Astarot Opublikowano 4 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 Luiza miała zawsze ten sam wyraz trzewi zabijała nietaktem wszystkie dolegliwości żołądki w palcach i wątroby duszone podawała z jej tylko wiadomym dziwacznym wdziękiem zbyt rozwiązła by się przeżegnać na pokaz w starym kościółku małego miasteczka tratowała kolejne ploteczki milczeniem moralitet tresowanych mięśni grał a wiolinowe i basowe szepty szły w zęby krusząc przemówienia rynkowe i ceny przelewane na konta drogie krawaty i wąsy i jej kobiecość w wieszanych kapeluszach--- przewracały się martwe posągi w głowie resztki popielate wciąż całowały jej dłonie toksyczne skrzyżowane na zawsze przy tych samych piekielnych żebrach Luiza miała nadal ten sam wyraz trzewi kiedy podnosiła sine kolana i łokcie zabierając ciało pod dach słomiany z jej tylko wiadomym dziwacznym ---
teraa Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 nie jest to dla mnei ani dobre ani złe poprawiłabym wersyfikacje i logike pewnych wersów końcówka: "zabierając ciało pod dach słomiany z jej tylko wiadomym dziwacznym --- " brzmi niedorzecznie czekam na kolejne wiersze, bo ten czytałam z ciekawością (ale nie wiem czy to pozytywne czy negatywne) poczekamy zobaczymy Tera
Michał Kurdyk Opublikowano 4 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Września 2004 hehe ciekawe... dość powiem komiczne szczegółnie poczatek.. podoba mi się :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się