Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie umiem przepraszać
bo puste są słowa.
Przyjmij moje milczenie,
życiem chcę dziękować.

Dziękuję za Twą miłość,
która mieni się blaskiem słońca.
Dziękuję za Twe słowo,
które jak lampa rozświetla drogę.

A kiedy jest mi czasem źle
bierzesz mnie w dłonie swe.
Chowasz mnie na serca dnie
i szepczesz: Kocham Cię!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zaczęłaś pierwsze dwa wersy sześcioma sylabami, potem w trzecim wersie niepotrzebnie gubisz rytm słowem "moje". Jak widzisz ( pogrubiłam), użyłaś stanowczo za dużo zaimków.
Poza tym, źle brzmią "Twą", Twe" (lepiej Twoją, Twoje).
Ostatnia zwrotka, zbyt patetyczna i banalna, co podkreślają rymy: "źle- swe-dnie-Cię"
A gdybyś tak spróbowała, coś w rodzaju:
"nie umiem przepraszać
bo puste są słowa
dlatego w milczeniu
życiem chcę dziękować

wdzięczna za miłości
niegasnący ogień
dziękuję za wsparcie
co rozświetla drogę

w smutku łzawych chwilach
w ramionach kołyszesz
rozumiesz bez słowa
i płacz mój i ciszę

toteż co dzień szeptem
powtarzam to samo
jak dobrze że jesteś
ukochana mamo"


Co prawda, jest to wiersz z takich, nieco dziecinnych, laurkowy,
ale i tak wart go dopracować, aby się dobrze czytał i miał swój rytm,
tymbardziej, że zachowuje się takie wiersze długo i czyta po latach ponownie.
Pomyślałaś dobrze, bardzo mi się podoba Twoja pierwsza zwrotka.
Znaków przestankowych nie zastosowałam, bo nie jestem w tym dobra.
Można również bez, daj gdzie uważasz duże litery.
Dodana przeze mnie ostatnia zwrotka, bardzo banalnie - przedszkolna, wywal ją.
Serdecznie pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Babo!!!:D
Jak się nie wku...isz, to coś Ci powiem na PW, a propos Twej, jak dla Ciebie: Twojej, wersji...

Agnesjo,
pięknie, że piszesz mamie wiersze. Najwięksi pisali do swoich mamuś: Słowacki, Czesia Cieślak, Streisand etc. Jednak, jeśli jej jeszcze nie dałaś mamie, to troszkę ją podreperuj, natrudź się dla tej Miłości. Niekoniecznie wg wskazówek Baby. Po prostu wykorzystaj serce, ale też rozum, który pozwala uporządkować myślenie. Widać, że piszesz z sercem, a bez tego nie ma szans na poezję. Mimo, że potem, na Współczesnej, będą Ci odwrotne rzeczy nie raz wmawiać.

Powodzenia, pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wal śmiało, tutaj na forum, nie wkurzę się nic, a nic! Niech Agnesja też się dowie i inni,
co masz mi do powiedzenia.
Wiem, nie powinnam się wymądrzać, ta moja wersja, to chała, gniot, całkowicie
do chrzanu! Ale właśnie chodzi może o to, żeby wymieniać swoje zdania, śmiało
wypowiadać myśli, nie zawsze wszystko wszystkim się udaje. Mnie też!
Pewnie nie wyszło za dobrze, jednak uważam, że uwagi moje - nie są bezpodstawne.
A wersja, jak wersja, może być jedną z wielu, do przyjęcia, lub nie.
Ciekawe, czy odgadłam w czym rzecz?
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...