Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


__ __
| \/ | onika, Katarzyna, Anna czy Ludmiła, były dla mnie tylko
| |\/| | ujęciem tego samego pejzażu fragmentem południa, północy,
| | | | wschodu lub zachodu.
|_| |_|

___
/ _ \ d dziecka podchodziłem do kobiet nadzwyczaj systematycznie,
| | | | toteż moją pierwszą miłością obdarowana została przedszkolanka
| |_| | Al(f)a, w pierwszej klasie szkoły podstawowej gospodarz klasy
\___/ ruda Be(a)ta, w drugiej, kiedy zaczynała narastać we mnie
muzyka, Gam(m)a z oczami w zielonkawym c-dur, a w trzeciej dELtA,
bo wszystkie moje ówczesne myśli i marzenia kończyły się na niej.

__ __
| \/ | | ógłbym pisać o swoich miłościach bez końca, może właśnie
| |\/ | | dlatego, że trwały tak krótko? O chwilach, jak interwały
| | | | wieczności, kiedy z Lamb(a)dą tańczyliśmy o świcie na plaży
|_| |_| wtuleni w siebie niczym te białe chmury nad nami w
błękitniejące przestrzenie. Nasz dom - stary, wiklinowy kosz - dawno
spłonął w słońcu, a przecież ciągle znajduję w nim schronienie i
teraz, kiedy nie można iść już dalej przed siebie, ani tym bardziej
zawrócić.

_ __
| |/ / iedy nastała Pi - egowata, ruda dziewczyna, natychmiast obdarła
| ' / ze mnie wstyd jak skórkę kubańskiej, łykowatej pomarańczy z
| . \ której przez wiele wiosennych nocy wysypywaliśmy potem pestki.
|_|\_\ Wspominam Pi, gdy wschodzą na nocnym niebie i rosną innym
atmosfery naszych minionych, słodkich uniesień.

___
/ _ \ le kochając się w tych po-literowanych kobietkach, a potem
| |_| | kobietach, przygotowywałem się tylko. Ćwiczyłem zmysły na
| _ | poznanie tej ostatecznej, czekałem na swoją Omegę przy której
|_| |_| zapomina się wszystkie miłości przed nią i patrząc w
rozgwieżdżoną noc, widzi się po prostu noc, podpowiadając uchu muszlę,
słyszy się szum a nie dalekie wołanie rozpalonego w zachodzącym słońcu
wiklinowego kosza.

_____
|_ _| oteż kiedy poznałem Zofię, pomyślałem w pierwszej chwili, że
| | jest to ostania kobieta w moim alfabecie miłości, Omega
| | wszelkich namiętności, kres uczuć i odchodzenia od zmysłów.
|_| Tymczasem z biegiem lat Zofia zaczęła oddalać się, bywały
wieczory podczas których nieobecniała nagle między słowami i coraz
bardziej niedorzeczniała we mnie a ja nie robiłem nic, żeby zawrócić
ją ku sobie. Niekiedy chwytałem w takich chwilach za pióro i oddawałem
resztki ? mojej Zofii - kartkom, aż wreszcie pogrążyła się w myślach
nie o mnie zupełnie i znikła, jak znika w ustach słodka mandarynka
pozostawiając po sobie jeszcze przez chwilę intensywny zapach w
powietrzu.

__ __
\ \ / / dycham jego resztki czekając na swoją prawdziwą Omegę i
\ \ /\ / / coraz niecierpliwiej i z niepokojem spoglądam na zegarek.
\ V V / Niekiedy, tak jak dzisiaj, w przeczuciu straszliwej omyłki
\_/\_/ otwieram terminarz i kartka po kartce sprawdzam, czy
czasem na którejś jej nie przegapiłem:


Zofia chmurzy się
milczy

nosi na sobie
coraz wyraźniejsze ślady
włamania


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



bardzo podoba mi się ten fragment. porównania gdzieniegdzie za długie, co przeszkadza w dynamicznym czytaniu tekstu.
z drugiej strony- mogłabym przeczytać oto taką książkę. szkoda, że tak mało.
Opublikowano

