Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Prośba

 

na nic mi anioły , ich siedzenie  na moim ramieniu

ciągłe podszepty

pospadają, wcześniej czy później, dużo niżej niż ja

całe dno światów

wyściełane piórami nielotów, pustymi obietnicami

życia po śmierciach

 

mnie i moje teraz dane słowa, wygarnij z popielnika

do słoja  po ogórkach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.09.2019 o 18:56, Krzysztof_Kurc napisał:

mnie i moje teraz dane słowa, wygarnij z popielnika

do słoja  po ogórkach

Już ci Wojtuś nie uwierzy
Iskiereczko mała. 
Chwilę błyśniesz, potem gaśniesz, 
Oto bajka cała.

Dla mnie to taki gorzki uśmiech, jak i kołysanka - dla mnie bardziej smutna niż ciepła.

W zasadzie to bardzo okrężną drogą tu trafiłam., bo przez "Pietę", szukałam akurat czegoś w internecie i tam do Ciebie wpadłam. 

W "Dla zabawy" zostawiłeś dwie chwile, pokrojone w plastry. Tu piszesz o śmierciach, w liczbie mnogiej. 

Posiekane i krótkie są te Twoje wiersze, jak te iskierki, zastanawiające, co akurat "rozmnażasz", zamiast dzielić.

 

Tutaj powtórzyłeś tytuł. Czy chciałeś, by dwa razy go przeczytać? Nie wiem,  ale jakoś głupio mi było się nie poczęstować, skoro kładziesz na stół.

(Dla mnie ten wiersz jest zbyt krótki, ale inaczej czyta się kilka naraz).

Pozdrawiam.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"wyściełane piórami nielotów, pustymi obietnicami

życia po śmierciach"

 

ten drugi świat istnieje i to jest fakt ( z autopsji i nauki - fizyka współczesna )

 

rozumiem postrzeganie rzeczywistości peela a to, że się z tym nie zgadzam nie ma wpływu na ocenę

Dobrze napisane - piętro wyżej

Pozdrawiam

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Pi_ Wpadaj, może jeszcze jakiś tekst Cię zasmuci albo rozbawi. 

    Rozdrabnianie i sklejanie, mnożenie i dzielenie, taka robota sprawia mi przyjemność.

    Iskierki -  być może tylko tyle  potrafię wykrzesać.

    Pozdrawiam kkk

      

    @Jacek_Suchowicz Tolerancja, ładne słowo o dużej wartości.

    Dziękuję i pozdrawiam.       

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Jak mogłam.  Czekała daremnie na radość w moich oczach. 
        Szklane oczy bardzo drogiej lali patrzyły  z niechęcią ze szpitalnej półki. 
        Jak mogłam wymienić ją na  tanie plastikowe kare koniki ciągnące malutką karete??
        Wypisali Cię laleczko razem z zielonooką dziewczynką wielce zadowoloną z wymiany. 
        Przepraszam. Twoje niewidzące oczy zasnute mgłą alzheimerowskiej niepamięci patrzą na
        z zaświatów z takim wyrzutem. Przebacz mi mamo.   

         

        Zegar w przedpokoju wybił trzecią . 
         -  może jeszcze zasnę, pomyślałam rozcierając skronie.

         

        Zimny wiatr podrywający z 
        leśnej ścieżki tumany kurzu z kawałkami liści. 
        Pora wracać. Przesiąknięty pokarmem biustonosz domaga się wymiany. 
        Otrzepałam ze spodni sosnowe igiełki,  kilka przypadkowych mrówek, podążyłam w stronę domu.
        Niemowlę słodko spało  nieświadome dramatu, który rozegrał  się nad nim 
        niespełna godzine wcześniej. Mężczyzna  
        nie podniósł wzroku znad szachownicy, grał sam ze sobą, obserwując  uważnie zbliżający się  szach mat.
        Opanowany, spokojny. 
        Odwróciłam głowę i spojrzałam na syna. Z mlaśnięciem przyssał się do nabrzmiałej piersi ssąc łapczywie
        życiodajne  mleko...


         
        Zegar wybił czwartą. Przytulam sie do poduszki.  

        Zasypiam.

         

        Szczupły zaniedbany czterdziestoloatek pochyla się nade mną. Chodź malutka 
        ze mną, duża już jesteś, w starszakach, zobacz dam Ci te słodkie cukierki z dużej szarej torby, tylko 
        zejdź ze mną do piwnicy. Pochyla się nade mną w piwnicznej komórce, miękki      
        spocony penis przytula się do moich ud,  nudno,  ale wytrzymam, wkrótce   
        popatrzy na mnie zadowolony i poprawiejąc spodnie powtórzy jak zawsze 
        - Pamiętaj, to nasza tajemnica moja mała. Zdobędę dla Ciebie więcej takich smacznych cukierków, 
        ale nie mów mamie... 


        Piąta. 

         

        Ciemny zimowy wieczór, po co ja z Nim rozmawiam? Uśmiecha  się szeroko, 
        pokaże Ci coś, chodź ze mną. Moje trzynastoletnie jestestwo słucha uważnie, a On nawija ciekawie
        o zagranicznych wojażach, 
        idziemy słabo oświetlona ulicą, skąd ten paraliż, nic nie odpowiadam
        oniesmielona daję się prowadzić, po drodze grzecznie mówie dzień drobnemu pijaczkowi, dobremu znajomemu Ojca. 
        Matka mówi na niego czerwony nosek, nie lubi go,a Ojciec lubi czasem z nim wypić.   
        Ciemna brama,   mała jesteś jeszcze dziewicą? Jego kciuk penetrujący w poszukiwaniu oporu, 
        wreszcie moje cichutkie wołanie o pomoc, żałosne, niezauważalne. Nagle zrywa się i ucieka... Nic się nie stało, raptem 
        parę kropli krwi na majteczkach w żółte grochy. Nic nikomu nie powiem, to moja wina, po co z popaprańcem gadałam? 
         

        Szósta. Robi się chłodno, naciągam kołdrę. 

         

        Odgonić te wspomnienia, po co mi one. 
        Żyję przecież jak Bóg przykazał, ogarniam życiowy wiatr w oczy, prostuje  ścieżki swoje i bliskich, 
        borykam  się z codziennością. 
        Troje wspaniałych dzieci, zazdrość w oczach koleżanek, takie dobre małżeństwo.   
        Życzliwy uśmiech proboszcza. 

        Tylko ten do znudzenia powtarzany schemat. 


        Nie radzi sobie ze swoim nadmiernym  seksualnym napięciem. 
        Zobacz, zrobimy to tak. Wskazuje palcem zdjęcie w porno pisemku.  
        Nie odmawiam,  ale i tak  nie uniknę irytacji - 
        jak mogę nie chcieć, nie pragnąć, czemu się nie otwieram?

         

        Napięcie stale  narasta aż po nieuchronne krótkie, 
        niespecjalnie głośne burze. 
        Kilka małych siniaków, drobiazg przecież. Potem jego spokojny sen i moja bezsenna noc. 
        Nic się nie zdarzyło, rano ciche powtórzone  kilka razy pytanie 
        - zjesz Kochanie, przygotowałem kanapki, może zrobić Ci  jajecznicę? 


         
        Przechodząc do łazienki patrze w  lustro na  twarz pogodnej, 
        zadbanej  pięćdziesięciolatki z niewielką nadwagą. 
        Pora wstawać, zrobię herbatę i wyjdę z przeciagającą się 
        radośnie na mój widok suczką. 
        Jej zakochane we mnie oczy, merdający ogon, słoneczny  poranek. 
        Wystarczy. Nic więcej mi nie trzeba.  


             

         
         

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności