Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Felieton na kolanie - satanizm


Rekomendowane odpowiedzi

Czy ktoś z Was kiedyś zastanawiał się, czym tak naprawdę jest satanizm? Jaki jest jego zamysł, (o ile w ogóle ma on takowy)?

Nie lubię generalizować, ale muszę przyznać, że , przynajmniej w moim otoczeniu większość ludzi postrzega satanistów jako szaleńców palących koty i odprawiających orgie w opuszczonych kościołach. Wiadomo, że jest to pewne uproszczenie – każdy ma w końcu nieco inne wyobrażenie na ten temat. Ale ten stereotyp jest dość mocno zakorzeniony w naszej świadomości. Mówiąc naszej, mam tu na myśli głównie Polskę, ale myślę, że dotyczy to równie dobrze reszty świata (no, może wyjąwszy biedniejsze zakątki Azji czy Afryki).

Ostatnio miałam przyjemność przeczytać książkę „Ghost girl” autorstwa Torey Hayden.

I tam , jako wątek poboczny pojawił się satanizm właśnie. Zaintrygowało mnie to w sposób, w jaki intrygują rzeczy zaobserwowane kątem oka. Do tego stopnia, że postanowiłam bardziej zgłębić temat.

Tak więc, pewnego dnia, na nudnej lekcji wzięłam do ręki telefon i otworzyłam coś, co wyglądało na oficjalną stronę wyznawców satanizmu. Tak rozpoczęłam swój „research”. Pierwsze wrażenie – schludnie i interesująco – białe litery na czarnym tle, a na górze czerwone zdjęcie, rozciągnięte horyzontalnie. Na nim od lewej – na wpół otwarte czarne wrota – (zgaduję, że z założenia miało być to piekło) , dalej – szeroko otwarte oko o czarnej tęczówce i … nieśmiertelna Gwiazda Davida.

A więc same symbole satanistyczne.

 

I zaczęłam czytać. Pierwszą rzeczą, która przyciągnęła moją uwagę była kategoryzacja satanistów. Oczywiście, nie uwzględniał on wszystkich istniejących wyznań czy sekt. Wyróżniał tylko 3 podstawowe typy tej religii. Według autora wyróżnia się: satanizm podwórkowy, racjonalny i okultystyczny. Pierwszy rodzaj jest dość niedojrzałą, raczkującą wręcz wiarą; od tego zwykle zaczynają zagubieni nastolatkowie. Wiecie, później powstają z tego artykuły typu „Heavy metal zniszczył mi życie”

Oprócz tego gatunku muzyki, „podwórkowcy” namiętnie czczą postać Szatana i buntują się wobec wszystkiego i wszystkich, którzy nie są z nim związani.

I tu napotykam ciekawe zdanie : ”Ze względu na swoją ostentacyjność często uważany za satanizm właściwy, bo najbardziej widoczny, co szkodzi całej religii ogólnie”. No i proszę. Czyli to, co większość niewtajemniczonych uważa za normę, w satanistycznych kręgach uchodzi za niechciane, szpecące wizerunek całej religii.

No dobra, a co z kolejnymi rodzajami? Satanizm racjonalny. Tu autor powołuje się na czcigodnego LaVey'a i Kościół Szatana. Dla jego wyznawców Diabeł jest jedynie symbolem, a oni sami uważają się za ateistów. Zostaje jeszcze trzeci nurt – satanizm okultystyczny (patrz Świątynia Setha). Dla okultystów Diabeł jest żywą postacią – można z nią rozmawiać, a nawet, według autora wykorzystać.

Kolejną rzeczą, która przyciągnęła moją uwagę, jest to, w jaki sposób autor sprytnie postawił na piedestale satanistów. Zwykłe „my” stało się niezwykłym „My”. To tak, jakby mówił „Jesteśmy mądrzejsi. Mądrzejsi od potulnych owieczek, zwących się szumnie „dziećmi Bożymi”. ”

Świetnie. Dlaczego sataniści uważają się za lepszych? Spójrzmy na wartości, jakie wyznają:

1. Indywidualizm. Całkowite przeciwieństwo tego, co propaguje katolicyzm, prawda? Sataniści bardzo wierzą w jego wyzwoleńczą moc.

2. Rozum . Krytyczne spojrzenie na otoczenie, w tym i na samego siebie. Również wyzwala, bo otwiera oczy na pewne zjawiska i nie tylko.

3. Nihilizm. (prawdopodobnie zaczerpnięty wprost z filozofii Nietchego – wywnioskowałam z pozycji , jaką zajmuje on na stronie). Co ciekawe, autor tłumaczy, że amoralizm w c a l e nie oznacza deprawacji, wręcz przeciwnie – ułatwia bycie dobrym. Dlaczego? Możecie spytać. Ano dlatego, że kodeks nigdy nie pozostaje w zgodzie z naturalnymi instynktami człowieka. Zastępuje rozum i „wtedy pojawia się zło” - zaznacza autor. To też ułatwia sterowanie masami, bo łatwo kierować kimś wedle jakiejś ideologii.

4. Egoizm. Oddawanie siebie innemu człowiekowi nie może powodować u niego szczęścia, gdyż nie jest to w zgodzie z naturą – twierdzi autor. Ponadto związki powinno się zakładać po to, by się rozwijać , a nie poświęcać. Inaczej stają się one smutnymi cyrkami, w których dwoje nieszczęśliwych ludzi próbuje wyleczyć się nawzajem.

 

Jaki jest mój stosunek do czterech powyższych? Zgadzam się, że indywidualizm jest ważny. Sama nigdy nie czułam się jakiejś szczególnej więzi z grupą.

Co do rozumu – tak, rozum jest ważny, ale sądzę, że da się go pogodzić z religią, a konkretniej z wiarą w Jezusa Chrystusa (jestem ostrożna, w końcu satanizm też jest religią).

Nihilizm – tu robię się ostrożna – w głębi duszy uważam nihilizm za niebezpieczny. Bo przecież po świecie kręcą się różni ludzie. Psychopaci też. Czy powinniśmy pozwolić mu na spełnianie swoich, nierzadko chorych, potrzeb wyjaśniając to prawem do egoizmu (patrz punkt trzeci)?

Nie sądzę. To podziałałoby destrukcyjnie na całe społeczeństwo.

Skoro już poruszyłam kwestię do egoizmu, powiem, co myślę o idei związku, w którym samorozwój zastępuje wzajemne poświęcenie. Ciężka kwestia. Jednak, jakby się głębiej zastanowić – jedno wcale nie musi wykluczać drugiego! Wyobraźmy sobie parę ludzi świadomych własnych potrzeb. Świadomych siebie – swoich słabości i mocnych stron, swoich możliwości. A jednocześnie takich, którzy byliby gotowi się poświęcić (mam tu na myśli tylko sporadyczne okazje!) nawzajem. Czy jedno naprawdę wyklucza drugie?

 

Dobrze. Skończmy dywagacje na temat wartości wyznawanych przez satanistów (Boże, jak to brzmi!) . Ostatnią rzeczą, która zaintrygowała mnie gdy przebiegałam wzrokiem tekst tej swoistej filozofii w pigułce była kwestia zwierzęcej strony natury człowieka. Id, jakby powiedział Freud.

Tu znajduję kolejne zdanie, które na moment mnie zatrzymuje. I zmusza do myślenia.

„Człowiek jest jednocześnie bogiem i zwierzęciem, a żadna ze stron nie jest ważniejsza. Obie są ważne. O obie należy dbać. Chrześcijanie swoją wewnętrzną bestię próbują ujarzmić(...).

Satanista woli zwierzę oswojone, n i e ujarzmione.” - Otóż autor nie do końca ma rację. Różnie podchodzi się do tej kwestii – to (myśląc po chrześcijańsku) zależy od wykształcenia i wrażliwości danego księdza.

„Popęd sam w sobie nie jest zły” - mówią ci „światlejsi” . Zależy, jak się go wykorzysta. Czy to nie brzmi jak oswajanie naszej zwierzęcej części natury?

 

Mogłabym jeszcze tak pisać i pisać, bez końca wymieniając kolejne postulaty i może nawet pokusić się o obalenie paru mitów. Ale to nie ma sensu. Chciałam tylko zahaczyć o temat, o którym, moim zdaniem mówi się za mało – a jeśli się już mówi – to zazwyczaj w sposób krzywdzący.

Nie, nie jestem satanistką i nic nie wskazuje na to, bym stała się nią w najbliższym czasie. Po prostu uważam, że warto czasem poruszyć tematy, które w lepszym towarzystwie uchodzą za tabu.

Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że swoimi marnymi wypocinami chociaż trochę sprostowałam parę rzeczy. Chociaż troszeczkę.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak : masz bardzo fajny styl, dobrze się to czyta,

choć mnie to osobiście bardziej przypomina esej niż felieton,

ale ja felietonów pisać zbytnio nie umiem :)

Tylko przejrzyj ten tekst na spokojnie, niekiedy w Wordzie powstają głupoty,

czasami z pośpiechu zdarza się użyć złego przypadka, niepotrzebnych spójników lub zaimków itd.

Wyznakowałabym Ci, ale chwilowo nie mam czasu, wybacz ;)

Mimo że nie lubię czytać prozy (sama wolę pisać:)), to mnie tym tekstem porwałaś,

zawarłaś ciekawe przemyślenia :)

Tyle ode mnie na razie, z pewnością temat wywoła nie małą dyskusję,

ale to już reszcie czytelników oddam tę przyjemność,

póki co nie mam siły ;)

Pozdrawiam gorąco ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...