Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Trawa skoszona? Mięso zjedzone?
Maksymilian Bron opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie dla mnie pasy, co najwyżej zebra na sawannie, gdzie rzadko uciekam, bo sam założyłem sobie supły na konto, więc płaszczę się w rytm krzyży, rocznic, mogił wśród surowych twarzy polskich łgarzy, co poklepią mnie, gdy trawa skoszona, mięso zjedzone Niech ten Kościół już upadnie i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie Niech te maski pozostałych handlarzy przestaną języki ich a moje uszy brudzić Wśród złośliwości tych kreatur wyczekuję na nowy świat, gdzie nie będę musiał słyszeć – „Trawa skoszona? Mięso zjedzone?” Poklepane, przyklepane W nowym świecie nikt nie będzie prześladował trawy oraz ludzi, którzy na kolanach za karę muszą wyskrobywać ją z polbruku, po którym dumnie kroczy najpierw lakierek, brzuch a potem reszta polskiego wieprza „a trawa skoszona? Mięsko zjedzone? Musisz być jak chłop, a nie jak… no wiesz, jak tęcza. Hahahaa” A ja pragnę leżeć wśród tęczy na sawannie, przekraczając piasek w miejscu, w którym chcę, bo zebra mi tego nie zabroni, nie przeszkodzi rosnąć trawie, nie będzie zajmować się hodowlą podludzi, by chodzić w nich potem po ulicy lub znosić w nich dokumenty do piwnicy, by zatrzeć ślad swych szalbierstw I nigdy nie powtórzy za szlachetną polnische schweine tych najgłupszych słów – Że trawa i zwierzę są po to, by nimi rządzić, a nie cieszyć się jak rozkwitają, jak chce ich Bóg -
Rysunek węglem
Leo Krzyszczyk-Podlaś odpowiedział(a) na wiedźma utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@wiedźma czary mary... -
Kawałek szarego papieru w ciasnym korytarzu, z napisem: Pierwszy wrzesień, rok tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć, imieniny Bronisławy. Ręką ściskam miękką sierść, ciepłego zwiniętego w kulę ciała, oczy ojca wpatrzone w okno z łopatą przy nogach, słychać jego przyspieszony oddech, dźwięk trzęsących się szyb w huku silników. Jęki za ścianą. W pralni, gdzie lepki pot przez buty wmieszany w ciemnoczerwoną ciecz, z przesiąkniętego szpitalnego ubrania chłopca, leżącego na podłodze. Huk bliższy od poprzednich. Szyby wpadają do korytarza, naprzeciw zostaje stos czerwonych cegieł. Pisk w uszach i krzyk wraz ze strzałami. Celownik skierowany w biały, mały becik. Wytrącony z przestrzelonej, bezwładnej ręki. Leży na asfalcie, nasiąkając krwią. Dwaj chłopcy czołgają się po becik. Wrócili zieloni. – nie ma już dziecka. ------------------------------------- Na podstawie relacji Wandy Traczyk-Stawskiej z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego: https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/wanda-traczyk-stawska,60.html
-
Białoczarność. Wszędzie widzę białoczarność. Tylko pionowa ściana intensywnie szara. Na pierwszym planie siedzi projektor. Przypomina kształtem kobietę. Nie. Na pierwszym planie podłoga. Coś tam przycupnęło. Chyba jest tu zimno. Ogrzewane nauszniki. Na siedzącym projektorze. Wyświetla ruchome obrazki. Dwa ekrany. Ten większy mniejszy od drugiego. Wystają im wąsy. Możliwe że to mutanty kotów. Coś tam widać że coś tam łazi. I jeździ na małym, Za daleko. Nie dostrzegam dokładnie. To coś na podłodze nieruchome. Pewnie nie żyje lub zasnęło. No tak. Łatwo tu zasnąć. Cisza spokój. Nie wiem co jest poza kadrem. Może jakiś obserwator. O w mordę. Podobny do mnie. Czyżbym umarł i widzę własną reinkarnację. Żyję jako projektor. Mody? Jakiej tam mody. O kształcie kobiety która odrzuciła misia. Jakiego misia? Niczego nie odrzuciłam? Jestem zajęta. Z moich oczu promieniuję. Co ty chrzanisz. Nie widzę tego. Bo stoisz z tyłu. Ja siedzę z przodu przodem. No nie. Słyszę głosy. Nawet konwersuję. Ściana zmienia kolor. Na bardziej żółtawy ze słowami. Czytam. Spoko. To tylko zabawa obrazkowa. Oddycham z ulgą. Jednak całkiem nie zwariowałem. Misiu z wąsami też. Tulę go do siebie. Razem z żebrami kaloryfera. Taki jakiś niespokojny. Nic dziwnego. Białoczarność. Wszędzie widzi białoczarność.