Bardzo mi to przypomina film Koterskiego pt. "Porno" - widziałeś go? Film świetny moim zdaniem, tyle że ta sama treść co u Ciebie podana jest bardziej pikantnie.
Są ludzie, od których zawsze wszyscy odchodzą. Są i tacy, do których nigdy nikt nie przychodzi. I ja do tych drugich należę.
Dlaczego tak jest? Nie wiem, choć naczytałam się książek psychologicznych od zarąbania. Nie wiem. I nikt nigdy nie umiał mi odpowiedzieć na to pytanie: ani ludzie życzliwi, ani złośliwcy, ani szczerzy do bólu, ani pochlebcy, ani zgorzknialcy. Nikt nie wie.
Mam swoją baśń na ten temat, ale niekoniecznie o mnie - raczej pisałam to z myślą o sławnych i wspaniałych kobietach, zawsze samotnych i nigdy niekochanych, takich jak Marilyn Monroe czy Rita Hayworth, albo jak Agnieszka Osiecka. Ale po Twoim tekście o Zofii chyba tę baśń wkleję jako część dialogu kulturowego. ;)

Budujące jest to, że zdarzają się ostatnie miłości w każdym wieku, czasem w bardzo podeszłym. Ostatnio dowiedziałam się, że para znajomych po sześćdziesiątce wzięła ślub. Wcześniej Fanaberka pisała o swoim wujku, który po siedemdziesiątce odnalazł swoją szkolną miłość i zamieszkali razem. Jeszcze wcześniej znałam mamę mojej koleżanki z bloku, która w okolicach sześćdziesiątki znalazła swoją wielką miłość. Chyba nawet coraz częściej ludzie tworzą prawdziwe związki dopiero w wieku "dojrzałym".
W każdym razie dziękuję za ten tekst - jakoś mi ulżył. :) Dobrze wiedzieć, że ktoś rozumie takich jak ja (czy podobnych).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zofia symbolizuje raczej ostatnią literę alfabetu. Kiedy dziecko ją pozna, od tej
pory rozumie wszystko co czyta. Podobnie przed człowiekiem, który poznał śmierć -
życie nie ma już od tej pory żadnych tajemnic. I tak na przykład u Jerofiejewa
jest to litera "ju", którą mordercy wpychają ofierze głęboko do gardła.
Dziękuję i pozdrawiam.
Opublikowano

To jeszcze bardziej komplikuje sprawę w świetle Twoich wcześniejszych "wyjaśnień": Zofia jest śmiercią, a nie ostatnią kobietą, ale gł. boh. szuka dalej tej ostatecznej miłości, chociaż ostatnią literę alfabetu swoich kobiet już poznał i ma za sobą? Teraz to już nic nie rozumiem. A powinnam, bo poznałam przecież wszystkie litery alfabetu!
Coś kręcisz, przyznaj się. ;) Tylko po co?

Pozdrawiam ponownie, zgodnie ze zwyczajem. ;-)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie kręcę, przecież na końcu jest:
"kartka po kartce sprawdzam, czy czasem na którejś jej (tej prawdziwej miłości, na którą czekałem całe życie) nie przegapiłem".
Według mnie to wszystkie były prawdziwe, tylko zawsze potem wydaje się inaczej.
Nawet jest takie piękne powiedzenie: "Każda miłość jest pierwsza".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



szczerze, nie słyszałam, ze kazda miłość jest pierwsza. słyszałam jedynie, że pierwsza jest najsilniejsza. no i jeszcze czytałam wiersz Wisławy Szymborskiej, gdzie było napisane:

"Przepraszam starą miłość, że nową uważam za pierwszą."

a jak dla mnie bohater tego fragmentu już przegapił swoją szansę. no, a przynajmniej tak by było prawdziwie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



szczerze, nie słyszałam, ze kazda miłość jest pierwsza. słyszałam jedynie, że pierwsza jest najsilniejsza. no i jeszcze czytałam wiersz Wisławy Szymborskiej, gdzie było napisane:

"Przepraszam starą miłość, że nową uważam za pierwszą."

a jak dla mnie bohater tego fragmentu już przegapił swoją szansę. no, a przynajmniej tak by było prawdziwie.
Masz rację z tą przegapioną (przegapionymi) miłością.
Co do "Każda miłość jest pierwsza" - wystarczy wklepać w Google
i pokazują się setki odnośników. Oczywiście także do Coelho i
"Życie - myśli zebrane". Ale jest też np. nasz Irena Santor i jej piosenka:

www.tekstowo.pl/piosenka,irena_santor,kazda_milosc_jest_pierwsza.html
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Acha, zaczynam rozumieć. Facet całe życie czeka na tę "prawdziwą" miłość, a wszystkie miłości odchodzą od niego. No tak, zdarzają się tacy, co czekają na coś idealnego - sami nie wiedzą, na co - zawsze na coś lepszego niż to, co im życie daje. Ale też są tacy, którym życie wszystko zabiera. Na przykład odchodzą od nich wszyscy, których kochał. Ja tak to odczytałam. Bo Zofia sama zaczęła się oddalać, bohater jej nie odsunął od siebie.

Teraz zaczęło mi to pasować do takiej autentycznej historii. Właśnie niedawno wysłuchałam smutnych zwierzeń pewnego mężczyzny w średnim wieku, którego nazwiska nie podam, rzecz jasna. Opowiedział mi, że przez całe życie to on był tym, który wybierał i porzucał. Aż wreszcie trafiła kosa na kamień: poznał Polkę z Kanady, w której tak się zakochał, że dla niej porzucił żonę, dzieci, pracę, dom - wszystko - i pojechał za nią do Kanady. Wydał na to wszystkie oszczędności. A ona go nie przyjęła. Facet uważa, że życie go ukarało jak wychowawca. Teraz boi się zaangażować w jakikolwiek związek; próbuje wyjść z tej traumy, żeby znów ułożyć sobie życie.
Na szczęście nie doszedł jeszcze do Z.
Moje wnioski są takie, że gość nie jest zdolny do trwałego uczucia, nie dojrzał do tego. Porzucał dotąd wszystkich ludzi, którzy usiłowali go kochać: żonę, kochanki, dzieci. Natomiast dostał obsesji na punkcie kobiety, która tu się nim pobawiła i wróciła do swojego życia za oceanem, zostawiła go - nie mógł się pogodzić z tym, że ona go naprawdę nie przyjmie, że to nie jest tylko droczenie się! Czegoś takiego się nie spodziewał i nie umie sobie z tym poradzić.
Jakikolwiek by nie był, żal mi go i nie zazdroszczę mu takiego przesr... życia.

Czy to o kimś takim jest Twoje opowiadanie? Ale zakończenie wskazuje jednak na coś innego - i ono właśnie mnie zmyliło.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Acha, zaczynam rozumieć. Facet całe życie czeka na tę "prawdziwą" miłość, a wszystkie miłości odchodzą od niego. No tak, zdarzają się tacy, co czekają na coś idealnego - sami nie wiedzą, na co - zawsze na coś lepszego niż to, co im życie daje. Ale też są tacy, którym życie wszystko zabiera. Na przykład odchodzą od nich wszyscy, których kochał. Ja tak to odczytałam. Bo Zofia sama zaczęła się oddalać, bohater jej nie odsunął od siebie.

Teraz zaczęło mi to pasować do takiej autentycznej historii. Właśnie niedawno wysłuchałam smutnych zwierzeń pewnego mężczyzny w średnim wieku, którego nazwiska nie podam, rzecz jasna. Opowiedział mi, że przez całe życie to on był tym, który wybierał i porzucał. Aż wreszcie trafiła kosa na kamień: poznał Polkę z Kanady, w której tak się zakochał, że dla niej porzucił żonę, dzieci, pracę, dom - wszystko - i pojechał za nią do Kanady. Wydał na to wszystkie oszczędności. A ona go nie przyjęła. Facet uważa, że życie go ukarało jak wychowawca. Teraz boi się zaangażować w jakikolwiek związek; próbuje wyjść z tej traumy, żeby znów ułożyć sobie życie.
Na szczęście nie doszedł jeszcze do Z.
Moje wnioski są takie, że gość nie jest zdolny do trwałego uczucia, nie dojrzał do tego. Porzucał dotąd wszystkich ludzi, którzy usiłowali go kochać: żonę, kochanki, dzieci. Natomiast dostał obsesji na punkcie kobiety, która tu się nim pobawiła i wróciła do swojego życia za oceanem, zostawiła go - nie mógł się pogodzić z tym, że ona go naprawdę nie przyjmie, że to nie jest tylko droczenie się! Czegoś takiego się nie spodziewał i nie umie sobie z tym poradzić.
Jakikolwiek by nie był, żal mi go i nie zazdroszczę mu takiego przesr... życia.

