Skocz do zawarto艣ci
Polski Portal Literacki

Dekaos Dondi

Tajemnica Szczura

Rekomendowane odpowiedzi

馃悁

Stosy odpadk贸w szeleszcz膮 mokro, w cienkich strugach wiosennego deszczu. Na tej prawie ciemnej opustosza艂ej ulicy, nawet s艂abe niewyra藕ne odg艂osy, rodz膮 ciche szepty wszechobecnego echa. Lgn膮 opieszale do 艣cian starych kamienic, snuj膮c swoj膮 przezroczysto艣膰, po g艂adkich cia艂ach okiennych szyb. Kr膮偶膮 monotonnie we wszystkich zau艂kach, zagl膮daj膮 w przer贸偶ne k膮ty鈥 lecz nagle nastaje cisza, jakby kto艣 dyrygentowi gard艂o poder偶n膮艂 i s艂ycha膰 jedynie kapanie krwi na batut臋.

Deszcz przestaje pada膰. Mo偶e si臋 czego艣 boi i nie chce nara偶a膰 milion贸w cennych kropel p艂ynnej duszy, na dodatkowe niebezpiecze艅stwo. Nagle, zupe艂nie niespodziewanie, s艂ycha膰 z oddali odg艂os jednostajnych krok贸w. W okowach mg艂y, roz艣wietlonej od ty艂u 偶贸艂tawym 艣wiat艂em przewr贸conej lampy, zbli偶a si臋 dziwna posta膰. Rzuca przed siebie pod艂u偶ne cienie, niczym eteryczne skrzyde艂ka zmokni臋tych motyli, kt贸re przylepione do wilgotnej ulicy ju偶 nigdy nie pofrun膮.

Odpadki drgaj膮 opieszale, jak ci臋偶kie od brudu, listki osiki. Najpierw s艂abo, lecz za chwile troch臋 mocniej. Papierki i stara br膮zowa ogryzka z przylepionym petem, zesuwa si臋 po o艣lizg艂ej sier艣ci starego szczura. Zwierzak wychodzi ze swojej kryj贸wki. Kuleje. Biegnie chwiejnie na drug膮 stron臋 ulicy. Rozbudza po raz kolejny szepty echa. Tym razem w臋druj膮 blisko jego st贸p. Trzy tuptania. Nie cztery. Czwarte zosta艂o odgryzione jaki艣 czas temu. Lampa o艣wietla przemokni臋te cia艂o, przyt艂umionym promieniem. W ciemnych oczach odbijaj膮 si臋 dwie ma艂e ka艂u偶e i jeszcze co艣, co ma nast膮pi膰. Ogromny skrzywiony cie艅, szele艣ci na szarej 艣cianie budynku, niczym ciemne noside艂ka trupiej g艂贸wki.

Nagle przystaje. Uderza mlaskaj膮co ogonem, o mokr膮 kostk臋 brukow膮, wyzwalaj膮c miniaturow膮 fontann臋, z jeszcze mniejszych kropel.聽 Podnosi z lekka g艂ow臋 ruszaj膮c w膮sami, jakby wyczuwa艂 niebezpiecze艅stwo. Wygina stary grzbiet w 艂uk. Chcia艂by uciec, lecz nie mo偶e. Jego cia艂o, zdaje si臋 by膰 przylepione kleistym strachem do mokrej ulicy. Odbicia w wodzie nie czuj膮 l臋ku. Nie ma w nich uczu膰, chocia偶 jest 艣wiat艂o.

Pomarszczona staruszka ubrana w sfilcowany p艂aszcz, zbli偶a si臋 do upatrzonej ofiary. Buty na wysokich obcasach stukaj膮 o kocie 艂by. Nie wzbudzaj膮 echa. Trudno powiedzie膰 dlaczego. Trzyma w r臋ce parasol. Zamkni臋ty. Jest kobiet膮, kt贸ra nie boi si臋 deszczu. A tym bardziej przebrzyd艂ych pod艂ych szczur贸w. Zwalcza je od kiedy pami臋ta. Zagryz艂y jej ukochanego pieska.

Z duszy obleczonej w zemst臋, 艣cieka s艂odka nienawi艣膰, do kubeczka radosnego oczekiwania.

Stuk stuk, zwierzak coraz bli偶ej. Hipnotyzuje go swoim wzrokiem. Ma艂e oczka i du偶e oczka. Wzajemnie wpatrzone. Przy czym jedno spojrzenie b臋dzie za chwil臋 ostatnim. Stuk stuk.

*

鈥 Mamo! Gdzie on jest? Szukaj razem ze mn膮. Prosz臋.

鈥 Czego mam szuka膰, skarbie?

