Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

wciąż widzę siebie na tym kobiercu 

wszędzie nie uczciwi ludzie, pusto w sercu 

chcesz zapytać jaki problem we mnie tkwi 

ta nienawiść, wszystko się tli 

jak tu być normalnym Jezu powiedz mi 

codzienne Cię wzywam, lecz pomocy nie dostrzegam, ile prawdy w twoich słowach ? 

nie dostrzegam dziś pomocy, może Bog pomoże mi 

ta rutyna wciąż doskwiera, radość z życia gdzieś zginęła 

nie wiem jak uśmiechać się 

patrzę w przyszłość i nie ma tam mnie 

co mam teraz zrobić, proszę pomóż mi 

drogi człowieku przepraszam Cię 

nienawidzę ludzi ale ciebie nie 

liczysz na pomoc, nie potrafię pomoc Ci...

chce zobaczyć gwiazdę, która życzenia spełni mi

staram się zrozumieć Cię 

nie znam słów by powiedzieć jak drażnisz mnie 

zasypiam, milknę, wszystko traci sens

jutro znów zobaczę cię 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w trzydziestą rocznicę mojej melancholii poproszę o   odrobinę samotności by miłość była łatwiejsza miała ulotkę dołączoną do opakowania   o wielopiętrową duszę autsajdera który ma świat w zasięgu skrzydeł niebieskiego ptaka   o ćwiartkę ciszy by przy każdej okazji dźwięczała w moim sercu niepokornego melomana   o jedyną pełnoziarnistą puentę niech wiersz podoba się także pozostałym choć mniej to obchodzi   o dwie dorosłe dziecinnie miękkie dłonie żeby kładły sen na powiekach co nie chcą opaść za wszelką cenę bo życie zbyt piękne na odpoczynek   o list spisany naprędce na kolanie na odwrocie biletu aby podróż miała także koniec   o szkarłatny cień łzy co tęskni za tymi których nie ma a przez to są bardziej   bardzo proszę o czas aby nie poprzestał na tych trzydziestu latach a jeśli Bóg ustanowi inaczej niech westchnę jeszcze raz ciężko lecz z lekkim sumieniem modlitwą niestygnącą i tęczą motyla na ramieniu
    • Dobrześ dała przypis, bo się zastanawiałam :) I - po prawdzie- jestem w szoku. Coś innego zupełnie od tego, co zdążyłam już poznać spod Twojej ręki. A to dobrze, nawet bardzo. Czytało mi się bardzo gładko i z pewnością mnie nie znudziłaś :) A co do treści, to... chyba ją muszę sobie prywatnie porozbierać, oswoić się z nią, bo w jeszcze jestem zszokowana ;D   Pozdrawiam,   D.
    • Pozornie bez sensu ! 4
    • Hen w dolinie za wzgórzem słychać rżenie koni, to pułkownik „Lelewel” za Moskalem goni. Szwadron dzielnych ułanów jedzie w przedniej straży, na tyłach galopują węgierscy husarzy.   O poranku z obozu biegnie szmer modlitwy, oddział polskich powstańców budzi się do bitwy. Odgłos trąbki ułańskiej dobiega z oddali, to powstańcze patrole spotkały Moskali.   Wielką siłę prowadzą i furaż bogaty, cztery sotnie kozaków, piechota, armaty. W tyle dzicy Czerkiesi jadą w ariergardzie, co wroga mają za nic i życie w pogardzie.   Nim nastało południe, oddział carskich burków miejsce zajął do boju na sąsiednim wzgórku. Ostrzał wnet rozpoczęli, walą w tarabany, rozkaz „Zniszczyć Polaków, został już wydany.   Słychać tętent, drży ziemia, atakują Dońcy,  z tyłu jazda czerkieska, na konikach rączych. Z boku biegną piechurzy, nahajkami gnani, chcą się jak najszybciej rozprawić z Lachami.   Pułkownik Borelowski spogląda ze wzgórza, carskich biegnie pod górę tyraliera duża. Oddział strzelców spokojnie celuje we wroga, po kilku salwach szarża  łamie się i cofa.   Polacy w kontrataku, w bój idą ułani, za nimi kosynierzy, z męstwa swego znani. Zawracają już Dońcy, zmykają Czerkiesi, od polskiego natarcia, pierwsi giną piesi.   Obóz wroga zdobyty, zniszczone armaty, kosynierzy zadają Moskwie duże straty. Pierzcha całe dowództwo, uciekają Dońcy, a na placu zostają zwycięscy powstańcy.   Tu gdzie wczesnym porankiem, było puste rżysko, kilkaset carskich trupów śle pobojowisko. Klęcząc Bogu dziękują, że wspomógł ich męstwo, klęskę dając Moskalom, powstańcom zwycięstwo.   08.12.2019, 14.15   W wrześniu minęła 156 rocznica bitwy na Roztoczu, znanej jako bitwa pod Panasówką. Dedykują ten wiersz wszystkim patriotom i obrońcom Ojczyzny.     Nie wiem na ile udało mi się oddać klimat tamtych dni.
    • Cudeńko   Malutkie okienko z małym słoneczkiem w środku. zaczyna świecić w ciemnościach naszych myśli. Biegnie światełko przez ogromny labirynt Tezeusza. A gdybyś umiał czuć tak jak ja. oglądasz tam choć jest tak mało światła. Dzięki wybawicielowi od Boga, uwolniliśmy się od zamkniętego pojęcia. Uwolnieni sami się więzimy, poprzez tworzenie swojego edenu. I czasem coś tam do mnie ludzie mówią,  czasem rozumiem, czasem nie chce bo za bardzo trują. A gdybyś umiał czuć tak jak ja. Że nie ma me tam ludzkiej ciekawości. Nie ma węża. Ale jesteś tam tylko ty. To przez to cudeńko. Sam.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności