Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nieokreślony zarys fabuły nadaje mojemu istnieniu pozory realnego życia. Kwestia każdego kolejnego kroku rozpatrywana jest w czasie niekoniecznie rzeczywistym przez niekoniecznie organiczny umysł, a towarzyszy jej ładunek emocjonalny porównywalny do uczucia wypełniającego móżdżek kota prężącego się zachłannie na widok nakręcanej myszy. Moja przeszłość została sfabrykowana i opisana po łebkach, szczegółowo przedstawione zostały jedynie wydarzenia mające znaczący, przewidywalny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. I tylko to pamiętam, reszty naprawdę nie znam, ponieważ została sprowadzona do zdań w stylu: „Kolejny rok minął M. nadzwyczaj szybko...” lub podobnych bzdur. Nudny okres niemowlęcy zawarty jest jedynie w kilku wydarzeniach poznanych podczas ustawionych rozmów z nieumiejętnie wplecionymi postaciami drugoplanowymi. Napisałem „nieumiejętnie” tylko dlatego, że tak zdecydował Ten, który pisze nade mną, przede mną, o mnie i za mnie, a on przecież wie najlepiej.

Powiesz pewnie, że jestem paranoikiem. Otóż to. Ale nie jestem nim z wyboru, to zbyt ważne zagadnienie, paranoja, zbyt odpowiedzialne, by pozostawić je mojemu widzimisię. Powinienem być dumny, że pozwolono mi w ogóle na taki stopień olśnienia. Posiadam bowiem jedynie namiastkę wolnej woli, która objawia się w niedoskonałości mego Twórcy i Przewodnika. W momencie, gdy mówi On: „Gdy tylko M. ją zauważył, podszedł do niej i powiedział...”, korzystam z jego rażących uchybień. Oczywiście zauważam i podchodzę, ale to drugie robię nieumiejętnym krokiem gwiazdora z dyskotek lat osiemdziesiątych, kołysząc sztywno biodrami zarzucam długimi włosami. Wygląda to komicznie i nieadekwatnie, ale przecież jakoś muszę to zrobić! Nie można ot tak po prostu podejść, to czysta abstrakcja. Bardzo często bawię się w ten sposób, On uwielbia upraszczać sobie życie, jedynie szkicuje podkład wkładając mi równocześnie w ręce pędzel i farby. Najbardziej kocham mowę zależną: „M. przywitał się ze wszystkimi gośćmi...”. Ale jakimi słowami? Tak, to już jest moja sprawa, zazwyczaj staram się nie wykorzystywać sytuacji na siłę, nie ma to żadnego sensu, ale gdybym tylko chciał, mógłbym powiedzieć wtedy do starego biznesmena:
- Witaj, mój drogi kurczaczku-prosiaczku, nie mogłem się doczekać widoku twojego dziobo-ryjka.

A on bezwolnie odpowiedziałby z pogardą i dumą charakterystyczną dla negatywnej bogatej postaci drugoplanowej:
- Tak... Dziękuję, ekhm. Wspaniały bal.

Z drugiej strony bywają momenty, gdy złapie Go wena i sytuacja zmienia się diametralnie. Kiedy tylko zaczyna wypisywać te wszystkie metafory i porównania, bzdety epitety, ja jestem wciskany w ich tryby, głęboki, trójwymiarowy, pachnący. Piękny i bezwładny niczym walc odtańczony przez wszechświat Odysei Kosmicznej Kubricka. Delikatnie prowadzi mnie w tym tańcu za rękę, pozwala zanurzyć się w melodii słowa. Wolna wola przestaje mieć wtedy znaczenie, a ja mimo to czuję się przez krótką chwilę absurdalnie prawdziwy. Wydaje mi się, że rzeczywiście można mnie dotknąć, zobaczyć lub nawet powąchać i nawet biorąc pod uwagę prawie turpistyczny opis mojej aparycji, czuję się szczęśliwy. Niebezpieczny narkotyk.
Zupełnie inna bieda, gdy wyjdzie Mu coś dwu lub więcej znacznego, czasem nie mam innego wyjścia, muszę odwalać robotę kilkakrotnie! Przeklęty brak umiaru! Z drugiej strony, kiedy tylko mogę, traktuję to jak wyzwanie aktorskie, mobilizację do skupienia się na wielowarstwowości ludzkiego istnienia, rozbicia go na atomy, które dnia powszedniego znaczą dla mnie tyle, co powietrze – wiem, że istnieją, ale w rzeczywistości nie jestem ich świadom. W odróżnieniu od aktorów teatralnych nierzadko muszę się uciekać do skomplikowanych akrobacji wnętrznościami ciała i duszy, widzowie wiedzą wszystko. Bariery percepcji znikają wraz z unoszącą się kurtyną. Czas zacząć przedstawienie!

Ale dosyć już o mnie i nie przeze mnie wyimaginowanym życiu! Przecież nie jestem tu sam, nie jest to awangardowa powieść opowiadająca o życiu płciowym fragmentów mojego rozporka. Nie jestem sam, tu są inni! Niezupełnie inni. Podzieliłem ich na cztery warstwy:

1. Cienie, istoty stwarzane jednorazowo, będące jedynie tłem, nic nieznaczącym pejzażem przewijanym dla zachowania złudzenia mojego ruchu. Kinowa sztuczka. Są kształtowane przez moją percepcję, nie mają określonego kształtu. Przechodnie pokrywający zabrudzony chodnik – znowu czysta abstrakcja.
2. Druga to tacy właśnie kochane kurczaczki-prosiaczki, z którymi nawiązuje drobny kontakt werbalny, również nic ciekawego. Zwykła formalność mająca na celu wleczenie fabuły. Można pominąć.
3. Trzecia grupa posiada osobowość, w pewien sposób kształtuje mnie, sama pozostając równie plastyczną. Sądzę, że posiada nawet własne odrębne epizody, czasem się łudzę, że istnieją wśród nich inni podobni do mnie, ale nie mogę mieć pewności... To wie tylko On... Szukam. „Przecież gdzieś w tym kosmosie musi istnieć inna forma życia”. Mrzonki?

Ostatnia warstwa otrzyma własny akapit, czuję się z nią bowiem najbliżej. Jesteśmy złączeni najprawdziwszymi więzami krwi, a nawet powiem więcej, tuszu będącego pierwotną przyczyną naszego istnienia. Bo najpierw zawsze jest słowo, potem drugie, zaś później idzie już z górki. My zaś zrodziliśmy się u jej zbocza, skarłowaciali potomkowie uwięzionej myśli. Szamocąc się w papierowej klatce biorę do rąk drugą, mniejszą wizualnie jedynie. W nieustannych poszukiwaniach otuchy bądź rozgrzeszenia kiwam nad nią głową z podziwem i zrozumieniem. Bezdźwięcznym drganiem ust powtarzam niektóre zdania jak mantrę kruszącą mury więzienia. Po odłożeniu podnoszę kolejną, by ponowić rytuał. Potem następną... Bo cóż więcej mogę dla nich zrobić? Ledwie tyle co dla siebie, a co ja mogę? Co ja mogę?!

...

M. się rozpłakał, nie wiń go za to, drogi czytelniku. Był przewrażliwiony, każdą przeczytaną książkę musiał zakończyć minutą ciszy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz   nadziei nam tracić nie można gdy Niemiec ucina nam prawa gdy ktoś się na pokaz oburza gdy Rusek sabotaż uprawia i nawet gdy ktoś nam zarzuca że Polak jak mowi to j...bie nadzieja jest ciągle niebędna bo Polska jest teraz w potrzebie nie wolno nam się poddawać gdy w naszych prawach ktoś grzebie przyszłości dzieci pozbawiać bo przecież jesteśmy u siebie.  
    • @MIROSŁAW C.... po raz kolejny wchodzę pod treść... i tak stopniowo 'wciera się we mnie'. Gry i zabawy... nie w dosłownym znaczeniu, wówczas tak... życie czasem lubi żarty.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ... ostatni wers, aż zadrżał, bardziej niże te zjawy po zmroku.
    • @Leszczym   Mistrzowskie wykorzystanie terminologii bankowej do opisu relacji. Tylko trzeba uważać, żeby nie przekroczyć limitu dziennego!  Pozdrawiam. :)
    • ostatnio wszystko dzieje się dłużej czuję jak z każdym rokiem bliżej podchodzą groby lubię słowa takie jak sensotwórczy tylko chaos staje się coraz bardziej definitywny mam go w splocie słonecznym  w szpiku kostnym w porannych autobusach gdy wszyscy ludzie wokół są tworem wyobraźni a później ja staję się ich projekcją    śmiałeś się że u wojaczka najpierw krew miesięczna a za chwilę wystrzeli ciebie biorąc z ciebie pijąc ja o niebo już nie dbałem wiedząc przecież że to jedno  ty który ze swoim ironicznym spojrzeniem pytałeś czy romantyzm to nazwa ekspresu do kawy   przedzieram się przez korytarz przez porażenie senne zbyt słaba lub pijana by usiąść przy pianinie przestaję rozpoznawać własny głos mówi przeze mnie wódka papierosy mówią przeze mnie inne kobiety o matkach co rodzą dzieci by uczyć je od nowa jak nie kochać
    • @Andrzej_Wojnowski   No nie wiem, w jakim to korpo.  Najbliższa mi osoba pracuje w korpo - wszyscy twierdzą, że ma pracę marzeń. Właściwie to jest ciągle w domu, super socjal, świetne wynagrodzenie, a jak bywa od czasu do czasu w biurze  - to ma całodobowe. darmowe posiłki. No i otwartą drogę awansu za ... myślenie.  A także salę na drzemkę, siłownię i inne atrakcje. :)  Więc może coś w korporacjach się zmienia na plus. Ta korporacja, o której piszesz jest jak z horroru. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...