Ania_Ostrowska Opublikowano 21 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2008 Dyskusja z Tobą to czysta przyjemność - przekonałeś mnie. Postaram się wykorzystać Twoje uwagi w następnych próbach. Dzięki za poświęcony czas - Ania
Boskie Kalosze Opublikowano 21 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hola, mości Panno! :) Tu nie chodzi o przekonanie Cię, raczej to taki dziwny rodzaj zwrócenia na coś uwagi. I przepraszam, jeśli czasem zbyt natarczywe, sokratejskie ale tak już mam ;) Poza tym i przede wszystkim - haiku naprawdę zatrzymuje. Pozdrawiam serdecznie
Zbyszek_Dwa Opublikowano 21 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2008 przy pustym stole tylko ona i zapach więdnących róż Mmm, wg. mnie idealnie, lepsze niż oryginał. Boskie Kalosze dyskutował - fakt, nie przekonywał Aniu. Konstruktywna dyskusja czasem więcej daje niż cienkie porady. Haiku - zatrzymuje, inspiruje do nowych w tym klimacie. Pozdrawiam Ania
Ania_Ostrowska Opublikowano 21 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2008 Jasne - nie zrozumieliśmy się, albo ja się niefortunnie wyraziłam. Konstruktywna dyskusja to najlepsze, co się autorowi tutaj może zdarzyć - ściskam - Ania
jasna Opublikowano 21 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Witaj Aniu :-) W haiku każde słowo i każde miejsce, w którym się je umieszcza ma ogromne znaczenie. Wymieniłaś dwa słowa-klucze, a o pachnących, czerwonych płatkach, które zajmują najwięcej miejsca i którym moim zdaniem powinno poświęcić najwięcej uwagi nic nie wspominasz. Tak się utarło, że rodzaj kwiatu i jego kolor stanowią jakieś symbole. W związku z tym odczytuję Twoje haiku tak: Czerwona róża od niego przekwita, ale opadające płatki wciąż pachną i to na pewno każdy z osobna... na pustym stole. Zapach płatków jest tu akcentem optymistycznym i zmniejsza jakby rolę pustego stołu. moja przygoda - zaczęły dziś opadać płatki z kwiatów lub przekwita kwiat - taka jest moja dzisiejsza przygoda Pozdrawiam Cię serdecznie, jasna :-)) P.S W drugim wersie zmieniłabym kolejnośćna pustym stole pachną
Ania_Ostrowska Opublikowano 22 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Jasna - rzeczywiście, czerwone płatki umknęły naszej uwadze we wcześniejszej dyskusji. W moim zamyśle miały one wzmacniać myśl/refleksję, że coś (uczucie, bliskość, wspomnienie), co - patrząc obiektywnie, z perspektywy innych lub czasu - właściwie juz przeminęło (przekwitło) nadal może zachować urodę "w innym wcieleniu" (rozsypane, błyszczące czerwienią płatki są np. wdzięcznym malarskim tematem) a jego moc może nawet się spotęgować (każdy płatek z osobna pachnie niemal jak samo intensywnie jak cała róża w chwili świetności). Cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę - dziekuję i pozdrawiam Cie serdecznie - Ania A co do inwersji - wiesz, zastanawiałam się nad tym, ale ostatecznie zdecydowałam, że to słowo "pachną" powinno skupiać uwagę, i być na pierwszym planie
Boskie Kalosze Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Trochę takie... fotelowe spostrzeżenie i znów... potoczne, czy raczej: ogólnikowe :) Róża wyschnięta wydziela mniej olejków eterycznych niż świeża, kwitnąca. Dlatego, podobnie jak to jest z warzywami czy owocami, najsmaczniejsze są świeżo zerwane róże francuskie, damasceńskie, róże pomarszczone (gatunek dzikiej róży) i wszystkie inne odmiany jadalnych róż. W płatkach świeżych róż znajduje się (zerknąłem do Encyklopedii) zaledwie około 0,0035% olejków eterycznych (taki rumianek zawiera ich aż 0,3% a kminek aż 7%) ,które po zerwaniu kwiatów szybko zanikają. Dlatego już Nostradamus do produkcji swoich niezwykłych perfum używał płatków róż zrywanych o świcie, w ściśle określonej porze roku i przy odpowiedniej pogodzie – można powiedzieć, że był doskonałym haik-owcem kierującym się prawami natury a nie własnym zdaniem. Toteż jego perfumy wkrótce cieszyły się olbrzymim wzięciem, właśnie głownie Nostradamus przyczynił się do marki francuskich perfum cieszących się do dziś uznaniem na całym świecie. Tajemnice zachowywania zapachu róż były i są pilnie strzeżone, nie mniej od nowych technologii. Wiadomo tylko, że zbiera się płatki róż w ściśle określonych warunkach, nawet porze dnia. Albo, że doskonale utrwalają ich zapach kryształy górskie i ametysty, które rozłupuje się i wypełnia wodą z górskiego źródła a następnie na kilkanaście minut zanurza się w niej płatki róż. Uzyskaną esencję rozcieńcza się jeszcze potem nawet kilka tysięcy razy. Czasem miesza się to na koniec z brandy w stosunku 2:1 uzyskując homeopatyczne nalewki leczące migrenę, kłopoty z zasypianiem czy nawet zaburzenia erekcji. Co do zapachu płatków na stole... tak się tylko mówi, ale człowiek nie jest w stanie rozróżnić każdego z nich z osobna. Gdyby porównać zapach do słowa to człowiek przeczyta RÓŻA jako jeden wyraz a jego mózg może co najwyżej odróżnić RÓŻĘ od róży pisanej z małych liter, albo Różę z dużej litery, czy rużę ze skazą. Co innego pies, który nie „widzi” róży tak jak my. Pies "widzi" każdą jej literę oddzielnie: R Ó Ż A r ó ż a Pies jest geniuszem pod tym względem i gdyby mógł mówić, mógłby wymienić po kolei każdy składnik nawet bardzo skomplikowanej potrawy, tam gdzie my mówimy po prostu: - ciasto bakaliowe, ale... jakby czegoś mu brakuje? - za dużo gałki muszkatołowej w tych flakach - przesoliłaś te nóżki wieprzowe! Podobne rozważania wykorzystał np. Patrick Suskind w "Pachnidle". Książka choćby dlatego genialna, że podszedł inaczej do, wydawałoby się oczywistego i postrzeganego schematycznie tematu zapachu. A ja dlatego lubię czytać haiku, bo poszukuję w nich ciekawych spostrzeżeń, które choćby były z założenia błędne, stają się przyczynkiem pogłębiania tego co sam o tym myślałem. Jak w przypadku Twojej miniaturki :) Pozdrawiam
Ania_Ostrowska Opublikowano 22 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Przyznaję, że próbując od czasu do czasu sił w haiku, nigdy nie pokusiłam się o tak rzetelną analizę tematu. Kieruję się raczej intuicją - fotelową, jak trafnie zauważyłeś - która w świetle przytoczonych przez Ciebie danych - kiepsko wypada w konfrontacji z rzeczywistością. Cóż mogę więcej dodać ... "Pachnidło" przeczytałam jednych tchem dziesięć lat temu, ale wówczas chyba wątek psychologiczny zrobił na mnie większe wrażenie niż podejście autora do kwestii zapachu. Kiedy w zeszłym roku pojawił się film, nie poszłam do kina z obawy, że zepsuje mi obrazy które nosiłam w pamięci. Rzadko z doskonałej książki powstaje równie dobry film. Ja wolę książki. Pozdrawiam - Ania
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się