鈥 Dobrze wiesz czego. Moja najlepsza kole偶anka mi obieca艂a, 偶e je偶eli dam jej wszystkie鈥 no takie dziwne鈥 to mi podaruje ma艂ego szczeniaczka.

鈥 Mo偶e babcia znajdzie? Ona jest cierpliwa. Jak sobie co艣 postanowi, to umar艂 w butach. Dopnie swego.

鈥 Ale偶 mamo. Bez but贸w te偶 ludzie umieraj膮.

鈥 Wiem. A tak w og贸le鈥 wiesz gdzie posz艂a babcia?

鈥 Jak to gdzie. Tam gdzie zawsze. Na szczurz膮 wojn臋. Mamo powinna艣 wiedzie膰.

鈥 No tak. Ten jej umys艂.

*

Samoch贸d mknie z wielk膮 pr臋dko艣ci膮. Mimo, 偶e zacz臋艂o znowu pada膰 i jest potwornie 艣lisko, kieruj膮cy ma to utrudnienie w g贸rnej cz臋艣ci zbiegowiska pary n贸g.

鈥 Hej facet, zwolnij, bo jeszcze w co walniemy!.

鈥 Ty si臋 bracie nie przejmuj. Czy偶 nie fajnie poszale膰 po starych pustych ulicach. To偶 to sama przyjemno艣膰.

鈥 Jeste艣 g艂upszy ni偶 ja za m艂odu. 呕ycie ci niemi艂e?

鈥 Zamknij si臋, dupku.

鈥 O w mord臋鈥

*

Kobieta podchodzi do szczura. Zwierz臋 nie ucieka. Tylko w膮sy nerwowo drgaj膮, a w oczach kryje si臋 co艣 niepokoj膮cego.

Ju偶 nied艂ugo przestan膮 ci drga膰, paskudo jedna 鈥 szepce staruszka. 鈥 Jak ci ko艅cem parasola flaki wypruje.

Szczur przezwyci臋偶a strach. Nagle staje s艂upka i patrzy na ogrom nieprzyjacielskiej masy. Instynkt podpowiada, 偶e mo偶e niepotrzebnie si臋 boi. Je偶eli znienacka skoczy, to istnieje szansa, 偶e j膮 przestraszy. Uratuje swoje 偶ycie. Zabija膰 nie musi. Bo niby po co? Zreszt膮 tak膮 wielk膮, to na kilka razy by musia艂. Nie ma tyle si艂 i jednej nogi.

Wi膮zka 艣wiat艂a, nadal wycieka z okienka zardzewia艂ej lampy, do brudnej ka艂u偶y. Zaczyna w niej drga膰, przyjmuj膮c nieokre艣lone kszta艂ty 艣wietlistego chaosu. Wida膰 to nawet przez padaj膮cy deszcz. Co艣 si臋 zbli偶a bardzo szybko. St膮d te drobne zachwiania pod艂o偶a. Ani kobieta, ani szczur tego nie widz膮. S膮 zaj臋ci w艂asn膮 rozgrywk膮.

*

鈥 Mamo! Kiedy wreszcie wr贸ci babcia. Jak ona nie znajdzie, to ju偶 nikt.

鈥 Nie martw si臋. Babcia zawsze wraca鈥 chocia偶 czasami zachowuje si臋 dziwnie.

鈥 Albo mamo鈥 艣wiat wok贸艂 niej jest dziwny.

鈥 To jeden pies, c贸reczko.

鈥 No w艂a艣nie. Szczeniaczka mog臋 nie dosta膰, jak nie znajdzie. Ja ju偶 nie wiem gdzie szuka膰.

鈥 M贸wi臋 ci, znajdzie. Zobaczysz.

*

鈥 Co si臋 dzieje, do cholery!

鈥 Widzisz? Tam kto艣 stoi.

鈥 Gdzie?

鈥 No na ulicy. Zwolnij wariacie.

鈥 O ku藕wa鈥

*

Sp贸jrz na ten szpikulec mordko ty moja? 鈥 m贸wi s艂odko babcia. 鈥 Za chwil臋 przebije twoje oble艣ne cia艂o. Twoi bracia zagry藕li鈥 zreszt膮 nie b臋d臋 si臋 powtarza膰. Szkoda nadmiaru s艂贸w. Nie zas艂ugujesz na moje gro藕ne mamrotanie, ponad przewidzian膮 norm臋. Jeden za wszystkich鈥 znasz to przys艂owie鈥

*

鈥 C贸reczko odejd藕 od okna. Strasznie pada. Pod艂og臋 nam zachlapie.

鈥 Ale tam stoi moja babcia鈥 parasol ma zamkni臋ty鈥 i rozmawia鈥 z kocimi 艂bami.

