Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

z mozołem pod górę
wbrew rozsądkowi
wspólne dźwiganie
w pojedynkę

omijasz martwotę
ogranych obietnic
lecz wciąż brakuje
determinacji

w codziennym biegu
opacznie rozumiana
lojalność porażką
na finiszu

ale to tylko próba
mojej i twojej
wierności

Opublikowano

Piękne Krystyno - to wspólne dźwiganie .
Dźwiganie zwane wiernością która często bardzo ciąży .
Zwłaszcza gdy robią to słabsi .
Za nich warto trzymać kciuki - bo życie to coś wzniosłego -
coś co zasługuje na inne szersze spojrzenie - a nie poddawanie
się chwilom słabości .
Bardzo trafiony wiersz - zmusza do refleksji .
udanego i pogodnego dnia ci życzę

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak. Wspólne dźwiganie ma szeroki zakres, od bardzo bliskich do tych...z daleka. Wierność poddawana jest nieraz ciężkim próbom, więc...trzeba się wspierać wzajemnie, by "wygrać życie"...na finiszu... mimo ludzkich słabości.
Cieszę się, że wiersz "zmusza" do refleksji.
Dziękuję.

Wzajemnie Waldku - miłego dnia z radością w sercu :-)
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



codzienność nie zawsze przyjemna,a
wierność dogłębna
najważniejsze
że razem to wspólne dźwiganie :)
pozdrawiam:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



codzienność nie zawsze przyjemna,a
wierność dogłębna
najważniejsze
że razem to wspólne dźwiganie :)
pozdrawiam:)
właśnie...razem "na drodze prawdy" a nie tylko pozornie "razem"...
dziękuję Justyno

serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


bez lojalności...sadzę, że tak, a nawet wiem...
potrafię "wciągać"? czy ja wiem? po prostu "głośno" myślę :)
cieszę się, że Cię wciągnęły moje dzisiejsze myśli :)
dziękuję

serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hehe...Para się skropliła i schnie pod piecem :) kurczę...mam tylko kaloryfer i do tego zaledwie "letni", a w pojedynkę bardziej odczuwa się brak "ciepła" :)))
dziękuję

serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia
Opublikowano

takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego... i jeszcze obiecanki - macanki, a głupi tacha to brzemię. jam też z tych głupich. miękkie serce - twarda dupa ;-))))))

posypały się przysłowia, ale do mnie to tak właśnie dociera. przez empiryzm.

to chyba dobrze, że w ogóle dociera coś do mnie ;-))))))

serdecznie pozdrówki :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oczywiście bardzo dobrze Gabrielu, że dociera "w ogóle" a w szczególe ... "przez empiryzm" :)
masz rację "głupi tacha to brzemię" ...ech, zamiast odważnie "prawdą po oczach"...
dziękuję

serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wierność jest możliwa, gdy opiera się na wspólnej prawdzie;
to właśnie gwarantuje "wszystko razem" :)
Cieszę się, że zmusza do refleksji.
Dziękuję.

Serdeczne pozdrówki :-)
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre ? dziękuję za wpis pod wierszem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @viola arvensis @Berenika97 dzięki serdeczne   @Bożena De-Tre jeśli nie jestem oryginalna- mamy kliszę- wprowadzam zmianę
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Próbuję znaleźć własną, niepowtarzalną formę przekazu. To trudne ... ale właśnie do tego dążę. Choć ostatecznie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Mnie też… taki, który po prostu chodzi i niczego nie udaje :) Dzięki
    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...