1 post w tym temacie

Hej, mam pytanie i w zasadzie prośbę.

Czy wie ktoś co Różewicz pisał o codzienności w swoich wierszach? Na razie wiem tylko, że "Walentynki" odnoszą się do codzienności współczesnej, ale jakieś inne wiersze o codzienności? Z czasu wojny, po wojnie, w XX wieku? Błagam o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się

  • Kto przegląda

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Anna Przybył
       
      Jeśli kimś się stałaś
      to pewne
      motylem
      co z grzechem się rodzi
      lecz czysty umiera
       
      Niewiele rozumie ale wciąż się dziwi
      że dzieci w siatkę próbują go złapać
      że mądry uczony a patrzy przez lupę
       
      Nie goni się piękna
      trzeba je oswoić
      stanąć w bezdechu
      i czekać aż przyjdzie
       
      gdy już nadejdzie
      zostanie na zawsze
      choćby wyszło z ciała
      i stało się duchem
    • Przez vorwaerts-blicken
      rozdwojone serce szuka
      jednej twarzy
      zatraconej daleko na
      wichrowym 
      polu 
       
      po omacku
      wędrują stopy i
      kaleczą się o strzępy rozmiękłych
      cieni jaźni 
       
      wody
      nie można już
      poskładać
      złączyć więzem zagarnia więc 
      serce
      świeżo rozedrgane
      kurz i lato wspomnień
      do pustego
      samowaru
    • Przez vorwaerts-blicken
      rozbrzmiewa kołysanka
      węchu w
      słonecznikowych sklepieniach pałacu
      którego wejścia strzegą
      motyle uszy 
      kiedy ja nie słyszę
      one pachną
      za czworo
       
      droga jest chroniona
      piedestałem wspomnień które w
      kagańcu 
      podsłuchują
      zmysły cudzych wrogów
       
      bronią moich okien
      plastry pszczelich uczuć
      zalepiają szczelnie
      warstwy
      wyć bojowych tymi
      kłami fosfo-
      ryzującym okiem
      obaliłam ciebie zaszczepiłam
      rozum na przekocie
      wiosny
    • Przez vorwaerts-blicken

      Oczami napuchniętymi
      od taniego kremu usypiam
      na powiekach
      malinowe dusze minionych
      żelaznych czy kamiennych
      epok.
      Zebrałam w tych cieniach wojny,
      rewolucje i powstania, są w nich królowie
      i zdrajcy, szewcy i piekarze. Czasami,
      gdy nie chcę patrzeć, oni maszerują
      maszerują
      w dół
      policzka. Wyprowadzam na spacer
      na wydłużonej smyczy troski
      poprzednich pokoleń – one merdają ogonem.
      Bo wolę otaczać się pyłem, ruiną i zaduchem
      niż czuć swąd
      tępych twarzy płonących na ulicach.
       
       


  • Ostatnio komentowane

  • Wiersze znanych