Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Tomasz.O Inne mam na to spojrzenie . Dziękuję za każde słowo o moim wierszu .
  3. @Starzec – oto jest pytanie... (istnieje pojęcie kary naturalnej: w postaci konsekwencji czynu). Pozdrawiam również.
  4. Agnieszka na saksach. Słyszeliście o sójce, co za morze chciała? Agnieszka ten wyczyn z rana przebijała! Na saksy dziś rusza, walizy już pękają, A skarpety w pralce: „Auf Wiedersehen!” wołają. Bus już podjeżdża, kierowca trąbi srodze, A Aga kolanem walizę gnie po drodze. Wskakuje i rusza, aż nagle myśl ją ściska: „O rany, a fajki?! Zostały na miskach!” Telefon znalazła, wiec spokój w duszy gości. Kupi fajki na tankszteli, bez żadnych trudności! Serce ma złote, choć w głowie czasem zamęt, Dla dziadka w Niemczech to prawdziwy diament. Pożartuje, pogada, herbatę zaparzy, I od razu uśmiech wraca na staruszka twarzy. Roztrzepana trochę, jak kura w wichurze, Czasem coś zgubi, coś zostawi na górze. Niecierpliwa wielce, lecz gdy trzeba pierwsza, z pomocą wyciąga swoje dobre ręce. Silna dziewczyna, prawdziwa i szczera, Choć czasem pół domu do walizki zabiera. Więc niech sobie w busie przymknie zmęczone oczy,, Bo gdy tylko dojedzie, dziadek z radości podskoczy! A gdy znów zapyta: „Czy wszystko zabrałam?”, To pewnie dla fajek nie będzie wracała! Tadeusz KOCH
  5. Kiedy byłem dzieckiem, popijałem ambrozję z mchu. Zajadałem się niebiańskim musem. A na deser ptasie mleczko w klarownym syropie z róż skapywało mi wprost do ust. Dzisiaj podniebienie moje wypełniają tylko dziecięce, waniliowe słodkie bzdurki. Piernikowa chata z bajki i cukrowa wata z chmurki. Baba-Jagi zaklęte słowa wabią mnie, gdy ulicami nocą błądzę. Tajemnicza Złota Ręka tarką gładzi mnie. Słyszę wszystkie myśli złe i czuję siarki spalonej oddech. Nie mogę już doczekać się… Co to będzie, jak to będzie, kiedy za kilka lat ze snu narodzą się wszystkie dobre bajki. Obdaruję nimi dorosłe już wszystkie na ziemi dzieciaki. Będziemy razem znów popijać ambrozję z mchu. Zajadać się niebiańskim musem. A na deser ptasie mleczko w klarownym syropie z róż skapywać nam będzie wprost do ust… Limboskiemu – z podziękowaniem za koncert.
  6. @Lidia Maria Concertina cudny, bliski mi klimatem, choć udekorowany Twoją wrażliwością.
  7. @Leszek Piotr Laskowski ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
  8. Gdy dopadnie mnie śmierć czego by nie powiedzieć niejedynym który odejdzie będę i w trumnę me zwłoki zapakują listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym przy płaczu bliskich tak po czasie stwierdzę w trumnie ciężko nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna ale uwiera po śmierci męczące czekanie nim natłok ziemi trumnę połamie kiedy wilgoć deszczu sprawi spróchnienie wejdą larwy Conicera tibialis w końcu dla kogoś pożywieniem będę wznieci się życie nowe i lepsze Kości zostaną niczym ram pamięci zresztą szkielet to dzieło Boga resztę budujemy sami ale po co po śmierci masa mięśniowa brzuszek piwny i tusz wisceralny troche to banalne umysł już nie sprawi figla nie poplącze rzeczywistości z mirażem język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu może wrócę we śnie ale po co kolejny koszmar nikomu nie życzę
  9. Dzisiaj
  10. „Gortatów – dom wakacji” – 6 A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie! Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło. I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy! Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających. A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające. Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane. Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały. Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania. Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu. Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem. Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem. – cdn Leszek Piotr Laskowski.
  11. wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu Harpia:
  12. Wiechu J. K.

    Kres życia

    Kres życia pokiereszowana pamięć traumatyzmem przemijania wciąż boli ukochane ciało mrozi trumnę pokryte niechcianym całunem wciąż boli krzyczę łzawym spojrzeniem w pustkę osamotnienia wciąż boli mówi się, że was już nic nie boli pozbyci na zawsze śmierci niewoli * Poświęcam mojej ukochanej Matuli, która odeszła z tego świata 26 Lipca 2000 roku, a także wszystkim innym moim najbliższym, którzy są już na tamtym świecie. Cześć waszej pamięci.
