Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zapadał zmierzch. Miasto powolnymi krokami dudniąc o kamienne uliczki wracało do cichych i ciepłych domów. Nieśmiały cień oblepiał powoli stare kamienice, a na niebie ukazała się już nawet jedna mała Gwiazdka. Mrugała niewinnie i uśmiechała się cichutko, jakby chciała coś powiedzieć, lecz… nikt nie zwracał na nią uwagi.
W środku miasta znajdował się ogród. Otaczał go niewysoki Murek, który był już lekko zniszczony, ale wciąż przepięknie i majestatycznie unosił swój kark ku górze. Nic mu nie brakowało z dawnego uroku, choć lekko się już biedaczyna postarzał.
Ostatnie kroki na uliczkach już ucichły… A noc rozpoczęła utęskniony taniec ze zmierzchem. W ogrodzie zaszumiały drzewa. Tak cicho, tak delikatnie, jakby śpiewały kołysankę maleńkiemu dziecku. Z drugiego końca ogrodu dochodziło lekkie skrzypienie bramy. Ktoś jej nie domknął, a szalony Wiatr korzystając z okazji przysiadł na niej by pohuśtać się, tak jak to zwykł robić w dzieciństwie, gdy był jeszcze małym wietrzykiem. Tak. Często wspominał te lata. Wprawdzie mniej wtedy wiedział o świecie i wielu rzeczy jeszcze nie rozumiał, ale potrafił się cieszyć każdą małą chwilą. Lecz każdy się starzeje i nabiera pewnego dystansu do świata. Im więcej zaczynamy dostrzegać tym ciężej zrozumieć nam pewne sprawy.
-A przecież powinno być odwrotnie. – powiedział Wiatr, cichutko przy tym wzdychając – Dlaczego się gubimy, pomimo tak wielkiej wiedzy? Nie rozumiem…
Latam po różnych zakątkach ziemi. Tyle już widziałem. Ludzką radość jak i smutek, uśmiech jak i łzy, narodziny i śmierć, miłość i nienawiść. Tak. Ileż ludzkiej krzywdy widziałem. Czasem niewiele trzeba, by wielka miłość przerodziła się w nienawiść… - Przygarbiony siedział i rozmyślał tak o świecie.
Wtem odezwał się sędziwy mur:
-Masz rację synku! Wiedza jest zgubna, lecz tylko wtedy, gdy nie potrafimy jej odpowiednio wykorzystać. Mówisz zapewne o wiedzy płynącej z rozumu…
-Jak to? – podniósł się wiatr. – czyż nie jest prawdziwą wiedzą poznawanie i obserwowanie świata?
-Otóż nie jest to prawdziwa wiedza… Widzisz… rozum jest również potrzebny, lecz sam rozum wszystkiego nie wyjaśni. Daje on ogólny obraz i ograniczone pojmowanie, lecz nie pozwala współodczuwać. Mówisz, że miłość jest czasem o krok od nienawiści. To prawda. Często tak się dzieje, gdyż ludzie nie potrafią rozumieć sercem.
-Lecz cóż to znaczy rozumieć sercem? Czyż nie tyle co kochać?
-Nie do końca. Należy kochać, lecz trzeba zrozumieć tę miłość.
-Pogubiłem się. Raz mówisz, że rozumieć, drugi raz, że patrzeć sercem. Co w końcu powinno się robić?
- I właśnie synu, o tym prawię. Nie pojąłeś, bo nie spojrzałeś sobą. Swoim sercem. Wiedza, której dostarcza rozum jest tym co zobaczysz, przeczytasz, usłyszysz… Natomiast wiedza, którą dostarcza serce sięga znacznie głębiej. Polega ona na tym, że jeśli coś zobaczysz, przeczytasz lub usłyszysz możesz się tym zachwycić, wzruszyć lub zasmucić. Tym właśnie jest wiedza serca, że mówi mu „jak”, a nie „dlaczego” kochać.
- Ale nie zawsze da się patrzeć sercem. Gdy latałem po świecie widziałem wiele cierpie… -nie zdążył dokończyć wiatr, gdyż Mur wszedł mu między słowo.
- Mój drogi, nie zaczynaj znowu. O jakie cierpienie Ci chodzi?