Czy to o kimś takim jest Twoje opowiadanie? Ale zakończenie wskazuje jednak na coś innego - i ono właśnie mnie zmyliło.
Może o kimś takim, a zakończenie? Choćby ks.Twardowski napisał w słynnym wierszu "Śpieszmy się":

kochamy wciąż za mało i stale za późno

Albo takie słowa:

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Przyjmując, że Zofia jest ostatnią literą alfabetu, PeeL powinien w świetle tych słow
"Śpieszyć się" (kochać)

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Jan Twardowski - fragment(y) wiersza "Śpieszmy się"
Opublikowano

Znam, ten wiersz i wiersz dobrze rozumiem. Natomiast w opowiadaniu to Peel kochał Zofię, a jej znudziła się miłość. Więc to nie Peel przegapił ostatnią miłość, ale Zofia. Nie umiem tego inaczej odczytać.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale nie tylko Zofię. Piszesz, że dobrze rozumiesz wiersz Twardowskiego, a tam pisze, że
nie ma właśnie chronologii: "nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą". Powiedziałbym, że prawdziwa miłość to coś w rodzaju continuum z wieloma imionami i mój peel zaczyna to podejrzewać:
od nowa sprawdza kartkę po kartce w swoim miłosnym terminarzu.
Ale wtedy ostatnia jego miłość Zofia, jakgdyby oddala się, blednie przy tych minionych.
Opublikowano

Acha. Teraz wstawiłeś jeszcze inną interpretację odautorską. Ciekawe to.
Ale dlaczego ta ostatnia miłość się oddala? Dlaczego blednie przy wcześniejszych, które okazały się nietrwałe?
Bardzo smutna wizja życia. Można tak do miłości podchodzić, kiedy się nie ma szczęścia lub nie umie się pielęgnować uczuć (swoich i cudzych). Ale ja już wolę swoje życie bez miłości. Dla mnie nie ma nic smutniejszego niż rozpad uczuć, rozpad związku, rodziny. Dla mnie to nie jest rzecz naturalna, tylko wielka tragedia.
Zresztą większość ludzi jednak dąży do trwałości uczuć i rodziny, i większości nawet się to udaje. Na szczęście.
Co o czywiście nie zmienia faktu, że swoim opowiadaniem możesz wyrażać najróżniejsze poglądy i wersje miłości - bo miłość niejedno ma imię. :-) Często mianem miłości określa się pożądanie, fascynację, zauroczenie, zadurzenie, romans itp. Łatwo te uczucia pomylić z miłością, więc ludzie mylą je ustawicznie. A prawdziwa miłość nie każdemu jest dana.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Póki co nie zinterpretowałem tego ani razu po swojemu, odnoszę się tylko do poszczególnych
pytań. Podobnie do: "Ale dlaczego ta ostatnia miłość się oddala?" - jeśli przyjąć, że z odpowiada
w tym alfabecie Zofii, to wracając wstecz, powiedzmy do "m" - jak Maryla, oddalmy się od samej "z":


