Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Kaneki6669

Dobry

Rekomendowane odpowiedzi

Unoszę się
Pędzę do niebiańskie bramy,
Św Piotr oświetla mi drogę,
Prawica upaja mą duszę.

Oto kraina szczesliwości,
Walhala wiecznych łowów,
Niebiański ogród Eden
Odnalazłem spokój.

Wieczne szczęście mnie wypełnia,
Pędzę nie patrzę za siebie,
Me życie mnie spełnia,
Tak oto jestem w niebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Kaneki6669  Obyś znalazł się tam gdzie pragniesz i oby to było dla Ciebie dobre... :)

 

6 godzin temu, Kaneki6669 napisał:

Oto kraina szczesliwości,
Walhala wiecznych łowów,
Niebiański ogród Eden
Odnalazłem spokój.

Wieczne szczęście mnie wypełnia,

 

A jeżeli znudzi nam się to "wieczne szczęście" i znów zapragniemy doświadczać na świecie takim jak ten, albo nie daj Boże gorszym... ? ;)

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • Akt IV

      Przeora

       

      image.thumb.png.ab53f2971490c24fc5ff5da12e2d519c.png

       

      Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:

       

      - Ejże, służko moja mała

      Coś ty tam narozrabiała?

      Skarżą na cię się dziewczyny

      Że oto z twojej przyczyny

      Biskup się pogniewać może?

      Zatem –mówię  ku przestrodze –

      Zachowuj się dzisiaj ładnie,

      Rozmawiaj z nim słodko, składnie,

      Dbając, aby się nie zjeżył!

      Bo od niego los zależy

      Zgromadzenia tu naszego!

      Ta moc od Boga samego

      Jest mu w życiu przypisana

      Bowiem w łaskach jest u Pana!

                     

      Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:

       

      - Wszystko tu jest z jego woli,

      A że czasem poswawoli,

      Sobie z którąś ze sióstr naszych

      Toż to przecie… nic nie znaczy.

       

      Z dumą kontynuuje:

       

      -  I ja, kiedym młodą była

      Wybierana przezeń byłam

      Miałam ciało zdrowe, piękne

      Teraz patrz: Jakie uschnięte…

       

      Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:

       

      - We wspomnieniach,  każda chwila

      Z nim spędzona - czas umila!

      Wszystko przecie wszak przemija

      Ale wspomnień nie zabija…

      Z tobą też tak, młódko, będzie

      To nagroda dla cię będzie,

      Zanim przyjdzie ta, co życie

      Wszelkie ścina. I w niebycie

      Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania!

      Który, jak gwiazda zaranna

      Jawi się nam… Z łaski Pana!

       

      Stańczyk:

       

      - Słucha młódka - i się lęka,

      Bowiem jest to dla niej męka

      Gdy pojąć czegoś nie może!

      I już nie wie, czy w uporze

      Nadal ma trwać przysiąg swoich?

      Czy też żarty sobie stroi

      Z niej to całe otoczenie,

      Co miało wieczne zbawienie,

      Przede wszystkim mieć na względzie?

      A tymczasem - jak w obłędzie,

      Seksualnym tkwią jej siostry

      Oraz Biskup! Ten wyniosły

      Władca ich dusz. Eminencja

      Mająca moce zaklęcia

      Które wiedzie do wiecznego

      Życia w niebie. Spokojnego!

       

      Narrator:

       

      - I tak, wierna służka Lona

      Poczuła się jak zdradzona.

      Ta, co miała przed złem chronić

      Zdaje się potwora bronić!

      I to nawet jej wyjawia

      Że seks sama z nim uprawia!

       

      Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:

       

      - Nie bój się więc, moja mała

      Każda z nas mu kiedyś dała,

      Bo to nie jest grzechem żadnym

      Przespać się z tym panem władnym!

       

      Nie jest grzechem gdy ci włoży

      W cipkę chuja sługa  boży

      On ci da wieczne zbawienie

      Po co zatem to zmartwienie?

       

      Nie bój… Nie bój się kochana!

      Pościel pięknie już zasłana

      Idź. I umyj się starannie!

      Poleż sobie trochę w wannie

      Natrzyj ciało olejkami

      Niech mu pachnie, poziomkami!

       

      Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:

       

      - Polubisz… Choć pierwszym razem

      Może boleć… Lecz ci radzę

      Teraz się tym nie przejmować

      Jeszcze będziesz mi dziękować…!

       

      Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:

       

      - Eminencja lubi czasem

      Nim rozpocznie dźgać kutasem

      Zakląć sobie. Powydzierać

      W słowach swoich nie przebierać

      Niech Cię jednak to nie płoszy

      Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!

       

      Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:

       

      - W oczach Pana, zawsze, wszędzie

      Ty dziewicą czystą będziesz

      Bowiem taka jest moc jest dana

      Dla księdza biskupa z Pana

      Boga w niebie najwyższego

      Oraz Ducha Najświętszego.

       

      Koniec Aktu IV

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @beta_b hej! Widzę, że trochę pozmieniałaś...czy więcej waży NIC, od nic...? "Ciężkie niebo  jest ciężkie"....brzmi niestety trochę jak Masło jest maślane.... Można napisać ....niebo jest ciężkie a poza tym nic....ale to nie mój wiersz. Pozdrawiam :)
    • @Wiesława Pani Wiesławo, proszę wybaczyć, ale to się nazywa kawa na ławizm...z wierszem to ma tyle wspólnego, co ja z Pszczółką Mają. Pozdrawiam :)
    • @Natuskaa  Cześć, spędziłem kilka chwil przy twoim wierszu. Myślę, że trochę nieszczęśliwy jest rym miłości-czułości. Wydaje się on przypadkowy przez co stawia pod znakiem zapytania czy tekst jest do końca przemyślany. To może odstraszać tych którzy chcieliby się w niego wczytać.     Myślę, że tytuł oznacza tak naprawdę samotność. Cały wiersz jest o miłości i związkach. Wydaje mi się, że PLka jest osobą samotną i pisze jak to wszystko wygląda z jej perspektywy.     Mimo, iż samotna, PLka nie izoluje się na siłę. Wręcz przeciwnie lubi słuchać o miłości. Zwłaszcza naturalnej jak bijący strumień i tak samo czystej. Szanuje zwłaszcza miłość dojrzałą. Na marginesie - szemrze zmieniłbym na szepcze. Szept kojarzy się z szeptaniem czułych słów na ucho. Za to mamy szemrane interesy.     Drzeć się jak stare prześcieradło - czyli mamy do czynienia z kłótnią. Z ranieniem się nawzajem. A potem wywlekaniem tych wszystkich brudów na widok innych, na płot. I wypominanie sobie wszystkich przewin z przeszłości. PLka zastanawia się nad sensem tych wszystkich konfliktów w związkach.     PLka zna dobrze wszelkiego rodzaju miłosne zabobony. Być może jest bardzo samotna i czuję się jakby była zarówna starą panną jak i wdową jednocześnie. Czyli podwójna samotność. Może po prostu wszystkie te mity dotyczące kobiet tak na nią oddziałują, że czuje się, jakby do niej przynależały.     Elementarz - PLka ma już za sobą doświadczenia, które nauczyły ją co to jest miłość i jak kochać.   I mimo to, że PLka tyle wie o miłości, PLka chce się wpleść w warkocz który wszechświat na stałe nosi. Jeśli warkocz oznacza panieństwo, to może końcówka wiersza mówi, że PLka chce być szczęśliwa sama ze sobą. Że w ostatecznym rachunku, nikt we wszechświecie nam tego szczęścia nie da? Tylko my sami? I dopiero wtedy możemy się nim podzielić.   Interpretacja bardzo luźna, ale pisałem ją późno w nocy :). W każdym razie wiersz zatrzymał na chwilę. Nie wszystko mi się w nim podobało, ale starałem się go zrozumieć :).
    • @Henryk_Jakowiec   Czuję, że wiem, że to tutaj budujemy  Magię śmierci i życia w zaświatach Błogie obłoki, których nie przesuniemy  W zakątek odległy, w los za kratach    Czynem dumy, dziełem rąk i myśli  Tworzymy zakątki snów i łaski  Ci, co uwierzyli, to ci tam doszli  Tam, gdzie nikt nie nosi maski    Wierni wartościom dostaną dom W kwiatach i w pyle dni złotym  Tylko odczytując żywotu tom  Zgubimy najgorsze losu kłopoty    Oddajmy się Bogu, temu jedynemu  Co pragnie tylko szczęścia i miłości  Tylko temu nam ludziom ofiarnemu  O hektolitrach ważnej nam litości    Miło popisać w ten sposób, kłaniam się nisko... Dziękuje za miło spędzone chwile.    Pozdrawiam !!!  
    • @fregamo a ja jednak dodam punkcik z komentarzem bo to obraz miasta po którym ja łażę.   pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności