Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
@Annna2 serdecznie dziękuję 🌹
-
A bobra paker, że zeżre? Kapar Boba
-
@Nata_Kruk bywa że tak coś przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. I mierzymy się z tym- chwilą, wspomnieniem. I wzbraniamy się z nimi, choć przecież wiemy, że i tak zmierzyć się przyjdzie.
-
Dawno dawno temu, gdzieś tam w galaktyce, solidnie dysząc spłaszczonymi płucami, wypełza typ spod ciemnej gwiazdy. Strudzony wielce oraz spocony, niczym mysz w norce bez klimatyzacji, żywi wygłodniałą nadzieję, że teraz wreszcie wydostał ciało i umysł, na zawsze i na wieczność. Otrzepuje wesoło krótkie porcięta z resztek ciemnych światełek i wyrzuca je do czarnodziury, dziurawiąc niemiłosiernie, wnerwiony horyzont swoich planów i marzeń. Dlatego też ni stąd ni zowąd, nie zauważa i nie słyszy echa, albowiem ślimaki w jego uszach, grają na bębenkach, ucztując smakowicie, pożerając ser, którym obleczone są ich rogi. Nie zauważa też wysokich ograniczeń po bokach. Dopiero po chwili dostrzega leżący wniosek. Przeto dochodzi do wniosku, że wędruje na dnie wąwozu. Z każdym krokiem, ściany są coraz bliżej, jakby wchodził do lejka. Na domiar złego, nie może przestać. Musi iść. Wtem dostrzega piłkarza. Lekko spłaszczony, kopie też z lekka spłaszczoną piłkę. Ta rozpędzona jak absurdalny bicz, uderza typa w głowę. Ów wszczyna kłótnie, mimo wszystko pojednawczą, ale po chwili z lekka otumaniony, znowu widzi gwiazdy. Na szczęście już spod żadnej nie musi wychodzić, gdyż są leciutkie i tylko zwiewnie otrzeźwiają, gilgocząc strudzone ciało. Niestety. Piłka odbita od ciemienia, leci dalej. Trafia w kran na ścianie. Niszczy go doszczętnie, a wypływająca woda, zaczyna potop. Tu następuje zmiana bohaterów w tekście, gdyż dotychczasowi giną w odmętach, z braku tchu. Jednak nie wszystko ginie. Szczególnie przyszłe wydarzenia, obiekty oraz nowi bohaterowie. W powstałym oceanie, płynie sobie spokojnie, pośród pluszowych rekinów oraz pomiędzy płotkami, łódź podwodna, w kolorze słoneczka. W środku słychać mamroczące, niewyspane rżenie. Odgłosy owe, wydaje ranny koń. Wstał ze żłoba za wcześnie i teraz marudzi, nie do końca rozbudzony. Ponadto głodny, gdyż nie mógł wybrać, czy pożreć owies, czy siano, czy też truchło osła, który też nie wybrał i zdechł. Nagle łódkę z zawartością, połyka także wygłodniały kraken. Na domiar złego, tnie na wilgotne strzępy, wbudowaną piłą mechaniczną, by po chwili strawić i wydalić niepotrzebne odpadki. Tym samym zanieczyszcza środowisko wodne, doprowadzając do szewskiej mokrej pasji, wkurzone koralowce, które budzą oceaniczną wróżkę. I bardzo dobrze. Nie przynajmniej nie przegapia randki z morskim bałwanem. Razem odnajdują na dnie morza, strasznie zawilgocony, pokaźnych rozmiarów skarb. Nie zauważają jednak, iż kryje on w sobie, przeklęty bunkier, na którego klątwę rzucili duchy bohaterów, oficjalnie już w opowiadaniu, niewystępujący. Czyli: typ spod ciemnej gwiazdy, ślimaki, bębenki, ser, piłkarz, koń, osioł, pluszowy rekin, kraken i inni. Dlatego po chwili, wróżka i morski bałwan, nie żyją długo i szczęśliwie. Chociaż to wcale nie jest takie pewne, gdyż właściwe zakończenie, skradli wyżej wymienione duchy i wywlekli poza stronę. Nawet puenty z końcowych wnętrzności nie wyłuskali, by ją zostawić do przeczytania. W sumie może to i lepiej, bo na takiej okrwawionej puencie, krew mogłaby skrzepnąć, kusząc wampiry do jej obgryzania i czosnek na kołku wie, z kogo by tam jeszcze, krwinki wyciućkali.