a b c d e f g h i j k l ł m n o p r s t w z


[quote]
Bardzo smutna wizja życia. Można tak do miłości podchodzić, kiedy się nie ma szczęścia lub nie umie się pielęgnować uczuć (swoich i cudzych). Ale ja już wolę swoje życie bez miłości. Dla mnie nie ma nic smutniejszego niż rozpad uczuć, rozpad związku, rodziny. Dla mnie to nie jest rzecz naturalna, tylko wielka tragedia.
Smutna? Naukowo dowiedziono, że człowiek nie jest skonstrowany, aby pałać niemiennym
uczuć do kogoś innego przez całe życie. Dlatego po 4 latach związek przezywa kryzys, po 7
jest on juz bardzo poważny a potem... to już przyzwyczajenie ;)
[quote]
Zresztą większość ludzi jednak dąży do trwałości uczuć i rodziny, i większości nawet się to udaje. Na szczęście.
No nie wiem, czy większości. Gdzie to wyczytałaś? W tej dziedzinie będzie coraz gorzej,
bo człowiek żyje coraz dłużej.
[quote]
Co o czywiście nie zmienia faktu, że swoim opowiadaniem możesz wyrażać najróżniejsze poglądy i wersje miłości - bo miłość niejedno ma imię. :-) Często mianem miłości określa się pożądanie, fascynację, zauroczenie, zadurzenie, romans itp. Łatwo te uczucia pomylić z miłością, więc ludzie mylą je ustawicznie. A prawdziwa miłość nie każdemu jest dana.
Prawdziwa to znaczy jaka? Długa? Nasza psychika ewoluuje z upływem lat i nawet muzykę zaczynamy lubić inną niż kiedyś, zmienia nam się smak i gust. Dlaczego akurat miłość
ma nie podlegać takiemu zjawisku? Tym bardziej, że psychika partnera też ulega zmianom
i często po latach jest on już zupełnie innym człowiekiem, niż kiedy widzieliśmy go pierwszy raz.
Dlatego u mnie Zofia oddala się od Peela, tak jak Peel od niej.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Gdzie Ty wyczytałeś te "naukowe dowody"?
Psychologią zajmuję się w dużej mierze zawodowo, a także poza, bo to jeden z moich największych koników. We wszystkich książkach na temat inteligencji emocjonalnej i dojrzałości uczuciowej, jakie czytałam, było napisane, że naturalnym stanem dla człowieka jest miłość i życie w rodzinie. Stała miłość, nieprzemijająca.
I powiem Ci, że nie wyobrażam sobie, jak mogłabym przestać kochać moją córkę czy babcię, czy dziadka. Albo że oni mogliby przestać kochać mnie. Gdybym miała bliskiego mężczyznę, kochałabym go tym samym potencjałem swojej miłości i też bym go nie przestała kochać, nie mogłabym. To absolutnie niemożliwe.
Uważasz, że to jest chore? Że porzucanie bliskich jest zdrowe? I nie tragiczne, tylko radosne? Naprawdę tak uważasz?... Eee, myślę, że tak się ze mną przekomarzasz! ;-)))

