Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nigdy nie spotkałaś się z użyciem słowa metryka w znaczeniu (kto, co skąd się wywodzi) rodowodu?
Wikipedia nie pierwszy raz okazuje się ogólnikowa, płytka. Poza tym jest to Encyklopedia,
a znaczeń wyrazów należałoby raczej szukać w Słownikach, na przykład tutaj (w linku trzeba połączyć rozdzielone h ttp)

h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=metryka

metryka I
1. «dokument stwierdzający narodziny, chrzest, ślub lub śmierć jakiejś osoby»
2. «dokument poświadczający rodowód rasowego zwierzęcia»
3. «informacje o cechach lub pochodzeniu jakiejś rzeczy, umieszczane bezpośrednio na danym przedmiocie albo przechowywane w aktach»
4. «rodowód, pochodzenie; też: to, co świadczy o pochodzeniu»
5. daw.; zob. księga metrykalna.
6. «w dawnej Polsce: księgi kanclerskie i podkanclerskie zawierające dokumenty publiczne, wychodzące z kancelarii królewskiej»
• metrykalny • metryczka
  • Odpowiedzi 97
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tymczasem poszukałem kilku przykładów użycia metryki w znaczeniu rodowodu :)
Może Cię zainteresuje? Proszę zauważyć, że Grochowiak nazywa nawet człowieka bez metryki, czyli rodowodu ("nieślubny w metryce") bękartem:


Na niepłodnego

Jużeś i perły wyjadł, i apteki,
Żeby przypisać dzieci do metryki,
Pijesz dekokty i polewkę zdrową,
Nawiedzasz z panią Gidie, Częstochową
do Leżajska miewasz dróżki chyże;
Radzę-ć: z Leżajskiem sprzągnij Swięte Krzyże.

Jan Andrzej Morsztyn




Żyrafa

Pewien uczony
Okropnie roztargniony
Szukał dla siebie żony.

A szukając popełnił gafę,
Bo kiedy spotkał żyrafę,
Oświadczył jej przez roztargnienie:
"Chętnie się z panią ożenię."

Mówili mu ludzie: "A fe!
Jak można brać za żonę żyrafę?"
A on odpowiedział: "Kochani,
Spójrzcie, jaką ma szyję,
Takie szyje malował tylko Modigliani,
Nie widziałem czegoś podobnego jak żyję!"
Szeptał do niej: "Być może się spietrasz,
Bo w mieszkaniu mam zbyt mały metraż,
A poza tym nie zmieścisz się w windzie,
Więc na razie zamieszkamy gdzie indziej."

W tym celu
Udali się do hotelu,
Ale portier formalista i tetryk
Zażądał od nich metryk.

Uczony rzekł: "Przyjacielu,
Wiesz chyba, że nie potrafię
Wyrobić metryki żyrafie.
Masz tu stówę i wpisz, że to zebra..."

Ale portier łapówek nie brał.
Zostali więc bez dachu nad głową.

Jeśli chcieć do tej sprawy podejść naukowo,
Można by, unikając wszelkich mielizn i raf,
Powiedzieć, że na żony nie bierze się żyraf.
Bo choć żyrafa ma najdłuższą szyję -
Nie samą szyją się żyje.

Jan Brzechwa



Odpowiedź na ankietę

Dopiero trzeba było ankiety, abym przypomniał
Ojca i matkę, i dom rodzinny, tak już daleki.
Czym, oddalając się coraz bardziej, sam obezdomniał?
Któż by się wzruszał wyciągiem z metryk lub hipoteki?

- Obywatelu dyrektorze! ten dom - w przenośni.
Rodzice moi nie posiadali nieruchomości.
A ja? czy własność jaką posiadam? - Na pół ruchomą:
Maszynę do pisania, dwa z górą tysiące tomów,
Mvśl. która żyje z ciągłego ruchu, zawsze gotowe
Serce i szósty zmysł, który słyszy w korzeniach mowę
Drzew i strumieni, i dar mówienia o zwykłych rzeczach
Tak. że przegląda się w mojej mowie sprawa człowiecza.

- Obywatelstwo? - Miałem ja niegdyś paszport z księżyca.
Lecz to minęło już niepowrotnie. Wiem, gdzie granica
Mojej ojczyzny, i znam powinność i miejsce swoje.
Dlatego proszę także urzędy o dobrą wolę,
O niemęczenie schodami rubryk, kratami kart tych,
Niepoświęcanie czasu poety dla liter martwych!

Mieczysław Jastrun



NN

Nieznany żołnierz

Przez chwilę był znany
Kapral przysięgał: ja cię popamiętam
Wracaj na tarczy - też mu powiedziano
A niósł na sobie spojrzenia narodu

Tak się przedziwnie
Z nagła zawieruszył
Biegł - i oblekał tysiąc różnych masek
Miał twarz pradziadka
Dziadka
Ojca
Swoją
A został tylko pysk przeciwgazowy

NN
Jak kiedyś
"Nieślubny" w metryce
Stoi ten bękart w całych ludzkich dziejach
Zastygły w posąg
Nad zdjętym plecakiem
Gdzie szukał Boga buławy i brukwi

Stanisław Grochowiak
Opublikowano

Bardzo interesujące przykłady, dziękuję.
Na marginesie, czy istnieje jakiś limit ilości komentarzy? Jeśli kontynuując tę rozmowę, wyczerpiemy go, to nie damy Katarzynie szansy na odpowiedź :))) czy może bardziej nam, na jej zobaczenie. Pytam, bo np. nie jestem w stanie zobaczyć ostatnich komentarzy do Twojego "Szmeru". Sadząc po dacie ostatniego, widoczne są tylko do pewnego momentu. Pozdrawiam - Ania

Opublikowano

Bardzo interesująca dyskusja:))) Już odpowiadam....

BK - Podoba mi się Twoja interpretacja, ale nie o to mi chodziło. Gratuluję pomysłu, przypadł mi do gustu!

Aniu - strzał w dziesiątkę:) Dokładnie o to mi chodziło! Gratuluję:) i pozdrawiam!

Waldku - dziękuję:))) i pozdrawiam ciepło:)

Jest jeszcze jedno znaczenie kos w tym hai, które odczytał drogi Orston (widział hai zanim pojawiło się na orgu) i rozbawił mnie do łez swoją interpretacją:)) Otóż metryka, jak powyżej pisała Ania, to także akt stanu cywilnego....a więc owe dwie kosy to.... po prostu żona i teściowa, które w owej metryce widnieją:)))) Pierwszy zamysł to jednak wiek rolnika - 77 lat:)))

Dziękuję za wnikliwą analizę i ciekawe komentarze.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!!
Kasia.

Opublikowano

Acha... To prawda, że metofor w haiku nie powinno się używać, ale nie mogłam się powstrzymać w tym przypadku:))) Mam nadzieję, że mi wybaczycie:))) Cóż... tyle jest obecnie odstępstw od pierwotnej formy haiku, że to małe "wykroczenie" można chyba potraktować z przymróżeniem oka;)))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Na szczęście "metryka" ratuje ten obrazek, choć użyłaś jej, jak się okazuje przypadkowo :)
Aha. Dziś tyle osób ginie z rąk innych, że ta jedna więcej... - budowane w ten sposób tłumaczenie nie rozgrzesza.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Na szczęście "metryka" ratuje ten obrazek, choć użyłaś jej, jak się okazuje przypadkowo :)
Aha. Dziś tyle osób ginie z rąk innych, że ta jedna więcej... - budowane w ten sposób tłumaczenie nie rozgrzesza.

Pozdrawiam.
Słowa "metryka" użyłam przypadkowo???? A to ciekawe! Zapewniam, że to było celowe!:)
Nie porównujmy używania metafor w haiku do mordowania ludzi....To chyba kiepskie porównanie.Poza tym w haiku coraz częściej stosuje się metafory. Takie utwory wygrywają konkursy, więc nie jest to chyba aż takim grzechem:) Jestem zwolenniczką prostoty w haiku, ale czasami można sobie pozowolić na odrobinę szaleństwa:) Pozdrawiam:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przypadkowo, bo sama przyznajesz nie jako genealogia, tylko akt urodzenia. Szkoda, że o tym w ogóle pisałem bo nawet byś nie wiedziała o co chodzi z tą metryką :)
Takie coś w znaczeniu to nie jest szaleństwo tylko dziecinna zagadka, wierszyk Marianny w dziale Z.