鈥 Z kim... co to za ha艂as?

鈥 Mamo! Samoch贸d si臋 zbli偶a. Za chwil臋 rozjedzie babci臋.

鈥 Zakrzyknij, 偶e ma zej艣膰 z ulicy.

鈥 Strasznie pada i wiatr. I tak nie us艂yszy. A ja niewiele widz臋, 偶eby widzie膰 co nie widz臋!

Szczur tym razem wyczuwa drgania ulicy. Powinien ucieka膰, ale najpierw musi odgoni膰 wroga, 偶eby nie zaatakowa艂 kiedy艣 ponownie.

鈥 Mamo! Babcia unosi parasol!

鈥 Babci臋 unosi? Sama spojrz臋! To si臋 nie dziej臋 naprawd臋! Nie wierz臋!

Szpikulec jest dok艂adnie nad celem.

Tego jej plan nie przewidzia艂. Atak jest szybki i skuteczny. Szczur skacze do gard艂a.

Babcia si臋 cofa o kilka krok贸w. Zwierz臋 odskakuje od cia艂a.

鈥 Cholera jasna. Co tam si臋 dzieje? Prawie nic nie widz臋.

鈥 Hamuj baranie. Kobiet臋 rozjedziesz.

鈥 Cofn臋艂a si臋.

鈥 Co艣 chlasn臋艂o w przedni膮 szyb臋!

鈥 Widz臋. To chyba cholerny szczur.

鈥 Jednej zarazy mniej.

鈥 I jednej plamy wi臋cej.

*

鈥 Babciu, opowiedz jeszcze raz jak to by艂o. Prosz臋.

鈥 Moja ty wnuczko. Ten przebrzyd艂y paskud 偶ycie mi uratowa艂.

鈥 Ale偶 mamo. Gdyby tam nie le偶a艂, to ty by艣 tam nie sta艂a.

鈥 Owszem, c贸rko. Tam bym sta艂a. To moje ulubione miejsce, na czterech umi艂owanych kostkach brukowych. Wida膰 stamt膮d takie fajowe za艂amanie 艣wiat艂a.

鈥 Babciu. To ty nas za艂amujesz. Fajowe? Starsze kobiety tak nie m贸wi膮.

鈥 Od jednych starsze od innych m艂odsze.

鈥 No dobrze. Powiedz o tym najwa偶niejszym.

鈥 Przecie偶 ju偶 s艂ysza艂a艣 tyle razy.

鈥 Ale chce jeszcze鈥 nie li偶 mnie po nosie鈥 przesta艅.

*

Ulica jest opustosza艂a. Spomi臋dzy sterty 艣mieci wychodzi szczurzyca. Widzi kawa艂ek 艣wie偶ego sera. A偶 jej si臋 w膮sy pl膮cz膮 ze zdziwienia. Bierze jedzenie i zanosi swoim dzieciom.

*

鈥 Dobrze 偶e艣my tej kobiety nie rozjechali.

鈥 Od dzisiaj nie zabij臋 偶adnego szczura.

鈥 Gadanie.

鈥 呕artowa艂em.

*

鈥 Kiedy skoczy艂 mi do gard艂a, cofn臋艂am si臋 kilka krok贸w, ale jako艣 nie upad艂am. Od razu jednak odskoczy艂鈥

鈥 Mo偶e nie chcia艂 ci臋 za bardzo ugry藕膰, tylko nastraszy膰. Pomy艣la艂 inaczej.

鈥 Szczury nie my艣l膮. A zreszt膮 nie wiem. W tym samym czasie zobaczy艂am samoch贸d przed sob膮, pisk hamulc贸w i us艂ysza艂am dwa pla艣ni臋cia. Najpierw dalej a p贸藕niej bli偶ej. Jakby mokra szmatka przy mnie spad艂a.

鈥 Wiem鈥 i co by艂o dalej?

鈥 Z autka wyskoczy艂o dw贸ch przystojnych m艂odzie艅c贸w, zobaczyli 偶e jestem 偶ywa鈥 i odjechali.

鈥 A ty babciu鈥 ujrza艂a艣 na swoich butach鈥

鈥 鈥 no przecie偶 wiesz, co zobaczy艂am.

鈥 Parasol.

鈥 W艂a艣nie. A pod parasolem zw艂oki szczura.

鈥 Jak ty babciu wszystko 艂adnie pami臋tasz. A do jego podbrzusza鈥

鈥 鈥 by艂 przylepiony: jeden grosz鈥 ten dziwny鈥 jakby pogryziony z boku鈥

鈥 鈥 ten brakuj膮cy, co zgubi艂am. Do艂o偶y艂am do pozosta艂ych dziwnych鈥

鈥 鈥 a twoja kole偶anka, podarowa艂a ci za to, wymarzon膮 straszn膮 besti臋, kt贸ra obgryza tw贸j palec.

