Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Flagowe uczucie napędza czyny
śmierć przy niej nic nie znaczy,
odchodzi ostatnia, niweczy winy
naprawia, co los wypatrzy.

Ogromna nadziei jest wiara
rzuca falami istnienia,
nie groźna dla niej jest kara
formuje postanowienia.

Stawia marzenia na piedestały,
ciągnie wiernie przetrwanie
chęci do życia trzyma trwałe,
uwierz! - krzyczy oddanie.

Nieuleczalne leczy choroby
modlą się o nią lekarze,
iskierkę życia sensem zdobi,
tęczą rozświetla twarze.

Nadzieja ostatnia umiera
trzyma do końca warty,
śmierć wtedy mniej doskwiera,
kiedy człowiek jest otwarty.

Podaj swą rękę na pożegnanie
tym, których nie zobaczysz,
chwilą jest ziemskich uciech trwanie
- nadzieją ich odznaczysz.

O gest nadziei, poprosisz innych,
by nie umierać w samotności,
aż w oczach gasnących, niewinnych
zabłyśnie światło radości.

Opublikowano

Tobie z taką łatwością przychodzą jednak rymy ... cóż pełna podziwu
i uśmiechu nie poskąpię dla Ciebie, bo miło sie czyta :D:D
Sama straciłabym za dużo energii na takie natchnienie pisania wierszem... :)))
niestety... :( ,
ale za to jest co poczytać i się upewnić :D nienamacalnie

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

W trzeciej coś mi zgrzyta rytm, ale to może ja tak mam...i w piątej może zamiast "zawarte" dać "zwarte"? Wydaje mi się, że troszeczkę trzeba całość dopracować. A może także nieco skondensować treść? To takie tam moje...drobiazgi :)

Serdecznie pozdrawiam :-)
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, ale pisanie przychodzi mi z łatwoscią. Puszczam też stare wiersze, czyniąc korekty. To jest zabawa. Pozdrawiam.

Widać tą łatwość, nadzieja twoja zatem nie wydaje sie być skrawkowa :) tylko inaczej konsumowana ( tak mi cos zaświeciło, ... i nie strzelam w trafność)
Ten wiersz też mi się podoba i jego zakończenie, które dodaje płynności
Serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, ale pisanie przychodzi mi z łatwoscią. Puszczam też stare wiersze, czyniąc korekty. To jest zabawa. Pozdrawiam.

Widać tą łatwość, nadzieja twoja zatem nie wydaje sie być skrawkowa :) tylko inaczej konsumowana ( tak mi cos zaświeciło, ... i nie strzelam w trafność)
Ten wiersz też mi się podoba i jego zakończenie, które dodaje płynności
Serdecznie
Zadajesz mi trudne pytania, aby na nie odpowiedzić musiałbym opisać swoje dzieje, zainteresowania, wzloty i upadki. Ten wiersz powstał kilka lat temu pod wpływem fascynacji niekonwencjonalną medycyną, ale życie ochłodziło fascynację, a wiekszosć literatury rozpłynęła się po znajomych, którzy nie mieli ochoty jej zwracać. Nadzieja i wiara - o nią naprawdę modlą się lekarze, lecząc pacjentów. Tutaj wspomniałem o energii dotyku, która jakże potrzebna jest na łożu smierci "by nie umierać w samotnosci". Pomijam szczegóły zawarte w poszczególnych wersach z oczywistych względów. Pozdrawiam.
Opublikowano

Czytając Ciebie Franku, ja skorzystałam z umieszczonego gdzieś adresu :)
Rozumienie treści nie jest aż tak trudne, jak włączenie jej w prozę. Rozumiejąc pokorę
w walce z nadzieją i inne tematy i przeniesienie starania o spokój do m.inn. :) twoich wierszy
staje się pożyteczną nauką. Szacunek i pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za mądry komentarz, który ucina zbędną dyskusję o niczym. Ponieważ moje intencje zostały zrozumiane, nie mam więcej nic do dodania. Z wyrazami szacunku, pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dziękuję za świetliście i niech spadną już liście:P
Jak spadną liscie nie będzie ogniscie....pozdrawiam.
ależ wtedy będzie hmm.. jeszcze bardziej w błędzie(?) (:

bo jak brama się rozsunie z nieba zlecą złote kule
pod stopami dywan z liści, kolorowych i ognistych
to czerwone, tamte złote ten koloryt pachnie

błotem

a no tak! masz też swą rację, w parze buty
są zbyt własne, poplątały się sznurówki
płaszcze nasze wiatrem gnają i o drogę

się pytają

J. ..a tak mi się napisało od razu
na odpowiedź (: płoniaście tak prawie zawsze

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Hipochondryk z Okrąglika              ma na punkcie zdrowia bzika,              wszystko myje, waży,              niczego nie smaży.              przypraw i seksu unika.                                        Okrąglik - gm. Białobrzegi
    • Bez pozwolenia całować nie można  No chyba że ktoś chce oberwać z pół obrotu prosto w... i tu kwestia tego czy kobieta niska czy wysoka  Niżej boli ponoć bardziej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A najlepiej utrzymywać dystans czterech kroków za i nawet nie oddychać co by bardziej rozjuszona nie była
    • Christina Rossetti, Song [When I am dead...]   When I am dead, my dearest, Sing no sad songs for me; Plant thou no roses at my head, Nor shady cypress tree: Be the green grass above me With showers and dewdrops wet; And if thou wilt, remember, And if thou wilt, forget.   I shall not see the shadows, I shall not feel the rain; I shall not hear the nightingale Sing on, as if in pain: And dreaming through the twilight That doth not rise nor set, Haply I may remember, And haply may forget. __________________________   Kiedy umrę, najdroższy, Nie śpiewaj dla mnie już; Cyprysów nie chcę cienia I nie sadź przy mnie róż: Niech tylko trawy zieleń Obmywa rosy łza; I jeśli chcesz, zapomnij, Lub we wspomnieniach trwaj.   Nie będę widzieć cieni, Nie poznam, kiedy deszcz; Słowika nie usłyszę, Gdy śpiewem budzi dreszcz: I marząc tak w półcieniu, Gdzie ustał słońca bieg, Mogłabym pieścić szczęście Albo szczęśliwie nie.        
    • @hollow man ty lepiej patrz pod nogi bo jak wdepniesz w Korei placek to ówczesnych gospodarzy pozbawienia opału na zimę ewentualnie lepika do łatania chat

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Z perspektywy rozporka to uczucie miało pewien sens równowagi, jak słony karmel na skórze.   Lecz w strzaskanych złogach wiarołomnego słońca, zstępującego z sufitu, stanowiło już nazbyt wysoki koszt uzyskania bez pokrycia w ciele.   Pozostało tęsknić drobnymi zapiskami na konturze kołnierzyka, menstrualnie zabrudzonego, gorzką szminką.   Bezwstydny guzik rozpięty w głębokim westchnieniu nocy, jak rozerwana błona w oporze pończochy, kusił jak cień krucyfiksu kształtem szkarłatu.   Przelot nad gardłem, język zawinięty w węzeł zasypał pamięć popiołem.   Najważniejsze - nie żegnać się nad ranem, a tylko usunąć z listy subskrypcji.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...