Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Będę zapewne za słowa swoje wyklęty
A imię moje głęboko w ziemi zakopią
Jak wielu większych ode mnie ludzi talenty
Opluwszy jadem, ku przestrodze innych skropią

By zgniły – zwać je będą utopią


I usta me namaszczą swą wielką mądrością
Bo słowem najczystszym chorobliwie się brzydzą
Jak grzechem człowieczym, jak prawdy mej nagością
Nie popłynę w tym nurcie, imię me wyszydzą

Bom nikim – i takim wciąż mnie widzą


I mdli mnie, gdy głowy pochylają nad rzeczą
A słuszność sprawy wielką malują debatą
Jak ogniem palone troskliwą swoją pieczą
Opatrzą ludzkie słowo pewną sądu kratą

Na wieki – okryją mroku szatą


Boleję, że to w moim kraju ukochanym,
W którym słuszność pióra rzadko bywa uznana
Równie boleśnie przez wojny wielkie targanym
Co przez wyroki z ust wszechmogących kapłana

Bo prawdę – słuszniej pchnąć na kolana

Opublikowano

zbyt dużo mówisz
niepotrzebnie rozwlekasz

wytłuszczę to co mógłbyś śmiało wywalić i spróbować z tym co zostało się zmierzyć /


Będę zapewne za słowa swoje wyklęty
A imię moje głęboko w ziemi zakopią
Jak wielu większych ode mnie ludzi talenty
Opluwszy jadem,ku przestrodze innych skropią

By zgniły – zwać je będą utopią


I usta me namaszczą swą wielką mądrością
Bo słowem
najczystszym chorobliwie się brzydzą
Jak grzechem człowieczym, jak prawdy mej nagością
Nie popłynę w tym nurcie, imię me wyszydzą


Bom nikim – i takim wciąż mnie widzą


I mdli mnie, gdy głowy pochylają nad rzeczą
A słuszność sprawy wielką malują debatą
Jak ogniem palone troskliwą swoją pieczą
Opatrzą ludzkie słowo pewną sądu kratą[/]

Na wieki – okryją mroku szatą


Boleję, że to w moim kraju ukochanym,
W którym słuszność pióra rzadko bywa uznana
Równie boleśnie przez wojny targanie się
Co przez wyroki z ust wszechmogących kapłana

słuszniej pchnąć na kolana

tyle ode mnie /

zrobisz co będziesz chciał /

uszanowanie /

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wochen   Nie wiem, czy to o jesieni, o kimś konkretnym, czy o ucieczce przed bliskością - i właśnie ta wieloznaczność czyni ten wiersz pięknym. Każdy może w nim znaleźć coś swojego.
    • @Berenika97 To porównanie miłości do czegoś, co utrzymuje nas w ruchu, jest świetne. Bez niej nie zostajemy martwi fizycznie, ale stajemy się robotami – robimy kawę, idziemy do pracy, wracamy, ale wszystko to jest tylko „martwą tkanką przyzwyczajeń”.   Bardzo piękny i mądry wiersz!!!   Pozdrawiam
    • @Migrena   To wiersz o desperackiej próbie odnalezienia drugiego człowieka w betonowej matni, która przypomina rzeźnię. Wiersz zaczyna się od brutalnej personifikacji. Miasto nie jest martwą strukturą - ono żyje, ale jest to życie chorobliwe. Miasto ma "strupiałą skórę", "krwawiący beton" i "śliskie trzewia kanalizacji". Budowa ulic (wykopaliska pod kable czy rury) jest porównana do rozcinania brzucha nożem. Relacja między dwojgiem ludzi jest opisana językiem przemocy i mechaniki, co podkreśla ich desperację. Mówisz wprost: "To nie jest czułość. To odruch przetrwania". Ich zbliżenie przypomina walkę szczurów w kanale. Użycie słowa "łom" w kontekście dotyku czy "zdzieranie skóry zębami" sugeruje, że tylko przez taką intensywność są w stanie poczuć, że jeszcze żyją. W świecie zdominowanym przez beton, ciało drugiego człowieka jest ostatnim bastionem biologii, jedynym miejscem, które nie jest jeszcze twarde i martwe. Ich spotkanie to "kabel bez izolacji" - to bolesne, niebezpieczne, ale daje energię. Bohaterowie uprawiają seks w zaułku, bo boją się, że świt ich "wymaże". Miasto jest tu przedstawione jako siła, która "zliże ich ślady jak krew". Istnieją tylko tu i teraz, w tym brudnym, ciasnym zaułku. Zakończenie wiersza przynosi gorzką refleksję nad ulotnością. Czas w tej przestrzeni jest czymś zepsutym, niechcianym. Choć miasto ich "przełknie", a świt zabierze emocje, jedynym trwałym śladem pozostaje pamięć tkankowa. To, co przeżyli, nie zapisało się w słowach (bo "usta nie mówią"), ale w mięśniach i bólu. To brutalne studium samotności w tłumie. W nowoczesnym, zurbanizowanym świecie jedyną drogą do autentyczności jest powrót do brutalnej fizjologii - do bólu i pulsu, bo wszystko inne zostało już zmechanizowane i "zabetonowane".   To niezwykły wiersz - brutalny, lepki, hipnotyczny - wspaniały!     
    • Witaj - pachnie delikatnością - tak lubię -                                                                                            Pzdr.serdecznie.
    • @Kwiatuszek Faktycznie - dzisiaj walentynki 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dziękuję Ci Kwiatuszku za zatrzymanie się przy tym wierszu i pozdrawiam serdecznie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...