Agnieszka na saksach.
Słyszeliście o sójce, co za morze chciała?
Agnieszka ten wyczyn z rana przebijała!
Na saksy dziś rusza, walizy już pękają,
A skarpety w pralce: „Auf Wiedersehen!” wołają.
Bus już podjeżdża, kierowca trąbi srodze,
A Aga kolanem walizę gnie po drodze.
Wskakuje i rusza, aż nagle myśl ją ściska:
„O rany, a fajki?! Zostały na miskach!”
Telefon znalazła, wiec spokój w duszy gości.
Kupi fajki na tankszteli, bez żadnych trudności!
Serce ma złote, choć w głowie czasem zamęt,
Dla dziadka w Niemczech to prawdziwy diament.
Pożartuje, pogada, herbatę zaparzy,
I od razu uśmiech wraca na staruszka twarzy.
Roztrzepana trochę, jak kura w wichurze,
Czasem coś zgubi, coś zostawi na górze.
Niecierpliwa wielce, lecz gdy trzeba pierwsza,
z pomocą wyciąga swoje dobre ręce.
Silna dziewczyna, prawdziwa i szczera,
Choć czasem pół domu do walizki zabiera.
Więc niech sobie w busie przymknie zmęczone oczy,,
Bo gdy tylko dojedzie, dziadek z radości podskoczy!
A gdy znów zapyta: „Czy wszystko zabrałam?”,
To pewnie dla fajek nie będzie wracała!
Tadeusz KOCH