- O takie wynikające z nieporozumień… nie wiem… Chyba o takie, które nie jest do końca zrozumiałe…
- No widzisz… Opowiem Ci trochę o ludziach. Otóż istnieję już od bardzo dawna i wiele owych istot poznałem. Wielu mnie mijało, wielu też zatrzymywało się przy mnie by pobyć w milczeniu. Ale byli i tacy, którzy otwierali cichutko i z początku nieśmiało bramkę i wchodziło do ogrodu, który otaczam. W ogrodzie, jak już zauważyłeś jest pełno kwiatów i zieleni. Po środku znajduje się mglisty las, a w nim małe jeziorko do którego ludzie chodzą zaczerpnąć, by ugasić pragnienie. Ale nie każdy tam chodzi… Mówię o ludziach, którzy weszli przez bramkę. Reszta nie ma o niczym pojęcia, gdyż, choć ludzie wychodzą z ogrodu, opowiadają to co widzieli i co serce ich poczuło przy jeziorku, to jednak tamci nie są w stanie tego pojąć. Widzisz ludzie ci starają się wszystko pojmować rozumem, dlatego nie rozumieją. Dlatego gubią się i nie mogą odnaleźć sensu, ciągle podążając ślepym torem za tym co wydaje im się być wartościowe. Tych jest najwięcej. Ciągle za czymś gonią i szybko się poddają. A później zasypiają w śmiertelnym śnie, nigdy nie poznawszy błękitnego źródełka. Są również i tacy, którzy zatrzymują się, by popatrzeć na mur. Jedni dalej, drudzy bliżej bramki żyją w ciągłej rozterce: „wejść, czy nie wejść?” – myślą. Jedni odchodzą i już nigdy nie wracają. Inni zostają, by jeszcze chwilę popatrzeć żywiąc gdzieś ukrytą nadzieję, że może coś się jednak w ich życiu zmieni nie przekraczając bramy. Lecz samo patrzenie na mnie nie wystarcza. Chcę aby człowiek cały przekroczył moją bramę, wtedy będę miał pewność, że choć będzie ciężko to jednak będzie szedł do pięknego i świeżego jeziorka w lesie. Ci często wracają, Wietrzyku. Wracają, żeby popatrzeć i coraz głębiej się zastanowić nad sobą i nad przekroczeniem bramy. Nie daje im to spokoju, a im więcej się zastanawiają tym trudniej im odejść. Lecz odchodzą, a ja wiem, że i tak powrócą.
Mało jest natomiast odważnych, którzy przekroczyli bramę. Ludzie lękają się tajemnic. A im bliżej są bramki tym bardziej wątpią, że coś w ogóle za nią istnieje. Ci którzy ją przekroczyli prawdziwie widzą i czują, lecz inni nie mogą tego pojąć, gdyż ich serca coś jeszcze trzyma. Tak jak psa na uwięzi. Jakaś rzecz, którą za bardzo boją się stracić i kurczowo się jej trzymają, lub która przesłania im cały świa…
- Tak! Właśnie! Czyli my Wietrzyki jesteśmy po to, by pomagać rozplątywać supły, łańcuchy i pętle uwięzi?! Aby lekkim powiewem popychać ich do przodu. Po to by podnosić lekko zasłony przesłaniające mur? Tzn. Ciebie. Tak?
- Tak wietrzyku, ale nie przerywaj mi proszę, bo zapomnę, co rzec jeszcze miałem. Ludzie wchodząc do ogrodu wiedzą, że nie będzie łatwo w Nim się poruszać, lecz przechodząc bramkę przeszli jednocześnie największą próbę. Próbę Zaufania. Jeśli ktoś raz zaufa i wejdzie do ogrodu zawsze będzie do niego powracał, by ponownie zaczerpnąć. Tym ludziom nie jest straszne żadne wyzwanie, czy ból, bo wiedzą, że zawsze mogą powrócić, by skryć się w cieniu lasu, szumie drzew i dotyku kwiatów z ogrodu. Mogą być spokojni. Pokój w sercu noszą.
- Ale jak to? Czy jeśli im tak dobrze w ogrodzie, to czy nie mogą w nim pozostać? Po co opuszczać coś, co jest dobre?
- Nie opuszczają tego, co dobre lecz idą by pokazywać innym ścieżki do muru. Wychodzą po to, by dzielić się swoim szczęściem. Mówiłem przecież… Ci ludzie są wolni, a ogród nie jest czymś, co zniewala tak jak rzeczy poza nim. Oni już do niego weszli i zrozumieli, że aby być prawdziwie szczęśliwym trzeba rozumieć także sercem. Jeśli coś trzymamy tylko i wyłącznie dla siebie nie daje tyle szczęścia, ile powinno. Oni to rozumieją. Sercem rozumieją. Dlatego idą i rozgłaszają to, co mają w sobie. Czyli to, co naprawdę cenne i dobre. Chociaż ludzie spoza muru nie pojmują, co się do nich mówi to jednak sam wiesz, że z natury ciekawscy i tak przyjdą mnie zobaczyć.
- Czyli prawdziwa miłość polega na dawaniu, a nie braniu? Czyli bezteinterowno…
- BEZINTERESOWNOŚCI. Wiem, że to trudny wyraz, ale dopiero się uczysz. Tak synku. Zapamiętaj, że dawanie nie łączy się z oczekiwaniem czegoś w zamian, lecz w radowaniu się szczęściem drugiej osoby. To jest właśnie bezinteresowność.
- Ale cóż ja mogę dać ludziom? Nie mam pieniędzy, ani władzy, a teraz to są wśród ludzi największe wartości.
- Daj im siebie. Idź do ludzi za murem i rób to co najlepiej potrafisz. To czego Cię nauczyłem i to, co Ci podpowie serce. A najlepiej zrobisz, gdy zajmiesz się jednym człowiekiem. Poświęcisz mu czas i będziesz prowadził do muru. Tylko pamiętaj, by mnie czasem odwiedzać i pytać o radę.
-Dobrze, ale mam jeszcze dwa pytania.
-Pytaj więc.
-A właściwie to nie są pytan…
-PYTAJ!
- Dobrze. Bo ludzie… to smutne, jak bardzo ludzie są zamknięci na innych. Zapatrzeni w siebie. Nie starają się zrozumieć wnętrza drugiej osoby, pięknego ogrodu, który każdy ma w sobie. Ileż przez to nieporozumień i cierpienia. Rana, za raną. A później oboje wybierają milczenie…
Wielu takich ludzi widziałem. Ludzie, którzy bali się poznawać innych, by przez to nie ukazać prawdziwego siebie… Dlaczego tak jest?
-Widzisz… Za bardzo boimy się, że gdy włożymy w poznanie drugiej osoby całe swoje serce, i uwierzymy w miłość z całych sił, ktoś to wykorzysta, lub sam nie będzie wobec nas tak szczery i uczciwy. Dlatego ludzie kryją się pod płaszczami i maskami niepoznania i kłamstw. A później płaczą i nie śpią po nocach, bo nie mogą znieść myśli, że zostali na tym świecie samotni…
- I nie mają świadomości swojej winy?
-Nie. Ale po to jesteście wy, by im to uświadamiać. Aby być ich przyjaciółmi, motylami na łące, gąsienicami na drzewach… Macie po prostu być i wspierać.
- Dobrze sędziwy Murze. Lecę!
-Czekaj! Nie zapominaj powracać!
- Nie zapomnę - odrzekł wiatr – Taka samotność musi bardzo boleć – pomyślał i odleciał w głąb świata odszukać swojego człowieka.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Jak dla mnie, przegadane jest mentorstwo Murku. Za dużo skomplikowanych wywodów. Baśń powinna być prosta i bardzo wyrazista, o szybkiej, nieskomplikowanej akcji, bardziej pokazującej jakieś konkretne zjawisko niż opowiadającej o nim.
No i jest tu mnóstwo błędów językowych, niestety...
Pozdrawiam.
Oxy.

Opublikowano

Tak, ja piszę o baśni, nie mylę tych gatunków.
Bajka to krótki wierszyk z fantastyczną fabułą i morałem. A baśń to fantastyczne opowiadanie z podziałem świata przedstawionego na część dobrą i część złą, bez morału, ze spójną, wyrazistą, jednowątkową fabuła i szybką akcją. W baśni ludowej ponadto zawsze występuje szczęśliwe dla dobrych bohaterów zakończenie.
U Ciebie jest nieszczęśliwe - i dobrze, bo to nie jest baśń ludowa.
Pozdrawiam.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...