Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
@onasama przydatne takie ochłodzenie w środku lata, u mnie akurat dziś deszcz, wiatr i chłód... płatki śniegu nadal tylko w... lodówce ❄️ Morze może wymarzę sobie na... zimę😉
-
@Charismafilos marzy się może? zaraz sypnie żarem znowu;))
-
@onasama ciekawa miniatura taka... ponadczasowa, zważywszy na aurę😉
-
Schowany w bańce Śniegowy płatek Nieodporny krytyce Za słodki by być Kimś, o twarzy lwa Czuje się atopowy, niegotowy na walkę na śmierć i na życie i na słowo, co było początkiem krzywego spojrzenia.
-
Pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie
andrew odpowiedział(a) na Benjamin Artur utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Benjamin Artur ... Anioły to miejsce wybrały, pewnie klimat pokochaly . Lubią ludzi co nad codzienność, kochają odmienność. ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia - Dzisiaj
-
widzisz?
Alicja_Wysocka odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Maksymilian Bron, dziękuję :) -
Róża
Tomasz.O odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
podnosisz Waldemarze zawsze na duchu. w prosty sposób ciesząc tym, co tu Nam na ziemi dane, tym co otacza nas, i co w nas- dlatego lubię, wracać do twoich wersów. w których odnajduję radość zwykła, radość niezwykłą codzienną. -
Róża
Waldemar_Talar_Talar odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Tomasz.O - dzięki - -
Gdy byłem młody życie było proste tak się wydaje gdy ideał zawiesisz na plakacie w pokoju własnym pokój jest ciasny za młodu światło w szkole wiara w kościele rodzice ich praca wychowanie trzaska w szwach skondensowana butelka nadzieij nagle pęka zaczyna się dorosłe wybory dwa przykazania miłości te najistotniejsze a po piąte nie zabijaj i tu mamy zagwozdkę bo to wykluczające jak nie zabić siebie jeśli chcesz kochać gdy życie chcesz wziąć w swoje ręce musisz zabić ideały a gdy pojawia się miłość jak nie zabić siebie przyzwyczajenia wady grzechy nie zgadza się nie można być bo społecznie jesteś odmieńcem nie można postawić na swoim jeśli szukasz związku dosłownie
-
Kochać chcesz?
LessLove odpowiedział(a) na Tadeusz Koch utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tadeusz Koch Mądre i potrzebne, piękne wezwanie poety, bo kto miałby bardziej rozumieć wartość kochania? -
@Berenika97 Ważne jest co drugiemu ofiarowujemy. Może to być czas, prezent, serce. Każda z tych rzeczy jest tak ważna, że lepiej zawczasu pomyśleć kim jest ta druga osoba. Gdyż może to wykorzystać. Może nas oszukać. Refleksyjny wiersz. Chwile się nad nim zatrzymałem.
-
Kochać chcesz i ciebie żeby kochano? To nie czekaj. Serio. Jutro nie daje żadnych gwarancji. Miłość nie wpada jak paczka z dostawą next day. Budujemy wokół mury. Nie relacje. Nie mosty. Każdy coś chowa. A może wystarczy lekko uchylić drzwi? Bez planu na całe życie. Bez regulaminu i gwiazdek na końcu. Z ciekawością. Z miękkością. Zanim wszystko się splącze, że nawet odejść będzie trudno. Kochaj na full. Nie na próbę. Nie na trzy miechy z opcją wypowiedzenia. Nie w połowie. Bo nie wiesz ile serc, płacze w poduszkę po cichu. Ile wiadomości zostało w "drafcie", bo zabrakło odwagi. Ile twarzy gra twardziela, gdy nikt nie patrzy , a ekran milczy. Ile łez spada cicho po ludziach, co mieli być skałami, a zmiotło ich jedno rzucone zdanie: "z tego pary nie będzie." I nagle stop. I cisza. A gdy naprawdę będziesz czuć, że ci zależy: nie graj w dystans. Nie uciekaj. Nie mów:"może później." Bo później nie istnieje. Napisz. Zadzwoń. Rzuć "ej, jesteś." Albo po prostu "nie znikaj." To nic nie kosztuje. A może być tą jedną nitką, która zszyje komuś serce, na nowo. Bo czasem najcichszy pocałunek leczy więcej niż tysiąc słów. A takie "nic,"mały gest - potrafi posklejać człowieka. Tadeusz KOCH.