鈥 Babciu. On jest kochany. Pomy艣la艂am, 偶e b臋dzie dla ciebie.

鈥 Dla mnie? A niby za co?

鈥 Za ostatni grosz. Co z tego, 偶e mia艂am dziewi臋膰. By艂y nieprzydatne bez dziesi膮tego.

鈥 Nie tylko ja go znalaz艂am. A poza tym鈥

鈥 Co poza tym?

鈥 Gdyby nie samoch贸d, to bym go zat艂uk艂a i za pewne nie spojrza艂a, co ma na brzuchu. Na butach le偶a艂 do g贸ry 艂apami. Uderzenie go odbi艂o akurat w ten spos贸b.

鈥 Wiesz co babciu. Dziwnie si臋 w naszym 偶yciu czasem uk艂ada.

鈥 Bo wiesz wnuczko... 偶ycie mo偶na przyr贸wna膰 do puzzli. Rzadko kto, zd膮偶y przed swoj膮 艣mierci膮, u艂o偶y膰 ca艂y obrazek jaki sobie wymarzy艂.

鈥 Babciu! Tw贸j optymizm jest zniewalaj膮cy!

*

聽鈥 Pani Anielko! A ku kuk! Dzie艅doberek! To ja! Opiekunka! Przynios艂am 艣niadanko do 艂贸偶eczka!, ale widz臋, 偶e pani jaka艣 podminowana.

鈥 Znowu mi si臋 艣ni艂o, 偶e kr臋cono o mnie film鈥 by艂am g艂贸wn膮 bohaterk膮鈥 i skoczy艂 mi do gard艂a鈥 偶y艂臋 wyci膮ga艂 i powiesi艂 sobie na szyi jak korale鈥 i taki wystrojony, odgryza艂 mi ucho... da pani wiar臋 takiemu zdarzeniu?

鈥 Naturalnie pani Anielko. Czyli to co zwykle鈥 ale mam mi艂膮 wiadomo艣膰.

鈥 Naprawd臋?

鈥 Lubi pani zwierzaczki?

鈥 Wprost uwielbiam.

鈥 To dobrze. Wnuczka pani przyniesie.

鈥 Niech zgadn臋鈥 pieska?

鈥 Nie. Szczura. Oswojone s膮 jeszcze milsze. Tak zdecydowa艂a. Rozkoszne kiciusie.

鈥 A mnie si臋 wydawa艂o, 偶e mia艂 by膰 piesek. Nie wa偶ne. Ju偶 zaczynam si臋 cieszy膰.

鈥 Jedno mnie tylko鈥 dziwi... niepokoi鈥

鈥 呕e mnie ugryzie w gard艂o?

鈥 A tak a propos pani Anielko鈥 sk膮d ta ranka na szyi?

鈥 Musia艂am si臋 podrapa膰 przez sen.

鈥 W tym wieku鈥 no tak鈥 nie鈥 nie ugryzie鈥 jest cacy鈥 tylko, 偶e ma鈥

鈥 Prosz臋 nie trzyma膰 starszej kobiety w niepewno艣ci. Usilnie tego nie lubi臋!

鈥 鈥 taki ma艂y okr膮g艂y 艣lad na brzuchu. Jakby mu co艣 oderwano.

馃悁
Edytowane przez Dekaos Dondi (wy艣wietl histori臋 edycji)

Udost臋pnij t臋 odpowied藕


Odno艣nik do odpowiedzi
Udost臋pnij na innych stronach

Do艂膮cz do dyskusji

Mo偶esz doda膰 zawarto艣膰 ju偶 teraz a zarejestrowa膰 si臋 p贸藕niej. Je艣li posiadasz ju偶 konto, zaloguj si臋 aby doda膰 zawarto艣膰 za jego pomoc膮.

Go艣膰
Dodaj odpowied藕 do utworu...

×   Wklejono zawarto艣膰 z formatowaniem.   Usu艅 formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odno艣nik zosta艂 automatycznie osadzony.   Przywr贸膰 wy艣wietlanie jako odno艣nik

×   Przywr贸cono poprzedni膮 zawarto艣膰.   Wyczy艣膰 edytor

×   Nie mo偶esz bezpo艣rednio wklei膰 grafiki. Dodaj lub za艂膮cz grafiki z adresu URL.



  • Dodaj now膮 pozycj臋...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plik贸w COOKIES (鈥瀋iasteczka鈥). Dowiedz si臋 wi臋cej o COOKIES z naszej Polityki Prywatno艣ci Polityka prywatno艣ci