  13. @violetta 🌻
  14. Budzi mnie środek nocy Wychodzę na przystanki Podglądam, jak przemijamy. Czekając na poranki Po troszę jestem sępem. Choć bardzo mało lotnym. Bywa, że zmieniam się w hienę, bywa - że jest odwrotnie. Dziś nie chcę słuchać o śmierciach. Chorobach według roczników. Schedach i osiągnięciach i o tym, co ''w wyniku.'' Nic dzisiaj się nie stanie. Choć pląsam nad przepaścią. Obłęd przesyła wiadomość: wyskoczysz o szóstej szesnaście. Klapa na dach na oścież Przyznaję, trochę bałagan ... Jest Bóg! I mocno trzyma za rękę ... Nad głową - czerwona flaga Croissant czarnego księżyca Przynosi ostatnią kolację Bóg nadal trzyma za rękę I planujemy wakacje ...
  15. po zachodzie ucztują zdobywcy, o wschodzie jutrznie wyśpiewują asceci. mało kto dziś gorset zakłada zreszta dziś znowu dekadencja i degrengolada.
  16. Kiedyś napisałem "Przyjaciel. czyli rezerwowy", poza tym ostatnia fraza świetnie wyszła, pewnie dlatego, ze bliska. Pzdr.
  17. @Migrena tak, wrażliwość to piękno i siła, tylko każdy indywidualnie musi to odkryć, dojść do tego i nauczyć się z tym pięknie żyć. Inaczej może stać się jakimś utrapieniem. Cytat, ktory przytoczyłeś jest znakomity, aczkolwiek pewnie wielu nie zgodziłoby sie z nim, bo w zupełnie innych czasach żyjemy, takich w ktorych każdy ma być skierowany na siebie i dbać o siebie, swoją beztroskę i wygodę. Dlatego niedołężnych rodziców oddaje się do przytulków a chore dzieci morduje w łonach matek i jest na to wszystko coraz większe przyzwolenie społeczne. Bezduszność staje się cnotą, wrażliwość wypaczeniem. Wszystko do góry nogami. To tez znak czasów.
  18. takie fale namiętności napędzają słońce i wiatr, a morze czy ocean- to większa część, życia!
  19. @Starzec Bo wschody są za wcześnie i żeby upilnować, trzeba by spać na dworze - a zachody są w sam raz w czasie randki, np. Ale są równie piękne.
  20. Słysząc fale , dociera do mnie wezwanie o pomoc Czuję się jak marynarz na bezludnej wyspie Pani wpada w moje ramiona Czyżby to była nowa miłość ? Jej oczy mówią mi , że ma dla mnie serce pełne uczucia W moich dłoniach będzie bezpieczna Wkraczamy w krąg miłości Na morzu kołyszą nas fale , na ladzie czekają tańce i zabawa Proszę zostań tutaj na lądzie Dam Ci niejedną różę Wspólnie będziemy pływać po morzach i oceanach , odkryjemy nowe lądy Nie zawsze miłość przychodzi , czasem przypływa z falami Jesteś moja witaminą M Nawet jeśli będę na końcu świata usłyszę Twoją miłość Nasz statek to nie tylko statek miłości , to statek z sercem pełnym uczucia Lovej . 2026-07-26 Inspiracje . Przygoda i miłość
  21. @Migrena Czaruś byłeś i jesteś :)
  22. @Starzec Niekoniecznie! Oczywiście, widowiskowo zachody słońca potrafią zachwycić i trudno od nich oderwać wzrok, natomiast wschody słońca, cytuję: "Wschody słońca są niezwykle piękne, zachwycając gronem żywych barw, panującym wszędzie spokojem oraz unikalnym, porannym światłem."
  23. @viola arvensis to dobrze 🤔
  24. @Dekaos Dondi Koszmar, jak bonie dydy. :)
  25. @Marek.zak1 przeważnie tak jest dzięki za korektę Pozdrawiam
  26. @andrew piękne:)
  27. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Z reguły myslę wolno, wiersze żyją we mnie swoim własnym życiem 🙃 Usciski, dobrej niedzieli.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...