Prawdziwa miłość to znaczy trwała, dająca ludziom poczucie stałej i najważniejszej wartości dla bliskich, i bezpieczeństwa własnych uczuć dla nich.
To nie znaczy, że to uczucie nie ewoluuje i nie dojrzewa, jak cały człowiek. Oczywiście, że się zmienia. Inaczej się kocha kogoś w młodości, inaczej w wieku dojrzałym, inaczej na starość (choć w gruncie rzeczy są to ciągle ci sami ludzie - nie tak bardzo się zmieniamy, zasadnicze rysy charakteru i osobowości pozostają te same).
O tej ewolucji miłości napisałam kiedyś tu wiersz "Cztery miłości" - to właśnie o tym.
Uczucia dojrzewają razem z nami. Natomiast właśnie ciągłe porzucanie partnerów i szukanie sobie nowych - to jest przejaw niedojrzałości emocjonalnej i stania w miejscu. To jest dowód, że człowiek nie rozwija się uczuciowo, nie wyrasta z etapu pierwszego zauroczenia, bo kiedy ono powszednieje, zaczyna się nim nudzić i porzuca partnera, a w każdym razie przestaje czuć się z nim związany uczuciowo. To jest niedojrzałość emocjonalna - choroba uczuć.
Owszem, coraz więcej ludzi na to choruje. Ale to nie dlatego, że żyjemy coraz dłużej. :-D Jest to jedna z chorób, określanych mianem cywilizacyjnych. Przyczyny są skomplikowane, podobnie jak przyczyny innych zaburzeń i chorób psychicznych, które znacznie się nasilają w miarę rozwoju cywilizacji.
Napisałam, że większość ludzi jednak ciągle żyje w rodzinach. Wyczytałam wiele razy różne statystyki, że w Polsce ok. 60 czy 70 procent ludzi żyje w rodzinach, a w Stanach bodajże 54 procent czy coś tam. Nieważne. Chodzi przede wszystkim o to, że większość ludzi z naszego otoczenia jest ludźmi żonatymi czy zamężnymi (w przypadku dorosłych) oraz mieszka z rodzicami (w przypadku dzieci). To prawda, że nie wszystkie te rodziny rzeczywiście się kochają. Ale widzę - po prostu widzę - że większość tak. To wszyscy ci, którzy dość rzadko mówią o rodzinie i rzadko na nią narzekają. :)
A tam, gdzie rodziny się nie kochają i są razem tylko z powodów ekonomicznych, obyczajowych czy nawykowych, tam się mówi o patologii rodzinnej. Jest to bezwzględnie chore zjawisko. Tak samo chore jak całkowity rozpad rodziny.
I większość ludzi w naturalny sposób postrzega takie zjawiska jako smutne, złe, tragiczne, a nie naturalne i radosne. Prawie wszyscy ludzie marzą o miłości, szukają jej, bardzo potrzebują. Szczególnie dotkliwie odczuwają brak miłości dzieci. Często dzieci z rodzin rozbitych i/lub porzucone przesz rodziców już nigdy nie dochodzą do siebie i nie rozwijają się prawidłowo. I często nie są w stanie osiągnąć dojrzałości emocjonalnej - pełni rozwoju uczuciowego. Bo człowiek rozwija to w sobie w najwcześniejszym dzieciństwie pod wpływem miłości rodziny, a jeśli tej miłości nie czuje, to nie rozwija jej w sobie - bo odrzucona miłość boli nie do zniesienia (a nie cieszy!) - więc blokuje ją, wypiera, często nieodwracalnie i na zawsze. I potem już ciągle porzuca tych, którzy go próbują kochać.
Ale to jest CHORE.

Mam jednak nadzieję, że Ty się tak tylko droczysz ze mną. Przyznaj się. ;-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tyle się o tym ostatnio pisze, że wystarczy wklepać "płeć mózgu" w Google i czytać do rana :) Mierzenie kobiety i mężczyzny jedną skalą można sobie dziś wrzucić pomiędzy w bajki.
Różnice są kolosalne, pokazuje je np. tabelka na stronie www.resmedica.pl/zdart2011.html


Mózg męski i mózg kobiecy

Funkcja Lokalizacja Efekt


Język M: przód i tył lewej półkuli Rozproszenie ośrodków
(gramatyka, K: przód lewej półkuli Skupienie ośrodków
ortografia itp.)

Słownictwo, M: przód i tył lewej półkuli Skupienie ośrodków
definiowanie pojęć K: przód i tył obu półkuli Rozproszenie ośrodków

Postrzeganie M: prawa półkula Skupienie ośrodków
wzrokowo-przestrzenne K: obie półkule Rozproszenie ośrodków

Emocje M: prawa półkula Skupienie ośrodków
K: obie półkule Rozproszenie ośrodków


Na tej samej stronce różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną w poezji:


Jak kto rymuje?

Inna jest poezja kobiet, inna mężczyzn. Mężczyźni rymują przede wszystkim lewą półkulą mózgu, kobiety obydwiema.

Sensację tę odkryli naukowcy z Yale, którzy przeprowadzili następujące doświadczenie. 19 kobiet i 19 mężczyzn w zbliżonym wieku, praworęcznych, poddano 4 testom: 3 słownym i 1 wzrokowemu. Mózgi tych osób były monitorowane za pomocą czynnościowego rezonansu magnetycznego. Badani dodawali do podawanych słów rymy lub też sami proponowali różne rymowanki. Okazało się, że mężczyźni w tym celu uaktywniali określoną część płata czołowego lewego, kobiety zaś posługiwały się w równym stopniu lewym i prawym płatem.

