej marzyć warty trud szaro wokoło smętnie brudno przednówkiem słońce skryło twarz nuci w piosence smutne Kutno a wzrok zawiesił się i trwa męskie fantazje pobudzają krągłości wierzchnie i te spod fale na futrze niczym pająk zaplączą zmysły strudnią krok dreszczyk ogarnia spina mięśnie bulgocze w żyłach gęsta krew coś się napina zda się pęknie lecz myśl zmroziła koniec nie w łapy depresji zaraz wepchnie rozczarowania wielka moc stwierdzisz w nawale czułych westchnień pod futrem kształty to nie to przecież jest tylko wylaszczona zwyczajne usta żaden miód wnikać bez sensu wdowa żona ech czasu szkoda dam na luz
    1 punkt
  45. kobietą jesteś lecz czy zołzą czasem marudną bez umiaru gdy niebo przyjmie aurę modrą to Ci przywróci mnóstwo czaru :))
    1 punkt
  46. po cóż wystawiać się za okno wystarczy grzejnik ciut odkręcić łyk naleweczki z pigwy połknąć energii zaraz będzie więcej zaś od dzwonienia jest telefon potrafi przynieść dobrą radę a gęsia skóra pióra będą gdy gąskę sprawisz na obiadek swetra nie szukaj bo i po co nie lepiej z misiem wejść układy on ukołysze do snu nocą mruczanką słodką Cię zabawi :))
    1 punkt
  47. łatwo powiedzieć 'trzeba czekać' łatwo napisać 'masz wytrzymać' a weź się wystaw sam za okno a potem mów, że śliczny klimat toż zęby dzwonią jak łyżeczka, mało nie zgryzę filiżanki i gęsia skóra, będą pióra? poszukam swetra, bo mam ciarki :)
    1 punkt
  48. już dawno przeminęła jesień kalendarz twardo mówi zima chryzantem ładnych nie uświadczysz za to śnieg z deszczem prymat trzyma przymrozi i pobieli nocą by smętny pejzaż dniem pobrudzić ni pies ni wydra czemu po co czy jakiś bakcyl kosi ludzi jest o czym gadać proszę pani powinna tęgo zmrozić zima rozchmurzą miny zatroskani reumatyzm rynien się nie ima :)
    1 punkt
  49. że jesień dziwna tego roku o mało dziwna głupia jakaś już żaden dzień się nie podoba co przyjdzie na myśl tylko płakać i wiatr złowieszczy gdzieś w badylach nie widzi sensu bo go nie ma na targowisku chryzantemy nie do koloru nie na temat gdy deszcz złośliwy krzywo pada dziurawi nieba na kałużach przeszklone krople drążą żłoby po kątach smętek się wykluwa o czym tu gadać proszę pana jak w siebie łyżką wiersze wmuszam suchoty słoty beznadzieje reumatyzm w rynnach zaczął łupać
    1 punkt
  50. Jejciu, tyle przemiłych komentarzy. Jak ja Was kocham! :)* Pozdrawiam wszystkich idę śnić wierszem, dobranoc...
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...