Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Niewygodna

Podziękowanie

Rekomendowane odpowiedzi

zatraciłam się
w zgiełku miasta
szybkości życia

brakowało mi czasu
aby się zatrzymać
otworzyć oczy
przejrzeć

błądziłam po uliczkach
zwiedzałam zaułki

aż wylądowałam w rynsztoku
złożonym ze strachu i wyrzutów sumienia

byłeś też tam

nie ma na świecie
większej od twojej
cierpliwości
do podnoszenia mnie z upadku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 31 minut temu, iwonaroma napisał:

    Prosto a wymownie.

    Tak właśnie miało być. Z głębi serca, bez zbędnych słów i rozbudowanych metafor.

     

    Dziękuję za wizytę, komentarz i reakcje. <3

    Ślę pozdrowienia :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Prywatnie wycinam sobie ten "zgiełk miasta" i "szybkość życia", to takie pospolite wyrażenia. Reszta mi nawet pasuje. Ładne zakończenie. 

     

    Pozdrawiam, 

     

    D. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Landryn Dzięki za czytanie i wpis, cieszę się że coś Ci się spodobało :) Pozdrawiam również! 
      • Ludzie bowiem zostali obdarzeni przeczuciem, że każda rzecz, która wydaje im się warta opisania, ma jakiś kosmiczny czy boski wymiar i stanie się wieczna. (…) A wszystko warte jest opisania. (…) Ludzie przeczuwają, że kiedy zbierze się te mniej i bardziej doniosłe zdarzenia i złoży w jedną całość, niby porozrzucane kamyki wielkiej mozaiki, życie i śmierć ukażą swoje prawdziwe znaczenie. Tę książkę teraz czytam, Olga Tokarczuk „Podróż ludzi Księgi”, gdybym potrafiła tak pięknie opowiadać, chyba sama tak bym właśnie napisała. Na tym zresztą polega chyba jej fenomen, że wydobywa słowa, które są prawdziwe.   Gdy ktoś z szeregu wielu obrazów pozostawia wyłącznie jeden, nabiera on znaczenia szczególnego, bo znaczenie to zostaje mu nadane przez jego stwórcę. Dlatego też nie dowiesz się, czy ten wiersz akurat jest najlepszy, bo ludzie zawsze popatrzą na ten wiersz, że to ten jeden, naznaczony przez Ciebie. Moim zdaniem w poezji nie ma czegoś takiego jak „najlepszy”, czego Ty i większość ludzi na portalach próbuje dowieść, jest wyłącznie najtrafniejszy w tej konkretnie wyselekcjonowanej grupie, ale tam, gdzie działa statystyka, czy taka ocena przedstawia jakąkolwiek wartość w indywidualnym spotkaniu kogoś z wierszem? Zdarza się, że są jednak ludzie, którzy spotykają się z wierszami, ale niektóre wiersze nie chcą się spotykać z innymi, gdy ktoś stosuje wobec innych przemoc. Zwłaszcza wobec innych.       Rozumiem, ale to żałosne jest w gruncie rzeczy. Pzdr.      Mój sprzeciw przeciwko instrumentalnemu traktowaniu Słowa.
      • @rumcajsowanie Część, no to masz już zebrane rekwizyty czas napisać wiersz...bo póki co to tylko opis wspinaczki :) a gdyby zacząć..... "zima w katedrze  to najczystszy narkotyk" albo inaczej....więcej tajemnicy...to, że podzieliłeś tekst na zwrotki nie czyni z niego wiersza :) Pozdrawiam serdecznie:)
      • Za bardzo barokowo jak dla mnie, choć podobają się bardzo elektryczne maliny. Pozdrawiam:)
      • @kb. Dziękuję za wizytę.   Zwróciłam uwagę także na jeden z Twoich komentarzy, że wiele razy modyfikowałeś wiersz. Tego wiersza akurat nie byłam pewna i chciałam zmienić na wiersz biały, a napisało mi się chyba piosenkę.   Znów wyrzucam niedzielę zamiast siebie przed szereg, swój wierzchołek góry lodowej i wyłącznie odcinek. Nie dzielę na czworo i na dwoje. Moja Wanda Rutkiewicz – śniadanie? Twardą pokrywą biodra – szron w szaniec. Z wszystkich sił i po stopniach zamarzanych uważnie półdźwiękami w pół soplach. Ości skalne czernieją, ból kolca, co rwąc, płyną w niej wolno, bez końca. Niby skondensowana, biel przewrotna jak zając i zmysłowa i lotna sama z siebie nie spada, wracając.       I zastanawiam się - to jest jakieś ulepszenie, czy nowy wiersz? Często tak mam i waham się, na ile poprawiać, bo wychodzi zawsze jednak coś nowego. Nowy dzień - i widzisz to inaczej. Który wolisz- ten wczorajszy, czy ten dzisiejszy - jeśli wolno zapytać? A może jednak napisać to bez rymów? Tylko, czy jest po co? Moim zdaniem wszystkie te wersje coś w sobie zawierają, a przy kolejnych podejściach także i coś tracą. Czy warto pielęgnować przez lata jeden zapis, a nie napisać coś na nowo, gdy goni na czas?   Pozdrawiam :-)    
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności