Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ty jedyna mnie przygarnęłaś
okryłaś ciepłymi ramionami
zacne prawa na ławce leżały
karmiony byłem i ubierany

dbałaś by krzywda nie sięgała
od podłego smutku chroniłaś
w bruku imię wyrzeźbiło życie
wylewam krew w imię chwały

to jednak mało by podziękować
za wszystko co już ofiarowałaś
u kresu drogi zgasnę barwami
co rano w parku się ocieramy

Opublikowano

Fly dzięki za miły komentarz, który jest ciekawy" w ostatniej bramie zaświeci nad nami" to jest przednia myśl początku jakiegoś wiersza interesujące słowa.
Miło Cię widzieć i miłej niedzieli życzę

seredecznie i cieplutko

13

Opublikowano

Alunko dzięki że przeczytałaś powiedz jednak , co zrobić z tymi,, pierwiosnami" gdyż mi nie pasują i tak dumam i nic nie przychodzi do głowy, ale Fly coś mi nasuneła,, u kresu bramy......... światłami", ten wers byłby dobry tam , gdzie są pierwiosnki, ale co w miejsce kropek.

Miło Cię widzieć

serdecznie i cieplutko oraz super niedzieli życzę

13

Opublikowano

Myślę Droga Ty moja 13-tko ....że barwy ...najtrafniej ...bo jak wygaśniemy to tak własnie będzie ...zostaną tylko w naszych sercach i w sercach kochającej(cych)!
Miłej niedzieli!

Opublikowano

podoba się, nawet nie tylko w parku- chociaż dobre ten park
wywołuje dobre skojarzenia, bo tam zwykle zdaje się zakochani, to było
na myśli, więc codziennie ocieramy się z barwami,
a adresowany do " niej", może i do kogoś więcej, pozytywnie,J. (:

Opublikowano

Fly nawet nie wiesz, jak mi pomogłaś , gdyż nad tym wersem myślałem 1 godz i nie mogłem nic stworzyć zawsze jałowe myśli, co nie wiązały całości i sedna istoty wiersza, a teraz jest zagadkowo, ale już mniej

serdecznie i ciepło

13

Opublikowano
u kresu wrót zgasnę z barwami
codziennie w parku się ocieramy


te dwa wersy jakoś mi "nie leżą"..."kres wrót"? może raczej "u kresu drogi"? "zgasnę z barwami" i to jest ok; i tu ostatni wers, sorry...tak mi jakoś...nie...proponuję, żebyś się nad nim zastanowił; całość podoba się...

serdecznie pozdrawiam :):)
Opublikowano

Sfinksie, tak jak i teresa podpowiedziała, ponieważ wskazała "coś" nie gra
ja to widzę tak, jeśli to jest i dla Ciebie ma być zagadka, to i dla mnie ona
będzie...
ostatnie dwa wersy się nie zgadzają..
ja myślałam, sugerowałam, że jaśniejesz -upadasz światłami
bo podupadasz, ale światłem, a więc nie padasz,
jeśli gaśniesz to jakie barwy masz na myśli te z zewnątrz czy te w Tobie ?
a ostatni owszem ocieramy się wszędzie, ocieramy się bo nie bezpośrednio
ale jednak o siebie, bo mamy podobne problemy , ale wszyscy mamy te same...

pozdrawiam
cieszę się, że się pojawiłeś ...

Opublikowano

Fly barwy biało- czerwone, a wiersz mówi o Polsce masz już gotowca, gdyż,, moja krwawica to Polska, ale kiedyś będę musiał ją zostawić, więc u kresu drogi zgasnę z barwami", gdyż każdy umiera i nie chodzi o inne przesłanki. Nie lubię pisać , jaką myśl zawiera wiersz.

serdecznie i ciepło

13

Mi też miło Cię widzieć ale muszę już opuścić forum

serdecznie

13 ba Ku chwale ojczyzny

miłego dnia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie sposób było tam nie trafić – droga okrążała szkołę i kilka ściśniętych domów na placu, a z placu biegła w piaszczystą dolinę.    Na blat mojej ławki padał prostokąt światła. W szkole wszystkie klasy miały ściany w pudrowych odcieniach; ta, w której moja opowieść się zaczyna, była salą brzoskwinioną. Zamrugałam i podniosłam wzrok. Patrzyłam na tył głowy ciemnowłosego chłopca i powoli wzbierała we mnie pewność – skądś go znałam.    Żadna myśl nie poprzedzała tego, co wydarzyło się potem: po prostu się odezwałam.  Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek wiedziała, co wówczas powiedziałam, ani do kogo. Nikt zresztą nie zwrócił na to szczególnej uwagi.    Kiedy wychodziliśmy z klasy, dokładnie przyjrzałam się temu chłopcu. Nazywał się Jonasz, teraz już to wiedziałam, i znałam go z przeszłości.     Od tego dnia wszystko stało się zabawniejsze: słodzona herbata, którą co dnia wypijaliśmy w stołówce, tulipany w wazonach z mlecznej porcelana, pani K., nasza nauczycielka – kobieta krępa, siwiejąca i zaczerwieniona!    I nam, Jonaszowi i mnie, przyszła ochota na żarty. Pisywaliśmy liściki do Very, dziewczyny o patykowatych nogach, podpisując się imieniem chłopaka, w którym się kochała.    Odpisywała na każdy.    Nie chciało nam się chodzić na lekcje.     – Proszę pani – powiedział Jonasz, kiedy już się na jakiejś pojawiliśmy – dlaczego wciąż uczymy się czytać i pisać? Przecież już dawno to umiemy. – I podsunął nauczycielce karteczkę ze swoim imieniem, zapisaną eleganckim charakterem pisma.    Kiedy klasa opustoszała, podeszłam do jej biurka. Skończyła coś zapisywać, po czym położyła swe nabrzmiałe dłonie płasko na blacie.    – Czy oglądała pani kiedyś film? – zapytałam ją.    Oglądała.    – A czy miała pani wrażenie, że już go wcześniej widziała, choć widzieć nie mogła, i że ten film jest tak naprawdę jego słabszą wersją?    Zawahała się; wreszcie pokręciła głową.      Już wtedy lekcje odbywały się rzadziej. Wypędzano nas do ogrodu, gdzie siedząc na murku, oglądaliśmy z Jonaszem kaczki na sztucznym jeziorku.     Któregoś popołudnia zapukałam do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zapytałam, dlaczego nie mamy lekcji.    Pani K. odparła po prostu:    – Nie mamy pieniędzy.     Wystarałam się o nie. I kiedy tylko otrzymałam walizkę, przyniosłam ją do pokoju Jonasza. Otworzył ją. Pieniądze ukryto pod dziecięcą bielizną: ja spiekłam raka, on nawet nie zwrócił na to uwagi.    Wysunął jeden bankot z pliku i podszedł do okna. Odsunął firankę, obejrzał go pod słońcem.    – Trefne – powiedział.   Wrócił do mnie. Staliśmy nad otwartą walizką. Pokój pachniał żywicą, a słońce gasło w różowych smugach.    
    • Majętny gazda spod Giewontu            w swojej bacówce do remontu,            powiększył już garaż,            dobudował taras            i kolumny jońskie od frontu.
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Jacek_Suchowicz
    • W znanej wsi Przemowiec mieszka i trenuje żużlowiec.   Szaleje na zakrętach. Mrowi w piętach…   W życiu też wywrotowiec!        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...