Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kręgosłup odwrócił się ode mnie
kleszczami opada zniesmaczony
czeka na nowe ciało
wydaje się lżejsze
stąpanie po powietrzu

*

twarz wydłubana przez sępy
wypluta na oślep
szukam

mojego pola widzenia
pilnuje
plaga kruków z ran
wykluta

pośród spalonych ptaków na wietrze
zapach jedynie chować

do urny z niechlujstwem
co przeżywa brak tchu
może się nawróci

intensywność wrażeń

Opublikowano

Tomku, spróbuję zinterpretować tak jak to odbieram (bardzo subiektywnie!) /
wydaje mi się, że peel przeżywa psychiczny kryzys, jakieś duchowe zmaganie (może z przeszłością, z jakimś złem, którego nie może zapomnieć), może walczy z pokusami

twarz wydłubana przez sępy
wypluta
na oślep szukam

mojego pola widzenia
pilnuje
plaga kruków z ran
wykluta


odczytuję (myśląc wspak) rozpaczliwe szukanie, pragnienie wyrwania się z niewidzialnego potrzasku

pośród spalonych ptaków na wietrze
zapach jedynie chować

do urny z niechlujstwem
co przeżywa brak tchu
może się nawróci

intensywność wrażeń


wiersz, wbrew pozorom, odbieram jako nasączony nadzieją /
mocne słowa podkreślają intensywność zarówno zmagania jak i szukania /
życzę peelowi, aby wreszcie odzyskał to, czego tak pragnie /
:)
cieplutko pozdrawiam
-teresa

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ina, wydasz oranż na ...rozsady Wani?
    • Do wiejskiego kościółka na koncert kolęd Zjechali się brzuchaci dygnitarze z miasta O pyzatych gębach i złotych implantach. Zasiedli w pierwszych ławkach, a te aż   Zatrzeszczały, choć z dębowego drewna. Chór niósł melodyjne śpiewy, na które echo Odpowiadało, odbite od gotyckich sklepień. Poruszali niemo ustami, jakby znali słowa.   Jeden trzymał się za portfel, a inny rzucał Na tacę grube pliki fałszywych banknotów. A gdy umilkła ostatnia dźwięczna nutka Z organowych piszczałek i nastała cisza,   Hrabiostwo w futrach wyszło do swoich aut I odjechało, skryte za ciemnymi szybami. Na klęczkach zostali ci, zniesmaczeni butą I chamstwem, w ciszy szeptali modlitwy.   Wdychali ostatnie ulotne zapachy kadzidła, Jakby wciąż czekali na własne nabożeństwo. Słabnącą staruszkę przy zimnej ścianie Ujęli pod ręce, posadzili obok siebie i uściskali.   Na duszach zrobiło im się raźniej, a przez Barwne witraże ujrzeli spadającą gwiazdę. I nagle, w zadumie, posłyszeli dźwięki, które Wydobywały z siebie średniowieczne cegły.   Pieśni i kazania w nich utrwalone przez wieki, Jak szum morza w muszli, poniosły się wokoło. Nie chwycili za śpiewniki, lecz siebie za dłonie „Oj, Maluśki, Maluśki” na ustach nieśli.   I oto kościół oddychał znów pełną piersią. Gdy zgasły reflektory, a świece lekko mrugały, Przytuleni do siebie, szczęśliwi, pełni nadziei, Poczuli, że to jest najprawdziwszy Boży dom.
    • Andrew   bawiliśmy się w wojnę   damy wyprowadzały wojowników  słuchaliśmy melodii   marsz sokoły nie zginęły   później było normalnie krew siniaki straty pieniężne  źle obstawiony tucznik   teraz za znośne pieniądze  pozwalamy wybranym cieszyć się parkinsonem
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aro, zabawa - wab Azora
    • miałam sen że nie było Boga świat w pustkę zaczął wpadać a słowa leciały przez ręce i chwiałam się w posadach
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...