Pozdrawiam i zapraszam do zajrzenia na stronę:

h ttp://skrzatgck.webpark.pl/kaszuby.html

Może Cię coś zainspiruje? :)


To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô [cesarskô] stolëca
To są basë, to są skrzëpczi, to òznaczô Kaszëba [szlachcëca].
Òznaczô Kaszëba, basë, skrzëpczi, krótczi, dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To je ridel, to je tëcz, to są chojnë, widłë gnojné
To je krzëwé, to je prosté, to je òsné [tylné] kòło wòzné.
Tylné kòło wòzné, to je krzëwé, to je prosté, chojnë, widłë gnojné, ridel, tëcz, òznaczô Kaszëba...

To są hôczi, to są ptôczi, to są prësczé półtrojôczi [półtorôczi]
To je klëka, to je wół, to je całé a to pół.
Klëka, wół, człé, pół, hôk, ptôk, półtrojôk, chojnë, widłë gnojné...

To je małé, to je wiôldżé, to są jinstruméńta wszôlczé.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przypadkowo, bo sama przyznajesz nie jako genealogia, tylko akt urodzenia. Szkoda, że o tym w ogóle pisałem bo nawet byś nie wiedziała o co chodzi z tą metryką :)
Takie coś w znaczeniu to nie jest szaleństwo tylko dziecinna zagadka, wierszyk Marianny w dziale Z.

Pozdrawiam i zapraszam do zajrzenia na stronę:

h ttp://skrzatgck.webpark.pl/kaszuby.html

Może Cię coś zainspiruje? :)


To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô [cesarskô] stolëca
To są basë, to są skrzëpczi, to òznaczô Kaszëba [szlachcëca].
Òznaczô Kaszëba, basë, skrzëpczi, krótczi, dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To je ridel, to je tëcz, to są chojnë, widłë gnojné
To je krzëwé, to je prosté, to je òsné [tylné] kòło wòzné.
Tylné kòło wòzné, to je krzëwé, to je prosté, chojnë, widłë gnojné, ridel, tëcz, òznaczô Kaszëba...

To są hôczi, to są ptôczi, to są prësczé półtrojôczi [półtorôczi]
To je klëka, to je wół, to je całé a to pół.
Klëka, wół, człé, pół, hôk, ptôk, półtrojôk, chojnë, widłë gnojné...

To je małé, to je wiôldżé, to są jinstruméńta wszôlczé.


:))) Ale Ty mnie bawisz:) To Twoje zdanie:) No tak.....Interpetacja inna niż boskiego=interpretacja zła:))) Myślisz inaczej niż boski - nie nadajesz się do niczego!:) W takim razie z Anią i Waldemarem też jest coś nie tak, skoro ich odczyt był inny niż Twój??? Tak?
Dlaczego poświęcasz uwagę takim "dziecinnym zagadkom", takim gniotom jak mój?:))) Ty, taki doświadczony, a przede wszystkim dojrzały, wytrawny poeta, filozof itp. nie powinieneś marnować czasu dla takich jak ja, bez inspiracji...bez polotu:) I nie pomogą tu wklejanie cytatów, wywody filozoficzne i rozważania nie wiadomo o czym....Pamiętaj...każdy pisze jak potrafi....I tacy ludzie jak Marianka są potrzebni, bo wnoszą coś swoją twórczością, nawet jeśli bywa nieporadna. Pamiętaj, że to forum dla wszystkich, którzy kochają poezję! Zaś praktyka czyni mistrza!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Urągasz nie tylko mnie. Choćby również Davidowi Coomlerowi i jego pierwszej zasadzie:

