Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Główną postacią tej nowelki będzie Mikołaj, bohater wyimaginowany, piewca zapędów hedonistycznych. Każdy z nas w zakamarkach swoich wspomnień znajdzie ciepłą myśl związaną z wesołym grubiutkim brodaczem, który na latających saniach mknie po nieboskłonie aby obdarować prezentami. Aczkolwiek tutaj nie będzie Świętym , a raczej rozpustnikiem, grzesznikiem. Mikołaj jako wściekły poligamista. A co najgorsze wściekły poligamista romantyk. Bo ileż to razy w jego myślach przewinie się liryzm najszczerszy, ileż razy poezja słów roztopi lód kobiecych serc. Ileż to razy w jego myślach przewinie się matka jego dzieci, ileż to razy miłość przepełni serce jego. Tyle razy on obróci świat do góry nogami, tyle razy znajdzie on nową drogę życia.
Wściekły poligamizm nie zrodził się z przypadku, już w młodości Mikołaj miał do czynienie ze sforą kobiet. Okrzyknięty mianem wyśmienitego słuchacza, psychologa i lekarza kobiecych dusz. Przyjmował na swoje barki wszelakie żale, związkowe rozgoryczenia. Mankiety jego koszul do dziś mają ślady przebarwień po dżdżystych łzach. W młodości Mikołaj był bardzo nieśmiały, ale tak skrajnie nieśmiały, że potrafił zadbać o stan psychofizyczny wszystkich swoich przyjaciółek, nawet kobiety w których się podkochiwał, były traktowane jako pacjentki. Lęk przed utratą dobrych relacji z kobietami nie pozwalał na rozwinięcie związkowych skrzydeł. I choć miał do czynienia z tuzinami, wciąż był sam.
Samotność dla Mikołaja romantyka była inspirująca. Bo jakby inaczej, miłość w jego świadomości, była cierpieniem, była pojedynczą łzą na policzku, była lękiem przed tym pierwszym krokiem w relacjach z kobietami. Z biegiem czasu Mikołaj niczym kameleon przemienił swoje barwy do podłoża na którym żył, Przez epizody, które tak nim wstrząsnęły. Nieśmiały romantyk stał się wściekłym poligamistą.


„Artysta musi umieć przekonać ludzi do szczerości swoich kłamstw”
Pablo Picasso


Statystyczny mężczyzna jest artystą, jest estetą. Silny nacisk na zmysł wzrokowy, nie pozwala mu obojętnie przejść ulicą. Młodzi esteci, zapaleńcy, często cierpią na postrzały w odcinku szyjnym. Jadąc nawet na rowerze, ryzykują utratę kontroli nad kierownicą, utratę koncentracji, nawet możliwość nabicia guza, na rzecz wspomnianego wyżej poczucia estetycznego. Młodzi kręcą głowami na lewo i prawo, bo nie wiedzą, że kobiety tylko na to czekają. Nie bez przypadku, guzik rozpięty w koszuli powiększył dekolt, nie bez przypadku spódniczka jest krótsza od pauza kompensacyjnej, nie bez przypadku depilator był o poranku w akcji. Młodzi zapaleńcy myślą, że to w ich gwoli niesnaska damsko męska się zaczyna, ale są w wielkim błędzie. To kobieta steruje ich zmysłem wzrokowym, to kobieta wysyła znaki i tylko czeka na inicjatywę, która niejako jest już i tak drugim krokiem. Statystycznie bez generalizowania to kobiety polują, to one decyduje z kim, czy z tym, a może tamtym. Jednak zawsze pozostawiają wrażenie, że to mężczyzna był zdobywcą, bez skrupułów oddalają się w cień. Każda niesnaska damsko-męska jest inna, zmienna, niepowtarzalna. Każda rządzi się swoimi prawami, ale jednak jedno jest w pojęciu constans. Socjologia filozofia schemat zachowań, Każdy ma własną wypracowaną filozofię, opartą o subiektywizm doświadczeń o jakiś skrawek autopsji.
Różnica w pojmowaniu estetyzmu pomiędzy mężczyzną a kobietą, związana jest punktem odniesienia, punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. I tak u faceta artyzm estetyczny polega na silnym powiązaniu z układem nerwowym i naciskiem na wspomniany już wyżej zmysł wzrokowy. Mężczyzna działa na zewnątrz. U kobiet jest diametralnie inaczej. Kobieta skupia estetyzm na sobie. Kobieta przykładowo nie maluje się dla mężczyzny, tylko na pokaz przed inna kobietą. Mężczyzna, owszem, zwróci uwagę na to czy owo, ale zawiłe nowinki kosmetyczne są dla niego nie do przeskoczenia. Ale w stosunku do innych kobiet, jest to jak rycerskie wyzwanie na pojedynek, jest to ciągła walka, mierzenie subiektywnie wypracowanej wizji estetycznej. Zajęcia w klubach fitnes, salony fryzjersko- kosmetyczne, solaria, meniciur, pedikiur. To dla mężczyzny nie do przeskoczenia, nie do ogarnięcia, Facet często w myślach: -ja kompletnie nie łapię, nie jarzę co to takiego są te balejarze i na cóż potrzebne są wam tipsy, ja rozumiem, że do piwa najlepsze są chipsy.

Dbałość o wygląd u kobiet kierowana do wewnątrz jest dla męskiego estetyzmu kwintesencją, jest traktowana jako smaczek. Kobiety jak i mężczyźni wypracowują własną estetykę, dostosowują ją pod swoje zachcianki ale również pod zachcianki bliskich.
U mikołaja było podobnie. Wytworzyła się pewna struktura jego zachowań i choć jako statystyczny mężczyzna, wściekły poligamistyczny romantyk w swoim życiu przyjął również pewną zasadę, przyjął fundamentalną tezę, iż:

„bólu miłości nie można zwalczać filozofią tylko inną kobietą”
Erich Maira Remarque




c.d.n

Opublikowano

Nawet mi się podoba Twoja teoria. Jako kobieta nie wypieram się damskich prowokacji. Po diabła miałabym męczyć się woskując łydki, gdyby nie fakt, że na nich spoczywa męskie oko (jeszcze...he he).
Poligamia Mikołaja mnie nie zraża. Jestem za poliandrią!
Popraw literówki, zwróć uwagę na interpunkcję. Chętnie poczytam dalsze Twoje wywody.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...