Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

niby nie powinnam dostrzec postrzępionych
spodni,śladu zacięcia maszynką
przy goleniu

wzrok knąbrny wychwytuje szczegóły
zmysły jak ostra brzytwa ruszają
do ataku

bitwa na akceptację

***
wygrywasz uzbrojony po szyję
w bonus
mojej tolerancji

Opublikowano

zrobiłbym z tego miniaturkę i zostawił tylko to:, czemu> Bo pcozatek zda mi się, taki lekce oklepany, naciągany, a za to koniec ma w sobie koncept, ale fajnie wyważony, nie taki laser po oczach dający, ale idealnie skonstruwoany światłocień ;p

bitwa na akceptację
wygrywasz uzbrojony po szyję
w bonus
mojej tolerancji

pozdr.

Opublikowano

1 strofa zgoda. Ale tutaj:

wzrok knąbrny wychwytuje szczegóły - (pomijając literówkę) - najgorsza metaforyka to chyba dotycząca części ludzkiej anatomii - oczy, usta itp.. W tym wypadku ten wers to potwierdzenie całej 1 strofy i ma się wrażenie - to już czytałem
zmysły jak ostra brzytwa ruszają - zmysły, hm, ja tam za Abramowiczem dziele to na połowę i nie uważam, że zmysły atakują

I bez puenty :)

Pozdrawiam.

Opublikowano

tak się teraz zastanawiam...Peelka jest osoba subtelną...byc może to wyostrzenie zmysłow wynika z braku akceptacji partnera:)..a w takim wypadku czasem mogą byc ostre jak brzytwa:)..zależy od interpretacji
pozdrawiam ciepło..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr.
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
    • @Alicja_Wysocka moja Pani małżonka musi się mierzyć z taką hańbą co wieczór. Chciałabym jej pomóc w niedoli ale nawet do jednej nie mogę się zmusić 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...