-
Puszka z sielawkami
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiechu J. K.↔Dzięki:)→Hmm? :))→Skoro skonsumowane, to raczej już nie w puszkach poukładane, tylko gdzie indziej Pozdrawiam :~))) -
@Wiechu J. K.→Dzięki:)→Ano cyborgowo. Jednakowoż nie zupełnie, biorąc pod uwagę właścicielkę wstążeczki:)→Pozdrawiam :~)))
- Dzisiaj
-
* Poniżej tekst piosenki, zatem i powtarzający się refren .. ~~ - Piryt, czyli złoto głupców ... ~~ Lipcowy urlop był nader deszczowy - ale to wina Tuska .. Zabrał Rydzykowi grosz narodowy - brak modłów; więc niebo pluska ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - tu - fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... Na dodatek profesor z KUL-owskim tytułem - były minister oświaty; ubiera swą postać w przyszłej władzy stułę - wymierza Tuskowi swe baty ... Jego koledzy z ówczesnego rządu oskarżają siebie nawzajem - dowodząc choroby partyjnego trądu; co nowym jest u nich zwyczajem ... Niegdyś wychwalani, godni zaufania politycy z tego obozu, odchodzą gremialnie, do czego ich skłania upadek wiozącego wozu ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - więc fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... Wieloletni guru tej, błazeńskiej szajki utracił pozycję dla Zbawcy. Jego powtarzane od lat wielu bajki wyśmiewają dziś nawet ich znawcy ... Brunatność poglądów tych, co pozostają przy wodzu, bez zmiany mundurów, dyktowana prywatą - wciąż nadzieję mają na objęcie władzy po guru ... Żyjemy w czasach, gdy gliniany mocarz złocony pirytem - tu - fałszem, utracił swą siłę - jak złamana proca; żałosne losy jego dalsze ... ~~
-
nasze życie to węgiel jakby nie było.
-
Nie wieszam na ścianę dni kiedy bolało. Zostawiam je w szufladzie Rozmazuję palcem Nie szukam instrukcji do pustych miejsc. Jest tylko notatka "złóż sama". Deszcz czasem wraca. Wiem po zapachu. Nie stawiam parasola. Niech spłucze ból Nie ma mojego portretu. Jest tylko światło padające przez okno na pustą ramę. Biorę węgiel rysuję siebie bez wzoru. Po swojemu. ściany to tylko ściany. A ja jestem w drodze Sklejam się
-
proza włożona miedzy strofy- poniedziałki...
Tomasz.O opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
dzień zaczyna powoli toczyć się zdania wstęp potem fabuła a to poranek w poniedziałek jeszcze proza dopada od samego rana głową jeszcze śpiąca a kawy dwie nie don poznania powieść tygodniowa co tu robić czego nie gdzie czas ucieka miedzy zdania włożyć wolność bilon dźwięczy dźwiękiem od tej księgi życia odetchnąć co jak flaszka do wypicia ucieknę na chwile strofy wiersza wypiszę marna to pociecha ucieczka kolejna w słowa co życie opiszą skaleczą dusze prawdą z życiem konfrontacja we śnie w poniedziałek najlepsze sny o tym co było co będzie-
1
-
@wiedźma dzięki serdeczne 🌹
-
Właściwe jutro , gdzie ono jest
andrew opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
zegar zatrzymał się jakby chciał coś powiedzieć ONA cofnęła wskazówki musi otworzyć siebie popatrzeć jak przez okno w NIEJ drzemie … skrawek galaktyki jutro to nie fikcja nie biega po parku jest w NIEJ ma wiele szufladek ciągle falstart otwiera niewłaściwe może dziś ... najłatwiej wydać swojemu życiu wyrok ułaskawienie to konieczność nie za milion lat świetlnych 7.2026 andrew-
1
-
Porozmawiam z echem przytulę się do drzewa
Waldemar_Talar_Talar odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Witam - będę pamiętał Bożenko - będzie optymistyczny - a za podobanie uśmiechem ci dziękuję - Pzdr.wakacyjnie. Witaj - cieszy mnie że wiersz uspokajający - a z tym narzekaniem to różnie bywa - bo troski czasem są obecne i musimy się z tym pogodzić - Pzdr.beztrosko. @Posem - @Dariusz Sokołowski - @Poet Ka - ukłonem wam dziękuję - -
Róża
Waldemar_Talar_Talar odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Witaj - kiedyś widziałem czarną róże - super bo mało spotykane - dziękuję za przeczytanie - Pzdr.kwiatowo. Witam - a dlaczego mam się złościć - każdy inaczej widzi i czuje tak to działa - dzięki za czytanie - Pzdr.serdecznie. -
Witam - zgadza się - dzięki - Pzdr.
-
@andrew tak, pozdrawiam ciepło:)
-
Lubię taki styl wiersza. Ta symbioza z przyrodą. Pszczoły między akacjami. To się czuje. Już wczoraj czytałem Twój wiersz, ale nie zostawiłem śladu. Zastanawia mnie ta "zdeszczona zieleń". Jak szukałem w internecie to wyskoczyła mi deska, a tu chodzi chyba o deszcz, o rosę. No i mi się wydaje, że ta łączność z przyrodą, powoduje jakieś uczucie uwolnienia. Tak to odebrałem. Pozdrawiam.
-
@andrew @Wiechu J. K. @Berenika97 @viola arvensis @Posem dzięki serdeczne 🌹
-
liryka bezdomna
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na MIROSŁAW C. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@MIROSŁAW C. zdarza się :))) -
Puszka z sielawkami
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dekaos Dondi Złote i srebrny rybki skonsumowane i w puszkach poukładane. :))) -
Wszystko się kończy
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Tectosmith utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tectosmith Raczej nigdy nie odpuszcza. Fajny wiersz, pozdrawiam serdecznie! :))) -
@Ewelina czasami tak najlepiej pozdrawiam :)))
-
mur konieczny
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
5. Luiza i nowy sąsiad
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Polubiłem Leona od pierwszego czytania. Pozdrawiam :)))
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne