Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

faluję z tłumem i wzbieram
przybieram miny gęby pozy
a tramwaj
(się)
posuwa także i mój indywidualny głos
tłumi mnie tłum

tramwaj zdyszany sunie po szynach
nadyma się i pęka niemal w szwach
ludzkiego ogniwa
głowy bez twarzy i twarze bezimienne
migają i wznoszą w górę
ręce
by dosięgnąć
nieco więcej
uchwycić
gdzieś naprędce
cudze szczęście
cudzy but
i pręt dla równowagi
stanu czy też ducha

z tłumem faluję unoszę się biernie
jak ja kocham to
miasto pazerne
przyzywające coś lub do porządku
turkotem tramwajowych szyn

Opublikowano

Bardzo sprawny warsztat (plus za zestawienie tautologiczne, plus za eufonie, plus za powtórzenia itd...). Mam wrażenie, że konstrukcja trzyma się mocno. Może troszkę za mocne naciągnięcia w 2 strofie ( np. "głowy bez twarzy" - podejrzana metafora, ponieważ głowa to chyba i twarz ;), ale należy się trochę wyrozumiałości - kiedyś to zniknie. Styl wypracowany, zostawiam kwestie treści na potem ("tramwaj" to fajny motyw, ja lubię), podoba mi się bardzo warsztat.

Plus.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew On zauważy każdego deszczem  słońcem  i mrozem da co potrzebne kolego a nawet czasami podpowie   pomoże fartem przypadkiem szczęściem przygodą  i losem i dobra twojego pragnie więc chwal Go  czynem i słowem :))
    • @Marek.zak1 nie zrezygnowałabym z anioła:)
    • @Waldemar_Talar_Talar

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wierszopata   łopatą wyrzuca z siebie nagromadzone słowa.   Warstwa po warstwie usuwa je z siebie. Żeby nie powiedzieć — pozbywa się swoich neologizmów, odkładanych przez lata.   Podrzuca je mądrze drzewom. Te potem szumią lasem,   że te wszystkie słowa jakby bledną, że muszą więdnąć, odchodzić i opadać.   Wierszokrata   Łamie kości, rymem rzuca prosto w gości.   Kracze zgodnie, puszcza słowa na przechodnie.   Jak neuropaci, płaci blichtrem.   Rzadko szybko, często za nic.   Jak furiata. Pisze dużo, zwięźle splata.   Jest jakby inny, lecz tak samo obcy.   W świecie, który dopiero się wykuwa.   Pisarzoholik   Wywodzi się z holistycznej wizji pisania.   Z nieuniknionego dążenia do całonocnego pisania właściwego.   Świat przez całą noc jest pochłaniany w ogromnych ilościach.   W postaci obserwacji, obrazów, rozmów i słów,   przyjętych w różnych dawkach.   Po to, by o świcie został przetworzony na użytek swój i wszystkich spragnionych.   Rymokrata   Usychały z suchot klony w parku i skrzeczały czarne wrony we folwarku.   Że świat się kurczy i zawęża. Połykany jest on dziś jak wąż przez głowę węża.   O ziemio spopielona, kraczmy jak i one. O świecie nieskończony, ty masz przecie cztery strony.   Metaforysta   Matematyczno- rytmiczny Rymokrata.   Do niepogody ducha dodałbym gorącego uczucia.   Z ośnieżonych szczytów zimowego lata.   Zastosował wszystkie wzory na ułamek świata,   gdzie święte jęzory palą w grdykę jak metaxa.   Narodził się z popiołu spopielony Feniks i próbuje latać.  
    • Witam - twoje miniaturki zawsze mają moc - lubię je czytać - są zmysłowe -                                                                                                                                        Pzdr.zadowoleniem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...