Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
dzisiejszej córce
Czarek Płatak odpowiedział(a) na APM utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
poeta to na ogół człowiek pośród ludzi samotny -
śnieg śnieg śnieg chłodna radość duszy białość wokół mnie cichuteńko pruszy
-
@Arsis łaska Boga jest piękniejsza niż jakiś tam wszechświat:)
-
Portret trumienny
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Rozumiem! Towarzystwo kota lub psa, a nawet samotność jest w wielu przypadkach odpowiedniejsze.- 10 odpowiedzi
-
- dekadencja
- dekadentyzm
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Gdzie oni są? Otóż pełno ich jest, całe zatrzęsienie w gwiazdotwórczej otchłani. Gdzie są? Wszędzie. Wnikają w sny. W marzenia. W tęsknoty. Rozsadzają sobą rozpędzone strumienie czasu. Zaciskam powieki – widzę ich. Otwieram – widzę. Czuję ich obecność poprzez mury zimne i ciężkie. Przez stare cegły... Wtedy, podczas misterium w pulsującej ekstazie drgających świec, dostępuję obecności... Przez te ściany zimne. Poprzez popękane tynki, mury tajemne…. Widzę ich. Czuję. Wtedy, kiedy deszcz. Letni deszcz majowy. Wtedy, kiedy szarość pochmurnego dnia sączy się przez szczeliny zaciągniętych storami okien... Wtedy, kiedy… Kiedy to było? Pamiętasz? Dlaczego milczysz? Spójrz, jakoś tak mi tutaj samemu… Ale… Deszcz stuka w okna. W blaszane parapety. Bulgocze w rynnach… Czy to miał być wiersz? Nie sądzę. Więc, co? Co to miało być? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Może ty wiesz? Wiesz? Powiedz coś. Cokolwiek. Powiedz, pomimo milczenia i szumu. Pomimo ciszy samotności. I pomimo milczącej ekstazy smutku tak wielkiej, że aż otępiającej. Zniewalającej wszelkie poruszenie jak w chorobie Parkinsona. No i popatrz, miał być wiersz a wyszło jak zwykle nie wiadomo, co. Ciii… Stukania w przedpokoju zwiastują czyjeś przybycie. Czy to ty, ojcze? Przyszedłeś po coś? Zapomniałeś czegoś? Ojciec przychodzi na ogół we śnie. I tak jakoś majaczy niczym fatamorgana. Lecz tym razem to nie on… Wiesz, kiedy zaciskam mocno szczypiące powieki dużo światła nas wówczas dzieli. Nawarstwia się wtedy twoja nieobecności, potęguje się i lśni. Jak ten blask na skraju. W widnokresie zalęgły. W słońcu kładącym się do snu. Tu i tam. Tu i ówdzie. Wszędzie. Po wielokroć… No i popatrz. Ach, stałaś się znowu kamieniem. Nieczułą cząstką wygaszoną w sobie. Jestem tutaj. Jestem. A ty? Mech porósł płaszczyzny kamienia. Zielone ściany. Mechate. Miękkie i wilgotne… Za dużo tu nieścisłości. Kiedy staję obok domu umarłych dawno temu dziadków, słyszę jak rozmawiają ze sobą, w środku. Rozmawiają i śmieją się. Padają przytłumione słowa gości. Wszystkich tych, których już nie ma. Nie wchodzę do środka, do tego wnętrza przeszłości. Dawno minionej strugi. Ale nie. To dzieje się na nowo. Oni są tutaj. Oni są. Czuję ich obecność, Patrząc w dal. W ten skraj zielonej łąki. Podmokłej. Tej łąki zwieńczonej strumieniem perlistym i lśniącym… A więc tam.. Tam daleko… Spójrz. Spójrz tak, jak mogłabyś spojrzeć, będąc razem ze mną w tej oazie nieskończoności… Spójrz! Horyzont ugina się od szaro-słonecznej, od tej melancholijnej kwintesencji zmierzchu w liliowych powabach i lśnieniach. Od tego czegoś, co umyka wyobraźni a co istnieje wiecznie. Na zawsze… Wtedy, kiedy patrzy się poprzez płot z rozrosłego znienacka gladoilusa... Stoję na zewnątrz małego parterowego domu i nasłuchuje rezonującej bieli ścian. Tej bieli oddychającej. Werandy. Okien uchylonych. Sieni… Nasłuchuję głosów. Śmiechów i szeptów. Wszystkich tych dawno minionych emocji. Nieaktualnych już, choć wciąż istotnych z punktu widzenia wieczności. A więc słyszę te zapamiętane z dzieciństwa, z młodości... Głosy dziadków, których ciała rozsypały się już dawno w pył. … a więc te głosy, te szepty dawno umarłych już gości… … umarłych, zmarłych, skamieniałych… Wracam do początku… Czuję każdą barwę dźwięku. Każde wibrato… Wyczuwam wszystko jak pies, któremu podkłada się pod nos przedmioty powszechnego użytku. A więc czuję ich. I wiem, że są. Rozmawiają ze sobą. O sobie. I o sprawach wszechrzeczy. O tych wszystkich kwestiach… Kto tu jest? Dziadek wyszedł na chwilę… Nie. Nikt nie wyszedł. Oni są wiecznie wewnątrz czegoś, co jest nieograniczone i niepojęte… Oni są wewnątrz... Nie widzę ich, ale słyszę… Wprawdzie słyszę jakoś tak, jak się słyszy przytłumione dźwięk zza ściany. Jakoś tak…Słysze ich, jakby świętowali. Bo świętują. Tam wciąż komuś winszują i składają życzenia. Śpiewają cicho harmonicznymi głosami pieśni. Imieniny. Urodziny… Jedno i drugie. Wiecznie… Pobrzękują sztućcami, filiżankami, talerzykami... Tymczasem na zewnątrz trwa przytłumiony blask wiecznego zmierzchu. Pachnący maciejkami zmierzch, któregoś czerwcowego zmiłowania, którejś wczesnej jesieni… Spójrz, tak moglibyśmy się kochać. Tak miłować, splatając dłonie… Tak moglibyśmy… Lecz… Wiesz? To nie ten wszechświat. I czas. To nie ta otchłań gorejącego bytu. Tutaj wszystko jest już minione. Niespełnione. I tęskne. Tutaj wszystko jest przytłumione w kolejnych fazach okrutnego mijania. Tutaj wszystko jest świeże. I więdnące. I uschnięte zarazem. Tutaj wszystko jest… Wiesz, za dużo tego wszystkiego. Za dużo tej przeszłości. Tych rozsypanych resztek dawnego życia. Jest. To znowu tak jakby nigdy niczego nie było… A nawet, jeśli jest, to jakieś takie minione. Nieaktualne. Jakieś takie post… Dużo tu tego. Dużo. I jakoś tak strasznie mało… Pamiętasz? Wtedy, kiedy ktoś chciał ci coś powdowieć? Lecz nie zdążył. … więc nasłuchujesz echa… I jesteś coraz dalej od polan. Od tej woni igliwia. Oddalając się, oddychasz płytko przegrodzona kratą gęstego powietrza... I jesteś ogłuszona ciszą, która zwiesza się gałęziami do samej ziemi płaczącej wierzby. … co przegląda się nad wodą, nad wartkim strumieniem hałasującym perlistym milczeniem … (Włodzimierz Zastawniak, 2026-01-24)
-
@Rafał Hille Na spotkaniach klasowych chce się wierzyć, że się jest dalej takim jak kiedyś. A może jest się nawet takim jak kiedyś. Nie zmienią tego papiloty ani piwo bezalkoholowe. To są tylko dodatki.
-
Cały świat Zostawiam za sobą I nawet nie patrzę już W twoje oczy Bo nic mnie nie zaskoczy Nawet twoja postać Jak z bajki Jestem dorosły Nie wierzę już w bajki!
-
Obdarta z kolorów miedzi, Mieści w sobie cały świat. Od poczęcia, poród i studia Walczy i broni. Światło na dłoni. I blask w sercu Wyczekuje Kiedy wrócę do domu. Pierwsza kobieta w mym życiu. Jej twarz lśni we wschodzie Pomrukuje w zachodzie. Nowego Jorku o zmierzchu.