-
Trawa skoszona? Mięso zjedzone?
simsalabim odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
bardzo ciekawy tekst , może ciut przegadany ,ale coś w nim jest ,pozdrawiam -
Pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie
simsalabim odpowiedział(a) na Benjamin Artur utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
przegadaniec ,nie mój klimat ,pozdrawiam -
Pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie
Benjamin Artur opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Od dawna było już wiadomo, że na rynku Lanckorony zjawiają się anioły. Kiedy szedłem ulicą, zobaczyłem, jak skrzydła łopoczą. Kiedy wszedłem na tę samą ulicę nocą, zobaczyłem Cię w drzwiach. Odwiesiłaś swoje skrzydła, w nagości schowałaś się. Od dawna było przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony przysiadają anioły. Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie… Od dawna przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony lądują anioły. Na ryneczku, w oknie zobaczyłem smutną twarz. W innym drewnianym okienku w dłoniach trzymałaś lirę. Pozbierałem skrawki Twojego odzienia. Od dawna przecież wiadomo, że na bruku rynku Lanckorony rozbijają się anioły. Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie… Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię rozpoznać. Spieszysz się, by nie dopadła Cię. Spieszę się, by nie dopadła mnie. Śmierci jasna postać. Kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. To dziwna przypadłość, że kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. Co dnia od nowa rodzę się. Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię spotkać. Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie… -
Gortatów dom wakacji – 7
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Gortatów – dom wakacji” – 7 Dom, choć był olbrzymi, to łazienki w nim nie było. Na większe kąpanie do łaźni się chodziło. Do łaźni na cegielnię, wieczorową porą, dwa razy w tygodniu, bez słowa, z pokorą. Babcia się śmiała, zawsze powtarzała: „Jak myć się nie będziecie, to rzepą porośniecie”. I ja już tę rzepę sobie wyobrażałem, żeby na mnie nie urosła, bardzo się bałem. Wszystko to ugadane z palaczem już było, bo w piecach tej cegielni non stop się paliło. Cały czas na zmiany palacze tam palili i wódkę ze stróżem na okrągło tam pili. Wujek co jakiś czas flaszkę im stawiał, tak na całe miesiące kąpiele zamawiał. Piechotą do tej łaźni ze sto metrów szliśmy, a mokrzy po kąpieli do domu biegliśmy. Kabiny takie były, bardziej przemysłowe, pod nogami, z drzazgami, podesty deskowe. To tam przeżyłem pierwsze kobiet dostrzeganie, kiedy kumpela cioci dała mi zadanie. Żeby plecy jej umyć, grzecznie poprosiła. Niby wszystko OK, no bo w bieliźnie była. Ale gdy chłopakiem nastoletnim już byłem, bardzo mocno tej pani już się wstydziłem. Ta niewiasta pod trzydziestkę mi się podobała i myślę, że o tym dobrze ona wiedziała. Miałem lat czternaście, młodzieniec wystraszony, plecy ja jej myłem, stojąco–oddalony. Choć w spodenkach byłem, swoje ona widziała. Na późniejsze czasy mnie wtedy przewidziała. Taka dorastania wakacyjna przygoda: „On był jeszcze za młody, ona już nie młoda”. Co roku do babci wszyscy zjeżdżali licznie, pięcioro rodzeństwa – w miłości spontanicznie. W dodatku koleżeństwo jeszcze zapraszali. Każdym rokiem wszyscy razem tam balowali. Można by powiedzieć, że w szerokiej skali moich przyszłych kuzynów wtedy „fabrykowali”. Bo ja z siostrą byliśmy najstarszymi wnukami, dlatego wakacje tam spędzaliśmy sami. Jako nastolatek i kawaler już bardziej, do życia i niewiast podchodziłem już hardziej. Ale to opiszę już w innej opowieści, bo w tej o dzieciństwie – jakoś mi się nie mieści. ;) – cdn Leszek Piotr Laskowski-
2
-
Trawa skoszona? Mięso zjedzone?
Maksymilian Bron opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie dla mnie pasy, co najwyżej zebra na sawannie, gdzie rzadko uciekam, bo sam założyłem sobie supły na konto, więc płaszczę się w rytm krzyży, rocznic, mogił wśród surowych twarzy polskich łgarzy, co poklepią mnie, gdy trawa skoszona, mięso zjedzone Niech ten Kościół już upadnie i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie Niech te maski pozostałych handlarzy przestaną języki ich a moje uszy brudzić Wśród złośliwości tych kreatur wyczekuję na nowy świat, gdzie nie będę musiał słyszeć – „Trawa skoszona? Mięso zjedzone?” Poklepane, przyklepane W nowym świecie nikt nie będzie prześladował trawy oraz ludzi, którzy na kolanach za karę muszą wyskrobywać ją z polbruku, po którym dumnie kroczy najpierw lakierek, brzuch a potem reszta polskiego wieprza „a trawa skoszona? Mięsko zjedzone? Musisz być jak chłop, a nie jak… no wiesz, jak tęcza. Hahahaa” A ja pragnę leżeć wśród tęczy na sawannie, przekraczając piasek w miejscu, w którym chcę, bo zebra mi tego nie zabroni, nie przeszkodzi rosnąć trawie, nie będzie zajmować się hodowlą podludzi, by chodzić w nich potem po ulicy lub znosić w nich dokumenty do piwnicy, by zatrzeć ślad swych szalbierstw I nigdy nie powtórzy za szlachetną polnische schweine tych najgłupszych słów – Że trawa i zwierzę są po to, by nimi rządzić, a nie cieszyć się jak rozkwitają, jak chce ich Bóg -
Rysunek węglem
Leo Krzyszczyk-Podlaś odpowiedział(a) na wiedźma utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@wiedźma czary mary... przepięknie, bardzo mi odpowiada! siemka 😊 -
Kawałek szarego papieru w ciasnym korytarzu, z napisem: Pierwszy wrzesień, rok tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć, imieniny Bronisławy. Ręką ściskam miękką sierść, ciepłego zwiniętego w kulę ciała, oczy ojca wpatrzone w okno z łopatą przy nogach, słychać jego przyspieszony oddech, dźwięk trzęsących się szyb w huku silników. Jęki za ścianą. W pralni, gdzie lepki pot przez buty wmieszany w ciemnoczerwoną ciecz, z przesiąkniętego szpitalnego ubrania chłopca, leżącego na podłodze. Huk bliższy od poprzednich. Szyby wpadają do korytarza, naprzeciw zostaje stos czerwonych cegieł. Pisk w uszach i krzyk wraz ze strzałami. Celownik skierowany w biały, mały becik. Wytrącony z przestrzelonej, bezwładnej ręki. Leży na asfalcie, nasiąkając krwią. Dwaj chłopcy czołgają się po becik. Wrócili zieloni. – nie ma już dziecka. ------------------------------------- Na podstawie relacji Wandy Traczyk-Stawskiej z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego: https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/wanda-traczyk-stawska,60.html
-
Białoczarność. Wszędzie widzę białoczarność. Tylko pionowa ściana intensywnie szara. Na pierwszym planie siedzi projektor. Przypomina kształtem kobietę. Nie. Na pierwszym planie podłoga. Coś tam przycupnęło. Chyba jest tu zimno. Ogrzewane nauszniki. Na siedzącym projektorze. Wyświetla ruchome obrazki. Dwa ekrany. Ten większy mniejszy od drugiego. Wystają im wąsy. Możliwe że to mutanty kotów. Coś tam widać że coś tam łazi. I jeździ na małym, Za daleko. Nie dostrzegam dokładnie. To coś na podłodze nieruchome. Pewnie nie żyje lub zasnęło. No tak. Łatwo tu zasnąć. Cisza spokój. Nie wiem co jest poza kadrem. Może jakiś obserwator. O w mordę. Podobny do mnie. Czyżbym umarł i widzę własną reinkarnację. Żyję jako projektor. Mody? Jakiej tam mody. O kształcie kobiety która odrzuciła misia. Jakiego misia? Niczego nie odrzuciłam? Jestem zajęta. Z moich oczu promieniuję. Co ty chrzanisz. Nie widzę tego. Bo stoisz z tyłu. Ja siedzę z przodu przodem. No nie. Słyszę głosy. Nawet konwersuję. Ściana zmienia kolor. Na bardziej żółtawy ze słowami. Czytam. Spoko. To tylko zabawa obrazkowa. Oddycham z ulgą. Jednak całkiem nie zwariowałem. Misiu z wąsami też. Tulę go do siebie. Razem z żebrami kaloryfera. Taki jakiś niespokojny. Nic dziwnego. Białoczarność. Wszędzie widzi białoczarność.
-
2
-
Puszka z sielawkami
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiechu J. K.↔Dzięki:)→Hmm? :))→Skoro skonsumowane, to raczej już nie w puszkach poukładane, tylko gdzie indziej Pozdrawiam :~))) -
@Wiechu J. K.→Dzięki:)→Ano cyborgowo. Jednakowoż nie zupełnie, biorąc pod uwagę właścicielkę wstążeczki:)→Pozdrawiam :~)))
-
* Poniżej tekst piosenki, zatem i powtarzający się refren .. ~~ - Piryt, czyli złoto głupców ... ~~ Lipcowy urlop był nader deszczowy - ale to wina Tuska .. Zabrał Rydzykowi grosz narodowy - brak modłów; więc niebo pluska ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - tu - fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... Na dodatek profesor z KUL-owskim tytułem - były minister oświaty; ubiera swą postać w przyszłej władzy stułę - wymierza Tuskowi swe baty ... Jego koledzy z ówczesnego rządu oskarżają siebie nawzajem - dowodząc choroby partyjnego trądu; co nowym jest u nich zwyczajem ... Niegdyś wychwalani, godni zaufania politycy z tego obozu, odchodzą gremialnie, do czego ich skłania upadek wiozącego wozu ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - więc fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... Wieloletni guru tej, błazeńskiej szajki utracił pozycję dla Zbawcy. Jego powtarzane od lat wielu bajki wyśmiewają dziś nawet ich znawcy ... Brunatność poglądów tych, co pozostają przy wodzu, bez zmiany mundurów, dyktowana prywatą - wciąż nadzieję mają na objęcie władzy po guru ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - tu - fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... ~~
-
nasze życie to węgiel jakby nie było.
-
Nie wieszam na ścianę dni kiedy bolało. Zostawiam je w szufladzie Rozmazuję palcem Nie szukam instrukcji do pustych miejsc. Jest tylko notatka "złóż sama". Deszcz czasem wraca. Wiem po zapachu. Nie stawiam parasola. Niech spłucze ból Nie ma mojego portretu. Jest tylko światło padające przez okno na pustą ramę. Biorę węgiel rysuję siebie bez wzoru. Po swojemu. ściany to tylko ściany. A ja jestem w drodze Sklejam się
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne