Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


WarszawiAnka

WRACAJ!

Rekomendowane odpowiedzi

Rozsądku – gdzie ty jesteś? Gdzie zgubiłam ciebie?

Czy wtedy, gdy bawiłam chwilę w siódmym niebie?

Czy gdy na wierzbie gruszki słodko zapachniały?

A może gdy chrupałam niebieskie migdały?

 

Rozsądku, gdzie ty jesteś – i czy jesteś zdrowy?

Pewnie poszedłeś wreszcie po rozum do głowy,

lub, co gorsza, poszedłeś, gdzie poniosą oczy...

Mam rozumieć, że kołem fortuna się toczy?

 

Rozsądku, wracaj, proszę! Już mnie głowa boli!

W oczekiwaniu zjadam trzecią beczkę soli;

mam coraz mniej nadziei, coraz mniej odwagi,

I wytrącona jestem całkiem z równowagi!

 

Nie mogę spać - wciąż twoich nasłuchując kroków;

przyrzekam: zejdę zaraz na ziemię z obłoków;

obiecaj, że już jutro wrócisz do mnie z rana,

bo szukam cię jak igły w wielkim stogu siana!

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Nie tylko ty szukasz rozsądku. :-)

 

Wiesz co w tym wierszu jest najlepsze i co zauważyłem? Wszystkie rzeczy, które robiłaś czekając na rozsądek były... absolutnie pozbawione rozsądku. ;-D

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 minut temu, Wędrowiec.1984 napisał:

    Nie tylko ty szukasz rozsądku. :-)

     

    Wiesz co w tym wierszu jest najlepsze i co zauważyłem? Wszystkie rzeczy, które robiłaś czekając na rozsądek były... absolutnie pozbawione rozsądku. ;-D

     

     

     

    O to właśnie chodzi - wiersz ma się ocierać o absurd. ;)

    Tyle, że to, co robiłam nie działo się w czasie oczekiwania na rozsądek, ale właśnie doprowadziło do jego zagubienia... :)

    Kto teraz może wiedzieć, gdzie się podziewa?

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, WarszawiAnka napisał:

    O to właśnie chodzi - wiersz ma się ocierać o absurd. ;)

     

    Bardzo dobry motyw. Skoro nie ma rozsądku to jak można robić rozsądne rzeczy? ;)

    Edytowane przez Wędrowiec.1984

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Teraz, Wędrowiec.1984 napisał:

     

    Bardzo dobry motyw. Skoro nie ma rozsądku to jak można robić rozsądne rzeczy? ;)

     

    Otóż to. :) Brak rozsądku skutkuje absurdalnym działaniem. Cała rzecz w tym, kiedy się właściciel(ka) zorientuje, że go nie ma?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, WarszawiAnka napisał:

    Cała rzecz w tym, kiedy się właściciel(ka) zorientuje, że go nie ma?

     

    Wielokroć można się w ogóle nie zorientować :D

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Wędrowiec.1984 : Dziękuję. :)

    1 minutę temu, Wędrowiec.1984 napisał:

     

    Wielokroć można się w ogóle nie zorientować :D

     

    Można! I wielu żyje w błogiej nieświadomości tego braku, wbrew zdrowemu rozsądkowi.

    Peelka też długą drogę przeszła, zanim zauważyła, że zgubiła... :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    nie tylko ty szukasz rozsąndku . kocham ten wiersz przesilę go dalej (  linka z tym wierszem)

    przy okazji zapraszam na mój profil

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Witam -  podoba się - i to po całości - uśmiechem nagradzam i  serduszkiem.

                                                                                                                                              Miłego życzę.

                                                                                                       

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 godziny temu, WarszawiAnka napisał:

     

    O to właśnie chodzi - wiersz ma się ocierać o absurd. ;)

    Tyle, że to, co robiłam nie działo się w czasie oczekiwania na rozsądek, ale właśnie doprowadziło do jego zagubienia... :)

    Kto teraz może wiedzieć, gdzie się podziewa?

     

    Pozdrawiam

     

    Hmm.., wydaje mi się, że utrata rozsądku jest najpierw decyzją - o pominięciu go.., a dopiero potem powstają "nierozsądne czyny"... I to chyba mnie w Twoim wierszu dezorientuje, bo piszesz tak, jakby nierozsądne zachowania peelki doprowadziły do utraty u niej rozsądku... A więc w jaki sposób one same stały się nierozsądne? Poza tym wiersz brzmi lekko, humorystycznie, sympatycznie i trochę nawet (w moim odczuciu) naiwnie, może przez zastosowany parzyste rymy, i nieco nielogiczne (ak dla mnie) pytania.

     

    Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moja szczerością, WarszawiAnko :) Pozdrawiam serdecznie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Tematyka - godna polecenia każdemu :) Mnie się bardzo podobała ta poetycka wizualizacja, a Peelka jak się zwraca do rozsądku - to znaczy, że dobrze wie, iż on istnieje ... :)

    Pozdrowienia

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, zuzia napisał:

    nie tylko ty szukasz rozsąndku . kocham ten wiersz przesilę go dalej (  linka z tym wierszem)

    przy okazji zapraszam na mój profil

     

     

    Dziękuję i pozdrawiam.

    8 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witam -  podoba się - i to po całości - uśmiechem nagradzam i  serduszkiem.

                                                                                                                                              Miłego życzę.

                                                                                                       

     

    Dziękuję, cieszę się, że się podobało.

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, duszka napisał:

     

    Hmm.., wydaje mi się, że utrata rozsądku jest najpierw decyzją - o pominięciu go.., a dopiero potem powstają "nierozsądne czyny"... I to chyba mnie w Twoim wierszu dezorientuje, bo piszesz tak, jakby nierozsądne zachowania peelki doprowadziły do utraty u niej rozsądku... A więc w jaki sposób one same stały się nierozsądne? Poza tym wiersz brzmi lekko, humorystycznie, sympatycznie i trochę nawet (w moim odczuciu) naiwnie, może przez zastosowany parzyste rymy, i nieco nielogiczne (ak dla mnie) pytania.

     

    Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moja szczerością, WarszawiAnko :) Pozdrawiam serdecznie :)

     

    Dziękuję, Duszko, wszystkie Twóje uwagi są słuszne. :)

    Wiersz jest, oczywiście, humorystyczny, jak również naiwny - bo nieraz naiwnie wierzymy, że wybraliśmy właściwą drogę, albo że nasze działania mają głęboki sens. Pod powłoką humoru kryje się jednak odarty z naiwności lęk przed podejmowaniem następnych działań - a nuż okażą się równie absurdalne? Nie dziwię się, że czytając ten tekst czułaś się zdezorientowana - Peelka też jest zagubiona. A zachowywała się nieroztropnie, bo przestała słuchać głosu rozsądku do tego stopnia, że teraz sama już nie wie, gdzie on jest...

     

    Pozdrawiam :)

    Edytowane przez WarszawiAnka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, iwonaroma napisał:

    Tematyka - godna polecenia każdemu :) Mnie się bardzo podobała ta poetycka wizualizacja, a Peelka jak się zwraca do rozsądku - to znaczy, że dobrze wie, iż on istnieje ... :)

    Pozdrowienia

     

    Dziękuję, Iwonko, za tak pozytywny odbiór. :) Myślę, że chociaż niektórzy są rozsądni ponad przeciętną, to w życiu praktycznie każdego są takie obszary, gdzie rozsądkowi trudno jest dojść do głosu. 

     

    Co do świadomości Peelki, to owszem, wie, że rozsądek istnieje i gdzieś być musi - sęk w tym, że nie wie gdzie. Dlatego liczy, że on sam do niej wróci...

     

    Czytając Twój komentarz przypomniałam sobie pewien stary dowcip.

    Marynarz na statku pyta kapitana:

    - Panie kapitanie, czy można powiedzieć, że coś zginęło, jeśli się wie, gdzie to jest?

    - Oczywiście, że nie - odpowiada kapitan. - Jeśli się wie gdzie coś jest, to znaczy, że nie zginęło.

    - A więc pańska lornetka nie zginęła - odpowiada uradowany marynarz - wiem, gdzie jest! Wczoraj upuściłem ją do morza.

     

    Pozdrawiam :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    9 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

    Marynarz na statku pyta kapitana:

    - Panie kapitanie, czy można powiedzieć, że coś zginęło, jeśli się wie, gdzie to jest?

    - Oczywiście, że nie - odpowiada kapitan. - Jeśli się wie gdzie coś jest, to znaczy, że nie zginęło.

    - A więc pańska lornetka nie zginęła - odpowiada uradowany marynarz - wiem, gdzie jest! Wczoraj upuściłem ją do morza.

     

     

    ha, ha :) dobre :) 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności