Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Annie – nie widzę księżyca😉
  3. @Alicja_Wysocka wystarczy :) pozdrawiam Alicjo i dziękuję :) @Radosław dziękuję :) za tak „rozbudowany” komentarz Radosław ;) @[email protected] hmmm…może nie pij zimnego mleka? Nadmierna sztywność bywa szkodliwa Grzegorz …;) dziękuję :) pozdrawiam.!
  4. Bardzo ciekawe, temat oryginalny, osmiozgkoskowiec który bardzo rytmicznie niesie treść, rymy anonsowe a i gramatyczne nie banalne. Twój Styl wyróżnia się zdecydowanie, pisz dalej.
  5. @Charismafilos Dziękuję bardzo. Pozdrawiam!
  6. Nigdy nie wróżono mi przyszłości. Nie sądzono, że będzie ze mnie człowiek światły, życzliwy i towarzyski. Nie wróżono mi z dobrych kart. Nie myślano o tym, że dojdę gdzieś. Będę kimś z właściwymi tytułami i rangą. A może po prostu bano się czytać koniunkcję gwiazd z dnia mojego narodzenia. Może szeptuchy i wiedźmy, dobrze wiedziały, skąd i po co przybyłem. Świat symbolizuję równowaga sił dobra i zła. Czasami jednak pojawia się na nim coś co burzy wszelki ład i porządek harmonii. Byt z wymiaru gehenny piekieł, którego cień jedynie, sunący między leśnymi konarami, płoszy opętane jarzmem grozy wilkołaki. Wyją dziko i jęczą. Chcą czym prędzej zejść z drogi istocie, którą śmierć sama, naznaczyła na swój katowski miecz. Ludzie czują dobrze jego wpływ na otoczenie. Sączą się słowa nic nie znaczących modlitw. Całują suchymi wargami, rany Zbawiciela, którego krzyż rzymski pozbawił władztwa. Palą się wyświęcone w egzorcyzmie grzechu klechów świece. U zamkniętych na głucho drewnianych okiennic. A omen wilczy, śmieje się przez krwawe kły. Spaceruje u rozdroży, woła zagubione dusze. Leszy wyszedł zza dębów prastarego siedliska. I ukląkł z uśmiechem ojcowskim nad swym wiernym dzieckiem. Z bagien i torfowych zapadlisk, powstały wodniki i upiory utopców. By oddać hołd i pokłon. Najstarszemu z demonów. On nigdy nie był człowiekiem. Nie ma w nim uczuć i współczucia. W jego oczach jest pustka i popiół. Z ran nie płynie krew. Nie je strawy człowieczej a tylko cierpienie i ból z dusz zgubionych wysysa. To jego pokarm, który daje mu moc. Lubi zjawiać się jak duch u stojących nad grobem. Nad ich łóżkiem czuwa. Kiedy wreszcie wstanie i ucałuję w usta ofiarę, to wiedz, że duszę jej wykradł i na wieczną żałość i ogień skazał. I czas wtedy trumnę heblować i krzyż strugać cmentarny, bo żywego nikt już, chorego nie zobaczy. Raz jeden na wiosenne roztopy, Cyganie rozbili swój tabor na opłotkach wsi. I młode cyganki spraszały by wróżyć niewiastom i kawalerom co komu pisane. Przypadkiem czy celowo, zjawił się i on przed obliczem najpiękniejszej z nich. Trwoga ją objęła i pot zrosił czoło a dłonie drgały jak w gorączce. Bo patrzył na nią anioł, którym była sama śmierć. Wystawił zimną jak lód dłoń w jej kierunku i rzucił tylko, co widzisz? Rzuciła wbrew sobie jedynie okiem na jego wyraźne jak nożem wyrysowane linie. I padła bez ducha obok wozu. Tydzień cały trwała na granicy śmierci. A w malignie, krzyczała takie rzeczy, że najgorsze deliryczne koszmary, byłyby dla niej większym błogosławieństwem. Wtem zjawił się po raz wtóry i wybłagał u jej ojca spotkanie. Był przy niej dzień i noc. Trzymał za dłoń. Karmił i poił. A ona zapadała się w najdalsze rubieże mroku. Słabła, marniała, bredziła aż wreszcie trzeciej nocy gdy wszystkich zmorzył głęboki sen. Wstał, nachylił się nad jej prawie już zastygłą w śmierci twarzą i złożył gorący pocałunek na jej zimnych ustach. Cygan zakochany w dziewczynie i pełniący miłosną straż u jej wozu widział jedynie wilka, uchodzącego przez okno w las. Gdy dopadł do jej ciała. Życie skończyło się również dla niego. Ruszył w las z liną konopną. Nie po to by spętać przeklętą bestię a po to by zawisnąć na najgrubszej gałęzi starego grabu. Wilk minął jego ciało i śmiał się przez kły. Nikt już więcej nie pojawił się nigdy we wsi. Przeklął ją cały świat. Dziś jest tylko ruiną ukrytą w powoli odradzającym się w jej trzewiach lesie. Wyrastające z niedawnych klepisk i palenisk drzewa i krzewy obejmują ją ramieniem śmierci. Całują, skruszałe ściany wysysając z nich dusze i życie. Ludziom wróżymy do dziś. I wszystko jest w porządku, dopóki na pytanie czy co widzisz, usłyszysz słaby i drżący głos. Śmierć Twoją widzę. A w kuli ustawionej na zasłanym satynowym obrusem stole ujrzysz postać wilczego omena, co szczerzy do Ciebie swe krwawe kły.
  7. @KOBIETA ja się modlę za niego, za cudzołóstwo jego:) @KOBIETA dawaj swoje zdjęcie, ocenimy:)
  8. @Mitylene tęsknię za Kretą:)
  9. @Radosław dosadnie wyrażona potrzeba doświadczenia ciszy, wraz z jej wszystkimi atrybutami. Ucieczka od zgiełku miasta, zaszycie się w świecie natury, to niewątpliwie pragnienie podmiotu lirycznego. Świetny jest motyw zbierania plonu. Na plony się zawsze czeka i to marzenie " zebrania ciszy" zostało tutaj przedstawione bardzo ciekawie.
  10. Proszę Pani, proszę spojrzeć, jak to dziecko dziś wygląda! Nie ma butów, ani czapki, a o kurtce już nie wspomnę! Ciągle woła, żebra, krzyczy, nęka ludzi chcących ciszy! Brudne jakieś, bez ogłady, obszarpane, nikt go nie chce! Czy to Pani bachor jeden, który nie wie kim jesteśmy? Proszę zabrać, mdli mnie strasznie, na wymioty się zanosi! Miejsce śmieci jest w rynsztoku, proszę wracać skądście przyszli! My nie chcemy patrzeć na was, nie jesteście nawet ludźmi!
  11. ogrzej mnie mój miły tak jak Ty potrafisz zmień biały puch za oknem w puder cukrowy otul wełnianym szalem aż po skronie przytul ciepłe policzki do zziębniętych dłoni niech stanę się pokusą niczym słodycz zdradliwa /gorącą czekoladą pachnącą wanilią.../
  12. @Magdalena Ciepły !!
  13. @Ewelina w tej krótkiej miniaturze zawarto pragnienie bycia zauważonym, ale tak naprawdę, bez powierzchowności...
  14. @Ewelina tu chyba chodzi o jakiś wymiar gracji ale nie wiem czy to nie nadmiar delikatności...
  15. _M_arianna_

    Ara

    A, to taka papuga - magu, pa - paka to ta.
  16. Czarujesz zapachem minojskich wzgórz i winem greckim o smaku kaszmirowego zachodu słońca kroplami nawilzonymi tęsknie spragnionych ust W zamyśleniu słyszę dogasające fale w potrzasku szmaragdowych wspomnień sperlonych spojrzeniem twojego uśmiechu... Autor fotografii: M. Lewandowska
  17. tunelem ciasnym oddalam się, odwracam głowę nieznacznie, gestem i słowami milczę... czy zobaczysz mnie kiedyś bardziej?
  18. _M_arianna_

    Cała moc.

    Mocarza raz racom.
  19. _M_arianna_

    Akta gagatka

    Oto ci akta gagatka, i co to?
  20. już tylko w ciebie wierzę w tym afekcie dla miłości różę ślę dla waloru w ciebie mierzę barwić amarantem oczy twe tylko ciebie czuję tworzyć szeptem szczęścia łyk jak wisienki już próbuje toż oblekę cię w ten jeden pstryk bo słoneczko warzy blask rychło budzi swe stworzenia najjaśniejsza z pośród gwiazd pieści iryzacją swe dążenia już me serce pozostało onomatopeją i miłością niczym miód nic mnie więcej nie bolało w tym erosie czuję głód
  21. _M_arianna_

    Góra jaj

    A... bo Dyzia łódź (dół), a Izy doba.
  22. Dzisiaj
  23. _M_arianna_

    Ala, dziki z dala

    A goni Ala dzika, jaki z dala... I noga!
  24. @Leszczym – to interesujący tekst, ale przewrotny: bohater ewokuje swoją tęsknotę do bycia niezauważalnym, ale przez sam ten akt popada w sprzeczność z powyższym.
  25. @Berenika97 to prawda, że czasami słowa tracą termin ważności. Istotną rolę w tym i odgrywa nieubłagany czas...Dzięki za czytanie i ciekawe komentarze. Pozdrawiam :)
  26. Jad: o, do dna - pando - dodaj.
  27. Aj, i pokrojono pyry: paski miks, a pyry pono Jork opija.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...