1.Nie przesadzaj z pomysłami i dowcipami

ale też 11, 14, 16 i 18

11.nie twórz sztucznych słów dotyczących pór roku, ale spróbuj opisywać je wprost I nie wprost
14.niech Cię nie wprowadza w błąd, że jakieś nadzwyczaj wymyślne czy eksperymentatorskie wiersze to haiku
16.nie nadawaj rzeczom czy stworom cech ludzkich
18.haiku dotyczy natury, a nie abstrakcyjnych myśli

Szczególnie zaś:

17.nie wzbudzaj taniej sensacji, unikaj efekciarstwa

www.haiku.fora.pl/haiku-zasady-our-principles-wasze-zebrane-najpiekniejsze-haiku,1/zasady-tutejszego-haiku,3.html

Przez takie aroganckie awantury coraz bardziej rodzi się we mnie przekonanie,
że www.asahi.com/english/haiku/ ma coraz słabszy, komercyjny poziom.
A na pewno strona haiku Grzegorza Sionkowskiego jest lepsza, choć skupia tylko rodzimych twórców.

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Znów przeczysz sama sobie: skoro praktyka czyni mistrza, czemu Marianna wstawiała swoje "praktykujące utwory do Z? Trzeba było wprowadzić aż minusy i plusy dla kochających poezję, żeby mogli pozbywać się czegoś, co nią nie jest.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Urągasz nie tylko mnie. Choćby również Davidowi Coomlerowi i jego pierwszej zasadzie:

1.Nie przesadzaj z pomysłami i dowcipami

ale też 11, 14, 16 i 18

11.nie twórz sztucznych słów dotyczących pór roku, ale spróbuj opisywać je wprost I nie wprost
14.niech Cię nie wprowadza w błąd, że jakieś nadzwyczaj wymyślne czy eksperymentatorskie wiersze to haiku
16.nie nadawaj rzeczom czy stworom cech ludzkich
18.haiku dotyczy natury, a nie abstrakcyjnych myśli

Szczególnie zaś:

17.nie wzbudzaj taniej sensacji, unikaj efekciarstwa

www.haiku.fora.pl/haiku-zasady-our-principles-wasze-zebrane-najpiekniejsze-haiku,1/zasady-tutejszego-haiku,3.html

Przez takie aroganckie awantury coraz bardziej rodzi się we mnie przekonanie,
że www.asahi.com/english/haiku/ ma coraz słabszy, komercyjny poziom.
A na pewno strona haiku Grzegorza Sionkowskiego jest lepsza, choć skupia tylko rodzimych twórców.

Pozdrawiam
:))))))))))Nie urągam Ci.....:) Jesteś strasznie zarozumiałą osobą, szukającą na forum poklasku i podziwu:) Reszta zaś czeka na konstruktywną krytykę i naukę! Nie uda Ci się mnie sprowokować. Tym razem pozostanę obojętna, cokolwiek byś napisał:) Możesz mnie obrażać...Żal mi tak zapatrzonych w siebie osób jak Ty! Zwyczajnie mi Cię szkoda....A tak miło tu kiedyś było...
Ps. Asahi z pewnością ma słaby poziom, skoro publikuje takie gnioty jak mój:)))) Ciekawe co na to Jacek M., Sionek, Orston i inni, których hai były tam publikowane?:)))) Awanturujesz się Ty i wszędzie szukasz zaczepki. Ktoś musi być mądrzejszy, więc kończę dyskusję z Tobą! Pa!
Acha....Piszesz, że haiku dotyczy natury....a ostatnio stwierdziłeś, że nie będziesz pisał o łączkach itp. bo to takie oczywiste:))) Zaprzeczasz sam sobie:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A to co niby jak nie urąganie w zakamuflowany sposób swojemu rozmówcy?! Czy ja piszę
co chwila, że jesteś kozą która pozjadała wszystkie rozumy i nie dopuszcza innej interpretacji czegoś co sama napisała, oprócz jej własnej?
[quote]
Reszta zaś czeka na konstruktywną krytykę i naukę!

Mów o sobie! Bo tylko zarozumiały człowiek niczego nigdy się nie uczy (więc ściąga pomysły od innych). Dopiero co Ania napisała trochę wyżej, że uczy się z tego, co piszę.
[quote]
Ps. Asahi z pewnością ma słaby poziom, skoro publikuje takie gnioty jak mój:)))) Ciekawe co na to Jacek M., Sionek, Orston i inni, których hai były tam publikowane?

Jeszcze raz przeczysz swoim myślom. Pzecież to tylko potwierdza moje słowa: dlatego wygrywali, bo strona ABC haiku jest taka dobra! Pomyśl trochę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Znów przeczysz sama sobie: skoro praktyka czyni mistrza, czemu Marianna wstawiała swoje "praktykujące utwory do Z? Trzeba było wprowadzić aż minusy i plusy dla kochających poezję, żeby mogli pozbywać się czegoś, co nią nie jest.
Znalazłem przyczynę takiego dziwnego podejścia do poezji... od tyłu ;)
Zerknąłem na Twój profil i proszę, jakie kwiatki można spotkać w Zetce:

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=62521

Wygląda to jak szukania poparcia na wypadek umieszczenia czegoś podobnego w Zetce.
Plus od Marianny :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Znów przeczysz sama sobie: skoro praktyka czyni mistrza, czemu Marianna wstawiała swoje "praktykujące utwory do Z? Trzeba było wprowadzić aż minusy i plusy dla kochających poezję, żeby mogli pozbywać się czegoś, co nią nie jest.
Znalazłem przyczynę takiego dziwnego podejścia do poezji... od tyłu ;)
Zerknąłem na Twój profil i proszę, jakie kwiatki można spotkać w Zetce:

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=62521

Wygląda to jak szukania poparcia na wypadek umieszczenia czegoś podobnego w Zetce.
Plus od Marianny :)
Nie wstydzę się tego...A ten post świadczy jedynie o Tobie. Tak się nie robi:(((
Opuszczam org na jakiś czas, bo widzę, że nie dasz mi spokoju. Pamiętaj, nie postępuje się z ludźmi w ten sposób....Nie sprawia się ludziom przykrości....:(
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja też wkrótce opuszczam, ale nie korzystam z okazji i nie zwalam tego na kogoś.
Po prostu urlop.
Jak niby postępuję z Twoim haiku? To już objaw frustracji :))
Narysowałem tylko aspekt metryki czytanej jak rodowód -
nie chcesz się przyznać do takiej interpretacji, zbieżnej z podobną cyklicznością
zachodzącą na każdym kroku w Przyrodzie, to zostawiam Ci dziecinną zgadywankę
(według zasad Coomlera) i zabieram ją ze sobą. Np. tak:


po wschodzie
kosy zostały w metryce
sierp w ręku


Żegnam Panią.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wzięli kiedyś na tapetę takiego małomożliwościowego. I chcieli go uczynić ja cię kręcę dużo mogę. Ba, mogę najwięcej i najlepiej i najpełniej. I chcieli tak zrobić niewiele, bardzo niewiele mu pomagając, a wspierając tylko troszeńkę i broń cię panie boże finansowo, co notabene zakrawa na błąd logiczny. Ważną rolę miały odgrywać przeróżne bodźce motywacyjne i demotywacyjne jak najbardziej również. I była w tym zabawa, owszem była, ale to ogólnie jest wiadome, że zabawa w branży rozrywkowej figuruje jak najbardziej. Mieli w planach figuranta przerobić w figurę, z czego roześmiało się i być może nawet serdecznie chyba pół miasta, a już z całą pewnością cała okolica. Zamieszanie spowodowało kilka książek o bardzo interesującym podłożu intencyjnym, które co warto dodać w założeniu miały wcale i nigdy nie powstać. Te oto przynajmniej książki zostały napisane przez zewnętrzne okoliczności i jest w tym coś z faktu niezbitego. Książki dawały, dawały ubaw w odbiorze.     Warszawa – Stegny, 11.06.2026r.  
    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...