Doświadczenie to było niezwykle interesujące, gdyż wskazało, że występują dość istotne różnice w przetwarzaniu i opracowywaniu słów przez kobietę i mężczyznę.


[quote]
Mam jednak nadzieję, że Ty się tak tylko droczysz ze mną. Przyznaj się. ;-)
Nie. Ale nie można stawiać partnerów na równi ze sobą, bo mężczyzna i kobieta
różnią się od siebie zasadniczo i różnice są potem przyczyną tego, że każde
z nich inaczej reaguje na doświadczenia wynoszone ze związku, co prędzej
czy później przekłada się na nieporozumienia i staje się przyczyną konfliktów.
Pomiędzy kobietą i mężczyzną nie istnieje znak równości znany z matematyki (=).

Podobnie próbujesz mierzyć zachowanie Peela mojego opowiadania jakimiś ogólnymi kryteriami
i nawet przykład z gwiazdką filmową nie przekonuje Cię, że mogą istnieć kobiety
dla których własna szczoteczka do zębów jest ważniejsza od brata i ojca :)

.
Opublikowano

Przejrzałam ten artykuł. Nie ma tam ani jednego uzasadnienia dla przedstawianych poglądów: nie wiadomo, na jakiej podstawie wyciągnięto te wnioski, w jaki sposób badano ludzi (szczegółowo), ile osób poddano różnym badaniom (19 każdej płci to absolutnie za mało, by mówić o badaniu naukowym i o dowodach!), nie wiadomo, jakie są biologiczne i chemiczne różnice w mózgach obu płci - jakie substancje organiczne stymulują te różnice, w jaki sposób, jak się kształtuje rozwój mózgu kobiecego w odróżnieniu od męskiego itd. Nic tam nie ma, tylko same poglądy domorosłych "psychologów", jakie znamy wszyscy od tysiącleci - poglądy seksistów!
Na tej samej zasadzie niektórzy "naukowcy" piszą artykuły o różnicach między rasami ludzkimi, narodowościami, ludźmi różnych orientacji seksualnych, różnych wyznań itp. (że jedni to tacy, a inni tacy, jedni głupsi, drudzy mądrzejsi, jedni lepsi, drudzy gorsi, jedni zdolniejsi, drudzy dyletanci, jedni normalniejsi, inni mniej normalni, jedni bardziej boscy, inni mniej - i tak dalej, wszystko z bzdurnymi "uzasadnieniami" albo całkiem bez nich).
Obecnie pozycja kobiet w większości cywilizowanych społeczeństw gwałtownie rośnie, dlatego takich artykułów jak ten będzie się pojawiać coraz więcej. No bo niektórzy mężczyźni boją się rosnącej konkurencji w swoich dziedzinach zawodowych, głównie technicznych, ponieważ są najlepiej płatne - stąd rozprzestrzenianie mitu, że kobiety się do tego nie nadają.
Ale - wybacz - wielką naiwnością jest wierzyć w takie pozbawione naukowego charakteru epistoły. W Internecie wolno drukować wszystko i każdemu - nie istnieje tu coś takiego jak kontrola naukowa, odpowiedzialność prawna, redakcja naukowa itp.
Lepiej poczytaj dobre książki psychologiczne. Polecam np. "Inteligencję emocjonalną" Daniela Golemana - w tej chwili jest obowiązkowa na wszystkich kierunkach studiów.
Gdyby istniały znaczące różnice między mężczyznami i kobietami, to nie dałoby się nauczać w szkołach koedukacyjnych. A da się, i skutkują te same metody dydaktyczne, wychowawcze, te same programy i to samo psychologiczne podejście do młodzieży. Wierz mi.
Owszem, są pewne różnice między płciami. Ale bardzo nieznaczne. Ten artykuł i wszyscy seksiści znacząco je wyolbrzymiają - do rozmiarów groteski. :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
    • czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo  późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...