-
@bazyl_prost można przyśpiewywać:)
-
@APM pięknie pisać o poranku:) i malować również:)
-
erekcjato które wyczerpało wszystkie możliwości
violetta odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka nie dawaj jej namiarów, jeszcze wrócisz do niego, taki chłopak to skarb:) -
Miłosne wariacje przy świecach
APM odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Waldemar_Talar_Talar Miłość jest jak roślinka, trzeba ją codziennie (albo chociaż raz w roku) podlewać: słowami, wspólnymi pięknymi przeżyciami, zanim codzienność nas rozdzieli. Dziękuję Ci za ten wiersz. -
dzisiejszej córce chce wydać córkę za mąż i tomik poezji worek pieniędzy mam na to chcę córkę w poezji wydać dla pieniędzy za mąż w tomiku jak w worku zamknąć na klucz wiolinowy lepszy od liter i mojego wzroku mąż nie będzie dla niej dobry samotne kobiety są bardziej szczęśliwe niż matki mogą grać na skrzypcach malować obrazy na kartkach pamiętników pisać wiersze o poranku
-
diamentem lśnię na śniegu chrupiąca dla węgielek oczu rozgrzej mnie jak w saunie nacieram już ramiona uda i szybki chlust do jedwabiu
-
1
- Dzisiaj
-
Miłosne wariacje przy świecach
FaLcorN odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Waldemar_Talar_Talar Bardzo ładnie. Przypomniałeś mi tekst pewnej piosenki: „Wystarczy ciepło rąk, muśnięcie warg, wystarczy, żeby ktoś pokochał nas.” — A. Kudelski Pozdrawiam! -
Miłosne wariacje przy świecach
Waldemar_Talar_Talar opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
w kolejną rocznice ślubu zapytała kochanie czy pamiętasz nasze pierwsze wspólne śniadanie pierwszy obiad i kolacje czy pamiętasz pierwsze przy świecach miłosne wariacje tak pamiętam odpowiedziałem to były najpiękniejsze w chwile które do dziś przetrwały które czasowi się nie poddały to dobrze że wciąż pamiętasz powiedziała tuląc się do mnie a ja czując jej ciepło poczułem się kolejny raz cudownie -
@huzarc ponieważ się znieczulamy …by nie czuć. A może już nie potrafimy czuć ? pozdrawiam huzarc :) jestem za ogniskiem…;)
-
@Czarek Płatak Czaruś …doskonały wiersz.! o nieuchwytnej, kobiecej energii… absolutnie pierwotnej , intuicyjnej i dzikiej…;) bardzo mi się podoba.! W moim stylu;) Pozdrawiam:)
-
erekcjato które wyczerpało wszystkie możliwości
KOBIETA odpowiedział(a) na hania kluseczka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hania kluseczka 🤭🫣 jejku….no …to by musiał być ktoś naprawdę wyjątkowy;)))) Podaj mi proszę namiary na tego od brylantów ;))) 😉😂 -
Obudziły się znów piękne utopijne jeszcze do wczoraj mogą takie być to co umiem wykradam myślom podkładam płomień i uciekam mają teraz osmolone twarze zmęczone pot spływa bruzdami stoję z nimi w wietrznym polu trawa wokół naszych stóp na wpół tylko żywa płaszcze nam sięgają do kolan włosy się plączą chmury wzajemnie się zaganiają i szargają a więc stoję patrzę na te teraz zasmolone i zmęczone patrzę bez słowa one też bez słowa myślą nie myślą odchodzę kawałek kładę się — teraz patrzę w niebo zasypiam w wyschniętych falach błogosławiony przez ciche grzmoty prześwitującego słońca tamte dwie przewiało
-
@Czarek Płatak zapraszam Czaruś:) nad rzekę …rozpalimy ogień;) to znaczy ognisko…:)))
-
@Czarek Płatak Czarek …może przekroczyłeś barierę dźwięku.? ;))))
-
@huzarc ach jaki słodki uśmiech ;) @Czarek Płatak dziękuję Czaruś :)
-
@Czarek Płatak Gęsty, zmysłowy zapis dzikości, gdzie natura jest emocją, a powtarzany refren świadomością nieuchronności.
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne