Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

po drugiej stronie lustra
rosną żółte zasłony
ogniste kwiaty tworzą
kurtynę z dymu by nie
widzieć swego odbicia

kuli się cicho w kącie
przy piecu z dziurawymi
zębami i pikantnym
oddechem po miętówkach
chowa głowę w popiele

czekając oczyszczenia
to łóżko na trzech nogach
z wystającą sprężyną
i porwaną poduszką
prosi o przebaczenie

za czyny minione nie
swoje bo niemym świadkiem
było tragifarsy gdy
wieczorem zgasło światło
na drugim końcu tęczy

Opublikowano

Pamiętam ten wiersz. Bardzo obrazowo przedstawiona smotność. Czytając mam wrażenie, że jestem w tym mieszkaniu, co więcej, czuję przeżycia peela.
Takie odnoszę wrażenie, a to chyba dobrze świadczy o wierszu.

Serdecznie pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeśli wiersz wywołuje w czytelniku odczucia zamierzone przez autora, to autor powinien być z siebie dumny ;-)

dziękuję bardzo za komentarz i za odwiedziny :-))))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • twoje ciało wpada we mnie jak gwiazda która nie wierzy w ocalenie ciemność ustępuje z trzaskiem nie ma powietrza jest przyciąganie surowe bez sumienia palce nie dotykają palce naruszają granice wchodzą pod skórę pamięci w miejsca które znały mnie wcześniej niż ja biodra napięte do bólu światła stawy śpiewają pod ciężarem grawitacji plecy wygięte jak łuk elektryczny który próbuje zamknąć obwód kręgosłupa skóra znajduje skórę bez instrukcji bez drogi powrotnej oddech rozrywa się wraca ostrzejszy usta nie są czułe są narządem przetrwania smak staje się jedynym obowiązującym prawem pot na karku - słony osad po wielkim wybuchu każda kropla - impuls twoje imię między zębami jest iskrą serce przyspiesza za daleko rytm przestaje być podzielny jedno uderzenie jedna krew jedno narastanie dotyk schodzi niżej bez wahania każdy ruch - głębiej każde drżenie - bliżej tkanka ma własną grawitację   głód który zagina światło wchodzę w niego nie szukam wyjścia mój szkielet staje się anteną odbieram cię każdą kością nasz pot to chłodziwo reaktora, który właśnie pękł nasze atomy przestają być lojalne wobec ciała czas kurczy się do skóry do tarcia do wilgotnego powietrza przestrzeń zaciska się jak pięść napięcie nie ma gdzie rosnąć zapadamy się w siebie jakby świat był tylko cienką powłoką napiętą na nieludzki żar przez ułamek sekundy materia traci posłuszeństwo zostaje to co przed początkiem ciemność tak gęsta że można ją gryźć bez cienia bez nas            
    • @Waldemar_Talar_Talar Nie zabijaj - mówi przykazanie, a w rzeczywistości ktoś podnosi rękę i mówi: „oddaj życie za ojczyznę, oddaj życie za czyjeś ambicje”. Niebo dla tych, którzy giną? Niebo nie jest warunkiem, życie jest – i nikt nie ma prawa nim rozporządzać. Każdy dzień jest wartością, a nie kawałkiem politycznej lub militarnej układanki.
    • @Berenika97 Ciekawa dojrzała forma, ważny temat, piękny finał.   "To horyzont braku. Punkt, z którego nigdy nie wraca prawdopodobieństwo, że mógłbyś być."   Istniejemy dla siebie  poprzez uczucia, które wzbudzamy i którymi chcielibyśmy się dzielić. A kiedy się rozstajemy lub zostajemy rozłączeni, zostaje "manko" w rachunkach uczuć, ślad niespełnień, złej woli lub niedopasowania, nieumiejętności bycia razem. Zostaje też pytanie: czy mogło być inaczej? Pzdr
    • @Myszolak

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...