-
w odłamkach zwierciadła łąkę zrodziłeś ziemia czarna i strumyk płonie że niby co że to już koniec kwiaty zwiędłe i złote kłosy białe motyle złem nieskalane trup skowronka lecz pieśń została czy miłość powróci przez lustro całe
-
@Poet Ka ja żyłem w Arkadii” lub „Nawet w Arkadii jestem ja. Memento mori- pamiętaj o śmierci. I Ekfraza do obrazów Nicolasa Poussina. Czas przewyższa przestrzeń. Przestrzeń to to co jest, to życie- od do. Rodzimy się wszyscy, wszystkie zwierzęta też z dwoma datami: narodzin i śmierci. Czas to nieskończoność to wieczność. Non omnis moriar"- chcę w to wierzyć. Bo człowiek nie wszystek umiera.
-
Ada Bzik salowej, Ewo, laski zbada
-
@Czarek Płatak poezja i sztuka rodzi się w najbardziej zaskakujących momentach takich profanicznych, nawet w oparach dymu Mistycyzm i przyziemność- tak! I domieszka ironii Czarek. Dobry wiersz. Taki Twój
-
Ezra: duo Po Udarze
-
@Benjamin Artur dziękuję dziękuję dziękuję 🌹
-
Chrońmy poetów
LessLove odpowiedział(a) na Bożena De-Tre utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Bożena De-Tre Nietsche umarł, Bóg ludziom go wybacza nie pierwszy raz. -
Gaiki babki. Iga
-
A to Mozart raz omota? A to Mozarta kat raz omota?
-
Pracuję nad prostym schematem analizy tekstu: figura → widmo → liczba → dynamika. Pozwala to sprawdzić, czy utwór jest spójny: figura — kształt i konstrukcja, widmo — słowa kluczowe i emocjonalne częstotliwości, liczba — mierzalne elementy (powtórzenia, napięcia, rytm), dynamika — jak tekst „pracuje” w czasie. Projekt rozwijam tutaj: https://github.com/jbackk-lang/TIMDR (github.com in Bing) 1. FIGURA (kształt) - Jak wygląda utwór na pierwszy rzut oka? - Ile wersów, jaki rytm, jakie przerwy, jakie powtórzenia? - Czy konstrukcja jest zamknięta, otwarta, spiralna, symetryczna? 2. WIDMO (brzmienie) - Jakie słowa się powtarzają? - Jakie pola znaczeń dominują (np. światło, ruch, ciało, czas)? - Jaki jest „ton” tekstu: chłodny, gorący, suchy, gęsty? 3. LICZBA (mierzalność) - Ile jest konkretów, ile metafor? - Ile jest powtórzeń, ile kontrastów? - Jakie napięcie ma tekst w skali 0–10? - Czy liczby (powtórzenia, rytm, pauzy) trzymają się logiki utworu? 4. DYNAMIKA (ruch) - Czy tekst rośnie, opada, zapętla się, przyspiesza, zatrzymuje? - Czy końcówka jest mocniejsza niż początek? - Czy utwór „pracuje” po przeczytaniu, czy gaśnie? Ten wzór mówi, że każdy utwór można sprawdzić, patrząc na jego kształt, brzmienie, mierzalne elementy i ruch — jeśli wszystkie cztery warstwy są spójne, tekst jest dobrze zbudowany
-
Ą bosą?
-
Octu las
-
Motor, e, i sierotom
-
Myta zaryta
- 94 odpowiedzi
-
- palindrom
- powiedzonko
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Me muszle, fąfel z sumem
-
Ken, a na baby dasz? Sadyba "Bananek"
- Dzisiaj
-
II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak: Em F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan, Hm A7 G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt… Em in Hm/F♯ F♯7 Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
-
Może w końcu na mnie spojrzysz
Benjamin Artur odpowiedział(a) na Benjamin Artur utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Witalisa dziękuję:) -
@andrew dziękuję serdecznie ❤️
-
podkłada najlepsze kąski karmi słowem obrazami muzyką wkupia się przymila ale to tylko pozór chce na własność zawładnąć właściwie nie mną tylko myśli istnienie ale ale jeszcze nie teraz pewnie uważa mnie za wroga bo gdybym jej nie znał ale posmakowałem i nic to ją najbardziej boli myślała że ... nie trzeba walki wystarczy nie iść z tłumem kochać i rozumieć siebie AI może tylko ostrzyć apetyt utrzymuję dystans 6.2026 andrew Sobota, już weekend
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne