Skocz do zawartości
Informacja o ochronie danych osobowych Czytaj dalej... ×

Recommended Posts

22 godziny temu, Oxyvia napisał:

Świetna satyra! :D Uśmiałam się po pachy!

Strasznie mnie denerwuje to, że ciągle ktoś do mnie łapę wyciąga i krzyczy: Daj! A to jakieś Wisi SOS (które ten krzyk emitują w postaci arcy drogiej, szeroko zakrojonej reklamy), a to jakaś akcja Zielonych, a to na taką pomoc, a to na siaką pomoc, a to żebrak chce ode mnie forsę albo papierosa... Gdybym miała na to wszystko dawać, to bym dawno poszła z torbami i też zostałabym żebraczką.

A podatki muszę płacić tak czy siak. :)

 

Fajnie, że znów jesteś z nami. :)

Najbardziej to ja obśmiałam się z komentarza :-))) Gdy chodzi o samą satyrę, to nie wiem, czy tak do końca została ona napisana ortograficznie?

 

:- D :-D :-D :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 13.01.2018 o 19:30, Pomoc Wiosenna napisał:

Nawet, jeśli nie dałeś
raz w mordę komuś -
natychmiast komornik
pozbawiał cię pół domu. 

 

Dobre. A teraz jest jeszcze podatek "od deszczu".   Taka prawda. J. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Oxyvia napisał:

A tu wyjaśnienie za Wikipedią:

 

Bykowe – określenie należności lub podatku, mające w różnych okresach historycznych odmienne znaczenie.

W XVI wieku bykowym nazywano opłatę wnoszoną właścicielowi byka za krycie krów. W ten sposób w XVI i XVII wieku określano także karę za spłodzenie nieślubnego dziecka. Na początku XX wieku słowniki odnotowują także bykowe w znaczeniu „datek pasterzowi za odchowanie krowy” oraz „opłata muzykantom na weselu, uiszczana przez tego, kto chce tańczyć z panną młodą”.

W Polsce w okresie po 1945 roku potocznie nazywano w ten sposób podatek (a właściwie podwyższoną kwotę podatku dochodowego) płacony przez osoby bezdzietne, nieżonate i niezamężne powyżej 21. roku życia (od 1 stycznia 1946 do 29 listopada 1956), a później powyżej 25. roku życia (do 1 stycznia 1973)[3]. W latach 70. w branży kolejowej ten rodzaj podatku nazywano także „osiowym”. Nazwa ta pochodzi od opłaty osiowej pobieranej za przetrzymywanie wagonów.

 

Edytowano przez a.z.i_xxx
No coz Bykowe to tylko metafora podatku. Dawniej byly byki, potem kawalerowie a teraz sa ludzie ktorzy nie daja niewolnikow by na szczepieniu, gownianym rzarciu, konsumpcji , sexie zarabiac. Trza placic tzw. Bykowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    Zarejestruj się. To bardzo proste!

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • zbieracz masek próbuje upokorzyć w sobie błazna na obcych twarzach szuka natchnienia straszy strach strachem przed pustką w wyobraźni jednak maluje tylko siebie i tylko teraz  późną starość na pierwszym zegarze za trzy szósta farba przez sekundę spływa na cyferblat wokoło martwa natura zatrzaśnięta przed czasem gryzące chwile nie uchylą rąbka tajemnicy w cztery minuty później obraz staje się magicznym
    • He he ... moda dla młodych 🙂
    • Marcie   Matka planet   Znam matkę gwiazd, co wokół mych nóg za dnia
      orbitują jak dwa słońca nieznane,
      by w noc niby w toń, jak w tkany z nieba płaszcz
      wpaść zmęczone i zajść, skrzące, rozgrzane.
      Znam matkę planet, co nad snem ich jak ptak 
      nad gniazdem czuwa, gdy w nim skrywa małe.
      Znam strojną w diadem ze światłem księżyca, 
      co przez chmur warstwę stóp planet dotyka.
       
      Znam stworzycielkę srebrem żywych krain, 
      burz, mórz, oceanów i szczęśliwych wysp, 
      rzek, wodospadów, lasów rozszumiałych, 
      kwietnych łąk, wzgórz wietrznych i zielonych niw. 
      Z mitycznych dali znam wcielenie Gai, 
      co światła dni gasi i rozognia świt. 
      Znam tą, co łzy w swych kolczykach zaklęła,
      w dzwoniące skry jak ognie od św. Elma.   Znam królową modrooką — zórz panią, 
      o piersiach wonnych jak gałąź jabłoni, 
      ma obłoki uczepione do ramion,
      i ma pięty przyszpilone do drogi. 
      Znam ją i choć w dym, ogień, pójdę za nią, 
      dla jej zórz, dla jej warg, tych gromorodnych. 
      Znam cień dłoni, co me serce zmarznięte, 
      do ust niosły, by je ogrzać oddechem.    
  • Najczęściej komentowane

×