Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. intrygująca miniaturka z nutką ironii- czuć emocjonalny chłód i dystans...pozdrawiam z podobaniem*)
  3. @Charismafilos dzięki, że zajrzałeś...miłego popołudnia i wieczoru*) @andrew dziękuję za uroczy komentarz i za Twoją obecność...miłego popołudnia i wieczoru*)
  4. Podoba mi się ten moment z chabrami i kolorem dnia...wiersz ze smakiem poezji...pozdrawiam serdecznie*
  5. pięknie i pozytywnie z mądrym przesłaniem...pozdrawiam*
  6. @karenka serdecznie dziękuję ❤️
  7. urocza miniaturka...pozdrawiam*
  8. Bardzo wciągająca opowieść, która ukazuje trudy życia lat minionych, ale też siłę codzienności, rodzinnych więzi i determinacji w mierzeniu się z rzeczywistością tamtych czasów...pozdrawiam najcieplej*)
  9. Mega fajna gra słów z jeżami i Jeżowem, poza tym lekko i zabawnie...pozdrawiam z uśmiechem*)
  10. dziś wędrowaliśmy przez kolejny lipiec plik po pliku las tłumaczył na swój język nasze słowa zmieniliśmy kolor chabrów na okazalszy dzień bez chmur w bardziej nasycony błękit jaki jest kot każdy widzi wiele zależy od wciśnij enter
  11. Wspaniały, mocno dający do myślenia .
  12. Narodzony bez trosk kroczyłem przed siebie patrząc tylko jak piękny jest ten świat zapatrzony tylko w zieleń traw i błękit na niebie zapachy owoców i kwiatów unosił przydomowy sad czas mijał i wspominałem gdzie mój ogród drogi coraz mniej w nim zdrowych krzewów i drzew gałęzie się łamały rzucając kłody pod nogi potykałem się i upadałem drąc skórę aż po krew ciężko się pogodzić ze stratą cudownych lat idąc sam przez zaniedbane natury korzenie szeptał groźne słowa najsroższy kat mówiąc że blisko koniec jeśli nic nie zmienie powoli nauczyłem się zbierać opadłe gałęzie budowałem z nich szałas i ognisko by ogrzało gubiąc się nie raz ujrzałem lądujące łabędzie wiele lat maszerując nad brzeg mi się dojść udało doświadczenie nauczyło mnie zebrać kłody spod nóg buduję tratwę choć z każdym dotykiem cierń dłoń moją kłuje spojrzałem za siebie wspominając ile musiałem przejść dróg mimo że do przodu nie płynę cieszę się ze chociaż dryfuje
  13. Dzisiaj
  14. podnoszę z ziemi krągłą butelkę coca coli nie miałem z tobą żadnego uniesienia już od roku lody puściły dziś jestem na medal nie słodzę
  15. @piąteprzezdziesiąteDziękuję :)
  16. @piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;)
  17. Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę. Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży. Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży. Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie… Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz. Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka.
  18. Rzekuń przed pierwszą wojną Irenka z Rzekunia Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć. Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda. Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj. W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok. Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem. To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
  19. @karenka Dziękuję i równieź pozdrawiam ;)
  20. Witaj - dziękuje serdecznie za owe piękno i subtelność - jest mi bardzo miło - Pzdr.uśmiechem.
  21. Konrad Koper

    Horyzont

    Przy horyzoncie widzimy długie cienie słyszymy wycie
  22. zachód słońca pełnia księżyca zaćmienie burza po niej tęcza dom pełen miłości zapach porannej kawy uśmiech bliskiej osoby cóż jeszcze trzeba by poczuć spełnienie nie żałować tego co było co jest by na końcu drogi być szczęśliwym nie płakać tylko życiu się ukłonić
  23. @Leszek Piotr Laskowski wszystko to prawda- autentyk no i piękna, klasyczna forma chapeau bas!
  24. Rosną stokrotki i czterolistne koniczyny, krążą motyle. Słońce kołem…
  25. "Grzeszenie to Boga tworzenie" Boga nosimy w sobie od pierwszego tchnienia, nie mieszka w zimnych murach, lecz w głębi naszych dusz, z naszych myśli i czynów, z bólu i sumienia, powstaje jego obraz, wierny nam już. Modlitwy zmawiamy, choć często bez słowa, w codziennych decyzjach, pośród zwykłych spraw, każdy własną ścieżkę pragnie zbudować, i sam sobie wyznacza granice swoich praw. Własne przykazania układamy po cichu, z doświadczeń i porażek, z nadziei oraz łez, czas uczy nas pokory, odsiewa pychę z pyłu, odsłaniając powoli, kimś naprawdę jest. Więcej cierpliwości i więcej zrozumienia, mniej pochopnych osądów i zadawanych ran, spokojniejsze spojrzenie rodzi czyste sumienia, a dobro wróci zawsze, jak do ucha dzban. Z biegiem lat łagodniej mierzymy ludzkie błędy, choć bywa, że uporem znaczymy własny los, lepiej widzimy prawdę pośród codziennej biedy, bo przemawia doświadczeń coraz dojrzalszy głos. Stworzyliśmy Boga, by łatwiej unieść winy, by z pokutą powracać, gdy sumienie drży, lecz żadne rozgrzeszenie nie cofnie złej godziny, jeśli człowiek sobą nie odmieni swoich dni. Bo łatwo rzec: „wybaczono” i uciszyć trwogę, łatwo zrzucić z serca ciężar dawnych win, lecz najtrudniej nie zawrócić na tę samą drogę, w którą wczoraj prowadził — własny grzech i czyn. Leszek Piotr Laskowski
  26. @Łukasz Jurczyk wspaniały wiersz 🌹 @piąteprzezdziesiąte dziękuję ❤️
  27. Niedobra ciocia, ta ze wsi Wujek, codziennie męża swego strofuje. Wujek kupił stopery, by uniknąć afery i degustuje też piwo Wujek. __ 3 Lipca obchodzimy Dzień Cioci i Wujka👵🧓 Wujek – część wsi Zawadówka w woj. lubelskim Wujek – seria piw rzemieślniczych
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...